Coraz więcej wskazuje na to, że Cristiano Ronaldo opuści Manchester United. Jego comeback na Old Trafford miał stanowić manifest powrotu klubu do wielkiej świetności. Skończyło się jednak rozczarowaniem. W Manchesterze nadchodzi nowe rozdanie – prawdopodobnie już bez CR7. I chociaż duża część sympatyków Czerwonych Diabłów może czuć zawód, to czasem lepiej po prostu pogodzić się z rzeczywistością. Czas na pożegnanie.

Już rok temu, gdy Manchester United pozyskał Cristiano Ronaldo z Juventusu, pojawiały się krytyczne głosy. Doświadczony napastnik to bowiem gracz o niesamowitym CV i gigantycznych umiejętnościach, lecz zaburzający balans zespołu. Niemniej, na Old Trafford postanowili zaryzykować i ściągnąć go z powrotem, ku wielkiej radości klubowych legend i znacznej części kibiców.

Czy było za późno? Czy ten pomysł od początku oznaczał pewną porażkę? A może to właśnie ten zakup, który (jak się wydawało) bardzo ucieszył Ole Gunnara Solskjæra, ostatecznie okazał się kluczowy w kontekście jego zwolnienia? Sezon 2021/22 pozostawił liczne pytania bez konkretnych odpowiedzi. Wiele z nich dotyczy Portugalczyka. Teraz jednak zapowiada się, że ich liczba jeszcze wzrośnie. Napastnik chce odejść. Opóźnił swój powrót do treningów. Pojawiały się informacje, że Erik ten Hag szykuje się podobno do planowania przyszłości bez niego, lecz Holender stanowczo je zdementował. Sytuacja jest niesłychanie zagmatwana. Taki scenariusz z pewnością nie jest na rękę zespołowi z czerwonej części Manchesteru.

Viaplay
Viaplay

Lider czy ciężar?

Wśród kibiców 20-krotnych mistrzów Anglii mamy dwa przeciwstawne obozy. Pierwszy twierdzi, że Ronaldo ciągnął Manchester United. Drugi uważa, że jedynie ciążył drużynie. Jak to często bywa w przypadku dwóch skrajnych opinii, prawda leży gdzieś pośrodku. Czy CR7 pomagał? Oczywiście, ratował drużynie skórę co najmniej kilka razy. Jednocześnie jego obecność na murawie obciążała mocno partnerów. A że skład Czerwonych Diabłów nie należał do najmocniejszych i najlepiej zbalansowanych, powodowało to oczywiste problemy.

Brak zaangażowania w pressingu, naciskania na rywali sprawiał, że United w praktyce miało w fazie obronnej jednego gracza mniej. W realiach dzisiejszego futbolu stanowi to gigantyczny problem. Trudno bowiem znaleźć zawodników „na specjalnych prawach” w czołowych klubach świata (oczywiście pomijając PSG). Tymczasem 37-latek wyłamywał się z tej reguły. Portal FBref wyliczył, że 99% zawodników czołowych lig europejskich naciskało rywali częściej od niego.

To miało swoje konsekwencje. Jeśli nie doskoczy on, musi to zrobić ktoś inny. Tym samym opuszcza własną strefę, zaburza strukturę zespołu, stwarza przestrzeń do wykorzystania. Wszyscy dobrze o tym wiedzą, bo Ronaldo gra tak od dłuższego czasu. Modele statystyczne wskazują nawet na to, że w ostatnich latach występy Portugalczyka korelowały ze spadkiem „siły” jego drużyny.

Cristiano Ronaldo w pressingu na tle innych napastników Premier League w sezonie 2021/22 - wykres

Cristiano Ronaldo w pressingu na tle innych napastników Premier League w sezonie 2021/22 (min. 500 rozegranych minut). Oś pozioma: pressingi w ofensywnej tercji na 90 minut, oś pionowa: skuteczność pressingów | Źródło danych: FBref.com

Można jednak odbić piłeczkę. Po pierwsze, największa gwiazda Manchesteru United skończyła rozgrywki jako zdecydowanie najlepszy strzelec drużyny. Po drugie, zaliczał kluczowe trafienia: w fazie grupowej Ligi Mistrzów czy ligowych starciach z bezpośrednimi rywalami w walce o awans do Champions League: Arsenalem, Tottenhamem czy Chelsea. No i po trzecie, od powrotu na Wyspy ominął osiem spotkań, Czerwone Diabły wygrały zaledwie jedno z nich, przegrywając aż cztery. Trzy kolejne, w których zaczynał na ławce rezerwowych, zakończyły się remisem.

Mowa więc o układzie „coś za coś”. Tak, masz gościa zaburzającego balans, ale gwarantującego jakość, liczby, potrafiącego odnaleźć się w kluczowych momentach. Nie sposób więc spojrzeć na to zero-jedynkowo. To szalenie złożony problem.

Za wysokie standardy na obecny Manchester United?

