Sezon 12/13, na ławce trenerskiej Manchesteru United Sir Alex Ferguson i nieprawdopodobnie eksperymentalna jedenastka w starciu przeciwko Galatasaray. Wspomniane w tekście spotkanie, które rozgrywane było w Stambule, Manchester United przegrał 0:1 po bramce Buraka Yilmaza w 53 minucie. Uderzyła w Was delikatna nostalgia? To raczej dopiero początek, biorąc pod uwagę nazwiska piłkarzy, które zaraz wam przedstawimy. Z perspektywy czasu raczej ciężko racjonalnie wyjaśnić, jakim cudem wspomniana jedenastka miała w ogóle rację bytu. Kariery niemal większości wymienionych piłkarzy, delikatnie ujmując, nie rozwinęły się tak, jak pierwotnie zakładano. 

Wydaje się, że kluczową rolę w kształtowaniu piłkarzy odgrywał właśnie Sir Alex, który wierzył w możliwość uzyskania z każdego podopiecznego absolutnego maximum możliwości. Nie bez powodu bowiem, Szkot uznawany jest za jednego z najwybitniejszych szkoleniowców w historii…

BRAMKARZ

Anders Lindegaard

Przez pewien okres w przeszłości był uważany za niezwykle utalentowanego bramkarza. Jednak Duńczyk prawdopodobnie zrobił karierę na miarę swoich możliwości. Nie chodzi tu absolutnie, aby cokolwiek mu ujmować lub celowo sprowadzać jego rolę do minimum. Nie tędy droga. Chodzi raczej o podkreślenie faktu, że często, aby wybierać świadomie i właściwie, niezbędne jest odpowiednie przygotowanie i pokierowanie. Dopóki Ferguson był klubie, Lindegaard faktycznie kilka razy otrzymał możliwość reprezentowania Czerwonych Diabłów i ewentualnego udowodnienia swojej wartości. Potem była to już raczej tylko i wyłącznie tendencja spadkowa. Duńczyk po odejściu z Manchesteru zwiedził jeszcze trzy angielskie drużyny, kolejno: West Brom, Preston NE i Burnley. W żadnym ze wspomnianych miejsc nie był w stanie na dłużej ugruntować swojej pozycji. Stabilizacja przyszła po przenosinach do Szwecji, gdzie od sezonu 19/20 reprezentował barwy Helsingborgs IF. Bramkarz udał się na zasłużoną emeryturę 1 stycznia 2023 roku.

OBROŃCY

Rafael

Kolejny, niesamowity przykład kariery ponad miarę swoich możliwości. Rafael faktycznie dysponował imponującym potencjałem i nietuzinkowymi zdolnościami technicznymi i biegowymi. Wspominając np. kampanię 12/13, nie sposób nie stwierdzić, że Brazylijczyk był podstawowym piłkarzem Czerwonych Diabłów. Podobnie jak Lindegaard, nie był on w stanie się jednak przebić i wykorzystać zaoferowanych przez los możliwości po odejściu legendarnego trenera. W sezonie 15/16 trafił do Lyonu, gdzie spędził całkiem udane pięć lat, notując regularne i satysfakcjonujące obie strony występy. W sezonie 20/21 zawitał jeszcze do Turcji, gdzie przez rok reprezentował Başakşehir, a kampanię 21/22 rozpoczął już w rodzimej Brazylii. Piłkarz do dziś reprezentuje barwy Botafogo, choć stwierdzenie, że jest kluczową częścią zespołu byłoby dotkliwym nadużyciem. Obrońca zmaga się z licznymi urazami i właściwie częściej się kuruje, niż faktycznie pomaga drużynie…

Phil Jones

Tego pana chyba nie trzeba przedstawiać. Do niedawna ostatni wciąż reprezentujący drużynę z Old Trafford „wychowanek” Fergusona. Niezależnie od skali talentu i uroku robionych podczas interwencji min, Jones to człowiek w pełni oddany United. Oczywiście, nie można przypisać mu zaszczytnych miejsc w galerii sław Czerwonych Diabłów, jednak ten facet był niemal zawsze gotów oddać wszystko za klub, który dał mu szansę. Może nie zawsze umiejętnie, ale sporo zdrowia i serca Anglik zostawił w trakcie kariery na boisku. Obecnie Anglik po wypełnieniu kontraktu z Manchesterem United pozostaje bez klubu. Wciąż może go spotkać wiele dobrego, zwłaszcza, że ma dopiero 31 lat. Poza tym, ponad dwieście występów w najlepszej lidze świata raczej nie jest powodem do wstydu…

Michael Carrick

Prawdopodobnie największa gwiazda i legenda opisywanej jedenastki. Carrick we wspomnianym spotkaniu wystąpił nie tylko jako kapitan, ale również lider defensywy. Przez ponad jedenaście lat kluczowy element środka pola Manchesteru United. Ponadprzeciętnie solidny i wytrwały, niemal zawsze stawał na wysokości zadania i spełniał powierzone założenia taktyczne. Obecnie Anglik próbuje swoich sił jako szkoleniowiec. W jego Middlesbrough przed sezonem pokładane były spore nadzieje, jednak felerny start lekko pokrzyżował pierwotne założenia. Seria trzech zwycięstw w trzech ostatnich spotkaniach może napawać optymizmem i nadzieją na lepszą pozostałą część sezonu. Nie z takich sytuacji wychodził w przeszłości Carrick!

Alexander Büttner

Mimo, że Alex grał w Anglii tylko przez dwa lata, jakimś cudem doskonale zdołał zapisać się w mojej pamięci. Nie wykluczam, że bardziej niż w świecie realnym, imponowała mi jego karta i możliwości w fifie. Jak na srebrną kartę, grało się nim bardzo przyjemnie. Jeśli chodzi o postawę w rzeczywistości, to zdecydowanie odbiegała ona od pokładanych nadziei. Szczerze mówiąc, musiałbym się mocno wysilić, żeby przytoczyć choćby jeden pamiętny mecz Holendra. Obrońca krążył po Europie grając w m.in. Anderlechcie, Dynamie Moskwa, czy rodzimym Vitesse. Zaliczył również krótki, niezbyt udany epizod w MLS, aż wreszcie rok temu odnalazł swoje miejsce w De Graafschap, gdzie swoją drogą zaliczył całkiem udaną minioną kampanię, rozgrywając 35 ligowych spotkań, w których strzelił cztery bramki i zanotował dziewięć asyst.

POMOCNICY

Anderson

Anderson to piłkarz, który w pewnym momencie zniknął bez jakiegokolwiek sensownego pożegnania. W swoim „prime”, był piłkarzem genialnym. Bardzo widowiskowym i wyjątkowo uzdolnionym technicznie. Tu również kluczowy wpływ na dalsze losy piłkarza okazały się mieć kontuzje i zmiana trenera. Brazylijczyk w kampanii 13/14 został wypożyczony do Fiorentiny, a po powrocie był już zaledwie cieniem znanego dawniej piłkarza. Pomocnik po powrocie do Brazylii i jeszcze jednym sezonie spędzonym w Turcji odwiesił buty na kołek już 20 września 2019 roku. Obecnie pracuje jako asystent trenera w tureckiej młodzieżówce Adany Demir.

Darren Fletcher

Kolejny przykład piłkarza, dla którego Manchester United znaczył całe życie. Fletcher prawdopodobnie nigdy nie osiągnął szczytu swoich możliwości, choć trzeba przyznać, że w początkowych etapach rozwoju zapowiadał się wspaniale. W Manchesterze spędził niemal całą karierę. Trafił do młodzieżówki Czerwonych Diabłów w sezonie 00/01, a już rok później był pełnoprawnym członkiem kadry seniorskiej. Na Old Trafford spędził ponad trzynaście lat, a kolejnymi etapami w jego karierze były West Brom i Stoke. Darren zakończył karierę w 2019 roku. Na przestrzeni minionych lat pełnił w klubie różne istotne funkcje, będąc m.in. asystentem w sztabie Ole Gunnara Solskjæra. Obecnie Szkot pracuje jako dyrektor techniczny klubu z Manchesteru.

Danny Welbeck

W ilu przypadkach można śmiało stwierdzić, że piłkarz byłby wielki gdyby nie te kontuzje… Kariera Danny’ego Welbecka niestety nigdy nie zdołała spełnić pierwotnych założeń, przyczepiając mu wieczną łatkę solidnego, ligowego średniaka. Co cenne i czego nikt mu nigdy nie zabierze, to bramki w kluczowych momentach, które były źródłem niewymownie wartościowych wspomnień. Raczej więcej tego było w barwach Arsenalu, aniżeli Manchesteru United. Obecnie Danny kontynuuje swoją karierę w Brighton, gdzie w odpowiedni sposób wywiązuje się ze swojej roli raz startera, raz zmiennika.

Nick Powell

Piłkarz z kategorii „streets won’t forget”. Nick Powell miał kilka świetnych kampanii w swojej karierze, żadna natomiast nie przypadła na okres, w którym reprezentował on Manchester United. Mówiło się o nim w wielu superlatywach. Natomiast ciężko dywagować z tym, że był to lekki przerost formy nad treścią. Powell mając 29 lat występuje obecnie na poziomie League Two w barwach Stockport County.

Tom Cleverley

Przez wielu określany mianem wiecznego talentu. Cleverley z wymienionych tu ówczesnych młodzieżowców niewątpliwie dysponował jednym z największych talentów i możliwości. W którymś momencie jego kariera skręciła w nieodpowiednim kierunku i chyba zaakceptował nadaną łatkę „zwykłego” ligowego grajka. Kiedy myślę o karierze Anglika, łudząco przypomina mi ona losy innego niezwykle utalentowanego pomocnika, który rozwijał się w niebieskiej części Manchesteru – Jacka Rodwella. Tom po przygodzie w Aston Villi i Evertonie znalazł swoje miejsce na piłkarskiej mapie świata w Watfordzie, gdzie z uwagi na trapiące go urazy zakończył w minionym sezonie karierę.

NAPASTNIK

Javier Hernández

Kiedy analizuję karierę powszechnie uwielbianego Chicharito, jakoś nie mam wrażenia, że zmarnował on swój potencjał. Co więcej, twierdzę, że napisał swoją własną historię, prawdopodobnie niemal na miarę pełni możliwości. Bardzo solidne i regularne zdobycze bramkowe niemal w każdym sezonie w Manchesterze. Całkiem niezła kampania 13/14 w barwach Realu Madryt. Dwa lata w Leverkusen, w których dwukrotnie mógł cieszyć się z dwucyfrowej zdobyczy bramkowej. Potem niezbyt udany powrót do Anglii i Hiszpanii, a następnie druga młodość w Major League Soccer. Meksykanin to niezwykle nietuzinkowa postać, która prawdopodobnie zdołała zrobić karierę na miarę możliwości i oczekiwań. A nawet jeśli ktoś się z tym stwierdzeniem nie zgadza, to wydaje się, że przynajmniej był w tym wszystkim szczęśliwy i zawsze realizował siebie. To prawdopodobnie w życiu i sporcie najważniejsze…