Zanim zanurzymy się w morzu bolesnych wspomnień ustalmy sobie jedną rzecz. Premier League to wciąż jest druga najbardziej zasłużona w Europie liga. Hiszpania gra nie fair, z uwagi na Real Madryt. Pokrzepieni zupełnie nieobiektywnym narcyzmem i ironią, wkrótce staniecie przed listą bólu i cierpienia. Większość czytających, od lat wspierających ukochaną drużynę z pewnością była świadkiem wspomnianych tutaj spotkań. Jeżeli występują u Was skłonności masochistyczne, to wierzę, że będziecie się bawić wprost proporcjonalnie do mnie, kiedy tworzyłem tę listę. Pamiętajcie – gorzej już nie będzie. Chyba…
Arsenal – Bayern 1:5 (07.03.2017)
Pierwszy, ale nie ostatni obraz kompromitacji Kanonierów w europejskich pucharach. Pomijam fakt, że wymieniony wyżej wynik miał miejsce aż trzy razy w spotkaniach tych drużyn. We wszystkich na korzyść Bayernu oczywiście. Ten był chyba jednak najbardziej dotkliwy, z uwagi na to, że był rozgrywany w Londynie. Przez pierwsze 45 minut nic nie wskazywało na to, że po końcowym gwizdku wynik dwumeczu wynosił będzie „skromne” 2:10. Ba, przecież w pierwszej części spotkania to Arsenal był stroną dominującą, utrzymując prowadzenie 1:0. Zdecydowanie gorzej zaczęło robić się w drugiej części meczu, kiedy lekko poddenerwowany Bayern wybrał przemoc. Czerwona kartka dla Laurenta Koscielny’ego i rzut karny zamieniony przez Lewandowskiego na bramkę był początkiem końca tego spotkania. Piłkarze Wengera kolejny raz zostali zmieceni z boiska. Niewyobrażalny ból podczas oglądania tego spotkania musiał ogarniać kibiców Kanonierów. Tak dobitnej bezradności i nieumiejętności radzenia sobie z wyzwaniem klub nie doznał przez ostatnie kilkanaście lat. Może w świetle klarujących się „lepszych czasów” przyjdzie kiedyś pora na rewanż..?
We need Arsenal back in the Champions League so Bayern can humble them pic.twitter.com/f9oJwHX5Ul
— BayernNow (@NowBayern) December 31, 2022
Maccabi Haifa – Manchester United 3:0 (29.10.2002)
Prawdopodobnie jedna z najbardziej pamiętnych kompromitacji Czerwonych Diabłów w historii rozgrywek. Owszem, kiedy spojrzymy na wystawioną w tym spotkaniu jedenastkę, otrzymujemy klarowny obraz tego, że nikt Maccabi poważnie nie traktował. Pomijając odpoczynek kluczowych graczy z uwagi na zapewnione zwycięstwo w grupie, zlekceważenie przeciwnika było błędem. Wśród strzelców dla ekipy z Izreala natychmiast rzuca się w oczy jedno nazwisko. Przyszła gwiazda Premier League, Nigeryjczyk Yakubu, był ostatnim katem tego wieczoru. 252 spotkania i dorobek 95 bramek w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii pokazują, że kibice w Wielkiej Brytanii doskonale zapamiętali te piękne, afrykańskie imię. Głównym problemem podopiecznych Sir Alexa, była rażąca nieskuteczność. Aż trzynaście prób zaskoczenia bramkarza gospodarzy okazało się niecelnych. Fakt ten dobitnie wykorzystali gospodarze, będąc zupełnym przeciwieństwem gości, wykorzystując ich każdy drobny błąd.
🇮🇱 First #UCL win for Maccabi Haifa since they beat Manchester United 3-0 in 2002 (group stage to final) 👏 pic.twitter.com/h4ODwmte54
— UEFA Champions League (@ChampionsLeague) October 11, 2022
Liverpool – Real Madryt 2:5 (21.02.2023)
Ciężko opisać euforię, która towarzyszyła kibicom Liverpoolu po pierwszych piętnastu minutach. Niewymowne szczęście, kiedy po totalnym kryzysie tłamsisz jedną z najlepszych drużyn w Europie, zamykając przy tym usta krytykom. Wszystko byłoby kolorowe i piękne, gdyby po tych piętnastu minutach sędzia zakończył spotkanie. To, co działo się później było obrazem nędzy i rozpaczy. Ancelotti i jego podopieczni zabawili się na Anfield jak mało kto. The Reds otrzymali pięć bramek z rzędu nie będąc w stanie nawet zgłosić, że to, co dzieje się na boisku jest poza ich zasięgiem. Trzydziestosiedmioletni Luka Modrić miażdżył i dominował w środku do tego stopnia, że linie odpowiadające za utrzymywanie ram nie wiedziały gdzie są. Kiedy uświadomimy sobie, że rok temu w finale opisywanych rozgrywek stroną dominującą byli podopieczni Kloppa, boleśnie dotknie nas poczucie wszechobecnej niestabilności. Aż prosi się o scenariusz z serii „co by było gdyby…”.
LIVERPOOL CONCEDE 5 GOALS IN A CHAMPIONS LEAGUE MATCH FOR THE 𝐅𝐈𝐑𝐒𝐓 𝐓𝐈𝐌𝐄 𝐄𝐕𝐄𝐑 😳 pic.twitter.com/EjZ888te4a
— ESPN FC (@ESPNFC) February 21, 2023
Spartak Moskwa – Arsenal 4:1 (22.11.2000)
Wracamy do pastwienia się nad ekipą Wengera. Jeżeli myśleliście, że tylko Bayern potrafił ośmieszyć Arsenal w rozgrywkach Ligi Mistrzów, to byliście w błędzie. Grubo ponad dwadzieścia lat temu dokonał tej sztuki również… Spartak Moskwa! Generalnie w początkowym etapie ogrywania się w Europie mecze z drużynami ze wschodniej Europy nie kończyły się dla Kanonierów korzystnie. Kiedy debiutowali ograło ich Dynamo Kijów, a następnie w drugiej rundzie zebrali tęgie lanie od Shakhtara Donieck – aż 3:0. Mimo wszystko, to wieczór w Moskwie zdołał pozostać w pamięci kibiców na zawsze. Mimo świetnego otwarcia spotkania i bramki Sylvinho, dobra dyspozycja zakończyła się wraz z nietrafioną „setką” Nwankwo Kanu. Brak zmian i słaba kondycja murawy zaczęła dawać się przyjezdnym z Londynu we znaki. Rosjanie rozpoczynając strzelanie w 29 minucie, zakończyli je dopiero 53 minuty później. To doskonały przykład, jak wielką różnicę potrafi zrobić ogranie w danych rozgrywkach.
Arsenal's record in European finals:
❌ 1980 Cup Winners' Cup: 0-0(5-4P) vs Valencia
✅ 1994 Cup Winners' Cup: 1-0 vs Parma
❌ 1995 Cup Winners' Cup: 2-1 vs Zaragoza
❌ 2000 UEFA Cup: 0-0(4-1P) vs Galatasaray
❌ 2006 Champions League: 2-1 vs Barcelona pic.twitter.com/QOE775uQWa— GOAL (@goal) May 29, 2019
Bayern – Chelsea 4:1 (08.08.2020)
O sile rażenia drużyny z Bawarii miała okazję przekonać się również inna drużyna z Londynu – Chelsea. Prowadzeni wówczas przez Franka Lamparda piłkarze udali się do Monachium w ramach spotkania 1/16. Na ich nieszczęście, trafili na Bayern w mistrzowskiej formie. Maszyna Hansa Flicka rozniosła The Blues w dwumeczu aż 7:1, nie pozostawiając im złudzeń kto jest stroną dominującą. Spotkanie rozgrywane na Allianz Arena szczególnie utkwiło w głowach, z uwagi na obraz ówczesnej Chelsea. Każda istotna statystyka w tym spotkaniu, została niemal podwojona przez Bawarczyków. Monstrualny Bayern z gargantuicznym Lewandowskim w „sezonie covidowym”. Pomyśleć, że od tego wydarzenia dzielą nas już niespełna trzy lata…
On this day in 2020, Robert Lewandowski was on the scoresheet for Bayern as they beat Barça 8-2 in the Champions League.
Two years later, he’s on the other side 🔄 pic.twitter.com/pxUzZcKCLy
— B/R Football (@brfootball) August 14, 2022
Barcelona – Manchester United 3:0 (16.04.2019)
To zabawne, jak szybko udało się zapomnieć, że takie spotkanie miało miejsce w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Co więcej, Czerwone Diabły prowadził wówczas Ole Gunnar Solskjær! Z perspektywy czasu, może to usprawiedliwiać wynik… Tak, tak, to dokładnie ten sam sezon, w którym rozpędzona Duma Katalonii miała finał na wyciągnięcie ręki, jednak zgarnął im go z przed nosa Divock Origi! Ale może skupmy się na wspomnianym tu spotkaniu. Po porażce 0:1 na Old Trafford, podopieczni Norwega udali się na Camp Nou pełni nadziei na odwrócenie losów spotkania. Statystycznie widywało się zdecydowanie bardziej dobitne dominacje. Jedyną realną szansą na bramkę Czerwone Diabły zdołały wypracować w 90 minucie spotkania, kiedy fenomenalną obroną po strzale Alexisa Sancheza popisał się Marc-Andre ter Stegen. Co ciekawe, linię obrony Manchesteru United w tym spotkaniu tworzyli Ashley Young, Chris Smalling, Phil Jones i Victor Lindelöf! Co to był za czas by żyć!
🔙: Barcelona vs Manchester United at the Camp Nou.
1984 CWC QF: FCB 2-0 MU.
1994 UCL GS: FCB 4-0 MU.
1998 UCL GS: FCB 3-3 MU.
2008 UCL SF: FCB 0-0 MU
2019 UCL QF: FCB 3-0 MU.CWC: UEFA Cup Winners' Cup.
The 4-0 win had an attendance of 114273. pic.twitter.com/opzepCeZGF
— Barça Buzz (@Barca_Buzz) February 16, 2023
Real Madryt – Tottenham 4:0 (05.04.2011)
Nie sposób zapomnieć o kompromitacjach trzeciego giganta z Londynu – Tottenhamu! Spurs Harry’ego Radknappa – ależ to była ekipa! Van der Vaart, Bale, czy Modrić stanowili o sile tej drużyny, więc śmiało można stwierdzić, że działo się! Szkoda tylko, że wciąż brakowało kluczowego elementu – regularnej gry w Europie. Czynnik ten spowodował absolutne zniszczenie w kwietniu 2011 roku. Legendarny Real Madryt prowadzony przez Jose Mourinho nie pozostawił Kogutom żadnych złudzeń. Już w czwartej minucie strzelanie rozpoczął Emmanuel Adebayor, który kilka miesięcy później biegał już w koszulce tłamszonej wówczas drużyny. Momentem zwrotnym wydaje się druga żółta, w konsekwencji czerwona kartka dla Petera Croucha, która miała miejsce już w piętnastej minucie spotkania. Przy tak naszpikowanej gwiazdami drużynie utrzymanie korzystnego rezultatu przy grze w dziesiątkę było niemożliwe. Podopieczni Mourinho zdołali wykreować aż 35 sytuacji bramkowych. Dla kontrastu, Spurs uzbierali ich zaledwie cztery. To chyba najdobitniej obrazuje przebieg spotkania i różnicę klas, która dzieliła te ekipy.
Ronaldo, Benzema & Ozil combined a record of 448 Goals/Assists for Real Madrid in just 3 seasons, from 2010-11 to 2012-13 under Jose Mourinho. 😳🔥
🇵🇹 Cristiano Ronaldo: 214 G/A
🇫🇷 Karim Benzema: 127 G/A
🇩🇪 Mesut Ozil: 107 G/AWhat a massive trio it was!!! pic.twitter.com/L88al2I0dv
— Frank Khalid OBE (@FrankKhalidUK) February 19, 2023
Barcelona – Arsenal 4:1 (06.04.2010)
Niezwykle dotkliwa lekcja pokory i pokaz wielkiej mocy Leo Messiego. Pierwsze zdanie zdradza właściwie wszystko o tym spotkaniu. Remis na Emirates pozwalał wierzyć, że przy dobrych wiatrach jedna bramka zdoła rozstrzygnąć kwestię awansu. Różnicą, która okazała się kluczowa, był fakt, że w szeregach Barcy śmigał już kosmita. W drużynie Guardioli można było dostrzec już wówczas cząstkę geniuszu i niezatapialności. Wystarczy przecież spojrzeć na to, co działo się potem. Barcelona stwierdziła, że im szybciej załatwi sprawę, tym lepiej. Pierwsza połowa była istnym tajfunem, który zmiótł Kanonierów z boiska. 69% posiadania piłki, aż 9 sytuacji bramkowych, przekutych na hattrick Leo Messiego. Mimo wyrównanej rywalizacji po przerwie, Arsenal nie znalazł tego wieczoru płaszczyzny, na której okazałby się lepszy od drużyny z Katalonii. Argentyńczyk w 88 minucie ustalił wynik spotkania i odprawił podopiecznych Wengera z kwitkiem.
😮 Most memorable FOUR-goal haul in #UCL history?
🔵🔴 Lionel Messi (Barcelona 4-1 Arsenal, 06/04/2010)#FlashbackFriday | @FCBarcelona pic.twitter.com/sJCeTpNJfn
— UEFA Champions League (@ChampionsLeague) October 4, 2019
Milan – Manchester United 3:0 (02.05.2007)
Ekipa, którą prowadził Carlo Ancelotti była skłonna do rzeczy wielkich i z pozoru niemożliwych. Pirlo, Nesta, Dida, Inzaghi, Seedorf, Kaka, długo by wymieniać. Wystarczy powiedzieć, że wielki Manchester United przekonał się o ich sile na własnej skórze. Rewanżowe spotkanie, komplet publiczności na San Siro, goście z jednobramkową zaliczką. Było to kolejne spotkanie właściwie rozstrzygnięte w pierwszej części. Gospodarze zdołali na tyle stłamsić i zdominować gości, że ci nie podnieśli się już do końca meczu. Szybko zdobyta bramka przez Kake, chwilę później podwyższenie wyniku przez Seedorfa i w 30 minut losy dwumeczu i awansu do finału zostały właściwie przesądzone. Czerwone Diabły w pierwszych 45 minutach zdołały oddać tylko jeden celny strzał na bramkę Didy. Bolesna bezradność względem kosmicznego Milanu kosztowała drużynę Sir Alexa Fergusona awans do finału Ligi Mistrzów.
Na volta, no San Siro lotado, o jogo mudou. O Milan domina o United e vence facilmente por 3×0, com Kaká marcando novamente, Seedorf e Gilardino fechando o placar.
Uma vitória convincente que levava o time a mais uma final. Porém, o adversário não trazia boas lembranças… pic.twitter.com/hmOeXYXKUS— EuroEleven – Futebol Europeu (@euroeleven) February 19, 2023
RB Lipsk – Tottenham 3:0 (10.03.2020)
Wracamy do sezonu „covidowego” i koncertu nowej gwiazdy Manchesteru United – Marcela Sabitzera. Podopieczni Nagelsmanna roznieśli Koguty w dwumeczu 1/8 w stosunku 4:0. Rewanżowe spotkanie było popisem nieudolności piłkarzy prowadzonych przez Jose Mourinho. Podobnie jak w dwóch wymienionych wyżej meczach – sprawa awansu załatwiona została już w pierwszej połowie. Dokładnie w 21 minut. Austriak zdobywając drugą w spotkaniu bramkę pozostawił drużynę z Londynu bez złudzeń na potencjalne odrobienie poniesionych strat. Inteligentnie rozegrana kampania i waleczność zaprowadziły pogromców Spurs aż do półfinału, gdzie musieli oni uznać wyższość wyraźnie lepszego tego wieczoru PSG.
Happy 28th birthday to Marcel Sabitzer! 🎉
6️⃣ years at RB Leipzig 🔴⚪
2️⃣2️⃣9️⃣ appearances 🏟️
5️⃣2️⃣ goals ⚽
4️⃣2️⃣ assists 🤝The Austrian wizard 🧙#WeAreLeipzig pic.twitter.com/pOnUVsPC5x
— RB Leipzig English (@RBLeipzig_EN) March 17, 2022

