The Terrier z benińskim rodowodem

Po przyjściu z Ligue 1 takich graczy jak Yohan Cabaye, Andre Ayew, Mathieu Debuchy czy Moussa Sissoko, wśród angielskich klubów pojawiła się moda na sprowadzanie stosunkowo niedrogich zawodników z Francji. Niestety z biegiem czasu trend ten zaczął być nadużywany, czego najlepszym dowodem były transfery Aston Villi, kiedy ta grała jeszcze w Premier League. Ani Veretout, ani Amavi, ani też młodszy z braci Ayew, nie wnieśli nic dobrego do gry swojego zespołu, mając niemały wpływ na spadek czołowego niegdyś klubu. Ktoś powie, że przecież w podobnym czasie pojawił się też Dimitri Payet, ale on był wyjątkiem od reguły. Kiedy na początku lipca beniaminek rozgrywek, Huddersfield Town, sprowadził z Montpellier za 13 mln euro niezbyt znanego 22-latka, wszystko wskazywało na to, że będzie to kolejny kosztowny ruch, który niczym się szczególnym się nie odpłaci. „Głos” w tej sprawie zabrał w końcu sam zainteresowany, który w przepięknym stylu przywitał się z angielską publiką, notując dublet w swoim debiucie. Zadając cios wszystkim sceptykom, jednocześnie wlał nadzieję w serca kibiców The Terriers, że może bardzo przysłużyć się drużynie Davida Wagnera w walce o utrzymanie w pierwszym od 40 lat sezonie na najwyższym poziomie rozgrywkowym Anglii. Bohaterem tego tekstu jest oczywiście Steve Mounié, chłopak, któremu naprawdę warto bliżej się przyjrzeć.

Droga z Beninu do Francji

Steve urodził się 29 września 1994 roku w Parakou, jednym z większych miast Beninu. Cztery lata później, wraz z rodziną trafił do francuskiego Perpignan, gdzie rozpoczął swoją przygodę z piłką. W przeciągu kilku lat zbierał nauki w takich klubikach jak Perpignan FC, FC St Assiscle, l’ASC Las Cobas oraz w l’AS Perpignan. W końcu wypatrzony został przez scoutów Montpellier HSC, do których ostatecznie dołączył w 2008 roku. Przez kolejnych siedem sezonów, dzięki sumiennej pracy na treningach, wspinał się po szczeblach klubowej akademii, aż doczekał się szansy w pierwszym zespole Le Paillade. Nastąpiło to 28 października 2014 roku, kiedy wszedł na ostatnie 4 minuty meczu Pucharu Ligi Francuskiej z AC Ajaccio. Niestety, jak się później okazało, był to jednorazowy „wyskok” i wkrótce później powrócił do drużyny rezerw.

Wypożyczenie do Nîmes

Na starcie sezonu 2015/2016 Rolland Courbis, ówczesny menedżer Montpellier, włączył młodego Benińczyka do kadry pierwszego zespołu. 8 sierpnia 2015 roku, w pierwszym meczu sezonu, zadebiutował w Ligue 1 – na boisku pojawił się w 58′ minucie przegranego meczu z SCO Angers. Tydzień później, w meczu ze Stade Rennes, ponownie wszedł z ławki, jednak znów nie zdążył wpłynąć na wynik spotkania, które jego drużyna przegrała po bramce Kamila Grosickiego. Granie ogonów nie satysfakcjonowało Steve’a i po naciskach na działaczy, ci zgodzili się wypożyczyć go z końcem sierpnia do grającego w Ligue 2 Nîmes Olympique. Debiut w barwach nowej drużyny nastąpił 11 września, w spotkaniu ligowym z AC Ajaccio. Już dwa tygodnie później zanotował premierowe trafienie w seniorskich rozgrywkach, pokonując bramkarza FC Metz, a już tydzień później dopisał na swoje konto kolejną bramkę (w meczu z Red Star FC). Dzięki tak korzystnemu startowi bardzo szybko wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce, do końca rozgrywek opuszczając zaledwie 1 spotkanie. Jego łączny dorobek w koszulce Nîmes to 32 spotkania, 11 bramek (najskuteczniejszy gracz zespołu) i 5 asyst. Całkiem obiecująco jak na pierwszy sezon na takim szczeblu.

Powrót na Stade de la Mosson

Jego popisy na zapleczu francuskiej ekstraklasy nie mogły umknąć działaczom Montpellier i w końcu otrzymał właściwą szansę w klubie, który go ukształtował. Miniony sezon rozpoczął już w pierwszej jedenastce Montpellier, zaś w drugiej kolejce po raz pierwszy w koszulce MHSC wpisał się na listę strzelców (przeciw Saint-Etienne). Do końca rundy jesiennej jeszcze 6-krotnie zdobywał bramki, kolejno przeciw SM Caen, Stade Laval (3. runda Pucharu Ligi Francuskiej), Marsylii, SC Bastii, LOSC Lille i Bordeaux. Szczyt formy miał jednak dopiero nadejść. Pewną przesłanką to zapowiadającą był dublet w meczu 23. kolejki L1 z Bastią, jednak nijak ma się do serii, którą zanotował później. Od 11 lutego do 11 marca w pięciu kolejnych meczach mógł cieszyć się ze swojego trafienia (kolejno przeciw Nancy, St. Etienne, Nicei, Guingamp i Nantes). Później, co prawda podobnie jak reszta drużyny, spuścił nieco z tonu, w dalszym ciągu jednak miał niepodważalną pozycję w kadrze Montpellier. Sezon 2016/2017 w jego wykonaniu to 38 występów (35 w wyjściowym składzie), 15 bramek i 3 asysty. Był najlepszym strzelcem swojego klubu, zaś w klasyfikacji ligowej ulokował się na 9. pozycji. Ciekawostką jest fakt, że w Ligue 1 zdobył zaledwie 1 bramkę mniej niż cieszący się niewiarygodnym hype’m, Kylian Mbappe.

Reprezentacja

Mounié pomimo kilkunastu lat spędzonych we Francji, przez cały czas wiedział, że jeśli przyjdzie mu zagrać na arenie międzynarodowej, to uczyni to w barwach kraju, w którym się narodził. Tak też się stało. Po dwóch występach w nieoficjalnych spotkaniach, otrzymał powołanie na mecz 2. rundy eliminacji do brazylijskiego mundialu. 17 listopada 2015 roku oficjalnie stał się reprezentantem Beninu, wchodząc na ostatni kwadrans przegranego niestety starcia z Burkina Faso. Od tamtej pory wystąpił jeszcze w 4 spotkaniach, jeden raz wpisując się w protokół sędziowski jako zdobywca gola, konkretnie 23 marca 2016 roku, w eliminacjach do PNA z Sudanem Południowym.

Styl gry

Poniekąd Steve’a można określić reliktem zamierzchłych czasów, jest oldschoolową „dziewiątką”. Sprawia wrażenie mało zwrotnego i surowego technicznie, nadrabia to jednak innymi elementami gry. Doskonale się zastawia, jest silny, a poziom jego gry w powietrzu jest wybitny, właśnie w ten sposób zdobywa sporo bramek, czy niemal równie często odgrywa piłkę wychodzącym na pozycje kolegom.

Podsumowanie

Zgodnie z tym co napisałem we wstępie, dla zwykłego kibica wydanie 13 mln euro na tak mało znanego zawodnika mogło być zadziwiające. Tym bardziej, że na poziomie seniorskim spędził dopiero 2 sezony. Kiedy jednak bliżej mu się przyjrzeć, widać wytłumaczenie dlaczego działacze Huddersfield Town odważyli się na tak ryzykowne posunięcie. Jego styl gry może być bardzo użyteczny w zapewne często nastawionych na grę z kontry i stałe fragmenty gry The Terriers. Co zresztą udowodnił w debiucie z Crystal Palace, pogrążając wszelkie nadzieje Orłów na jakikolwiek korzystny wynik.

 

 

SoccerStars U21 baner

By | 2017-08-18T18:38:51+00:00 Sierpień 18th, 2017|Bez kategorii|0 komentarzy

About the Author:

Zostaw komentarz