Doskonale wiemy, jak ważny jest solidny strzelec w każdej ekipie, która chce się liczyć w dzisiejszym futbolu. Przyjście Erlinga Haalanda na Etihad Stadium całkowicie odmieniło losy zespołu, który rok w rok frajersko odpadał z Ligi Mistrzów. Norweski potwór to jednak fenomen, a ostatnimi czasy o odpowiednią „dziewiątkę” na rynku jest naprawdę trudno. Wystarczy spojrzeć, jak ograniczone są opcje dla Manchesteru United w letnim oknie transferowym.
W sobotę wieczorem padło słynne „here we go”. Fabrizio Romano potwierdził, że na Old Trafford zawita obserwowany od dawna napastnik Atalanty, Rasmus Hojlund. Osiągnięcia? Jeden przyzwoity sezon w Serie A i oszałamiające 9 trafień do siatki. Już lepiej wygląda 6 goli w 6 występach dla reprezentacji Danii, do póki nie doda się, że masakrował takie potęgi jak Kazachstan i Finlandia. Cena? Obłędne 70 milionów plus bonusy i kibicom już robi się słabo. Duńczyk rzekomo ma idealnie wpisywać się w wymagania taktyczne Erika ten Haga. No cóż, zacznijmy od początku…
Rasmus Højlund to Manchester United, here we go! Agreement reached right now with Atalanta 🚨🔴🇩🇰 #MUFC
Package will be around €70m with add ons, clubs preparing documents in the next 24 hours.
Højlund agreed 5 year deal ten days ago as he only wanted Manchester United. pic.twitter.com/MVN0ubeH7O
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) July 29, 2023
Ograniczenia finansowe? A to ciekawe
A zapowiadało się dobrze. Na wiosnę krążyło wiele plotek, że Manchester United zamierza sprowadzić sprawdzonego napastnika. Obecnie jedynym gorącym produktem na miarę Czerwonych Diabłów jest na brytyjskim rynku Harry Kane. I to właśnie reprezentant Anglii wielokrotnie łączony był z przenosinami na Old Trafford. Piłkarz Tottenhamu to gwarancja bramek, a przede wszystkim 10 sezonów spędzonych z sukcesami w najlepszej lidze świata.
Na jednego z najlepszych napastników świata zabrakło jednak kasy, jakkolwiek dziwnie to brzmi, gdyż Manchester United od lat słynie z wyrzucania pieniędzy w błoto. Zgodnie z wyjaśnieniem The Athletic, Czerwone Diabły muszą uważać na Finansowe Fair Play, aby nie wpakować się w kłopoty. Nie przeszkodziło im to jednak nabyć tego lata Masona Mounta i Andre Onany za łączną kwotę w wysokości 116 milionów euro.
Rasmus Hojlund ma kosztować co najmniej 70 milionów euro, a bliski dołączenia do klubu jest jeszcze Sofyan Amrabat za kolejne pół setki… Tak wygląda skromne lato w wykonaniu Czerwonych Diabłów. Harry Kane pozostaje jednak poza zasięgiem klubu. Manchester United zrezygnował z negocjacji z bardzo opornym Tottenhamem, gdyż obawiał się otrzymania zaporowej kwoty. Odpuszczono również temat Victora Osimhena z Napoli oraz Randala Kolo Muaniego z Eintrachtu. Obaj wyceniani byli przez swoje kluby na co najmniej 100 milionów euro.
Historia na niekorzyść Czerwonych Diabłów
Przepłacone transfery to specjalność zakładu Manchesteru United. Nie trzeba sięgać głęboko w archiwa, by przytoczyć kilka prostych przykładów. Niektórzy z tych graczy wciąż występują w czerwonej koszulce. Wystarczy spojrzeć na 7 najdroższych transferów w historii Czerwonych Diabłów. Jeśli doniesienia z prasy się potwierdzą, Rasmus Hojlund wskoczy na zaszczytne 5. miejsce w tej klasyfikacji. Znajdzie się wśród sław takich jak Paul Pogba, Antony, Harry Maguire, Jadon Sancho, Romelu Lukaku i Angel Di Maria.
🚨 Rasmus Højlund is now set to become the most expensive striker in Manchester United history:
1️⃣🇫🇷 Pogba: €105M
2️⃣🇧🇷 Antony: €95M
3️⃣🏴 Maguire: €87M
4️⃣🏴 Sancho: €85M
5️⃣🇩🇰 Højlund: €85M 🆕
6️⃣🇧🇪 Lukaku: €84.7M
7️⃣🇦🇷 Di María: €75M
8️⃣🇧🇷 Casemiro: €70.7M
9️⃣🇵🇹 Fernandes:… pic.twitter.com/3EM3QUpI2j— Transfer News Live (@DeadlineDayLive) July 29, 2023
Czytając te nazwiska, usta otwierają mi się prędzej do śmiechu niż z zachwytu. Najświeższy przykład — Antony ma trudności, by zaimponować kibicom czymś innym niż kręceniem się w kółko na piłce. Jadon Sancho po kiepskich dwóch sezonach dostał od Erika Ten Haga ultimatum. Harry Maguire jest wypychany z klubu, bowiem zbyt często robi z siebie pośmiewisko. Paul Pogba miewał naprawdę dobre momenty, ale przygodę w Manchesterze zakończył nagraniem narcystycznego filmu. Że Di Maria grał na Old Trafford, mogliśmy już zapomnieć.
Jak wydoić finansowego giganta?
Wyliczanka wyliczanką, ale morał płynie z niej taki, że po odejściu Sir Alexa Fergusona Manchester United zwykł przepłacać transfery i niewiele się z tego nauczył. Zbliża się nowy sezon, a klub pozostaje taki sam. Ładuje ponad 70 milionów euro w zawodnika, który jest gigantyczną niewiadomą. Rzecz jasna Hojlund może okazać się wielką gwiazdą, ale patrząc na dotychczasowy dorobek klubu z Old Trafford, bardziej prawdopodobnym jest, iż zmarnuje swoje najlepsze lata i pieniądze nowego pracodawcy.
Manchester United nie potrafi uczyć się na własnych błędach, ale odpowiednie wnioski wyciągają mniejsze drużyny. Skoro Czerwone Diabły są skłonne płacić wielkie pieniądze za wątpliwej jakości gwiazdy, czemu by ponownie nie wydoić finansowego giganta. Atalanta wywindowała cenę Hojlunda do granic możliwości, płacąc za niego zaledwie 17 milionów euro przed rokiem. A skoro znalazła chętnego, można ją tylko pochwalić za dobrze ubity interes.
To samo zrobił przed rokiem Ajax. Czy Antony był graczem zjadającym Eredivisie na śniadanie? Raczej nie. Miał duży talent, imponował odważną grą i nawet notował przyzwoite liczby. Ale w żadnym razie nie był to produkt gotowy. Również był to transfer obarczony ogromnym ryzykiem, a w Manchesterze wyłożyli za niego 95 milionów euro. Znacznie więcej niż chociażby Manchester City za Haalanda. Ostatecznie Antony nie zagrał jakiegoś tragicznego sezonu na Old Trafford, ale i tak myślę, że Ajax wyszedł na tym transferze o wiele lepiej niż United.
Hojlund jak Haaland? Śmiem wątpić
Skoro już jesteśmy przy Erlingu Haalandzie, warto dodać, że nie brakuje porównań między nim, a prawdopodobnym nowym nabytkiem Manchesteru United. Obaj są ze Skandynawii, mają blond włosy, a także podobne nazwiska. Styl gry Rasmusa Hojlunda również przypomina występy norweskiego potwora u Guardioli. Duńczyk mierzy ponad 190 cm, jest silny fizycznie, niezwykle szybki i całkiem niezły technicznie. Potrafi też odpowiednio wykończyć akcję potężnym uderzeniem z lewej nogi.
Hojlund (£72m) v. Haaland (£51.3m). 🤪 pic.twitter.com/6HCuyVv0lN
— POOJA!!! (@PoojaMedia) July 30, 2023
Rasmus Hojlund ma jednak sporą wadę. Mimo odpowiedniego wzrostu i postury fizycznej, Duńczyk nie jest orłem, jeśli chodzi o grę w powietrzu. W ubiegłym sezonie wygrywał zaledwie 1 pojedynek powietrzny na mecz, czyli średnio 37% ich całkowitej liczby. To nie jest napastnik, który wygra pojedynek główkowy w polu karnym i zdobędzie bramkę, co jest bardzo cenione w Premier League. Dla porównania Erling jest absolutnym demonem pod tym względem, a gdy wyskoczy do góry, obrońcy mogą tylko patrzeć, jak ładuje piłkę do siatki.
Inną wadą Hojlunda jest gra w defensywie. Erik ten Hag wymaga od swoich napastników zaangażowania w grę obronną i walki o każdą piłkę. Szczególnie wtedy, gdy „dziewiątka” cofa się wgłąb pola. W Atalancie Rasmus Hojlund notował kiepskie liczby w odbiorze nawet jak na wysuniętego snajpera. Było to zaledwie 0,1 przechwytu na mecz, a dla porównania u Wouta Weghorsta ten współczynnik wynosił aż 0,6. Patrząc na liczby, można też zwątpić w skuteczność Duńczyka. W Serie A Hojlund zmarnował więcej dużych szans (11) niż zdobył bramek (9), choć nad tym akurat młody zawodnik może popracować.
Na szczęście są też pozytywy
Rasmus Hojlund to zawodnik obarczony ogromną niewiadomą. Ma zaledwie 20 lat na karku, więc czeka go dużo nauki, lecz jego wiek trzeba raczej zaliczyć na plus. Zadaniem Erika ten Haga będzie zadbanie o jego rozwój i nauczenie tego, czego sam wymaga od graczy ofensywnych. Holender ma duże doświadczenie w pracy z młodzieżą, bowiem przez cztery i pół roku był trenerem Ajaxu słynącego z doskonałej akademii. Będzie więc mógł skorzystać z własnej wiedzy, by dostosować Hojlunda do wymogów Premier League.
Duńczyk ma szansę stać się graczem o niebo lepszym niż jest obecnie. A jak wiadomo, już teraz prezentuje naprawdę wiele. Ma znakomity jak na wysokiego napastnika drybling, potrafi z łatwością przejść obrońcę lub po prostu wziąć go na szybkość. Tak jak pisałem wcześniej, nad wykończeniem będzie musiał jeszcze popracować, ale pędu na bramkę mu nie brakuje. Potrafi doskonale trzymać linię spalonego, a także w tempo wyjść do dośrodkowania. Imponuje też liczbą kontaktów w polu karnym rywala, choć na pewno włoscy obrońcy pozwalają na więcej niż gracze Premier League.

Rasmus Hojlund w Atalancie (źródło: The Athletic)
Co najważniejsze jednak dla Erika ten Haga, Rasmus Hojlund świetnie spisuje się w grze kombinacyjnej. Potrafi zastawić się z piłką albo odegrać do partnera z pierwszej piłki. Może uruchomić skrzydłowego precyzyjnym zagraniem, bądź samemu znaleźć się na którejś flance boiska. Ten Hag w podobny sposób próbował wykorzystywać Wouta Weghorsta, ale temu brakowało odpowiedniej techniki oraz szybkości. W tej kwestii Rasmus Hojlund powinien być dla Manchesteru dużym usprawnieniem.

