Czwartek z Ligą Europy. Nerwówka Arsenalu

Chyba nadszedł czas na pogodzenie się z faktem, że Liga Europy nie będzie dla angielskich klubów spacerkiem. Po wczorajszych spotkaniach Arsenalu i Evertonu nastroje mogą być w najlepszym wypadku niepewne.

Crvena Zvezda 0:1 Arsenal (O.Giroud 85’)

Arsene Wenger ponownie postawił na bardziej rezerwowy skład. Pośród mniej znanych graczy francuski menedżer umieścił Petra Cecha, Theo Wallcota, Jacka Wilshera, Francisa Coquelina oraz Oliviera Girouda.

Spotkanie nie układało się kompletnie po myśli gości. Serbowie nie mieli większych kłopotów z przejściem przez defensywę i bez problemu wbijali się w pole karne Arsenalu. ‘’Kanonierów’’ ratowała głównie nieskuteczność gospodarzy, ale niemal równie często robił to Petr Cech.

Do 80 minuty oba zespoły stwarzały sobie sytuacje i trudno było o wskazanie strony dominującej. Sytuacja ta zmieniła się w 80 minucie, gdy Milan Rodić opuścił boisko po obejrzeniu drugiej żółtej kartki.

Grający w przewadze Arsenal na rozstrzygnięcie wyniku spotkania czekał do 85 minuty, gdy Olivier Giroud strzelił przepiękną bramkę z niemal kucającej pozycji. Francuz ponownie stał się bohaterem końca spotkania i uchronił ‘’Kanonierów’’ przed kompromitacją.

Sytuacja w grupie H:
Arsneal prowadzi z pięciopunktową przewagą nad BATE i Zvezdą. FC Koeln nadal w fatalnej dyspozycji i nadal bez ani jednego punktu. Niemiecka drużyna jest na najlepszej drodze do szybkiego pożegnania się z Ligą Europy.

Najbliższe mecze:
Arsenal – Crvena Zvezda
FC Koeln – BATE

 

Everton 1:2 Lyon ( A.Williams 69’ – N. Fekir 6’ ; B. Traore 75’)

Drużyna z Liverpoolu miała szansę zawalczyć o resztki swojej godności. Chyba nikt nie spodziewał się, że to właśnie ‘’The Toffees’’ staną się czerwoną latarnią swojej grupy. Pojedynek z Lyonem wydawał się być już tylko kolejną usługą.

Szybko stracona bramka z rzutu karnego nie była najlepszą motywacją do odzyskania godności. Piłkarze Evertonu słabo weszli w mecz i przyćmieni szybką bramką przez chwilę jedynie się bronili. Sytuacja zmieniała się z czasem na nieco lepszą. Pierwsza połowa to jednak głownie festiwal fatalnych strzałów, którymi popisywali się zawodnicy obu ekip.

Kroplą w oceanie był jedynie strzał z rzutu wolnego, którego końcowym efektem było trafienie w poprzeczkę po rykoszecie. Poza tym zdarzeniem nie działo się nic, co zasługiwałoby na jakikolwiek komentarz. Nadzieję przywrócił Williams, gdy po świetniej wrzutce Sigrudssona umieścił piłkę w siatce. Everton szedł za ciosem i stwarzał zagrożenie głównie ze stałych fragmentów gry. Wszystko zawaliło się jednak w 75 minucie, gdy po efektownym strzale piętką Bertranda Traore Goodison Park ucichło.

Sytuacja w grupie E:
Prowadzi Atalanta z siedmioma punktami na koncie. Za nią Lyon, który traci do włoskiej drużyny dwa oczka. Apollon z dwoma punktami zajmuje przed ostatnie miejsce, a Everton nadal wyciera dno tabeli.

Najbliższe mecze:
Lyon – Everton
Apollon – Atalanta

By | 2017-10-20T17:03:07+00:00 Październik 20th, 2017|Bez kategorii|0 komentarzy

About the Author:

Fan Manchesteru United, sportowych biografii i starych, dobrych, polskich komedii.

Zostaw komentarz