David Moyes zagrożony – jego posada w West Hamie stoi pod coraz większym znakiem zapytania. Szkot nie dogaduje się z przelożonymi w sprawie transferów, co sprawia, że może stracić pracę w Londynie.

Jak informuje Daily Mail, David Moyes ma powody do obaw, gdyż jego posada stoi pod znakiem zapytania. Menedżer West Ham United nie może dojść do porozumienia z zarządem i pionem rekrutacji w sprawie transferów do klubu. W efekcie wewnętrznych napięć stołeczny klub jest jedynym zespołem Premier Legue, który nie dokonał jeszcze ani jednego wzmocnienia w tym okienku.

Zgodnie z prasowymi doniesieniami ciągle narasta wewnętrzne napięcie pomiędzy Moyesem, zatrudnionym niedawno nowym dyrektorem technicznym, Timem Steidtenem i współwłaścicielem Młotów, Davidem Sullivanem. Szkot chciałby ściągnąć na London Stadium graczy z doświadczeniem w Premier League. Wspomniany duet preferowałby krok w innym kierunku.

Za kulisami ma panować przekonanie, że spór doprowadzi do odejścia Moyesa lub Steidtena. Władze klubu mają już podobno gotową listę potencjalnych następców trenera. Na razie jednak eks-menedżer m.in. Evertonu i Manchesteru United kontynuuje pracę na normalnych warunkach.

Przytaczane informacje kładą się cieniem na bardzo frustrującym już dla fanów West Hamu okienku transferowym. Brak wzmocnień pomimo wielkiej sprzedaży Declana Rice’a budzi coraz więcej zmartwień u kibiców. W związku z problemami z pozyskaniem nowych zawodników The Irons niedawno zdecydowali się na nietypowy krok. Umieścili w sieci ogłoszenie dotyczące poszukiwania wzmocnień na siedmiu pozycjach. Takie postępowanie wzbudziło wątpliwości co do funkcjonowania pionu rekrutacji.