Zakończenie zmagań w Premier League na szóstej pozycji, z najniższym dorobkiem punktowym od reformy ligi, stanowiło ogromne rozczarowanie. Niezadowolony jest również sam Ronaldo. W mediach regularnie pojawiają się nowe informacje dotyczące złości Portugalczyka. Ten bowiem zawsze chce walczyć o najwyższe cele. Wydawało się, że pojawienie się takiej postaci w szatni może pomóc w odbudowaniu dawnej mentalność zespołu.

37-latka łączyła bardzo zażyła relacja z Sir Alexem Fergusonem. Wynikała ona m.in. z obustronnej fiksacji na punkcie zdobywania kolejnych trofeów. Nawet jeśli nie zawsze się zgadzali, wiedzieli, że mają wspólny cel i mogą na sobie polegać. Po powrocie CR7 nie mógł liczyć na coś podobnego. Wielu fanów jednak wierzyło, że legenda przybyła na Old Trafford, by pomóc nakreślić nowe standardy, zbliżone do tych z pierwszej dekady XXI wieku.

Język ciała niejednokrotnie zdradzał frustrację wychowanka Sportingu Lizbona. W ostatnich latach przyzwyczajony był do znacznie wyższego poziomu na murawie. W Realu Madryt czy Juventusie przez większość czasu otaczali go zdecydowanie lepsi piłkarze, mógł liczyć na lepszy serwis. Cristiano Ronaldo zdał sobie sprawę, że Manchester United nie dorówna standardom, na jakie liczył, że nie jest w stanie wciągnąć go na oczekiwany poziom. Sam również odczuł upływ czasu, to w pełni zrozumiałe. 10 lat temu dałby zapewne dużo więcej, ale pewnych rzeczy się nie obejdzie.

Trudno było oczekiwać, że gwiazdor z Madery sam odmieni obraz gry zespołu. Niemniej, porzucenie okrętu przez faceta, który miał zostać jego kapitanem, musi budzić niesmak. Portugalczyk sam nie oferuje tak wiele, jak jeszcze kilka lat temu. Czy zatem nie powinien też sam obniżyć swych wymagań, dotyczących partnerów z boiska? Z perspektywy fana United trudno nie patrzeć na jego zachowanie z zawodem. To miała być piękna, romantyczna historia. Tymczasem kończy się „kwasem”.

Fani mogą zresztą zrozumieć postać, z którą wiązali jeszcze kilkanaście miesięcy temu ogromne nadzieje. Głównym powodem frustracji pięciokrotnego zdobywcy Złotej Piłki ma być opieszałość klubu na rynku transferowym. Ta rozwścieczyła również ich. W całym zamieszaniu mamy więc płaszczyznę wspólną – wysokie oczekiwania, lecz poprzeczka zawieszona na takim poziomie to absolutny mus na Old Trafford.

Nie ma co prosić się o problemy

Taka postać w szatni to jednocześnie błogosławieństwo i ciężar. Może bowiem porwać mniej doświadczonych partnerów, dać im przykład, zainspirować do jeszcze cięższej pracy i dalszego rozwoju. Tak mocny charakter niesie ze sobą również wielkie ryzyko. Jeżeli ogromnych rozmiarów ego zostanie podburzone, musi to odbić się na całej szatni. Dodatkowo portal The Athletic informował, że jego obecność miała „dusić” młodszych graczy.

Dlatego, jeżeli Cristiano Ronaldo chce opuścić Manchester United, to powinien dostać na to zielone światło. Nie ma sensu trzymać go na siłę, bo to tylko zdestabilizuje atmosferę, a Erik ten Hag na pewno tego nie potrzebuje na początku swojej przygody w Anglii – powinien skupić się przede wszystkim na zbudowaniu nie tylko odpowiedniej jakości na boisku, ale i mentalu. Z podburzonym CR7 takie zadanie zostanie niepotrzebnie utrudnione.

Dlatego też zarząd Czerwonych Diabłów ma podobno wysłuchać ofert za swą największą gwiazdę. Na Old Trafford zaczyna się nowy projekt. To idealny moment na rozstanie z liderem. Nie można go jednak winić za obniżkę formy zespołu w ostatnim sezonie. Spadek dyspozycji zaliczyły przecież też inne kluczowe ogniwa: Bruno Fernandes, Harry Maguire, Marcus Rashford… to długa lista. Trzeba więc ułożyć konkretny plan z jak najmniejszą liczbą niewiadomych.

Taką obecnie jest Ronaldo. To, gdzie ostatecznie wyląduje, bez dwóch zdań zdefiniuje ostateczną reakcję kibiców. Niemniej, trzeba spojrzeć na sprawę z dystansem i bez żalu. Powrót do United nie wypalił, powody były złożone. Szkoda, że się nie udało, lecz nie można winić tylko jego. Mówi się „trudno”. To odpowiednia pora, aby każde poszło w swoją stronę.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie