W związku ze zmianą właściciela Chelsea szykuje niemałą rewolucję kadrową. Klub opuścili już na zasadzie wolnych transferów Antonio Rüdiger i Andreas Christensen. Teraz Todd Boehly ma przed sobą trudne zadanie — załatanie dziur po filarach defensywy. Szczególnie że bardzo prawdopodobne jest także odejście innych obrońców.

Z klubu odejść chcą również Marcos Alonso oraz César Azpilicueta. Obaj Hiszpanie jako kierunek obrali Camp Nou. Zapewne ostatecznie wrócą do swojej ojczyzny i dołączą do Christensena. Cała trójka jednak nie pozostawi po sobie takiej dziury w kadrze szkoleniowca Chelsea jak wspomniany wcześniej Antonio Rüdiger.

Od początku kadencji Thomasa Tuchela to właśnie jego rodak grał pierwsze skrzypce w formacji defensywnej. Przykuty do ławki rezerwowych, a często pozostawiony też poza kadrą meczową przez Franka Lamparda zawodnik urósł do takiej rangi, że wymieniano go wśród najlepszych obrońców w Premier League, a swoimi występami zapracował sobie na kontrakt w Realu Madryt. Tuchel na nowo przedstawił Rüdigera kibicom Chelsea, a Ci teraz żałują, że nie przedłużył on swojej umowy z klubem.

Viaplay
Viaplay

Podczas przedsezonowego tournée po Stanach Zjednoczonych w kadrze The Blues znajduje się sześciu piłkarzy mogących grać na pozycji stopera. Wśród nich są tacy zawodnicy jak: Ethan Ampadu, Malang Sarr czy Levi Colwill. Z całym szacunkiem do nich, ale nie jest to poziom klubu, który wygrał rok temu Ligę Mistrzów i chce konkurować z Manchesterem City oraz Liverpoolem w walce o najwyższe trofea. Todd Boehly musi więc działać szybko. Zatem w klubie niezwłocznie powinien pojawić się nowy stoper, który obok Thiago Silvy będzie filarem defensywy. W tym pośpiechu jednak nie można sobie pozwolić na zły wybór, a kandydatów jest sporo. Niewykluczone też, że do stolicy Anglii powędruje kilku graczy z tej listy.

Zdrowy rozsądek: Kalidou Koulibaly

Senegalczykowi pozostał zaledwie rok kontraktu. Bardzo więc możliwe, że 31-letni zawodnik opuści Napoli, które będzie chciało coś jeszcze na nim zarobić. Sam piłkarz również może być chętny na ostatni duży kontrakt w karierze i znalezienie nowych wyzwań. Zainteresowanie nim oprócz Chelsea przejawia również Juventus.

Stara Dama widzi w doświadczonym stoperze zastępcę Matthijsa de Ligta, który jest na celowniku kilku klubów (o czym za chwilę). Jednak z racji tego, że Napoli jest nie po drodze z Juventusem, transfer może być niesamowicie trudny do zrealizowania. Aurelio De Laurentiis znany jest z twardych negocjacji i niechętnie patrzy na wzmacnianie jednego z największych ligowych rywali. Zdecydowanie bardziej odpowiadałaby mu wizja sprzedaży swojego filaru defensywy do Chelsea. Taki sam kierunek ma preferować również sam Koulibaly.

Zdaniem Nathana Gissinga, agent gracza spotkał się już z przedstawicielami The Blues. Za to David Ornstein donosi o tym, że Chelsea ma być już blisko porozumienia z Napoli w kwestii ceny. Koulibaly w Londynie zapewne od razu miałby miejsce w pierwszym składzie, a jego imponujące warunki fizyczne idealnie wpasowują się w realia angielskich boisk. Dodatkowym atutem tej kandydatury jest język. Bez problemu po francusku porozumiałby się z Thiago Silvą, który jest obecnie niekwestionowanym liderem trzyosobowego bloku defensywnego Chelsea. Oprócz tego wielokrotnie w reprezentacji Senegalu występował z Édouardem Mendym, więc łatwiej byłoby mu wejść do szatni The Blues.

Sfera marzeń: Matthijs de Ligt

Holender jest jednym z najlepszych młodych obrońców w Europie. Pomimo niespełna 23 lat na karku zebrał już niesamowite doświadczenie. Z Ajaxem notował świetne występy w Lidze Mistrzów, a w Juventusie grał obok Giorgio Chielliniego oraz Leonardo Bonucciego. Teraz miałby szansę na grę z kolejnym weteranem środka obrony, czyli Thiago Silvą. Trzeba przyznać, że byłoby to dość imponująca lista partnerów defensywnych, zważając na jego wiek.

