Manchester United, choć zaczął w żółwim tempie w porównaniu do rywali z Big 6, w końcu przystąpił do transferowej ofensywy. Na Old Trafford zjawili się już Tyrell Malacia oraz Christian Eriksen. Z kolei Lisandro Martinez musi jeszcze przejść testy medyczne i otrzymać pozwolenie na pracę. Ciężko przypuszczać, aby włodarze 20-krotnego mistrza Anglii na tym poprzestali. W końcu Erikowi ten Hagowi obiecano sakiewkę z pieniędzmi na konieczne wzmocnienia. Wydaje się, że poza kolejnym środkowym pomocnikiem palącym problemem wciąż pozostaje prawe skrzydło.

Lukę tę miał wypełnić sprowadzony w zeszłym roku za prawie 70 milionów funtów czołowy skrzydłowy Bundesligi – Jadon Sancho. Ole Gunnar Solskjær był zakochany w umiejętnościach wychowanka Watfordu, a Manchester United starali się o ten transfer ponad dwa lata. Niesamowicie utalentowany, efektowny, ale i efektywny – ktoś, kto dołoży liczby pokroju 10-15 goli i 5-10 asyst, a swoimi występami i sztuczkami technicznymi rozpali publikę w Teatrze Marzeń.

Tyle że Sancho niewiele tej drzemiącej w nim piłkarskiej magii pokazał. Słabo wystartował i choć u Ralfa Rangnicka nieco odżył, to jednak wszyscy sympatycy Czerwonych Diabłów spodziewali się po nim znacznie więcej. Niewykluczone, że Jadon rozbłyśnie pod wodzą nowego szkoleniowca, ale to na razie jedynie moje przypuszczenia. Problem jest jednak w tej kwestii, że najprawdopodobniej będzie on, podobnie jak w zeszłych rozgrywkach, wystawiany na lewym skrzydle.

Viaplay
Viaplay

Naturalnie pojawia się pytanie, to co z prawą flanką? Marcus Rashford i Anthony Martial pozostają nieprzystosowani do gry z tej strony. Anthony Elanga, który zyskał miejsce w wyjściowej jedenastce zeszłej zimy, wciąż jest mało doświadczony i zbyt chaotyczny w swoich poczynaniach. Z kolei Facundo Pellistri, choć strzelił gola w sparingu przeciwko The Reds, nie poradził sobie przez dwa lata na wypożyczeniu w Alavés.

Dlatego w kolejnej części naszej poradni wybraliśmy czterech potencjalnych prawoskrzydłowych do zespołu Erika ten Haga. Kogo zatem powinien sprowadzić Manchester United?

Zdrowy rozsądek: Callum Hudson-Odoi

Choć do miana największych talentów Cobham w ostatnich sezonach urośli Mason Mount i Reece James, bez wątpienia Callum Hudson-Odoi też do tego grona należy. 21-latek może nie rozwija się w takim samym tempie jak wspomniana dwójka. Aczkolwiek nawet pomimo ograniczonych minut zaliczył kilka przebłysków w zeszłych rozgrywkach.

Mistrz świata U-17 jest chyba najwszechstronniejszym z przedstawionych tu graczy – jako jedyny ma porównywalnie mocną lewą i prawą nogę. Może grać zarówno na obu skrzydłach, jak i ofensywny pomocnik, a także, jak pokazała zeszła kampania, jako wahadłowy. Pomimo prób Tuchela z ustawieniem Calluma w roli defensywnej, to przede wszystkim walory ofensywne są u niego najbardziej widoczne. Sposób wychowanka Chelsea jest nieco nostalgiczny – nie ma problemu, aby grać szeroko, pobiec do linii końcowej i wrzucić piłkę w pole karne. Jest skuteczny zarówno, gdy gra w ten sposób, jak i ścinając do środka – łączy oba te style gry.

Potrafi świetnie podawać – nieobcy jest mu przerzut na drugie skrzydło, ale również zagranie z klepki z partnerami w ataku. Przede wszystkim ma umiejętność podejmowania właściwych decyzji, który pass jest najbardziej odpowiedni w konkretnej sytuacji. Oglądając go w akcji, ma się poczucie, że kontroluje w pełni każdą sytuację, w jakiej się znajdzie na boisku. Nie jest samolubny i kiedy ma okazję, wyłoży piłkę lepiej ustawionym partnerom.

Również kapitalnie drybluje, co w połączeniu z jego szybkością, przyśpieszeniem i równowagą, sieje ogromny zamęt w szeregach przeciwnika. Dzięki temu, kiedy jest przy piłce, często wiąże nie jednego a dwóch obrońców przeciwnika. Z kolei fakt, że umie prowadzić futbolówkę z dala od stopy daje mu możliwość zagrania jej w różnym sposób w różnym kierunku.

