Wydaje się, że nie tak dawno emocjonowaliśmy się walką w Play-Offach, a już wraca sezon Championship. 24 zespoły ruszą do walki na zapleczu Premier League i biorąc pod uwagę doświadczenie z ubiegłych lat, żadnej z nich na starcie nie można skreślać. Ta liga co sezon funduje nam niezapomniane emocje i nieprzewidywalne rozstrzygnięcia.
Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy na starcie rozgrywek nie spróbowali przewidzieć ich rozstrzygnięć. Tegoroczna rywalizacja zapowiada się szczególnie dobrze, ponieważ tak mocnych spadkowiczów nie widzieliśmy już od dobrych kilku lat. Czy siła Leicester, Southampton i Leeds oznacza jednak, że pierwsze trzy miejsca w ligowej tabeli są już obsadzone? Absolutnie nie.
Tuż przed pierwszym meczem w sezonie 2023/24 serdecznie zapraszamy do obejrzenia naszej zapowiedzi. W blisko trzygodzinnym materiale opowiedzieliśmy o każdej drużynie Championship. Materiał dostępny jest na YouTube oraz Spotify.
Czy Leicester, Southampton i Leeds są skazane na awans?
Tak mocnego składu spadkowiczów nie widzieliśmy od dawna, a Leicester City w ogóle wydaje się najmocniejszą drużyną Premier League, która kiedykolwiek spadła z ligi. I to biorąc pod uwagę zarówno skład ludzki, jak i standardy organizacyjne. Kadra Leicester City oczywiście pozbyła się kilku kluczowych zawodników, ale i tak zdaje się kilkukrotnie przewyższać standardy drugiej klasy rozgrywkowej w Anglii. Nic więc dziwnego, że to właśnie Lisy typowane są na murowanego faworyta pod wodzą nowego menedżera, Enzo Maresci.
Lisy już bez Jamesa Maddisona czy Harveya Barnesa, ale nadal z Jamiem Vardym czy nowymi nabytkami Conorem Coadym i Harrym Winksem powinny rozdawać karty w nadchodzących miesiącach.
Nieco więcej wątpliwości pojawia się przy Southampton czy Leeds United. O ile Święci wciąż nie sprzedali swoich najważniejszych zawodników, a klubowe władze jasno oznajmiają, że bez odpowiednich ofert nie mają zamiaru pozbywać się czy to Jamesa Warda-Prowse’a, czy Romeo Lavii, o tyle taki stan niepewności z pewnością nie pomaga nowemu menedżerowi. Russell Martin imponował w MK Dons oraz Swansea, ale efektowny styl gry nie przekładał się wcale na konkretne wyniki. Dodatkowo implementacje MartinBallu zawsze wymagała czasu, a w środowisku nastawionym na sukces może go ostatecznie zabraknąć. Byłemu menedżerowi Swansea z pewnością pomogą transfery Ryana Manninga czy zatrzymanie Nathana Telli, o ile klub ostatecznie nie dogada się z Burnley.
W przypadku Leeds sprawa wydaje się najbardziej skomplikowana. Największy exodus zawodników, przeciągające się przejęcie klubu i stosunkowo niska aktywność na rynku transferowym stawiają największy znak zapytania. Jak do tej pory The Peacocks pozyskali jedynie Nathana Ampadu i Karla Darlowa, a menedżer Daniel Farke potrafił dominować w Championship, ale ciężko powiedzieć, żeby drużyna Leeds była skrojona pod jego wymagania.
Jak poradzą sobie Polacy w Championship?
Jak co roku w drugiej lidze angielskiej zgromadziła się solidna reprezentacja Polaków. Nie licząc młodych zawodników, którzy mogą przebijać się do pierwszych drużyn swoich klubów, w Championship zagrają Bartosz Białkowski (Millwall), Michaeł Helik (Huddersfield), Jan Bednarek (Southampton), Przemysław Płacheta (Norwich City) oraz Krystian Bielik (Brimingham City).
Bartek Białkowski prawdopodobnie nie odzyska już składu w drużynie Gary’ego Rowetta. Polak stracił miejsce w bramce kosztem George’a Longa, a przed startem sezonu Millwall pozyskało bramkarza Wolverhampton, Matije Sarkica.
