W wieku 17 lat zadebiutował w pierwszym zespole Dinama Zagrzeb. Dwa lata później był już reprezentantem Chorwacji. Joško Gvardiol to piłkarz, któremu od młodzieńczych lat przewidywano wielką karierę. On jednak o tym nie myślał i konsekwentnie zaliczał kolejne etapy swojej przygody z piłką. Nikt jednak nie przypuszczał, że tak szybko uda mu się wejść na piłkarski szczyt. Złoty chłopiec chorwackiej piłki przekracza kolejne bariery, a Manchester City już zaciera ręce, bo wie, że będzie miał w swoich rękach pokoleniowy talent.

Znajomi i rodzina mówią na niego „Pep”. Z  uwagi na podobne brzmienie nazwiska, Joško Gvardiol już od małego przyrównywany był do katalońskiego menedżera Manchesteru City. Ta historia będzie miała swój happy end, bo już niedługo obaj panowie będą mogli razem pracować. Chorwacki stoper od dziecka pokazywał, że będzie kiedyś wielkim piłkarzem. Już podczas występów w akademii widziano w nim potencjał na genialnego środkowego obrońcę. Z roku na rok na jego mecze przyjeżdżało coraz więcej skautów. Stał się jak gwiazda na modowym wybiegu, z którą każdy chciałby porozmawiać i namówić na prywatną sesję zdjęciową.

On jednak te wszystkie propozycje ze spokojem odrzucał. Wiedział, że czas na wielkie rzeczy dopiero przyjdzie, a swoją karierę musi budować małymi krokami. Gvardiol to ostoja cierpliwości i spokoju, ale także niesamowitej skromności, którą wyniósł z domu. Jego bliscy postawili wszystko na jedną kartę i teraz mogą podziwiać 21-latka na największych europejskich arenach. „Gdyby nie piłka, to zostałbym rybakiem jak mój tata.” Patrząc na karierę Gvardiola, widać, że cierpliwie budowana przez niego kariera jest jak spokojne wyczekiwanie na złapanie przynęty, o czym dobrze wie jego ojciec.

Rozchwytywany na rynku

Kiedyś rozgoryczony Giorgio Chiellini powiedział, że jest wściekły na Pepa Guardiolę, bo ten przez swoją filozofię i preferowany styl gry, sprawił, że coraz więcej obrońców nie potrafi bronić i skupia się tylko na tym, by dobrze wyprowadzać piłkę. Trzeba przyznać, że trochę prawdy w tym jest. Topowe europejskie kluby mając więc coraz ciężej, by znaleźć obrońcę idealnego. Takiego. który będzie solidny w destrukcji, ale także da coś ekstra w ataku i dobrze będzie operował piłką. 

 Na rynku jest kilku zawodników, którzy wpisują się w ten profil. Jednym z nich na pewno jest Joško Gvardiol. Mimo zaledwie 21 lat na karku, chorwacki obrońca udowodnił, że za kilka lat spokojnie może zostać najlepszym stoperem na świecie. W zasadzie od momentu, kiedy były trener Lecha Poznań Nenad Bjelica dał mu zadebiutować w pierwszym zespole Dinama Zagrzeb, było widać, że ten chłopak będzie wielkim graczem. Już w momencie, gdy przechodził do RB Lipsk, mówiło się, że może trafić do Anglii. W tamtym momencie topowi skauci znali nazwisko młodego stopera z Chorwacji i wiedzieli, że sufit ma zawieszony niespotykanie wysoko.

Piłkarza bardzo chciało do siebie sprowadzić Leeds United, ale ten wolał wykonać mniejszy krok i udał się do Niemiec. „Wybrałem Lipsk tylko dlatego, że uważam, że jest to przystanek, który muszę zaliczyć, aby przejść do Anglii, do najlepszej ligi na świecie”. Gvardiol po dwóch świetnych sezonach w Saksonii stał się gorącym nazwiskiem na rynku i zeszłej zimy bardzo chciała go Chelsea. Do grona zainteresowanych sukcesywnie dołączyli Liverpool, Real Madryt, a ostatnio Manchester City. Wychowanek Dinama pokazał w Bundeslidze, że jest już dojrzałym zawodnikiem, ale to mundial w Katarze tak naprawdę pokazał światu kim jest ten Joško Gvardiol.

Mundial przełomowym turniejem

To właśnie na Mistrzostwach Świata w Katarze Gvardiol na dobre objawił się światu. Reprezentacja Chorwacji po raz kolejny stała się czarnym koniem i dotarła aż do półfinału. 21-latek zachwycał swoimi występami w fazie grupowej, a także w decydujących meczach. Był niesamowicie pewny w interwencjach, doskonale przewidywał ruchy rywali i liderował obroną Hrvatski. Świetnie operował piłką i był w czołówce podających spośród wszystkich graczy na całym turnieju. Ukoronowaniem jego występu była bramka w meczu o 3. miejsce z Marokiem.

Chorwat nie tylko pokazał się dobrze na boisku, ale też poza nim. Po inauguracyjnym spotkaniu, który skończył się bezbramkowym remisem, Gvardiol w wywiadzie stwierdził. że musi brać na siebie większą odpowiedzialność i podejmować większe ryzyko. Odważne stwierdzenie jak na kogoś, kto gra obok Luki Modricia czy też Mateo Kovačicia. Jak wcześniej wspomniano gracz Lipska to bardzo rodzinny i skromny człowiek, co pokazał po jednym z meczów, gdy przytulił się do swojej mamy, jako w podzięce za to ile rodzina dla niego poświęciła, by mógł znaleźć się w tym miejscu.

To dlatego Josko jest jednym z najlepszych obrońców na świecie. Nie możesz być dobrym wojownikiem, jeśli jesteś wybrakowany jako człowiek, jeśli nie posiadasz odpowiednich emocji i zaangażowania. Pogratulowałem jego mamie wychowania takiego syna. Takiego mężczyzny, który jest świetnym piłkarzem, ale jednocześnie człowiekiem skromnym, to efekt wychowania i wiary. To bardzo ważne. Takie wartości są bardzo ważne dla nas – mówił o tym wydarzeniu dumny selekcjoner reprezentacji Zlatko Dalić.

Gvardiol błyszczał na katarskich arenach i przykuwał coraz większą uwagę obserwatorów i ekspertów. Na jego szczęście lub nieszczęście większość zapamięta go jednak z akcji w półfinałowym meczu z Argentyną. 21-latek został wtedy ograny przez genialnego Leo Messiego, który potem asystował przy bramce Juliana Alvareza – notabene prawdopodobnie przyszłego kolegi z drużyny Gvardiola. „W Katarze był bezbłędny. Być może doszło do jednego w meczu z Argentyną przy trzecim golu, gdy ograł go Messi… ale to nie jest błąd, to jest Messi!” To zdanie Damira Kznara, który był kiedyś trenerem Dinama i dyrektorem akademii, gdy występował w niej Gvardiol. Mimo tej małej rysy z półfinału, diament Chorwata świecił w Katarze jaśniej niż każdy przypuszczał.

Wszystko dla rodziny

Rodzina Gvardiol nie miała dla swojego syna planu B. Ojciec Tahomir, który w przeszłości amatorsko grał w piłkę nożną, pragnął, żeby jego syn osiągnął wiele w tym sporcie. Chcąc rozwijać pasję syna i dać mu platformę do rozwoju, posłał go do szkółki Tresnjevka, która mieściła się około 250 kilometrów od rodzinnego domu. Chłopak tęsknił za swoją rodziną, ale wiedział, że te poświęcenia mogą się kiedyś opłacić. Po zaledwie roku młodzieńca wypatrzył skaut akademii Dinama Zagrzeb, do której się przeniósł. Wtedy nastąpił najważniejszy moment w karierze Gvardiola, który poznał człowieka, dzięki któremu może być dzisiaj tym kim jest.

W Zagrzebiu trafił pod opiekę agenta piłkarskiego Marjana Sisicia, który do dzisiaj reprezentuje piłkarza. Rodzice Joško w obawie przed losami swojego dziecka zwrócili się do Sisicia słowami: „Zajmij się naszym dzieckiem. Wiedz jedynie, że najważniejszą rzeczą jaką masz się kierować jest szczęście naszego syna i nic więcej.” Agent piłkarza bardzo mocno wziął sobie te słowa do serca i dbał o ty, by kariera chłopaka rozwijała się w odpowiednim tempie.

Występy piłkarza w kolejnych rocznikach akademii zaczęły przykuwać uwagę obserwatorów, a z każdym kolejnym meczem na trybunach pojawiało się coraz więcej skautów. Ci zaczęli mieszać w głowie piłkarza i oferować mu bajeczne sumy. Gvardiol twardo jednak stąpał po ziemi i sukcesywnie wszystkie lukratywne propozycje odrzucał. Umiejętności i niespotykane jak na swój wiek warunki fizyczne sprawiły, że obecny gracz RB Lipska w wieku zaledwie 17 lat zadebiutował w seniorskim zespole Dinama Zagrzeb. Klub ten znany jest z wychowywania kolejnych piłkarzy, którzy później za ogromne sumy odchodzą do wielkich klubów. Z Gvardiolem było podobnie.

Red Bull dodał mu skrzyyyyyydeł

Obrońca po zaledwie dwóch sezonach w pierwszym zespole Dinama, postanowił zrobić kolejny krok. Kilkanaście klubów z całej Europy walczyło o podpis utalentowanego stopera. W mediach pojawiało się coraz więcej informacji, że dość niespodziewanie to Leeds United wygrało batalię o podpis piłkarza. Ostatecznie klub z Elland Road musiał jednak uznać wyższość RB Lipsk. Niemiecki klub z dyrektorem sportowym Markusem Krosche na czele przedstawili Chorwatowi obiecujący plan na rozwój. Gvardiol widząc przykłady takich graczy jak Dayot Upamecano, czy Ibrahima Konate nie zastanawiał się długo i postanowił przenieść na wschód Niemiec.

Pobyt w Lipsku nie był łatwy. Klub przechodził delikatną transformację i często zmieniał trenerów. Gvardiol szczególną relację zbudował z trenerem Domenico Tedesco, który bardzo cenił umiejętności Chorwata. Mimo słabszych występów ufał swojemu zawodnikowi i konsekwentnie na niego stawiał.

Podczas pracy Tedesco miał bardzo trudny moment, gdy nie był w formie i słabiutko zagrał w półfinale Ligi Europy z Rangersami. Notował słaby mecz za słabym, ale Tedesco pozwolił mu grać. Powiedział, że musi przezwyciężyć ten trudny moment – stwierdził wcześniej wspomniany były dyrektor akademii Dinama Damir Kznar.

Nie ważne kto był trenerem Byków, Chorwat starał się dostosować do wymagań szkoleniowca i był jednym z najbardziej wyróżniających się graczy swojej drużyny. 21-latek świetnie operuje lewą nogą, dlatego podczas swoich występów na boiskach Bundesligi, zdarzyło mu się też grać na lewej obronie. Gvardiol posiada bardzo szeroki wachlarz umiejętności. Jest bardzo dobry w obronie, świetnie gra w kontakcie z napastnikiem, a do tego jest również niesamowicie silny. Wyróżnia się jednak bardzo dobrą grą do przodu. Potrafi napędzić akcję, czy zagrać jedno podanie, mijając linie pressingu swoich przeciwników. 21-latek ma cechy, które są niezwykle cenione w nowoczesnym futbolu.

 

Heatmapa Josko Gvardiola pokazuje, że komfortowo czuje się na środku i po lewej stronie formacji defensywnej. Źródło grafiki: Sky Sports

Następny przystanek: Premier League

To właśnie ten szeroki wachlarz boiskowych umiejętności sprawia, że Gvardiolem zaczęły się interesować najlepsze europejskie kluby. Najlepsi szkoleniowcy potrzebują uniwersalnych piłkarzy, którzy swoją inteligencją na boisku będą mogli rozwiązywać wiele problemów. Chorwat idealnie wpisuje się w ten profil i mimo młodego wieku i zaledwie dwóch lat spędzonych w niemieckiej Bundeslidze, jest gotowy na wykonanie kolejnego kroku w swojej karierze.

Zeszłej zimy dużo mówiło się o potencjalnym przejściu 21-latka do Chelsea. Ofensywa transferowa Todda Boehlyego nie miała końca i Chorwat też miał zasilić szeregi The Blues. Ostatecznie Gvardiol nie przeniósł się do Londynu i kolejny sezon spędził w barwach Lipska. Tym razem wydaje się, że odejście z Niemiec jest nieuniknione, a nowym klubem młodego piłkarza zostanie Manchester City.

Pep Guardiola zdaje sobie sprawę, że tego lata prawdopodobnie z klubu odejdzie Aymeric Laporte, który w poprzednim sezonie był tylko rezerwowym, a chciałby otrzymywać więcej minut. Reprezentanta Hiszpanii ma zastąpić więc Joško Gvardiol. Kilka dni temu Fabrizio Romano informował, że piłkarz zgodził się na przenosiny na Etihad Stadium. Co więcej ustalił już warunki kontraktu ze zwycięzcą ostatniej edycji Ligi Mistrzów. Teraz pozostaje tylko, by City dogadało się z Lipskiem w sprawie kwoty transferu. Ze wstępnych rozmów wynika, że Obywatele zaproponowali kwotę w wysokości 75 milionów euro, lecz Lipsk oczekuje minimum 100 milionów za swoją gwiazdę.

Wpasuje się do taktyki

Wydaje się, że osiągnięcie porozumienia przez kluby jest kwestią czasu. Sam piłkarz będzie naciskał na transfer, a temat odejścia potwierdził nawet dyrektor sportowy RB Lipsk – Max Eberl: „Joško Gvardiol i jego agent poprosili nas o zgodę na transfer. Jesteśmy w rozmowach z Manchesterem City.” Tak odważna i jasna deklaracja ze strony przedstawiciela niemieckiego klubu świadczy o dużym stopniu zaawansowania negocjacji.

Jeszcze kilka tygodni temu dziennikarze związani z City informowali, że w przyszłym sezonie Pep Guardiola ponownie będzie chciał stawiać w linii defensywnej na nominalnych czterech środkowych obrońców. Chęć sprzedaży João Cancelo i przedłużające się negocjacje z Kylem Walkerem pokazują, że Katalończyk nie ma zamiaru priorytetowo wystawiać na bokach obrony nominalnie występujących tam piłkarzy.

Potencjalne przyjście Gvardiola daje więc Pepowi kolejne doskonałe rozwiązanie i opcję w postaci piłkarza, który może zagrać na środku, jak i na lewej obronie. Jeśli transfer Chorwata zostanie potwierdzony, to City prawdopodobnie będzie grało czwórką defensorów Ake-Dias-Gvardiol-Stones. Patrząc na taktykę, jaką Guardiola stosował w poprzednim sezonie, to te ustawienie jest najbardziej optymalne.

Wszystko wskazuje, że już niedługo Joško Gvardiol dołączy do najlepszego obecnie klubu w Europie. 21-letni obrońca spełni swoje przeznaczenie, a słowa jego byłego trenera z akademii staną się prawdą: „Joško dotknie kiedyś gwiazd. Będzie elitarny”.  Elitarny już jest, a gwiazd dotknie, gdy po raz pierwszy założy koszulkę Manchesteru City. Joško Gvardiol przeszedł tę grę!