Widmo Klubu Kokosa zajrzało w oczy. Obrońca Spurs przeprasza

Niedawno informowaliśmy o wywiadzie udzielonym przez Rose’a. Obrońca Tottenhamu – w dużym skrócie – wylał swoje żale odnośnie drużyny, tego w jaki sposób jest prowadzona i czego nie ma szans osiągnąć. Gdy mówisz, że masz 27 lat i chcesz jeszcze cokolwiek w swojej karierze wygrać, raczej nie poprawiasz swoich kontaktów z menedżerem oraz drużyną. O fanach, których wbrew obiegowej opinii londyński klub posiada, nawet nie wspominam. 

Chcę zagrać na północy Anglii. Zarabiam za mało, patrząc na to jak się rozwinąłem. Tutaj nie mam pewności, że zdobędę cokolwiek. Mam długi kontrakt, a drużyna się nie rozwija. Żyjemy w odrobinę roszczeniowych czasach i taka postawa jest coraz częściej widywana. Drużyna nie osiąga rezultatów, których byśmy chcieli? Poprośmy o transfer. Zarabiamy 50 tysięcy, a podstawowy obrońca w innym klubie 80 tysięcy? Poprośmy o transfer. Zarząd nie sprowadził żadnej gwiazdy w okienku? Poprośmy o transfer!

Payet, Neymar, Coutinho i wielu innych starało się już wymusić transfer do innego klubu na różne sposoby. Rose jasno wręcz wskazał, co mu nie pasuje w polityce Tottenhamu. Jaśniej się nie dało. To było prawie jak transfer request. Wydawałoby się, że po Anglika od razu zgłoszą się chociażby Manchestery – znacznie bliższe jego rodzinnemu Leeds niż Londyn – ale to się nie stało. Kilka dni później Danny przychodzi na kolanach i publicznie wygłasza swoje przeprosiny.

Moja ocena była na wyrost. Nie przemyślałem tego, o czym mówiłem. Gdy tylko miałem czas, aby to przemyśleć, zrozumiałem, że moje słowa, ocena sytuacji i sposób jej wyrażenia była nie do końca normalna. Nie chciałem nikogo urazić tym, co powiedziałem. Przepraszam prezesa, menedżera, kolegów oraz fanów.

Między wywiadem a przeprosinami, swoje dołożył Pochettino. Odniósł się do sprowadzenia zawodników, których „nie trzeba googlować”. Przypomniał swojemu piłkarzowi, że gdy on sam obejmował Southampton w 2013 roku, fani musieli wspomagać się wyszukiwarkami, aby wiedzieć kim jest nowy szkoleniowiec Świętych. Dodał też, że kilka lat temu kibice Spurs nie mieli pojęcia kim jest Dele Alli, który obecnie – nie bójmy się tego powiedzieć – jest jednym z najlepszych zawodników Premier League.

Mogłoby się wydawać, że taki wywiad poruszy całą drużynę, a na pewno relacje na linii Pochettino-Rose. Nic bardziej mylnego. Tak przynajmniej twierdzi menedżer Spurs, który w dalszej części wypowiedzi wręcz broni swojego zawodnika.

To była jego opinia. Wykazał skruchę i przeprosił, mam więc prawo myśleć, że ta opinia się zmieniła. Nie powinniśmy go oceniać w kontekście tamtej wypowiedzi teraz, kiedy przeprosił.

Początek sezonu ligowego był wtedy dla Tottenhamu bardzo bliski, więc czas na takie publiczne wyrażanie opinii nie był najlepszy. Pochettino to jednak nie przeszkadza, gdyż w jego opinii każdy zawodnik jest skupiony na pracy i najbliższym meczu z Newcastle. Według Argentyńczyka, słowa Rose’a w żadnym stopniu nie wpłynęły na nastroje w drużynie.

Ciężko przewidzieć jak to się dalej potoczy. Do końca okienka nadal ponad 2 tygodnie. Mając w pamięci słowa Anglika, kluby z północy mogą przypuścić atak i złożyć za niego ofertę. Spurs pokazali, że gdy zaoferuje się odpowiednią kwotę, mogą sprzedać swojego bocznego obrońcę. Zwłaszcza, że pod nieobecność Rose’a świetnie zaprezentował się fanom angielskiej piłki Ben Davies. Gdy w składzie grał wychowanek Swansea obrona Spurs wyglądała jeszcze lepiej. Jest też szansa, że po przeprosinach Rose wróci do pierwszego składu, jak przed kontuzją. Nie skreślałbym jednak Daviesa, więc wkrótce tak czy inaczej może wylądować na ławce rezerwowych. Przeprosiny były furtką do gry w pierwszych kolejkach, lecz to co powiedział, nigdy nie zostanie zapomniane, nie przez menedżera i fanów Tottenhamu.

By | 2017-08-13T15:21:28+00:00 Sierpień 13th, 2017|Bez kategorii|0 komentarzy

About the Author:

Znany również jako Jacek Gmoch. Lubię strzałki i wykresy. Swansea&Chelsea.

Zostaw komentarz