Wydawało się, że Jan Bednarek odejdzie z Southampton, ale klub nie ma zamiaru sprzedawać swojego zawodnika. Jak donosi Tomasz Włodarczyk, Święci odrzucili kilka ofert za środkowego obrońcę i liczą na jego doświadczenie w walce o powrót do Premier League. W sparingach przed sezonem Polak występował z opaską kapitańską wymiennie z Jamesem Wardem-Prowse’em, który to z kolei wciąż może opuścić St Mary’s.
Przemysław Płacheta regularnie występował w przedsezonowych spotkaniach Norwich City. David Wagner najczęściej stawiał na niego na lewej stronie defensywy.
Tuż przed wyjazdem na obóz przygotowawczy Krystian Bielik ponownie doznał lekkiego urazu. Pomocnik jest już jednak gotowy do gry, a w Birmingham City wszyscy liczą na to, że zobaczą jego najlepszą możliwą wersję. W formie Bielik jest przecież jednym z najlepszych zawodników w lidze.
Takie miano otrzymał też ostatnio Michał Helik i to nie z byle jakich ust. Neil Warnock, menedżer Polaka w Huddersfield stwierdził, że w lidze nie ma lepszego środkowego obrońcy od niego. Helik ma być podporą Terierów w nadchodzącym sezonie, a pod nieobecność Jonathana Hogga, który zmaga się z kontuzją, prawdopodobnie będzie występował z opaską kapitańską.
Neil Warnock: "Odkąd jestem w Huddersfield, Michał Helik niesamowicie się rozwinął. Nie wydaje mi się, że znajdziecie lepszego środkowego obrońcę w całej Championship.
Musieliśmy zamienić kilka słów na pewnym etapie, ale zawsze słuchał i reagował wzorowo, to jego zasługa". pic.twitter.com/o7oeJK9gdV
— Krzysiek Bielecki (@KchampK) August 4, 2023
Co z bohaterami poprzedniego sezonu?
Luton Town dokonało niemożliwego i niespodziewanie znalazło się w Premier League. Zeszłoroczny skład Play-Offów składał się z zaskakujących drużyn. Middlesbrough startowało z samego dna, kiedy drużynę przejmował Michael Carrick, Coventry City walczyło o awans z jednym z najmniejszych budżetów w lidze, a Sunderland był przecież beniaminkiem, którego na domiar złego opuścił trener tuż po starcie rozgrywek.
Wszystkie trzy drużyny wydają się jeszcze mocniejsze na początku kampanii 2023/24. Michael Carrick to menedżer, który może zaprowadzić Boro do wielkich sukcesów. Największą niewiadomą w przypadku klubu wydaje się niepewna przyszłość Chuby Akpoma, króla strzelców minionych rozgrywek. Nie porozumiał się z Middlesbrough w sprawie nowego kontraktu, a obecna umowa wygasa z końcem sezonu.
Coventry już straciło swojego najlepszego strzelca. Viktor Gyokeres udał się do Portugalii, ale Mark Robins doskonale zadbał o jego następcę. Nowym piłkarzem City został Elis Simms, który przeniósł się do Championship z Evertonu. Oprócz tego sensacja minionego sezonu dokonała kilku istotnych wzmocnień, co każe nam przewidywać, że ponownie mogą namieszać.
Podobnie jest w przypadku Sunderlandu. Czarne Koty będą musiały radzić sobie bez Amada Diallo, wypożyczonego w poprzednim sezonie z Manchesteru United. Drużyna solidnie się wzmocniła, pozyskując między innymi utalentowanego obrońcę Jensona Seelta oraz Luisa Semed, napastnika młodzieżowych drużyn Benfiki Lizbona. Tony Mowbray tym razem nie myśli już o ratowaniu ligowego bytu, a o kolejnej walce o powrót do Premier League.
Jak spiszą się beniaminkowie?
Po zeszłorocznym przypadku Sunderlandu nie można lekceważyć nowych sił wchodzących do ligi. Zwłaszcza że jedną z nich jest Ipswich Town, które część obserwatorów typuje do walki o Play-Offy. To już nie ta sama drużyna, którą pamiętamy z czasów Marcusa Evansa. Nowi właściciele mają wielkie plany, a pomaga im w nich Kieran McKenna, który pod koniec zeszłego sezonu poprowadził ich do serii 12 wygranych meczów bez straty chociażby jednej bramki. Z piłkarzami pokroju George’a Hirsta, Omariego Hutchinsona czy Jacka Taylora naprawdę wszystko jest możliwe.
To jednak nie Ipswich wygrało rozgrywki League One, a zespół Plymouth Argyle, prowadzony przez Stevena Schumachera. Piekielnie trudny teren, bardzo mądry skauting i dobry trener sprawiają, że Pielgrzymi są absolutnie nieprzewidywalni. To jednak ich pierwszy sezon w Championship od 2010 roku, więc o utrzymanie będzie piekielnie ciężko.
Najmniej optymizmu mają w sobie fani Sheffield Wednesday. Drużyna dokonała cudu w barażach, odwracając losy spotkania z Peterborough, a następnie na Wembley pokonując Barnsley w ostatniej minucie dogrywki. Ekscytacja nie potrwała jednak długo. Chwilę później z drużyną rozstał się Darren Moore, który nie porozumiał się z właścicielem klubu w temacie swoich zarobków. Brak odpowiedniego pionu sportowego w klubie sprawiał, że Moore spinał praktycznie każdy aspekt funkcjonowania drużyny, więc kiedy go zabrakło, rozpoczął się chaos.
Na obóz do Hiszpanii udało się zaledwie 17 zawodników pierwszej drużyny. Dejphon Chansiri postanowił zatrudnić Xisco Munoza, który z Watfordem awansował kiedyś do Premier League. Tam miał jednak do dyspozycji mocną kadrę, a w Sheffield czeka go ciężka batalia o utrzymanie.
Sheffield Wednesday wraca dziś na Hillsborough pierwszy raz od comebacku stulecia. To świetny powód, żeby przypomnieć sobie ten mecz 🔥 pic.twitter.com/kYZfiBPqXX
— Krzysiek Bielecki (@KchampK) August 4, 2023
Kto jest murowanym faworytem do spadku z ligi?
Dolne rejony tabeli mają być okupowane przez Huddersfield Town, Sheffield Wednesday, Plymouth Argyle czy Rotherham United. Przy każdej z tych ekip znajdziemy jednak argumenty dające szanse na utrzymanie, ale jest jeden klub, który wydaje się zmierzać prosto w kierunku League One.
I jest to o tyle zaskakujące, że przecież Queens Park Rangers w poprzednim sezonie przez moment liderowali nawet całej stawce Championship. Wszystko posypało się po odejściu Michaela Beale’a do Glasgow. Następnie kompletnie nie poradził sobie Neil Critchley, a misję ratowania sezonu otrzymał Gareth Ainsworth. Były skrzydłowy QPR wykonywał kapitalną robotę w Wycombe Wanderers i można było przypuszczać, że to dla niego naturalny krok.
Menedżer ostatecznie uratował utrzymanie, ale zrobił to w naprawdę kiepskim stylu, a kilka pozaboiskowych metod motywacyjnych przejdzie do historii piłki nożnej. Ainsworth postanowił np. nauczyć swoich zawodników wykonywania Haki. Być może zaprocentuje to w nadchodzącym sezonie, ale biorąc pod uwagę odejście kluczowych piłkarzy Roba Dickiego i Seny’ego Dienga, perspektywy na utrzymanie nie są najlepsze. Na domiar złego dochodzi przegrana w sparingu 0:5 z Oxford United i fatalne nastroje wokół drużyny.
Opta przesymulowała też sezon Championship 10 tysięcy razy przy użyciu superkomputera. Tylko jedna drużyna w całej stawce ani razu nie znalazła się na miejscach premiowanych awansem do Premier League. Tak, Queens Park Rangers.
Opta 10 tysięcy razy przesymulowała sezon 2023/24 w Championship. Queens Park Rangers jako jedyna drużyna ani razu nie zakończyła rozgrywek na pierwszym ani drugim miejscu.
Najczęściej spadali też z ligi, nie ma przypadków. pic.twitter.com/Wb26aGUmy9
— Krzysiek Bielecki (@KchampK) August 3, 2023
Sezon 2023/24 w Championship rusza już dziś wieczorem. Transmisję tego meczu obejrzycie oczywiście na platformie Viaplay. Jeżeli jeszcze nie posiadacie konta, zachęcamy do rejestracji z tego linka.
Po więcej informacji na temat niższych lig w Anglii zapraszam do obserwowania mojego Twittera, a także profilu na Instagramie, poświęconego właśnie rozgrywkom w Football League.