Hudson-Odoi stanowi jednak najbardziej niepewną opcję spośród przedstawionych tu graczy. Nie dość, że wraca po kontuzji ścięgna Achillesa, to tak naprawdę nie ugruntował sobie solidnej pozycji w składzie u ani jednego menedżera Chelsea. Po przyjściu Sterlinga wydaje się, że będzie jeszcze w gorszej sytuacji. W żadnej kampanii nie zaliczył więcej niż 1100 minut w Premier League. Manchester United, sprowadzając go na Old Trafford, podjąłby spore ryzyko. Tyle że, przy takim potencjale istnieje też wcale niemałe prawdopodobieństwo, że wraz z istotniejszą rolą, w końcu by wystrzelił.

Sfera marzeń: Antony

Potencjalny transfer Antonego nie będzie dla zarządu z Old Trafford ani rzeczą prostą, ani tanią. Klub z Amsterdamu w tym okienku poza wspomnianym Martinezem opuścili jeszcze ważni dla nich Gravenberch i Mazraoui, którzy przenieśli się do Bayernu. Dlatego na dziś cena Brazylijczyka oscyluje w granicach 70 milionów funtów. Gdyby jednak Ajax pod koniec okienka obniżył swoje oczekiwania finansowe, pozyskanie Brazylijczyka wydaje się bardzo rozsądnym rozwiązaniem. Ten Hag jasno dał do zrozumienia, że chciałby pracować z jak największą ilością dawnych podopiecznych.

22-latek od dłuższego czasu pozostaje jednym z celów Manchester United. Wychowanek São Paulo FC jest w Ajaxie przykładem obrania nowej polityki stołecznej drużyny. Po udanych eksperymentach ze sprowadzaniem piłkarzy z Argentyny, skauting klubu zwrócił uwagę również na reprezentantów Canarinhos. Antony, przechodząc latem 2020 roku na Johan Cruyff Arena jako następca Hakima Ziyecha, kosztował ponad 15 milionów euro, co pokazuje związane z nim oczekiwania. Pod wodzą byłego trenera Utrechtu szybko poradził sobie z aklimatyzacją w europejskiej piłce i wydatnie pomógł w zdobyciu dwóch kolejnych tytułów mistrzowskich.




Piłkarz de Godenzonen nie odstaje od definicji nowoczesnego skrzydłowego. Jako lewonożny zawodnik ustawiony na prawej flance, z piłką przy nodze ma tendencję do ścinania do środka pola. Mimo to w fazie ataku pozycyjnego uwielbia otrzymywać piłkę blisko linii bocznej, tworząc przestrzeń dla „ósemki” lub prawego obrońcy. Nie należy do najbardziej dynamicznych piłkarzy na swojej pozycji. Jednak dzięki umiejętnościom dryblingu potrafi radzić sobie w sytuacjach jeden na jednego, niejednokrotnie popisując się przy tym sztuczkami technicznymi. Lubi wykreować sytuacje kolegom – potrafi znakomicie dośrodkowywać, ale gdy przyjdzie mu samemu wykończyć akcję, nie ma z tym najmniejszego problemu.

Choć czasami jest nieco przewidywalny ze względu na słabszą prawą nogę, Brazylijczyk ma jeszcze wiele przestrzeni, aby się poprawić. Kevin van Nunen, redaktor holenderskiego Eurosportu, uważa, mimo tego jest już on w stanie spokojnie poradzić na poziomie angielskiej elity.

Pamiętam, że Ajax interesował się kilka lat temu Richarlisonem, ale w ostatniej chwili odrzucił ich ofertę i wybrał Watford. Antony jest przynajmniej na równi z nowym nabytkiem Tottenhamu, a może nawet lepszy. Jeśli Richarlison sprawdził się w Anglii, to zdecydowanie Antony też da radę. Myślę, że może pokazać tam skalę swojego talentu.

Filip z konopi: Domenico Berardi

Domenico Berardi, choć pozostaje w cieniu wśród innych czołowych skrzydłowych w Europie, jest jednym z najbardziej intrygujących zawodników, jakich wyprodukowała w ostatniej dekadzie włoska piłka. Niemalże całą swoją karierę spędził w Sassuolo, stając się niejako symbolem tego prowincjonalnego klubu.

27-latek regularnie co sezon dostarcza dla Neroverdi dwucyfrówki w lidze i pucharach. Jego liczby z ostatnich trzech lat w samej Serie A są do prawdy imponujące. Sezon 19/20 – 14 bramek i 10 asyst, 20/21 – 17 i 8, 21/22 – 15 i 17. Za każdym razem przewyższał swoje xG – o 4.2, 2.4 oraz 2.6, co jednoznacznie pokazuje, z jakiego kalibru strzelcem mamy do czynienia.

Mistrz Europy najczęściej występuje jako skrzydłowy–rozgrywający, który swoją grę opiera głównie na doskonale ułożonej lewej stopie. Cechą najbardziej wyróżniającą go z tłumu jest bez wątpienia nadzwyczajna umiejętność kreowania sytuacji kompanom z drużyny, niejednokrotnie łamiąc szczelną obronę przeciwnika. Posiada niesamowity wachlarz rozmaitych podań – od płaskich prostopadłych piłek napędzających kontry po długie zagrania nad całą linią defensywy rywala.

W zeszłym sezonie Serie A pod względem kluczowych podań (77) znalazł się jedynie za Hakanem Çalhanoğlu (91) i Gerardem Deulofeu (79). Znajduje się w 98. percentylu na tle skrzydłowych w ligach Top 5, jeśli chodzi o liczbę progresywnych podań (6.1 na 90 minut). Potrafi też doskonale popychać akcje do przodu. Zdecydowanie przewyższa ligową średnią w kategorii wejść w szesnastkę rywala. Nie należy do grona wybitnych dryblerów – zwykle podejmuje nieco ponad jedną próbę w spotkaniu (1.05). Lubi mijać przeciwnika na pełnej szybkości. Ale gdy ma do czynienia z bardziej statycznym rozegraniem piłki, woli ją oddać pod nogi kolegów.

Berardi, choć to nieoczywiste, jest naprawdę wyjątkowym talentem, biorąc pod uwagę jego narodowość i profil gry. Włosi ze względu na swój pragmatyczny i defensywny styl raczej znani są z wypuszczania wybitnych obrońców, środkowych pomocników i napastników. Tymczasem skrzydłowy Sassuolo przypomina graczy pokroju Mahreza czy Ziyecha. Tak specyficzny profil gracza jest niezwykle rzadki we włoskiej kulturze futbolowej. Z kolei w Anglii może okazać się rażąco skuteczny, aby odnieść sukces. Manchester United i Berardi jak Mahrez i The Citizens? Nikt nie mówi nie.

Nasz wybór: Jarrod Bowen

Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że ekipę Davida Moyesa wzmocni Jesse Lingard. Anglik rozbłysnął w drugiej połowie sezonu 20/21 na London Stadium. Możemy oczekiwać, że pod wodzą szkockiego menedżera 29-latek znów powróci na nagłówki gazet i portali internetowych. W ubiegłych rozgrywkach w jego buty bez pardonu wkroczył Jarrod Bowen, którego chyba już głośno należy nazywać gwiazdą Premier League.

Przyznam się szczerze, że oglądając błyskotliwego skrzydłowego jeszcze w barwach Hull City, lecz, nie wierzyłem, że może przeobrazić się w takiego zawodnika, jakim jest dziś. Zbyt często przypominał typowego jeźdźca bez głowy. Myślę, że nawet Moyes mógł początkowo być nieświadomy potencjału swojego podopiecznego. Tymczasem w zeszłym sezonie wychowanek Hereford United trafił do sieci rywali 18 razy i dołożył 13 asyst we wszystkich rozgrywkach. Został pierwszym zawodnikiem od czasów Paulo Di Canio, który w koszulce The Irons zaliczył w lidze double-double. Przy okazji zapracował na pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji Synów Albionu.

Bowen jest lewonożny, ale w porównaniu do Brazylijczyka, uwielbia operować w tzw. półprzestrzeniach. Jest świetnie wyszkolony technicznie i gra w bardzo bezpośredni sposób. Ma piekielną szybkość i odpowiedni timing. To sprawia, że w mgnieniu oka potrafi urwać się kryjącemu go obrońcy lub pognać do szybkiego ataku. W tej kwestii intrygująco mogłaby wyglądać jego współpraca z Fernandesem czy Eriksenem. Pomimo faktu bycia skrzydłowym, wykazuje wiele cech odpowiadających napastnikom, a jedną z najistotniejszych z nich pozostaje jego naturalny instynkt strzelecki. Co prawda, 25-latek nie jest pozbawiony wad, jeśli chodzi o kwestię podań czy grę w defensywie. Ale jest jeszcze w takim wieku, że spokojnie te elementy może szlifować.




Jarrod bardziej pasuje do drużyny przede wszystkim opierającej swój plan taktyczny na kontratakach. Aczkolwiek wydaje się, że pod wodzą ten Haga mógłby zdecydowanie poprawić grę w ataku pozycyjnym. Na pewno ma jeszcze pokłady niewykorzystanego talentu. Posiada też tę nieprzewidywalność połączoną z odpowiednią jakością – coś, co przez swego czasu wyróżniało Marcusa Rashforda pod wodzą Solskjæra. Dostarcza bramki, asysty i nie boi się podejmować ryzyka, wciskając się pomiędzy obrońców rywali. Dlatego, gdyby Młoty nie zażyczyły sobie astronomicznej kwoty, Manchester United powinien przystąpić do ofensywy. Moim zdaniem to gamechanger na prawej stronie Czerwonych Diabłów.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie