Gloria victis? To nie tutaj, do jedenastki tych, którym poszło zapraszamy do okienka numer 1. Tutaj mamy nasz mały kącik wstydu z zawodnikami notującymi fatalne spotkanie. Niektórym poszło w tej kolejce na tyle fatalnie, że aż zdecydowaliśmy się o nich napisać. Oto nasza Antyjedenastka 15. kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

GAVIN BAZUNU (1)

Cztery celne strzał przeciwników, cztery puszczone gole. Można przyczepić się do jego dziwnej interwencji przy pierwszej bramce dla rywali. Przy pozostałych nie miał łatwego zadania, ale też nie dodał od siebie nic ekstra. Mecz, w którym można było zapomnieć, że Southampton w ogóle ma bramkarza.

OBROŃCY

NELSON SEMEDO (1)

Niestety, Portugalczyk nie zdołał wyjść na drugą połowę. A zabrakło naprawdę niewiele. W piątej minucie doliczonego czasu pierwszej części spotkania Semedo sfaulował swojego przeciwnika i wyleciał z boiska. Do takiej interwencji zmusił go prosty błąd w ustawieniu i fenomenalne zachowanie rywala, który świetnym przyjęciem wygrał sobie pozycję na samym starcie. Mitoma wyprzedził defensora Wilków, a ten zwyczajnie ściągnął go do parteru. Całą drugą część spotkania drużyna Wolverhampton grała więc w dziesięciu i z pewnością nie pomogło im to dociągnąć do końca remisu, który w spotkaniu z Mewami był naprawdę korzystnym rezultatem.