Miał już nigdy nie zagrać w piłkę. Spełni marzenie o grze na Wembley

Przez ponad 10 lat występował na boiskach Premier League i Championship. Nigdy nie zrealizował jednak marzenia o grze na Wembley. Kiedy w 2013 roku usłyszał od lekarzy, że już nigdy nie zagra w piłkę, wydawało się, że wszystko jest stracone. 

Julio Arca trafił do Anglii w 2000 roku, kiedy Peter Reid ściągnął go do Sunderlandu za 3,5 miliona funtów z Argentinos Juniors. Zawodnik podpisał z klubem pięcioletnią umowę, a o jego podpis rywalizowały także Newcastle United oraz Leeds. Transfer okazał się pełnym sukcesem, a Argentyńczyk zdobył bramkę w swoim debiucie na Stadium of Light przeciwko West Hamowi.

W międzyczasie Arca poprowadził młodzieżową reprezentację Argentyny do triumfu w Mistrzostwach Świata do lat 20. Był kapitanem drużyny, w której występowali zawodnicy tacy jak Fabricio Coloccini, Maxi Rodriguez, Javier Saviola czy Willy Caballero. Kariera młodego zawodnika rozwijała się więc fantastycznie, jednak jak to często bywa w tego typu przypadkach, napotkała na swojej drodze sporych rozmiarów przeszkody, a mianowicie kontuzje.

W 2006 roku po spadku Czarnych Kotów do Championship, Julio zamienił Sunderland na Middlesbrough. Był pierwszy transferem Garetha Southgate’a jako menedżera Boro. Co ciekawe, mimo przenosin do drużyny lokalnego rywala, Arca wciąż cieszył się sympatią kibiców Sunderlandu. Kiedy w 2007 roku na Riverside zdobył bramkę dla Boro, a następnie musiał opuścić boisko z kontuzją, wyjazdowi fani the Black Cats pożegnali go oklaskami.

Przez lata był podstawowym zawodnikiem Boro i otrzymał nawet opaskę kapitana. Kontuzje nie opuszczały go jednak na krok, w dosłownym tego stwierdzenia znaczeniu, bowiem przez lata zmagał się z urazem stopy, który w końcu musiał zebrać swoje żniwo. W 2013 roku lekarze poinformowali piłkarza, że urazu nie da się już dłużej maskować środkami przeciwbólowymi i powrót na boisko nie będzie już możliwy. Wszystko zbiegło się czasem z końcem jego umowy w Middlesbrough, co przedwcześnie zakończyło jego karierę na wysokim poziomie.

Przez ponad rok próbował szczęścia w rehabilitacji, ale nawet ciężka praca nie pozwoliła na powrót do odpowiedniej formy. Wraz z upływem czasu rosła jednak tęsknota do gry w piłkę. Właśnie wtedy jego znajomy Andy, zaproponował mu angaż w barowej drużynie Willow Pond FC. Stara obietnica, rzucona kiedyś w żartach została spełniona. Parking znajdujący się w pobliżu boiska miał być jego nową szatnią, a kufel piwa czekał po każdym meczu dla najlepszego tego dnia zawodnika. Najważniejsza była jednak miłość do futbolu.

W tym czasie Arca myślał o powrocie do Argentyny wraz ze swoją rodziną, jednak decyzja o powrocie na boisko zmieniła wszystko. Każdy kto miał okazję obejrzeć mecz Willow Pond FC w tym czasie wiedział, że jest zbyt dobry na grę w lidze barowej. Co tydzień zmagał się z doświadczeniami, które wcześniej mógł znać tylko z opowieści, ale cieszył się grą i prowadził swój zespół do kolejnych zwycięstw.

Sytuację śledził też Graham Fenton, były napastnik Blackburn, który objął stery South Shield FC. Zespół występował wtedy w Northern League Division Two i miał ambitne plany na przyszłość. Jak relacjonuje Arca, Fenton zadzwonił do niego pewnego dnia z propozycją i nie dał mu ani sekundy do namysłu. Drużyna nie miała w tym czasie nawet własnego boiska, ale nie miało to większego znaczenia.

Wszystko zmieniło się po przejęciu klubu przez nowego właściciela Geoffa Thompsona. Drużyna wróciła na obiekt Filtrona Park, obecnie przemianowany na Mariners Park. W sezonie 15/16 wygrała Division Two i zapewniła sobie awans. Tegoroczna kampania była jeszcze lepsza, seria 32. zwycięstw z rzędu pozwoliła wygrać Northern League Division One, a do tego zespół triumfował w rozgrywkach Durham Challenge Cup oraz Northern League Challenge Cup. Najlepsze jednak dopiero przed nimi, bowiem jutro wraz z grupą 13 tysięcy kibiców udadzą się na Wembley, aby zmierzyć się z Cleethorpes Town w finale FA Vase.

To moment szczególny dla wszystkich zawodników niewielkiego klubu, ale przede wszystkim dla jego gwiazdy, która od dziecka marzyła o występie na jednej z najwspanialszych aren, ale nigdy nie była w stanie tego osiągnąć. Zagrał co prawda w półfinale FA Cup, ale marzenie o Wembley wciąż pozostawało niedoścignione.

To osobiste marzenie – powiedział Arca w rozmowie z BBC. Kiedy przybyłem do Anglii, marzyłem o grze na Wembley. Wszyscy w kraju wiedzą jak ważne jest to miejsce i określają je mianem futbolowego domu. Nigdy jednak nie udało mi się tego osiągnąć i myślałem, że to jedno z tych marzeń, które się nie spełnią. South Shields zmieniło wszystko. Będę myślał o chłopcu, którzy podążał za swoim marzeniem. Teraz musimy to wygrać – rozwinął w rozmowie z dziennikarzem Telegrapha.

Niezależnie od tego czy South Shields FC sięgną po puchar, historia Argentyńczyka po raz kolejny pokazuje jak niesamowite historie potrafi tworzyć piłka nożna. Nie trzeba grać dla 50 tysięcy widzów i zarabiać miliony funtów. Najważniejsza jest w tym wszystkim pasja do futbolu.

By |2017-05-20T12:09:53+00:00Maj 20th, 2017|Możliwość komentowania Miał już nigdy nie zagrać w piłkę. Spełni marzenie o grze na Wembley została wyłączona

About the Author:

Mało kto wierzy, ale kibicuję United. Moim ulubionym piłkarzem jest Marouane Fellaini. Koledzy mówią, że jestem ignorantem, bo nie interesuje mnie europejska piłka. Ale za to wiem trochę o rzeźniku z Championship, którego chce kupić Twój klub.