Zakończone starcie Liverpoolu z Crystal Palace dopięło nam spotkania 2. kolejki Premier League. The Reds również na swoim stadionie zaprezentowali się przeciętnie i znów doszło do podziału punktów w ich spotkaniu. Z kolei The Eagles mogą sobie pluć w brodę, bo nie wykorzystali w drugiej połowie kilku doskonałych okazji, które mogły dać im zwycięstwo na wyjeździe. Ostatecznie do siatki trafiali Luis Diaz oraz Wilfried Zaha. A Darwin Nunez? Bez gola, ale z zasłużoną czerwoną kartką, która była karą za jawną głupotę Urugwajczyka. Po tej potyczce można wyciągnąć sporo (oczywiście nie zawsze daleko idących) wniosków. 

Nathan Phillips to nie Joel Matip czy Ibrahima Konate

To w sumie dość oczywisty wniosek, ale akurat chyba nie dla Jurgena Kloppa. Wydawało się, że plaga kontuzji stoperów, która przytrafiła się Liverpoolowi w sezonie 2020/21 nie może się już powtórzyć. W tym roku (jak do tej pory) nie jest aż tak źle, ale na dzisiejsze starcie nie mogli wstawić się Joel Matip oraz Ibrahima Konate. Francuz i Kameruńczyk byli nominalnymi partnerami Virgila van Dijka na środku obrony przez cały ubiegły sezon. Matip zaliczył w poprzedniej kampanii niesamowity progres.

Jurgen Klopp podczas dzisiejszej rywalizacji z The Eagles zdecydował się postawić na Nathaniela Phillipsa. Wydawało się to dość dziwną decyzją, a tym bardziej, że dostępny był Joe Gomez, który znał się z van Dijkiem o wiele lepiej. Ostatecznie Phillips nie będzie mógł zaliczyć tego spotkania do udanych.

Viaplay
Viaplay

Stoper dał się zostawić daleko w tyle przy pierwszej bramce Wilfrieda Zahy. Iworyjczyk przy obrońcy The Reds przypominał Usaina Bolta z najlepszych lat. Do tego często był niepewny w swojej grze defensywnej oraz z piłką przy nodze. Ta druga rzecz była wielkim atutem Matipa, który potrafił bardzo szybko przenieść piłkę pod pole karne rywali. Z kolei Konate pomimo młodego wieku zachwycał pewnością siebie i solidnością. Phillipsowi brakowało dziś ewidentnie obydwu tych rzeczy. Klopp może mieć spory problem z obsadą linii obrony. Gomez pozostanie ostatnią deską ratunku.

Mamy do czynienia z nowym Liverpoolem

Odejście Sadio Mane wywołało w Liverpoolu ogromną przemianę. Póki co jest to zdecydowanie zmiana na gorsze. Darwina Nuneza zapamiętamy po tym meczu z idiotycznego zachowania i czerwonej kartki, a także z wielu kiksów i nie wykorzystanych sytuacji. Aż tak źle nie jest z Mo Salahem, ale tutaj również jest wiele do poprawy.

Mimo wszystko największego przemeblowania wymaga linia pomocy. Jordan Henderson i Fabinho są przeciwieństwem słowa „kreatywność”. Zmiany Harveya Elliotta lub Fabio Carvalho również nie zdały się na zbyt wiele. Może okaże się to paradoksalnie korzystne dla The Reds w przyszłości, bo zmusi zarząd do zakupu nowego środkowego pomocnika jeszcze tego lata.

Brak transferów może spowodować, że Liverpool będzie tak bezzębny aż do końca tego sezonu. Nunez, Salah czy Luis Diaz mogą zdziałać samemu wiele w swoich indywidualnych akcji (dziś zrobił to Diaz)

Crystal Palace nadal potrafi grać z Big Six

W ubiegłym sezonie Premier League Orły zdobyły aż 14 punktów w starciach z klubami Big Six. Był to najlepszy wynik w tej kategorii spośród wszystkich drużyn nie należących do owej Wielkiej Szóstki. Dość powiedzieć, że podopieczni Patricka Vieiry nie przegrali w poprzednim sezonie z Manchesterem City, a potyczki z mistrzem Anglii przyniosły im do całkowitego dorobku aż 4 punkty.

Wydaje się, że ta tendencja dobrej gry z teoretycznie cięższymi rywalami utrzyma się w przypadku Palace na dłużej. Sezon zainaugurowali od porażki z Arsenalem, ale już wtedy zdarzały im się przebłyski dobrej gry, a brakowało jedynie skuteczności. Dziś było bardzo podobnie, ale przede wszystkim udało się uzyskać cenny 1 punkt wywieziony z twierdzy Anfield.

Ekipa z Selhurst Park powinna więc naturalnie grać bardzo dobrze z tymi teoretycznie niżej notowanymi rywalami. Potrzebna będzie większa skuteczność i chłodna głowa w każdej z formacji. Wybitnych talentów i indywidualności jest tutaj wiele, a w rękach Vieiry pozostało to ze sobą poukładać. Perspektywa na dobry sezon Palace wciąż jest dość wyraźna.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie