Zeszły sezon nauczył nas, że nie zawsze trzech napastników to mus. Mimo że grają zazwyczaj najbliżej bramki rywala to nie muszą dawać tak dobrych punktów, jak koledzy z innych formacji. Trzeba więc należycie przeanalizować sytuację, aby dokonać najwłaściwszego wyboru. Na kogo w ataku warto postawić w Fantasy Premier League?

Ten tekst jest kolejną częścią naszego przedsezonowego cyklu tekstów o FPL!

 

W zeszłym sezonie mieliśmy momenty, w których granie piątką obrońców i czwórką pomocników stanowiło świetną opcję. Od pewnego momentu niewielu napastników było wartych swojej ceny. Kończący się już presezon sugeruje, że sytuacja niewiele się zmieni, ale na start warto mieć kilka nazwisk z potencjałem na niezły start rozgrywek. Na kogo warto zwrócić uwagę?

Napastnik premium

Jeżeli już ktoś w zeszłym sezonie punktował, był to napastnik premium. Piłkarz za dwucyfrową cenę, grający w czołowej drużynie ligi. Takich w tym sezonie mamy tylko trzech, z czego jeden z pewnego duetu to raczej must-have na start.

Na starcie powiemy jednak o tym trzecim, którego raczej nie polecam. Cristiano Ronaldo (10.5) dopiero wrócił do treningów z zespołem, dalej nie wiadomo, co z jego przyszłością w Manchesterze United, a sam Erik ten Hag miał zdecydować, że wracający Ronaldo nie będzie miał pewnego miejsca w podstawowej jedenastce na start. I w sumie, przy formie Martiala, taka decyzja nie dziwi. Francuz wywalczył sobie skład sparingami. Dlatego 37-letni Portugalczyk nie jest opcją na GW1. Potencjalna ławka w pierwszych kolejkach czy nawet odejście z ligi z dnia na dzień nie jest przyjemnym prezentem od napastnika za 1/10 naszego budżetu.

Ale tutaj dochodzimy do Harry’ego Kane’a i Erlinga Brauta Haalanda (obaj 11.5). Jeden z nich to pozycja obowiązkowa w naszych składach. Wystarczy sam fakt ceny. Lepiej mieć kogoś, z kogo będziemy schodzić w dół razie potrzeby, niż kombinować z -4, aby ich potem zmieścić.

Kane czy Haaland? Kto lepszy na start?

Więcej argumentów przemawia za Anglikiem. Forma w presezonie (5 goli i asysta do jednego gola Norwega), pewność składu, historia (Kane to od lat gwarant goli, Haaland dopiero wchodzi do Anglii), czy sam fakt, że jeśli Spurs coś strzelą, to Harry powinien mieć przy tym udział. Dodatkowo przyjemnie rotuje z Salahem pod względem opaski kapitana. Na przykład, kiedy Liverpool gra (na papierze) trudny mecz z Manchesterem United w GW3, Kane ma Wolves u siebie. City jedzie wtedy na St.James’ Park, aby zagrać z zawsze groźnym Newcastle. Pogromów raczej nie będzie.

Co przemawia za Haalandem? Na pewno kalendarz, który jest mimo wszystko lepszy od tego Spurs (choć oba dobre), mocniejszy zespół, jego liczby z Bundesligi, a także co najważniejsze – posiadanie. Nieco ponad 50% z ponad 4,8 miliona graczy ma w składzie Norwega, a Kane’a „ledwie” 25,3%. Nawet, jeżeli Haaland nie zachwycił w debiucie z Liverpoolem w meczu o Tarczę Wspólnoty, to wygenerował 1.59 xG, a także miał dwie duże sytuacje strzeleckie. Mówimy o meczu z jednym z najlepszym klubów na świecie i zapewne jednym w lidze, z jakim City może konkurować. Następny mecz z Liverpoolem w połowie października, a na start Obywatele mają Bournemouth czy Nottingham Forest. Tam punkty mogą wpaść srogie, a raczej nikt nie chce być aż tak stratny na start. Wiem, co mówię. Dwa lata temu, gdy Salah w pierwszej kolejce z Leeds zdobywał hat-tricka, to nie miałem go na kapitanie, w przeciwieństwie do reszty graczy. Nie potrafiłem się potem wygrzebać z odmętów rankingu.

Dlatego w tym sezonie, choć bardzo chce zacząć z Kane’em, to chyba pójdę bezpiecznie. Nie zmienia to faktu, że jeśli jesteście pewni swego, napastnik Spurs może być kapitalnym wyborem na start.

Półka 9.5 – 8.5

Tutaj jest kilka ciekawych wyborów, ale ciężko wskazać jakiś na start. Diogo Jota (9.0) w którymś momencie sezonu może być opcją, ale obecnie leczy uraz i w ataku Liverpoolu mamy lepszy wybór. Podobnie ma się sprawa z Richarlisonem (8.5), lecz ten musi pierw wywalczyć skład u boku Kane’a i Sona, a w pierwszej kolejce i tak jest zawieszony.

Następnym wartym uwagi jest Jamie Vardy (9.5). 35-latek wrócił pod koniec poprzedniego sezonu po kontuzji i dał sporo punktów w starciach z niżej notowanymi rywalami. Na początku rozgrywek Leicester kilku takich ma: choćby Brentford czy Southampton. Ale potem patrzymy na resztę kalendarza Lisów w pierwszych kolejkach i… szału nie ma. Wiemy, jak Vardy kocha strzelać klubom Big Six, ale nie wiem, czy warto ryzykować z nim na start sezonu. Od GW6 wygląda jak super opcja, ale na razie poleciłbym go tylko obserwować. Zwłaszcza że żywa legenda Leicester nie jest najmłodsza, już w zeszłym sezonie dokuczały jej urazy, a pamiętajmy, że o miejsce w ataku Lisów rywalizują jeszcze Patson Daka i Kelechi Iheanacho. W tym sezonie nie ma już Ligi Europy do rotacji, więc będą musieli łapać minuty w lidze.

Ostatnim z tej półki jest Darwin Nunez (9.0). Urugwajczcyk zaliczył wejście smoka w meczu z City. Gol, wywalczony karny i to w 32. minuty! Po takim spotkaniu letni nabytek Liverpoolu powinien wywalczyć sobie skład na otwarcie sezonu, a że jest to Fulham, to na pewno warto go rozważyć, ale raczej jako dodatek do napastnika premium, a nie w jego miejsce, przynajmniej na start. Później, jeżeli Nunez podtrzyma formę, będzie można do jego półki cenowej schodzić z napastników za 11.5. Wrzucenie kolejnego droższego napastnika to pewnie rezygnacja z pomocnika 8.0. I tutaj musicie sobie zadać pytanie – czy Nunez za 9.0 zrobi więcej punktów od takiego Diaza za 8.0?

Napastnicy 8.0 – 7.0

Gabriel Fernando de Jesus (8.0).

Na tym można byłoby zakończyć temat napastników 8.0. Brazylijczyk został wyceniony po promocyjnej cenie, jak na to, że jest to w końcu pierwszy wybór na „9” klubu Big Six. Do tego jego forma w presezonie była więcej niż kapitalna (7 goli i jedna asysta), tak jak całego Arsenalu, kalendarz też super, nic tylko brać do składu. Minusem tylko posiadanie, bo dziś wybiło… 70%. Chyba jakiś rekord. Jednak nie ma się co dziwić.

Z półki 8.0 to tyle. Kai Havertz grał regularnie w presezonie i miał 0 bramek, 0 asyst. Timo Werner 1 gol, ale grał nieregularnie i nie wiadomo, czy nie odejdzie jeszcze latem. Poza tym, Chelsea w sparingach wyglądała średnio, więc na start nie przesadzałbym z wieloma ich zawodnikami. Everton to samo, a Dominic Calvert-Lewin z ledwie jednym golem. Też nie zbliża się nawet do Jesusa. Roberto Firmino z kolei będzie prawdopodobnie rezerwowym.

Za 7.5 i 7.0 nazwisk jest sporo, ale też żadne z nich nie przekonuje do wzięcia na start kosztem Jesusa czy pomocników w tej samej cenie. Patrick Bamford wyglądał nieźle w presezonie, ale czy 7.5 za napastnika Leeds, nawet przy dobrym kalendarzu, to dobry deal? Pamiętajmy, że nie ma już Raphinhi, a nawet z nim w zeszłym sezonie Pawie prawie spadły i wyglądały słabo. Ollie Watkins (7.5) po jednym golu i asyście w sparingach, niby zielony kalendarz, ale poza pierwszymi dwoma meczami to w rzeczywistości nie jest tak kolorowo. Callum Wilson (7.5) spoko kalendarz, jeśli ominiemy fakt praktycznie dwóch pewnych blanków, przez City i Liverpool w GW3 i GW5. Do tego biedny presezon, raptem jeden gol przy regularnej grze. Michail Antonio (7.5) może rotować zeb. Eddie Nketiah (7.0) zaliczył super presezon, ale pewnie ławka na start, Danny Ings (7.0) też rezerwowy, Raul Jimenez (7.0) uraz, a Ivan Toney (7.0) bez Christiana Eriksena to niewiadoma. Najlepsze liczby robił z Duńczykiem na boisku.

Napastnicy 6.5 – 5.0

Tutaj też biednie. Aleksandar Mitrović (6.5) wygląda dobrze po presezonie (4 gole i 1 asysta), ale na start kalendarz krzyczy „poczekajmy”. Dominic Solanke (6.0) jako gwiazda Bournemouth tez może być opcją, ale nie przez ich kalendarz. To samo Che Adams (6.5) z Southampton. Opcją mógłby być Taiwo Awoniyi lub Brennan Johnson (oboje 6.0), ale średnie fixy na start i super kalendarz od września przecinają Spurs i City. Też raczej do obserwacji. Z trzech napastników Brighton trudno wskazać pewniaka. Niby Danny Welbeck (6.5), ale jakie są szanse na to, że Graham Potter wystawi nagle Leandro Trossarda na fałszywej „9”, albo kogoś innego? W ataku Palace też mnóstwo opcji za 5.5, lecz Patrick Vieira kocha rotować, a i kalendarz nie zachęca. Brak Eriksena pogorszy także sytuację Bryana Mbeumo (6.0). Reszta to w większości rezerwowi.

Napastnicy 4.5

Cały tekst sugeruje start z Jesusem i napastnikiem 11.5, a odpuszczeniem reszty. Więc trzeci slot w ataku powinien być słupem do siedzenia na ławce i, przy okazji, nie blokowania slotu dobrego zespołu. Dlatego mówimy nie Liamowi Delapowi z City. Na start sezonu nie widać pewniaków do gry za 4.5. Z krótkiej listy napastników za najniższą możliwą cenę najpewniejsza wydaje się czwórka Sam Greenwood, Lyle Taylor, Luke Plange, Cameron Archer. Choć pewność tutaj to pojęcie względne.

Nie oszukujmy się, żaden z nich nie będzie grał regularnie. Może poza Samem Greenwoodem, bo w zeszłym sezonie łapał pojedyncze minuty w Leeds, a o to nam chodzi przy napastniku za 4.5, aby w razie potrzeby dał ten jeden punkt z ławki. Ciekawe są też słowa Jessego Marscha.

Jak widzicie, Greenwood może grać w ataku, ale i w pomocy, nawet na „6”. No nie jest to wymarzona sytuacja, kiedy napastnik zgrywa defensywnego pomocnika, ale ten komentarz sugeruje, że młody napastnik może liczyć na minuty, może nie zawsze na ataku, ale jednak. Minusem może być posiadanie – 25,6%. W FPL-u na te kilka milionów graczy sporo z nich jest niedzielnych, dla których niegrający rezerwowy napastnik może być pierwszym problemem do usunięcia w składzie. Kilka kolejek i możemy być w ryzyku straty 0.1 na piłkarzy numer 14. czy 15. w składzie, a 0.1 na początku gry to sporo, zwłaszcza przy pierwszych wildcardach.

Archer, Plange i Taylor mają super presezon za sobą, ale konkurencja w ataku Aston Villi, Crystal Palace i Nottingham Forest jest spora. Dlatego istnieje spora szansa, że któryś z nich może trafić na wypożyczenie już po starcie sezonu. Najmniejsze szanse ma raczej Cameron ArcherGerrard ma w planach go na razie zatrzymać w składzie, ale kto wie, co przyniesie przyszłość. Luke Plange przy Matecie, Ayew, Benteke i Edouardzie raczej nie pogra, więc wypożyczenie ma praktycznie wypisane na twarzy. Z kolei Lyle Taylor może na razie skorzystać na wąskiej kadrze Forest, ale już wiosnę spędził na wypożyczeniu, więc niekoniecznie musi być potrzebny Steve’owi Cooperowi.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie