Manchester City na dobrej drodze do pobicia rekordu Chelsea

Drużyna Pepa Guardioli rozpoczęła sezon w fantastycznym stylu. Jak do tej pory w ośmiu spotkaniach podopieczni Hiszpana zaliczyli siedem zwycięstw i zaledwie jeden remis. Oprócz tego zdobyli aż 29 goli, co na tym etapie rozgrywek Premier League jest najlepszym wynikiem w historii. Czy Obywateli stać na pobicie rekordu Chelsea z sezonu 2009/10?

Podopieczni Carlo Ancelottiego w owej kampanii zdobyli aż 103 bramki, co do dzisiaj pozostaje rekordem Premier League, jeśli chodzi o ilość goli zdobytych w przeciągu jednego sezonu. The Blues w tamtym sezonie szli przez rozgrywki jak burza, niemiłosiernie gromiąc pod drodze swoich rywali. Niebiescy ograli wtedy m.in. Blackburn i Portsmouth wynikiem 5:0, z Sunderlandem mecz zakończył się rezultatem 7:2, z Aston Villą zwyciężyli 7:1. W 36. kolejce gier znowu zdobyli siedem bramek, nie tracąc żadnej, ośmieszając nienajgorsze wtedy Stoke, a w ostatnim, decydującym o losach tytułu spotkaniu z Wigan wygrali aż 8:0 Mecze te jednak były rozłożone w czasie, a drużyna Ancelottiego nie miała tak dobrego startu, jak w tym sezonie Manchester City. Po ośmiu kolejkach Chelsea miała na swoim 18 bramek, czyli o 11 mniej, niż w tym momencie drużyna Guardioli. Wszystko wskazuje więc na to, że Obywatele są na dobrej drodze do pobicia rekordu.

Kiedy inne drużyn zaczęły się rozpędzać, Manchester City od razu wrzucił najwyższy bieg. Zwycięstwo stosunkiem 5:0 z Liverpoolem w czwartej kolejce spotkań pozwalało domyślać się, że piłkarze z niebieskiej części Manchesteru zaczynają coraz lepiej rozumieć filozofię gry Pepa Guardioli. Później było jeszcze lepiej, 6:0 z Watfordem, 5:0 z Crystal Palace, cenne zwycięstwo 1:0 w meczu na szczycie z Chelsea i chyba najbardziej spektakularne 7:2 z drużyną Stoke w minionej kolejce. Nie ma co ukrywać, że Obywatele zostawili w tyle resztę stawki jeśli chodzi o bramki i o grę, bo jednak punktowo cały czas sąsiedzi zza miedzy dotrzymują kroku swoim rywalom, tracąc do nich zaledwie dwa punkty. Co ciekawe, 29 bramek zdobytych po ośmiu spotkaniach to drugi wynik w historii najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii, nie biorąc pod uwagę tylko czasu, w którym istnieje Premier League. W sezonie 1894/95 Everton miał po tylu meczach strzelonych aż 30 goli, jednak nikt nie bierze tego porównania na serio, bo wszyscy wiemy, że dziś piłka nożna jest zupełnie inna od tej, którą znali ludzie pod koniec XIX wieku.

Czy Obywateli stać na pobicie tego rekordu? Osobiście uważam, że wą na to ogromne szanse, o ile poprzedni sezon nauczył Guardiolę wystarczająco dużo na temat specyfiki Premier League. W poprzednim sezonie Manchester City zaliczył równie rewelacyjny start pod względem punktowym, aby w późniejszej fazie sezonu zdecydowanie spuścić z tonu i zakończyć rozgrywki na trzecim miejscu. Przemęczenie zawodników to przeszkoda, która może stać na drodze Hiszpana do zdobycia kolejnego rekordu. W sezonie 2009/2010 Chelsea rozpędzała się powoli, ale skutecznie. Utrzymywała przez cały sezon równą formę, a szczyt ich możliwości przypadł na końcówkę sezonu. Na początku zaś The Blues powoli się rozpędzali i łapali rytm, co zaowocowało ostatecznie zdobyciem 103 bramek. Nie wierzę jednak, że tak dobrze funkcjonująca drużyna City, z tak wysokim pressingiem i tak dobrze opanowanym wyprowadzaniem piłki spod własnego pola karnego może zaciąć się na więcej niż jeden, bądź dwa mecze. Sądzę jednak, że Hiszpan bardziej skupi się na zdobyciu tytułu mistrzowskiego, niż na gonieniu rekordu Chelsea, chociaż każdy wie, jakim Guardiola jest perfekcjonistą. Jeśli będzie miał okazję na pobicie jakiegoś rekordu, to na pewno nie zmarnuje ku temu okazji.

 

By | 2017-10-18T14:23:13+00:00 Październik 18th, 2017|Bez kategorii|0 komentarzy

About the Author:

Zostaw komentarz