Już dziś mecz o Tarczę Wspólnoty!

Już za niecałe trzy godziny będziemy świadkami pierwszego meczu o stawkę w Anglii w sezonie 2017/18. Mecz o Tarczę Wspólnoty, mimo niezbyt prestiżowego trofeum do zdobycia, co roku przez fanów Premier League traktowany jest szczególnie, bo oznacza powrót piłkarzy na angielskie boiska. Zwykle wszyscy jesteśmy na tyle głodni piłki, że obojętnie komu kibicujemy, tego spotkania nie możemy przepuścić. W tym roku na Wembley zmierzą się mistrzowie Anglii – Chelsea – oraz zdobywcy krajowego Pucharu – Arsenal. Spytaliśmy naszych redaktorów, którzy są kibicami obu drużyn, o ich przewidywania dotyczące meczu. Przed wami Kanonier Hubert oraz Tomek, który kibicuje The Blues. 

Arsenal w bezpośrednich pojedynkach z Chelsea wygrywał ostatnio mecze pucharowe. 1/8 Capital One Cup w 2013 roku, Puchar Anglii w poprzednim sezonie czy omawiany przez nas dziś mecz o Tarczę Wspólnoty, tyle że dwa lata temu. W lidze natomiast Kanonierzy oprócz wygranej z września tamtego roku nie zdołali pokonać podopiecznych Antonio Conte od ponad pięciu lat. Patrząc na te statystyki można więc powiedzieć, że to jednak Arsenal będzie faworytem starcia na Wembley?

Hubert Nowicki: Myślę, że nikt nie jest faworytem tego starcia. Z ciekawości aż wszedłem zobaczyć kursy u bukmacherów i ci przewidują zwycięstwo Chelsea. Wracając do pytania, wielkim atutem Arsenalu jest fakt, że mecz będzie rozegrany na Wembley. Kanonierzy nie przegrali tam od kilku lat, zdarzały się zwycięstwa po karnych, ale takie zwycięstwo jest mimo wszystko powrotem z tarczą. Podopieczni Wengera niesamowicie mobilizują się na mecze na Wembley i są tam zupełnie inną drużyną. Również dzisiaj to właśnie w całej otoczce stadionu upatruję dużo szans Arsenalu. Liga to w ostatnich latach historii tej rywalizacji zupełnie inne rozstrzygnięcia. W tamtych meczach przeważnie Chelsea robi co chce, a jako kibic Arsenalu, to właśnie pojedynków z The Blues obawiam się przed każdym sezonem najbardziej.

Tomasz Peno: Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Wembley to dla Chelsea drugi dom. Coś się jednak popsuło i obecnie – może nie w takim stopniu jak Tottenham – drużyna Conte nie do końca sobie tam radzi. W lidze byli bezdyskusyjnie najlepsi, puchary jednak to była zupełnie inna bajka. To jest jedno spotkanie, a ostatni sezon The Blues wyglądali bardziej na maratończyka, który potrafił z kilku spotkań pod rząd wyjść zwycięsko jedną bramką, nie nadwyrężając się zbytnio. To wciąż są derby, nie zapominajmy. Chelsea oczywiście będzie chciała się zrewanżować po finale FA Cup, a Arsenal po tych niepowodzeniach w ligowych potyczkach. Faworytem na papierze wciąż będzie drużyna Conte – niezależnie od ruchów transferowych i spotkań przedsezonowych – w końcu to mistrzowie Anglii. To jest jednak tylko jeden mecz i Arsenal w takiej sytuacji, gdy wielu nie wymaga od niego zwycięstwa, jest w według mnie lepszej pozycji.

Spójrzmy w bliższą przeszłość – przedsezonowe przygotowania. Chelsea przegrała dwa spotkania w International Champions Cup z Internazionale i Bayernem Monachium, natomiast Arsenal głównie wygrywał. Najpierw – nie oszukujmy się, mało prestiżowe – spotkania z Sydney FC i Western Sydney Wanderers, a następnie turniej Emirates Cup, podczas którego pokonał Benficę i przegrał z Sevillą. Przed rozpoczynającą się kampanią doszło jednak do jeszcze jednego towarzyskiego meczu – w Pekinie zmierzyły się właśnie… Arsenal i Chelsea. Wtedy to The Blues wygrali 3:0.

