Fulham kontra Brentford. Dwa kluby, których stadiony oddalone są od siebie ledwie o kilka kilometrów. Wieloletnia rywalizacja na wielu poziomach rozgrywkowych. W pierwszej chwili przypomina nam się stracie z finału playoff, kiedy w dogrywce Fulham pokonało rywali zza miedzy 2:1 i zameldowało się w elicie. W międzyczasie spadli i znów awansowali, a do elity trafiło Brentford. Dziś byliśmy świadkami pierwszego starcia tych w Premier League. Zobaczmy, jakie wnioski można było z niego wysnuć.

Nie samym big six żyje Premier League

Sześć topowych klubów najlepszej klasy rozgrywkowej w Anglii przyciąga ogromną atencję. Mecze tych drużyn rozplanowane są tak, żeby nie kolidowały ze sobą, a kibice mogli obejrzeć je wszystkie. W Premier League rywalizuje jednak nie 6 drużyn, a 20. Wiele meczów drużyn o mniejszych markach, może zapewnić równie duże emocje. W meczu Fulham takich nie zabrakło. Beniaminek za Marco Silvy prezentuje bardzo ofensywny styl gry, a Brentford Thomasa Franka także nie odstaje w tej kwestii. Mecz obfitował w łądne akcje, piękne strzały, bramki zaliczone i nie, a także cechował się dużą ilością starć fizycznych. Ci, którzy wybrali to spotkanie kosztem pozostałych trzech rozgrywanych jednocześnie na pewno nie żałują.

Fulham to nie Manchester United

Mogło by się wydawać, że po masakrze na Czerwonych Diabłach Brentford przyjedzie na Craven Cottage naładowane wielką energią i zmiecie ambitnego beniaminka z boiska. Nic bardziej mylnego. To Fulham wyszło na ten mecz bardzo aktywne i już po niespełna minucie mogło cieszyć się z bramki. Najszybszego gola w kampanii 2022/23 zdobył po zamieszaniu w polu karnym Bobby Reid. Wysoki presing spłacał się, Fulham odzyskiwało bardzo wiele piłek już na połowie przeciwnika. W środku pola grę przyśpieszał kupiony latem z Manchesteru United Andreas Pereira. Dużo zaangażowania i walki widzieliśmy ze strony Jaya Stanfielda, którego obecność w składzie mogła zaskoczyć. Sprytnie ustawiał się z przodu Bobby Reid. Oczywistą jakość zapewniał też drużynie Aleksandar Mitrović. Druga bramka przyszła jednak po rzucie rożnym, gdy w 20 minucie strzałem głową podwyższył Palhinha. W pierwszej połowie The Cottagers wyglądali jak profesorowie, dający lekcję futbolu amatorom.

Viaplay
Viaplay

Mitrović na króla strzelców, groźny Ivan Toney

Brentford udało się strzelić z zaskoczenia kontaktową bramkę do szatni. Zaraz po przerwie obraz gry zmienił się o 180 stopni. Do groźnych sytuacji dochodził Ivan Toney, dwa razy jednak cofnięto mu bramkę za sprawą spalonego. Za trzecim razem nie było już jednak wątpliwości. Napastnik przepchnął się w polu karnym i wpakował wyłożoną mu jak na tacy piłkę do siatki. Fulham kompletnie oddało inicjatywę i wydawało się, że wykończył ich agresywny presing z pierwszej połowy. The Cottagers wrócili jednak do gry, a w końcówce odpalił gracz, którego wielu włączyło ten właśnie mecz. Aleksandar Mitrović dzięki swojej sile wygrywał pojedynki główkowe, a w 90 minucie dał Fulham zwycięstwo, jednocześnie meldując się na szczycie tabeli strzelców z trzema trafieniami.

 

 

 

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie