Przerwa reprezentacyjna jest idealnym momentem na pierwsze podsumowania odnośnie tego, jak dane drużyny Premier League weszły w obecny sezon najlepszej piłkarskiej ligi świata. Z tego powodu w poniższym tekście podsumowujemy start tej kampanii angielskiej ekstraklasy w wykonaniu każdej ekipy, która bierze udział w naszych ukochanych rozgrywkach. Jednocześnie nawiązujemy do ich poprzednich startów. Pamięcią sięgamy nie tylko do ostatnich lat, ale też bardziej zamierzchłych czasów.

Zapraszamy na krótkie streszczenie początku Premier League 2023/24. Miłej lektury!

Arsenal – 3 zwycięstwa, 1 remis, 0 porażek

Kibice The Gunners mogą czuć niedosyt po pierwszych czterech spotkaniach swoich ulubieńców. Wydaje się, że celem dla nich na tym etapie był wyłącznie komplet punktów. Udało się pokonać Manchester United, a także rozprawić z ekipami Nottingham Forest i Crystal Palace pomimo pewnych problemów. Do pełni szczęścia zabrakło triumfu z Fulham na Emirates Stadium.

Kanonierzy wciąż są niepokonani, a wszyscy fani cieszą się ze świetnego wejścia Declana Rice’a do ich drużyny, ale jednak wciąż chcieliby tego kompletu punktów. Jednak ku pokrzepieniu serc sympatyków Armat powiemy, że Manchester City również miał 10 punktów na koncie po pierwszych czterech meczach ubiegłej kampanii. Dodatkowo, w ostatnich 10 sezonach tylko 2 razy zdarzyło się, że mistrzem została drużyna, która po czterech spotkaniach miała 12 oczek.

Aston Villa – 2 zwycięstwa, 0 remisów, 2 porażki

Tak naprawdę bardzo trudno jednoznacznie zdefiniować i ocenić początek sezonu w wykonaniu piłkarzy Unaia Emery’ego. Po falstarcie i klęsce z Newcastle United na inaugurację (przegrana 1:5) przyszły świetne triumfy nad Burnley i Evertonem. A wszystko zakończyło się bardzo mizernym występem i porażką 0:3 na Anfield. Najwięcej pretensji na ten moment można mieć do obrońców The Villans.

Lwy straciły na ten moment aż dziewięć bramek. Jednocześnie sami strzelili ich już 8. Jedynie w sezonie 2020/21 częściej trafiali do siatki w pierwszych czterech meczach nowej kampanii. Wówczas zanotowali 12 trafień.

Bournemouth – 0 zwycięstw, 2 remisy, 2 porażki

Fani Wisienek mogli liczyć na zdecydowanie lepszy start ich piłkarzy w nowym sezonie. Wejście trenera Iraoli wiązało się z naprawdę dużymi oczekiwaniami, po tym jak świetnie spisał się na ławce trenerskiej w Rayo Vallecano. Na ten moment Hiszpan wciąż jednak czeka na swoją pierwszą wygraną w rozgrywkach Premier League.

Najbliżej osiągnięcia tego celu był bez wątpienia tuż przed przerwą reprezentacyjną. The Cherries w ostatnich minutach utracili prowadzenie 2:1 z Brentford. Wcześniej przegrali z Tottenhamem i Liverpoolem, a także zremisowali z West Hamem. Trzeba przyznać, że mieli naprawdę trudnych oponentów na początek tej kampanii, więc z wyciąganiem daleko idących wniosków musimy jeszcze trochę poczekać.

Brentford – 1 zwycięstwo, 3 remisy, 0 porażek

Dla Pszczółek jest to dopiero ósmy sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jednak to właśnie w tym roku dopiero po raz pierwszy zdołali być niepokonani po czterech pierwszych ligowych potyczkach. Biorąc pod uwagę również końcówkę minionej kampanii drużyna dowodzona przez trenera Thomasa Franka nie przegrała już od siedmiu meczów Premier League z rzędu.

Największa w tym zasługa Bryana Mbuemo. Kameruński atakujący zdobył już 4 bramki w bieżących rozgrywkach. Zdecydowanie gorzej długimi fragmentami wyglądała gra defensywy The Bees. Mimo wszystko, ogólna postawa Brentford jest budująca i zapowiada, że znów ich kibice raczej będą spoglądać w górne rejony tabeli, a nie martwić się do końca o utrzymanie swoich ulubieńców w elicie.

Brighton – 3 zwycięstwa, 0 remisów, 1 porażka

Po dwóch pierwszych kolejkach, to właśnie Mewy były liderem tabeli. Spowodowane było to wygranymi 4:1 z Luton Town oraz Wolves. Wydawało się wówczas, że Mewy będą w stanie konkurować z najlepszymi, a cały początek sezonu będą mogli uznawać za perfekcyjny. Wszystko zepsuła jednak porażka 1:3 z West Hamem United na własnym stadionie. Błędy indywidualne zupełnie zniszczyły wówczas ekipę z The Amex.

Owe niepowodzenie zdołali sobie zrekompensować wygraną 3:1 z Newcastle United na własnym stadionie. Gwiazdą tego meczu został Evan Ferguson, który popisał się hat-trickiem. Łącznie Brighton na ten moment zdobyło aż 12 bramek. Jest to ich najlepszy wynik po pierwszych czterech meczach nowego sezonu biorąc pod uwagę ich grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jeszcze w sezonie 2016/17, gdy wchodzili do Premier League z Championship potrzebowali aż 12 spotkań, by zdobyć tuzin goli. To się nazywa progres.

Burnley – 0 zwycięstw, 0 remisów, 3 porażki

3 mecze, 3 porażki. Istnieje duża szansa, że bez przełożenia meczu z Luton Town bilans Burnley wyglądałby lepiej. Faktów jednak nie oszukamy, a te dla podopiecznych trenera Vincenta Kompany’ego są bezlitosne. Pomimo zdominowania Championship w minionym sezonie na ten moment zupełnie nie potrafią tego przenieść na Premier League. Nie można jednak też nie wspomnieć, że do tej pory mierzyli się z bardzo wymagającymi przeciwnikami. W 1. kolejce przegrali 0:3 z Manchesterem City, a w 4. serii gier zostali rozgromieni aż 2:5 z Tottenhamem.

Widać gołym okiem było, że ich ofensywny i otwarty styl gry niezbyt sprawdza się na tle drużyn z Big Six. Z pustymi rękoma wyjechali też z pojedynku z Aston Villą. Utraty aż 11 bramek w trzech ligowych potyczkach nie można jednak usprawiedliwiać nawet grą z City i Spurs. Więcej bramek na tym etapie sezonu The Clarets stracili tylko raz w historii swoich występów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Było to w kampanii… 1888/89.

Chelsea – 1 zwycięstwo, 1 remis, 2 porażki

Chelsea ma w tym momencie jedynie 4 oczka na swoim koncie. To ich najgorszy dorobek po czterech pierwszych meczach od sezonu 2015/16. Po bardzo udanej inauguracji i remisie z Liverpoolem wydawało się, że Mauricio Pochettino i jego taktyka okaże się antidotum na wszystkie problemy The Blues. Nic bardziej mylnego!

Tydzień później przyszła porażka z West Hamem 1:3. Następnie Niebiescy pokonali Luton po świetnym meczu Raheema Sterlinga i Nicolasa Jacksona. Wszystko jednak po to, by już w kolejnej kolejce ten sam Jackson nie trafił do pustej bramki z najbliższej odległości, a Chelsea przegrała 0:1 z Nottingham Forest na Stamford Bridge. To właśnie bardzo nierówna forma jest na ten moment jednym z największych problemów londyńczyków. Tych problemów jest jednak wciąż o wiele więcej.

Crystal Palace – 2 zwycięstwa, 1 remis, 1 porażka

Naprawdę bardzo solidny początek The Eagles. 7 punktów po spotkaniach z Wolves, Brentford, Sheffield i Arsenalem, to wynik, który nikogo nie powali na kolana, ale na pewno nie powoduje, że kibice Orłów są jakkolwiek zaniepokojeni o formę swoich graczy.

Główna w tym zasługa trenera Roya Hodgsona. Doświadczony szkoleniowiec po swoim powrocie na Selhurst Park zdobył 25 punktów w 14 meczach, co daje średnią 1,79 punktu na mecz. Tylko cztery inne drużyny Premier League uzyskały w tym okresie wyższą średnią punktów na mecz. Z taką dyspozycją Crystal Palace nie powinno przejmować się nawet na chwilę walką o utrzymanie. W końcu tylko pięć drużyn w historii Premier League spadło z ligi właśnie po zdobyciu siedmiu punktów w pierwszych czterech meczach nowych rozgrywek.

Everton – 0 zwycięstw, 1 remis, 3 porażki

Everton w dwóch ostatnich sezonach uciekał katu spod topora. Ekipa z niebieskiej części Merseyside potrafiła w ostatnich kolejkach znaleźć drogę, by utrzymać się w angielskiej ekstraklasie. Wielu obserwatorów angielskiej ekstraklasy typuje, że w tym sezonie nie zdołają powtórzyć tej sztuki.

Na ten moment mają tylko jeden punkt na koncie. Wywalczyli go w meczu z Sheffield United. Przed pojedynkiem z Szabelkami podopieczni Seana Dyche’a mieli nie tylko zerowy dorobek punktowy, ale też nie zdobyli ani jednej bramki. Jest to najgorszy start sezonu The Toffees w historii ich występów na arenach Premier League.

Fulham – 1 zwycięstwo, 1 remis, 2 porażki

Inauguracja w wykonaniu The Cottagers była pozytywna. Pokonali 1:0 drużynę Evertonu. Na ten moment jest to ich jedyna victoria podczas bieżącego sezonu. Obecnie mają 4 punkty. To o jedno oczko mniej niż w poprzednim sezonie. Jednocześnie tylko 3 razy mieli mniejszy dorobek po czterech meczach Premier League.

Tylko w sezonie 2020/21 stracili więcej bramek (11) w pierwszych czterech rywalizacjach. Fani mogą, więc mieć mieszane odczucia. Na pewno sporo pozytywnych emocji wywołał w nich remis z Arsenalem na Emirates Stadium. Jednakże na pewno spory zawód towarzyszył im po porażce 0:3 z Brentford na Craven Cottage.

Liverpool – 3 zwycięstwa, 1 remis, 0 porażek

Fani Liverpoolu mogą być na ten moment bardzo zadowoleni ze sposobu w jaki w ten sezon weszli ich ulubieńcy. Zwłaszcza mając na uwadze porównanie z początkiem ubiegłego sezonu. Podopieczni Jurgena Kloppa po 4 kolejkach rok temu mieli tylko 5 punktów, a teraz mają ich dwa razy więcej.

Najbardziej w oczy rzuca się bez wątpienia wielki postęp w grze środka pola, który wynika ze sprowadzenia do klubu Dominika Szoboszlaia oraz Alexisa Mać Allistera. Polepszyła się też znacznie gra defensywy. W zasadzie jedyne, co pozostało niezmienne w czerwonej części Merseyside to genialna postawa Alissona w bramce oraz efektywność Mohameda Salaha z przodu.

Luton Town – 0 zwycięstw, 0 remisów, 3 porażki

Luton bardzo przeciętnie rozpoczęło swój pierwszy sezon w ekstraklasie od 1992 roku. Do tej pory rozegrali tylko 3 mecze. Wszystkie przegrali, a ich bilans bramkowy to 2-9. Na papierze na pewno nie wygląda to, więc zbyt obiecująco.

Nie tylko zresztą na samym papierze. Zawodnicy beniaminka popełniają bardzo proste błędy w defensywie, a także dość mizernie wyglądają na tle motorycznym. Czeka ich bardzo ciężka kampania w elicie.

Manchester City – 4 zwycięstwa, 0 remisów, 0 porażek

Nowy sezon, stary Manchester City. Panujący mistrzowie Anglii są jedyną drużyną z kompletem punktów na koncie. Przez długi czas byli też jedyną, która nie straciła bramki, ale Tim Ream przełamał passę trzech czystych kont Edersona.

Obywatele są 28. drużyną, która rozpoczęła sezon Premier League czterema zwycięstwami w pierwszych czterech meczach. Z poprzednich 25 tego typu drużyn tylko 8 z nich zdobyło tytuł.

Podopieczni Pepa Guardioli wciąż mogą polować na rekord dziewięciu zwycięstw z rzędu na start sezonu. Ustanowiła go Chelsea trenera Jose Mourinho w sezonie 2005/06.

Manchester United – 2 zwycięstwa, 0 remisów, 2 porażki

Manchester United rozpoczął rozgrywki od dwóch zwycięstw i dwóch porażek. Dokładnie tak samo wyglądał ich bilans po czterech pierwszych rywalizacjach w ubiegłej kampanii. To dopiero 5. sezon w Premier League, gdy Czerwone Diabły przegrały połowę z początkowych czterech kolejek.

Red Devils wygrali z Wolves i Nottingham Forest (mimo, że po kilku minutach przegrywali 0:2), a przegrali z Tottenhamem oraz Arsenalem. Oba spotkania z londyńskimi drużynami rozegrali na wyjeździe. Jeżeli gorycz porażki będzie im towarzyszyć także po następnym meczu z Brighton będzie to najgorszy start sezonu United po pierwszych pięciu meczach od kampanii 2014/15, gdy funkcje trenera piastował wówczas Louis van Gaal.

Newcastle United – 1 zwycięstwo, 0 remisów, 3 porażki

Kiedy zaczynasz kampanię od wygranej 5:1 śmiało możesz oczekiwać, że w następnych meczach pójdziesz za ciosem. Newcastle zacięło się jednak zupełnie od spotkania z Manchesterem City. The Magpies nie pokazali wówczas nic z przodu, a Obywatele wygrali 1:0.

Wydawało się, że odkują się w następnym meczu z Liverpoolem, ale w głupi sposób dali sobie zabrać 3 punkty w końcówce. Następnie przegrali z Brighton 1:3.

Sroki mają, więc na koncie już 3 porażki. W ubiegłym sezonie potrzebowali aż 24 rozegranych potyczek, by przegrać 3 razy. Jedyne poprzednie kampanie, w których przegrali aż trzy mecze z pierwszych czterech, to sezony 1999/00, 2005/06, 2018/19 i 2021/22.

Nottingham Forest – 2 zwycięstwa, 0 remisów, 2 porażki

Mówi się, że dla beniaminka najtrudniejszy jest nie pierwszy, a drugi sezon na poziomie elity. Tricky Trees na ten moment nie wyglądają jednak na drużynę, która ma zostać kolejną ofiarą potwierdzającą to piłkarskie porzekadło. W tylko jednym z ich poprzednich sześciu sezonów Premier League mieli na koncie więcej punktów po pierwszych czterech meczach niż w tym sezonie.

Aktualnie uzbierali 6 oczek po dwóch wygranych oraz dwóch przegranych. W całej historii Premier League zaledwie 16 drużyn spadło z ligi po zdobyciu właśnie 6 punktów w pierwszych czterech meczach sezonu.

Sheffield United – o zwycięstw, 1 remis, 3 porażki

Szabelki tylko w sezonie 2020/21 zdobyły mniej oczek niż teraz. Wszyscy pamiętamy, że wówczas zakończyło się to spadkiem na zaplecze elity. Wielu przewiduje, że tym razem może być podobnie.

Miłym powiewem świeżości okazał się Cameron Archer, który ze świetnej strony zaprezentował się w jedynym nieprzegranym meczu przez The Blades z Evertonem. Beniaminek zremisował go 2:2. Dzięki temu są oni jedynym beniaminkiem, który na ten moment nie ma zerowego dorobku punktowego. Zawsze coś.

Tottenham – 3 zwycięstwa, 1 remis, 0 porażek

Harry Kane odszedł, ale nie widać po nim ani chwili tęsknoty. W końcu Spurs bez swojego dawnego lidera radzą sobie wręcz wyśmienicie. Pokonali Manchester United po świetnym meczu, mają obecnie 10 punktów, zachowali 2 czyste konta, a ich bilans bramkowy to 11 zdobytych goli i 4 stracone. Brzmi naprawdę dobrze.

Styl gry ekipy menedżera Ange’a Postecoglou jest równie dobry, co ich wyniki. Do drużyny kapitalnie weszli nowi zawodnicy – James Maddison, Guilermo Vicario, Micky van de Ven czy Destiny Udogie. Australijski szkoleniowiec na ten moment wykonuje świetną robotę w dosłownie każdym aspekcie swojej pracy.

West Ham United – 3 zwycięstwa, 1 remis, 0 porażek

Chyba nawet najwięksi optymiści z London Stadium nie zakładali, że West Ham w momencie przerwy na kadrę będzie na czwartym miejscu, a w liczbie punktów będzie ustępował jedynie Manchesterowi City. Jednym słowem: The Hammers wyrobili wynik ponad stan.

W końcu zwycięstwa z Chelsea i Brighton (oba triumfy 3:1) na pewnością nie musiały być wkalkulowane przed startem sezonu. Gdyby nie strata punktów w ostatnich minutach meczu z Bournemouth na inaugurację, Młoty miałaby komplet punktów i zasiadałyby na tronie tuż obok Man City.

Ostatecznie jednak w żadnym przypadku nie mogą narzekać. W końcu zdobyli 10 punktów po pierwszych czterech meczach dopiero po raz drugi w historii swoich występów na arenach Premier League. Ostatnio dokonali tego w 1999 roku. Who needs Declan Rice? – zdają się na ten moment pytać w West Hamie.

Wolverhampton – 1 zwycięstwo, 0 remisów, 3 porażki