Juventus nie widzi przeszkody w sprzedaży swojego piłkarza, jednak aby do tego doszło, w klubowych biurach musi pojawić się oferta opiewająca na wielkie pieniądze. W kontrakcie zawodnika zawarta jest klauzula odejścia opiewająca na 120 milionów euro i Stara Dama z początku chciała, aby potencjalny kupiec zapłacił kwotę w jej okolicach. Klub jednak dość szybko obniżył swoje oczekiwania i obecnie w mediach przewijają się już kwoty rzędu 80 milionów z bonusami, co przyciągnęło wielkie kluby. Sam piłkarz jest otwarty na przeprowadzkę i otworzenie nowego rozdziału w swojej karierze. Czeka on jednak na to, aż Bianconeri dogadają się z jego przyszłym pracodawcą.

Chelsea przez długi czas była jedyną drużyną negocjującą z Juventusem. Jednak z biegiem czasu do walki o podpis zawodnika dołączył Bayern Monachium, który wydaje się odpowiednio zdeterminowany, aby wygrać ten wyścig. Pomimo dużego zainteresowania ze strony The Blues to właśnie Bayern Monachium jest na pole position i najprawdopodobniej zamiast do Londynu Matthijs de Ligt przeprowadzi się do Monachium. Chelsea nie wypadła jeszcze całkowicie z tej bitwy, wystarczy dogadać się z Juventusem. Wymaga to jednak szybkiego i zdecydowane działania, bo Bayern nie zamierza czekać.

Filip z konopi: Wesley Fofana

Zawodnik dobrze znany osobom śledzącym angielskie boiska. Choć debiut w reprezentacji Francji jeszcze przed nim to mimo tego przykuł już uwagę skautów najlepszych drużyn świata. Fofana w swoim debiutanckim sezonie na Wyspach pokazał się jako solidny obrońca z dużym potencjałem.

Warto nadmienić, że ma dopiero 21 lat, a już stanowi filar środka obrony Leicester City. Wszystko wskazywało na to, że następna kampania będzie jeszcze lepsza, a Fofana będzie ciągle się rozwijał. Niestety wszystko zniweczyła fatalna kontuzja w przedsezonowym meczu towarzyskim przeciwko Villarealowi. Po faulu rywala Francuz doznał złamania nogi i uszkodzenia więzadeł. Z tego powodu opuścił aż 41 spotkań i wrócił dopiero na końcówkę sezonu ligowego.

To właśnie urazy mogą być największą przeszkodą w przypadku transferu tego stopera. Od początku przygody w Anglii, czyli od października 2020 roku, jest on co kilka miesięcy męczony przez kontuzje. Trzeba też wspomnieć o tym, że jego problemy z kolanami były już znane, gdy grał jeszcze w Saint-Etienne. Przenosiny Francuza na Stamford Bridge byłyby swego rodzaju ruletką i Chelsea musi mocno się zastanowić, czy może sobie obecnie pozwolić na takie ryzyko. Szczególnie biorąc pod uwagę wycenę piłkarza przez Leicester, która z pewnością nie będzie niska.

Naszym zdaniem: Jules Koundé

Nazwisko, które w kontekście The Blues podczas ostatnich okienek transferowych przewijało się bez przerwy. Francuz ma za sobą świetny sezon w Sevilli i bardzo chętnie poszukałby większego klubu, gdzie mógłby realnie walczyć o najwyższe cele. Takim może być właśnie Chelsea.

Drużyna Thomasa Tuchela już od dłuższego czasu rozmawia z Sevillą o tym transferze. Nie mogą oni jednak dojść ze sobą do porozumienia. Kością niezgody, jak można było się spodziewać, jest cena. Według ostatniej wyceny, podanej w maju przez Matteo Moretto, Los Nervionenses oczekują za swój filar defensywy około 60 milionów euro. Jedni powiedzą, że to dużo, a inni, że mało. Nie podlega jednak wątpliwości to, że Jules Koundé jest po świetnym sezonie w La Liga i jego umiejętności budzą podziw, więc Sevilla ma powody, aby na taką właśnie kwotę wyceniać swoją gwiazdę.

Tak naprawdę jedyną „wadą” Francuza, która mogłaby zniechęcać Chelsea do tej transakcji, jest jego wzrost. Koundé mierzy zaledwie 178 cm, co jak na obrońcę jest dość niskim wynikiem. Jednak patrząc na to, jak w klubie radzi sobie Thiago Silva, który jest zaledwie 3 cm wyższy od Koundé, The Blues powinni zdawać sobie sprawę z tego, że wzrost u obrońcy to nie wszystko. Chelsea obecnie skupia się na innych celach na środku obrony, a zapewne największym priorytetem jest wygranie walki z Bayernem o Matthijsa de Ligta. Jeśli jednak to by się nie udało to niewykluczone, że Todd Boehly spojrzy właśnie w kierunku Julesa Koundé i trzeba przyznać, że nie jest to najgorsza alternatywa.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie