W trakcie zimowego okienka transferowego niebieskiej części Londynu pojawiło się wiele nowych twarzy. Jedna z nich przyjechała jednak z opóźnieniem. 18-letni Andrey Santos zameldował się w Chelsea po zdobyciu Mistrzostwa Ameryki Południowej do lat 20. Brazylijczyk był jednym z najlepszych zawodników na turnieju. Nadzieje na Stamford Bridge są więc naprawdę duże, choć już na samym starcie pojawiły się przeszkody.

Todd Boehly dał zielone światło na kolejne bardzo intensywne okienko transferowe. Jego klub zapłacił w styczniu za wzmocnienia niemal 300 milionów funtów i zakontraktował aż ośmiu nowych graczy. Obok głośnych transakcji, jak te dotyczące Enzo Fernándeza, Mychajło Mudryka czy João Félixa, trochę w cieniu, przeprowadzono zakup utalentowanego pomocnika. 18-letni Andrey Santos trafił do Chelsea z drugiej ligi brazylijskiej.

Wychowanek Vasco da Gama przyjechał do Londynu z opóźnieniem, bo wraz z reprezentacją do lat 20 występował na Mistrzostwach Ameryki Południowej. Zagrał tam pierwsze skrzypce. Został najlepszym strzelcem turnieju u boku kolegi z zespołu, Vitora Roque i poprowadził młodych Canarinhos do tryumfu w rozgrywkach. W klubie liczyli, że będzie mógł pomóc drużynie już w tym sezonie. Na drodze stanęła biurokracja. To oznacza, że na debiut trzeba jeszcze poczekać.

Andrey Santos – od futsalu do wielkiej nadziei

Przygoda młodego zawodnika z futbolem zaczęła się bardzo szybko, bo już w wieku czterech lat. Zaczynał jednak na hali, gdzie wysłano go, by zrzucił trochę wagi. Dzieciak szybko złapał bakcyla futsalu. Grał jako obrońca i na tej też pozycji stawiał pierwsze kroki na trawie. Do pomocy przesunięto go po dołączeniu do Vasco da Gama. Stwierdzono, że w defensywie wiele jego umiejętności się marnuje.

Przygodę w pierwszym zespole rozpoczął pod koniec sezonu 2022. W lidze zadebiutował w jego ostatniej kolejce. Zespół z Rio de Janeiro nie zdołał wówczas wywalczyć awansu do krajowej Serie A. Nastroje wśród kibiców były bardzo złe, domagali się zmian. W kolejnych rozgrywkach trener Ze Ricardo postanowił dać więcej szans młodziutkiemu juniorowi. Ten już po pierwszych kilku kolejkach zadomowił się w podstawowej jedenastce i został kluczowym ogniwem drużyny, prowadząc ją do upragnionego awansu.

18- latek utrzymuje, że jego autorytetami są Casemiro, Thiago Alcântara i Bruno Guimarães. I rzeczywiście widać, że czerpie z warsztatu każdego z nich, lecz tworzy własną „mieszankę”. W kraju uznają go za jeden z największych talentów, nawet pomimo tego, że występował tylko w drugiej lidze. Poza Chelsea obserwowały go też m.in. Paris Saint-Germain, FC Barcelona czy Newcastle United.

Wydaje się, że nie jest wcale taki młody. Na treningach pokazuje niesamowitą dojrzałość, jakby był z nami od lat. Ma wizję gry, mnóstwo jakości i lubi przełamywać linie. Gra dla reprezentacji U20 i kto wie, może niedługo będzie błyszczał w dorosłej kadrze? Będzie świetnym piłkarzem – mówił o nim doświadczony kolega z boiska, znany z występów m.in. w barwach PSG Nenê.

Pomimo ciepłych słów światło jupiterów nastolatkowi zabierają koledzy grający na ofensywnych pozycjach.

Andrey Santos chyba jest nieco traktowany po macoszemu przez rodaków. Jasne, jest wymieniany jednym tchem z innymi wschodzącymi gwiazdami, ale jednak więcej się mówi o Endricku czy Vitorze Roque (łączonym z Arsenalem i Chelsea – przyp. red.). Sam muszę przyznać, że właśnie ten ostatni mnie bardziej przekonuje jako materiał na przyszłego gwiazdora futbolu– opowiada Wojtek Peciakowski, prowadzący portalkonto na Twitterze Brazylijski Futbol.

Motor napędowy

Santos to piłkarz dynamiczny i bardzo wybiegany. Dlatego też idealnie pasuje do roli pomocnika box-to-box. To właśnie w niej występuje najczęściej. Pracuje na całej długości boiska. W klubie często napędzał kontry, prowadząc piłkę do przodu. Choć nie brylował efektownym dryblingiem, potrafił szybko przesunąć akcję zaczepną, a następnie oddać futbolówkę lepiej ustawionemu partnerowi. Najlepiej czuje się właśnie, gdy mecz odznacza się dużą intensywnością. Wtedy robi użytek ze swoich walorów fizycznych, przerywając ataki rywali, by zaraz rozpocząć odpowiedź swego zespołu.

Doświadczenie z występów w obronie oczywiście nie przepadło i dał się też poznać jako gracz odpowiedzialny i efektywny. Czasem ustawiano go na pozycji cofniętego defensywnego pomocnika. W takiej roli przydawał się też przy atakach pozycyjnych. To nie gracz finezyjny czy bardzo kreatywny. W roli najbardziej cofniętego pomocnika posyła dużą liczbę w teorii prostych, ale bardzo ważnych krótkich podań, nadających kierunek boiskowym poczynaniom.

To nie do końca “brazylijski” chłopak – świetnie się czuje w środku pola, w grze kontaktowej z rywalem. Brazylii brakuje takich pomocników. Wiadomo, myślisz o graczach z tego kraju i widzisz Ronaldinho. Andrey Santos jest nieco inny, w stylu… powiedzmy Casemiro, ale oczywiście bardziej ofensywny – wylicza jego zalety nasz rozmówca. – Jest ruchliwy i aktywny, skuteczny w odbiorze, bardzo silny i mocny na nogach, ale jednocześnie szybki i ma świetną technikę i wykończenie. Niedawno komplementował go sam Juninho Pernambucano.

Fizycznie to potwór. To kompletny zawodnik, jeśli chodzi o czytanie gry bez piłki. Chciałem zobaczyć jego mapkę GPS, bo ani na chwilę się nie zatrzymuje! Technicznie, jest zdecydowanie ponad konkurencją – opowiadał o Santosie wspomniany Juninho. – Nie będzie tylko lepszy ode mnie. On będzie zdecydowanie lepszy. To bardziej kompletny zawodnik. W wieku 18 lat nie grałem nawet połowy tego, co on i wcale nie wstydzę się do tego przyznać.

Gwiazda na międzynarodowej arenie

Dobra postawa w klubowych barwach zaowocowała ważną rolą w młodzieżowych reprezentacjach Brazylii. Wychowanek Vasco od lat występuje w narodowych barwach na poziomach juniorskich. Niedawno Andrey Santos poprowadził drużynę do lat 20 do swego pierwszego międzynarodowego trofeum, co miało nawet pomóc Chelsea. The Blues liczyli, że zdobycie przez Canarinhos złota na młodzieżowych mistrzostwach Ameryki Południowej zdoła pomóc mu w uzyskaniu brakujących punktów uprawniających do przyznania pozwolenia na pracę przy drugiej próbie uzyskania go. Jak się okazało, i tak zabrakło jednego „oczka”.

Niemniej, nie można pominąć jego postawy na kolumbijskich murawach. 18-latek poprowadził kolegów do tryumfu, dzierżąc na ramieniu kapitańską opaskę. Został też najlepszym strzelcem turnieju, zdobywając aż sześć bramek i wyrównując dorobek partnera z zespołu, nominalnego napastnika, Vitora Roque. Liczby z przodu nie są jednak tym, czego należy się regularnie spodziewać.

Umówmy się, rywale na Mistrzostwach Ameryki Południowej U20 to nie był najlepszy sort przeciwników. Na pewno łatwiej mu strzelać gole przeciwko rówieśnikom z innych krajów kontynentu niż w bardzo konkurencyjnej i wyrównanej Serie B, gdzie w zeszłym sezonie oprócz Vasco o awans rywalizowały marki pokroju Gremio i Cruzeiro – wyjaśnia Peciakowski. – Najbardziej zaimponowało mi to, jak rządził w środku pola, jednocześnie mając taki wrodzony ciąg na bramkę.

Trafienia środkowego pomocnika były bardzo istotne, strzelił on też arcyważnego gola w ostatnim meczu z Urugwajem decydującym o złocie. Nie tylko one zadecydowały jednak o jego kluczowej roli. Na murawie prezentował swe największe atuty i wyrasta do roli prawdziwego lidera środka pola. Bez dwóch zdań należy uznać go za jednego z absolutnie najlepszych graczy turnieju.

Kiedy Andrey Santos zadebiutuje w Chelsea?

W Londynie liczyli na to, że utalentowany zawodnik dołączy do drużyny po powrocie z Kolumbii. Fiasko przy odwołaniu w sprawie przyznania mu pozwolenia na pracę w Wielkiej Brytanii pokrzyżowało te plany. W związku z tym Andrey Santos ma zostać wypożyczony z Chelsea. Długo wydawało się, że wyląduje Palmeiras, aktualnym mistrzu Brazylii. Na ich korzyść przemawiał fakt, że zagrają w Copa Libertadores, południowoamerykańskim odpowiedniku Ligi Mistrzów.

To miało pomóc w spełnieniu biurokratycznych wymagań. Na ostatniej prostej rozmowy jednak upadły. Lonńczycy chcieli, by ich zawodnik mógł pojechać na młodzieżowy Mundial, znów z zamysłem poprawienia jego sytuacji wizowej. To jednak nie przypadło do gustu potencjalnym nabywcom. Coraz bardziej prawdopodobny wydaje się powrót do Vasco.

https://twitter.com/BrazyliaFutbol/status/1629005092543135744

Początkowe plany The Blues zdradzały, że w młodziutkim piłkarzu widziano naprawdę duży potencjał. W końcu Todd Boehly i spółka wydali na niego podobno około 12,5 miliona euro. Kwota ta może wzrosnąć po spełnieniu odpowiednich warunków nawet do 20 milionów. Na Stamford Bridge trwa obecnie przebudowa. Klub zdaje się szukać dla siebie nowej tożsamości. To okoliczności wymagające, ale i otwierające możliwość wejścia do składu w obliczu kryzysu. Odnalezienie się na angielskich boiskach stanowiłoby jednak ogromne wyzwanie.

Nie wiem, czy miałby szanse na grę w Londynie. Żartuję z kolegami, że w Chelsea jest obecnie około 30 zawodników pierwszego składu. Ponadto przeskok z brazylijskiej drugiej ligi do Premier League mógłby być zbyt drastyczny – ocenia ekspert od brazylijskiego futbolu. – Wypożyczenie byłoby bardzo ciekawym ruchem. Santos dostałby okazję sprawdzić się w najwyższej lidze w Brazylii, udowodnić, że podoła, wytrzyma presję i będzie walczył o najwyższe cele przeciwko najsilniejszym rywalom, a Chelsea może obserwować jego rozwój.

Na szansę debiutu w Chelsea Andrey Santos musi jeszcze poczekać, może nawet rok. Nie wiadomo bowiem, ile spędzi jeszcze czasu w ojczyźnie. Do klubu może wrócić nawet w styczniu 2024 roku. Czeka go zbieranie doświadczeń i rozwój w lidze, której jeszcze nie posmakował. Choć na Stamford Bridge z pewnością woleliby, by już teraz został w Londynie, ten czas na pewno nie będzie zmarnowany.