Sympatycy Chelsea z pewnością wymazaliby z pamięci ostatni sezon w wykonaniu ich ulubionej drużyny. The Blues po katastrofalnej kampanii liczą na odmianę losu i znaczną poprawę swojej gry. W tym celu zarząd klubu dokonał serii radykalnych zmian. Wciąż jednak pozostaje wiele niepewnych kwestii przed nadchodzącym wielkimi krokami startem Premier League.

Zmianie w obozie The Blues uległo niemalże wszystko. Stery jako nowy menedżer objął Mauricio Pochettino, a sama grupa zawodników zmieniła się bardzo mocno. Wszystkie te przemiany w organizacji klubu tworzą też sporo niewiadomych. Zdecydowaliśmy się przedstawić trzy pytania, które szczególnie nurtują sympatyków ekipy ze Stamford Bridge.

Kto zapewni bramki?

Jedną z największych bolączek Chelsea podczas poprzedniego sezonu była kondycja ofensywy. Drużyna prowadzona przez: najpierw Thomasa Tuchela, później Grahama Pottera, w międzyczasie Bruno Saltora, a na samym końcu Franka Lamparda, zdołała podczas zeszłej kampanii zdobyć zaledwie 38 bramek w lidze. A żeby dobitniej pokazać niemoc strzelecką The Blues, wystarczy powiedzieć, że jest to jeden gol na kolejkę. Wynik identyczny co Nottingham Forest, a gorszy, chociażby od Leeds United oraz Leicester City, czyli dwóch spadkowiczów.

Nic więc dziwnego, że władze klubu ze Stamford Bridge zdecydowały się gruntownie przebudować linię ataku. Drużynę tego lata opuścił szereg ofensywnych piłkarzy na czele z Havertzem oraz Mountem. Dodatkowo za „straconego” można uznać Romelu Lukaku, którego nikt w niebieskiej części Londynu już raczej nie traktuje jako część drużyny. W jednym rzędzie z Belgiem można też postawić Hakima Ziyecha.

Oczywiście, jeśli mowa o transferach to na Stamford Bridge trafiło też kilku nowych piłkarzy ofensywnych. Konkretnie to dwóch, Nicolas Jackson oraz Christopher Nkunku (który zdążył już doznać poważnej kontuzji). Początkowo Chelsea miała plan, aby ściągnąć jeszcze jednego napastnika. Ostatecznie jednak fenomenalne występy Jacksona podczas tournée w USA oddaliły The Blues od tego pomysłu i zajęto się innymi priorytetami. Wszystko więc wskazuje na to, że to właśnie Jackson będzie musiał wziąć na siebie olbrzymi ciężar strzelania goli. Bo mówiąc szczerze, trudno znaleźć innego kandydata do tej roli.

Oprócz dwóch nowych nabytków Mauricio Pochettino w ofensywie londyńczyków pozostało naprawdę niewielu piłkarzy. Co więcej, próżno wśród nich szukać strzelca z prawdziwego zdarzenia. Jak już wspomniałem, Nkunku doznał kontuzji, a na domiar złego z problemami zdrowotnymi zmaga się wciąż Noni Madueke. Wszystko wskazuje więc na to, że głównymi partnerami Jacksona będą Raheem Sterling i Mychajło Mudryk. Obaj skrzydłowi w zeszłym sezonie Premier League zdobyli łącznie zaledwie 11 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, co nie napawa zbytnim optymizmem.

Warto też wspomnieć, że Senegalczykowi brakuje zmiennika z prawdziwego zdarzenia. Drugim w hierarchii napastnikiem jest wracający po poważnym urazie Armando Broja, który ostatni mecz rozegrał w grudniu ubiegłego roku. Ostatecznie, więc jeśli Jackson nie podoła (czego mu oczywiście nie życzymy) to ofensywa The Blues może prezentować się naprawdę krucho.

Kiedy pech dotyczący kontuzji opuści Chelsea?

Wymienieni zostali już ofensywni piłkarze Chelsea mający problemy ze zdrowiem, ale ta lista na tym się nie kończy. Urazy nie ominęły także defensorów The Blues i obecnie niezdolni do gry są Benoit Badiashile oraz Wesley Fofana. O ile były stoper AS Monaco dość szybko ma wrócić do gry, o tyle Pochettino nie będzie mógł liczyć na Fofanę przez długi czas. Zawodnik kupiony z Leicester City kolejny raz doznaje poważnej kontuzji. Już w poprzedniej kampanii opuścił on aż 20 spotkań z powodów zdrowotnych, a teraz ominie go zapewne znacznie więcej meczów.

Nad Stamford Bridge ciąży prawdziwe fatum, bo przecież już w zeszłym sezonie wielu graczy The Blues wypadało z gry przez rozmaite urazy. Teraz Mauricio Pochettino już na starcie sezonu nie może liczyć na trzech swoich graczy, którzy łącznie kosztowali blisko 200 milionów euro. Mowa tu oczywiście o wspomnianej parze stoperów oraz Christopherze Nkunku. Kontuzja tego ostatniego jest chyba tą najbardziej bolesną. Wychowanek PSG ma za sobą bardzo dobry okres przygotowawczy i widać było, że może być kluczowy w układance argentyńskiego szkoleniowca, który będzie musiał poradzić sobie ostatecznie bez niego.

 

Dodatkowo warto też mieć na uwadze, że w drużynie jest jeszcze kilku szczególnie podatnych na kontuzje piłkarzy. Z tych jeszcze niewymienionych można przytoczyć obu podstawowych bocznych obrońców The Blues. Reece James oraz Ben Chilwell również miewali w przeszłości bardzo długie przerwy od gry. Do dzisiaj, gdy jeden z nich pada na murawę, kibice Chelsea przeczuwają najgorsze. Dodatkowo coraz większe trudności z utrzymaniem dobrego stanu fizycznego miewa Thiago Silva. Wszystko to spowodowane jest przez zaawansowany wiek stopera. Z tego powodu bardziej wymagające interwencje mogą kończyć się w jego przypadku przerwą od gry.

Czy nie zabraknie doświadczenia?

Jeśli wspomniany już został Thiago Silva, to warto przytoczyć pewien ewenement, jeśli chodzi o kadrę The Blues. Pomijając Ziyecha oraz Lukaku, którzy w praktyce nie są już częścią drużyny, to Brazyilijczyk jest jednym z dwóch piłkarzy w składzie po 30. roku życia. Drugim jest trzeci bramkarz, Marcus Betinelli.

Patrząc na kadrę The Blues, można sobie zadać pytanie, czy nie brakuje tu zawodników z odpowiednim doświadczeniem. Oczywiście w zespole są piłkarze, którzy rozegrali już w swojej karierze setki meczów, jednak nie w koszulce Chelsea. Zawodnikiem z najdłuższym nieprzerwanym stażem w szeregach The Blues jest Kepa Arrizabalaga, który do Londynu trafił w 2018 roku. Notabene warto też zaznaczyć, że niewykluczone jest to, że Hiszpan na dniach także pożegna się z Londynem.

Nic więc dziwnego, że nowym kapitanem został Reece James, który na pierwszy rzut oka wydaje się niekwestionowanym liderem zespołu. Opaskę w przypadku jego niedyspozycji przejmować będzie Ben Chilwell. Anglik także jest jednym z najdłużej zameldowanych na Stamford Bridge zawodników w obecnej kadrze. Patrząc na resztę zespołu, to poza wiekowym Thiago Silvą trudno znaleźć jest lidera z krwi i kości. W pewnym stopniu spowodowane jest to polityką transferową, którą wprowadził Todd Boehly.

Wśród kibiców dość często przewijają się żarty o tym, że amerykański biznesmen oraz jego współpracownicy grają w Football Managera w prawdziwym życiu. I patrząc na to, jak młodzi gracze zasilają Chelsea, to trudno się z tym nie zgodzić. I o ile w grze komputerowej strategia polegająca na masowym skupowaniu największych światowych talentów często przynosi dobre rezultaty, o tyle rzeczywistość bywa zupełnie inna.

Sporej części piłkarzy w składzie The Blues brakuje doświadczenia na tak wysokim poziomie, jak Premier League. A co dopiero w tak wielkim klubie, jakim jest Chelsea. Nasuwa się więc pytanie. Czy w kluczowych momentach sezonu to właśnie brak doświadczenia wśród własnych piłkarzy nie będzie największym wrogiem The Blues?