Czy byłych mistrzów Anglii czeka udany sezon?

Leicester był największą niespodzianką sezonu 2015/2016, a za razem jednym z największych rozczarowań poprzedniej kampanii. Przynajmniej do momentu, w którym zwolniony został Claudio Ranieri. Dużo wskazuje jednak na to, że najbliższy sezon znowu może przynieść kibicom Lisów dużo radości.

To co opowiada się za Lisami, to przede wszystkim mniejsza presja ciążąca na całej drużynie. Wielu znakomitych szkoleniowców wypowiadało się, że najtrudniejszą sztuką w lidze angielskiej nie jest zdobycie tytułu, lecz obronienie go. Mimo, iż wielu zdawało sobie sprawę, że jest to poza zasięgiem Lisów, to spekulowano na temat ich walki o europejskie puchary. Jak to wszystko się skończyło, pamiętamy bardzo dobrze. Ciężki okres jesienno-zimowy, który skończył się walką o utrzymanie i zwolnieniem Claudio Ranieriego. Doszło do tego również to, że za dużo oczekiwano od poszczególnych zawodników, takich jak Vardy, Mahrez, Drinkwater, czy Schmeichel. Ewidentnie pierwsza trójka nie poradziła sobie z tak ogromną presją, a jedynym, który w wielkim stopniu sobie z nią poradził, to duński bramkarz. Ciężko zatem myśleć było o korzystnych rezultatach i ponownym zawojowaniu Premier League, kiedy główni ojcowie tego sukcesu przestali grać na miarę oczekiwań i częściej byli kulą u nogi Leicester, niż motorem napędowym. Czarę goryczy przelał transfer N’golo Kante to Chelsea. W środku pola Lisów pojawiła się luka nie do załatania, a jeszcze gorzej zapewne bolał fakt, że pieniądze z tego transferu roztrwoniono i nie ściągnięto nikogo, kto realnie dałby im więcej jakości.

„Człowiek uczy się na błędach” i nie inaczej, jak w dobrze znanym polskim porzekadle jest w świecie piłki nożnej. Do nowego sezonu włodarze Leicester podeszli więc znacznie bardziej rozważnie i ściągnęli zawodników, którzy przynajmniej na pierwszy rzut oka, są w stanie wnieść do zespołu określoną jakość. O kim mowa?

Kelechi Iheanacho

Mieć dwadzieścia lat i dać o sobie usłyszeć w tak naszpikowanej gwiazdami drużynie jak Manchester City, to wystarczająco dobra reklama, by być obiektem zainteresowania wielu drużyn w Premier League. Z Aguero i Gabrielem Jesusem nie miał szans, a Guradiola przestał na niego stawiać, więc wydaje się, że Leicester będzie idealnym miejscem do rozwijania jego talentu. Cena za niego jest nieco wysoka, jednak niespełna 28 milionów euro i to jeszcze za tak młodego zawodnika, to jak na dzisiejsze warunki kwota do zaakceptowania.

Harry Maguire

Piłkarz, który jest gwarancją solidnej i tradycyjnej gry w obronie. W zeszłym sezonie bardzo dobrze spisywał się w drużynie Hull City. Co prawda zaliczył spadek z ligi, ale był jedną z nielicznych postaci, do której nie można było mieć żadnego zarzutu. 24 lata, niespełna 14 milionów euro, to dobry prognostyk. Tym bardziej, że w poprzednim sezonie loty mocno obniżyli Wes Morgan i Robert Huth. Bardzo solidny transfer.

Vicente Iborra

Podstawowy piłkarz Sevilli w poprzednim sezonie. Pomocnik zaliczył 9 trafień w 31 spotkaniach ligowych. Transfery Hiszpanów do Premier League czasami kończą się różnie, dlatego nie ma tutaj hurraoptymizmu, lecz wydaje się to bardzo dobrym wzmocnieniem, które może nadać dużo kreatywności w drugiej linii. Lisy za 29-letniego Hiszpana zapłaciły 15 milionów euro, więc jeśli Iborra nie poradzi sobie na Wyspach, to nikt nie będzie długo rozpamiętywał wydanej kwoty odstępnego.

Najważniejsze oprócz tych transferów jest również to, że żadna znacząca postać nie opuściła Leicester po ostatnim sezonie. Nadal możemy usłyszeć spekulacje na temat Mahreza w Romie czy Drinkwatera w Chelsea, jednak na tę chwilę, żadne wiarygodne źródła nie rozpisują się o odejściu tych dwóch piłkarzy. W poprzednim sezonie wystarczyła sprzedaż jednego kluczowego piłkarza, aby cała układanka rozpadła się jak domek z kart. Właściciel Lisów z pewnością wzięli sobie to do serca i nie są chętni do sprzedaży swoich piłkarzy.

A co do powiedzenia można mieć po pierwszym meczu? Co prawda w tabeli obok nazwy Leicester City w rubryce przeznaczonej na punkty widnieje zero, jednak mecz z Arsenalem mógł się podobać i co więcej dobrze rokować na ten sezon. Było widać wolę walki, było widać pomysł w drużynie Craiga Sheakspeare’a, a przede wszystkim dobrą grę takich piłkarzy jak Mahrez czy chociażby Vardy, który strzelił dwie bramki. Mecz zakończył się porażką 3:4, jednak kibice nie mają prawa narzekać, a wręcz przeciwnie, mogą spodziewać się udanego sezonu, który przy dobrych okolicznościach powinni skończyć nawet w TOP 10. Widać, że nowy szkoleniowiec poukładał byłych mistrzów Anglii i sprawił, że znowu wierzą w siebie i są w stanie rywalizować jak równy z równym z każdą drużyną Premier League. Za sobą będą mieli oczywiście kibiców, w wypełnionym po brzegi King Power Stadium oraz tych, którzy wypełnią sektory gości na trybunach takich stadionów jak Old Trafford czy Stamford Bridge.  Jeśli na drodze nie stanie jakiś kataklizm, to w tym sezonie powinniśmy oglądać ciekawą piłkę ze strony tej drużyny i bardzo ciekawe mecze, do których przyzwyczaili nas odkąd powrócili do Premier League. Pozostaje tylko trzymać kciuki, bo chyba każdy kibic angielskiej piłki, poczuł ogromną sympatię do Lisów, którzy w iście historyczny sposób sięgnęli po mistrzostwo Anglii w sezonie 2015/2016. W sezonie, który na zawsze przejdzie do historii…

By | 2017-08-15T12:12:57+00:00 Sierpień 15th, 2017|Bez kategorii, Leicester City|0 komentarzy

About the Author:

Zostaw komentarz