Hubert Nowicki: Przedsezonowe przygotowana są fajne dla zgłodniałych piłki kibiców, ale jeżeli by wziąć pod uwagę samą stronę sportową, to nie są żadną wyrocznią. W takich sparingach często zdarza się, że w pierwszym składzie wychodzi kilku młodych zawodników ze szkółki, a w przerwie zmienia się cała jedenastka. W niektórych pojedynczych zagraniach też widać, że któryś zawodnik w meczu o stawkę pobiegłby szybciej, a przed decyzją o strzale zastanowił się jeszcze raz. Oczywiście, wolałbym żeby to Arsenal pokonał wtedy Chelsea 3:0 a nie odwrotnie i jakiś bardzo szczęśliwy tamtego dnia nie byłem. Spójrzmy jednak na wyniki w sparingach dwóch światowych potęg – Realu i Bayernu. Ich fani to dopiero mogli być załamani. A co się stało wczoraj? Bawarczycy pokonali po karnych Borussię i wygrali Superpuchar Niemiec. Spotkanie o Tarczę Wspólnoty to otwarcie sezonu w Anglii, pierwszy mecz o stawkę. Sparingi są już za nami, teraz tylko prawdziwa rywalizacja.

Tomasz Peno: Nie będę szczególnie oryginalny i zgodzę się z Hubertem. Fanatykiem preseasonu nigdy nie byłem i chyba nie zostanę. Zawodnicy grają na pół gwizdka wykończeni po niesamowicie wymagających sesjach treningowych, oddychają rękawami, bardziej skupiając się na uniknięciu kontuzji niż na pokazaniu niesamowitej jakości. Jeden z moich znajomych, który od czasu do czasu obejrzy spotkanie Chelsea, pytał się co to jest do jasnej cholery za skład, w którym nie zna nikogo z ławki rezerwowych. Takie tuzy jak Musonda, Boga, Clarke-Salter, Baker i inni to dla przeciętnego kibica – mimo naprawdę dużego potencjału drzemiącego w nich – trochę anonimowi zawodnicy. Prócz spotkania z Arsenalem, tournee było dla drużyny Conte bardzo przeciętne. Nie wydaje mi się jednak, żeby miało jakikolwiek wpływ na mecz o stawkę, jakim jest Tarcza Wspólnoty. Jak wspomniałem – więcej tam było dreptania i kontrolowania założeń taktycznych lub wypracowania pewnych mechanizmów, niż gry na 100%. Przed dzisiejszym meczem zawodnicy na pewno dostali wolne i dadzą gazu do dechy. Dziś ten wynik 3:0 nic nie będzie znaczył, a zawodnicy Arsenalu już pewnie o tym zapomnieli.

Porównajmy teraz kadry obu zespołów. Na początek sama ich wielkość – Chelsea trochę posprzedawała, trochę pokupowała i ma 21 zawodników z jakimś doświadczeniem w dorosłym futbolu, natomiast Arsenal aż 30. Oprócz ilości liczy się też jakość. Jak wyglądałaby Wasza łączona jedenastka obu zespołów? Gracze z jakiego zespołu by przeważali?

Hubert Nowicki: Pierwsza jedenastka na korzyść Chelsea. W takiej jedenastce cała formacja obronna zostałaby stworzona z zawodników The Blues, im bliżej bramki rywala, tym bardziej do głosu zaczęliby dochodzić podopieczni Wengera. Arsenal ma za to wielu zawodników w kadrze, ale bardzo mało z nich jest perfekcyjnych. Każdy ma jakąś wadę i francuski menedżer musi dostosowywać zawodników pod grę rywala. Zwróćmy też uwagę, że dzisiaj nie zagrają dwie największe gwiazdy obu drużyn – Eden Hazard i Alexis Sanchez. Chilijczyk ma jeszcze jakieś szansę na występ, ale powiedzmy sobie szczerze, skoro wrócił do treningów równo tydzień temu, to poziom jego gry będzie bardziej przypominał Alexa Oxlade’a-Chamberlaina a nie Alexisa Sancheza. Mimo wszystko składu The Blues, w szczególności bez Edena Hazarda, boję się spośród rywali z czołówki najmniej. Myślę, że City, United i Totteham byliby dla Arsenalu trudniejszymi rywalami. Zobaczymy jak to wszystko zweryfikuje boisko.

Tomasz Peno: Wielkość składu w tym przypadku większego znaczenia nie ma, Tarcza Wspólnoty to jedno spotkanie, jeszcze przed sezonem, kiedy zawodnicy nie powinni być zmęczeni, a rotowanie składem to zmartwienie na kolejne miesiące. Powinniśmy się więc skupić na jakości. Wszystko komplikuje brak Edena Hazarda. Można mówić o kolektywie i zespołowości godzinami, ale prawdy nie zatuszujemy. Belg jest absolutnie kluczowy dla Chelsea już od kilku sezonów. Wystarczy, że dołek formy dopadł go na jeden sezon i The Blues skończyli go na 10. miejscu. Ten okres przedsezonowy zmienił jednak sporo, więc i jedenastka musi być inna. W bramce postawiłbym na pewno na Courtois. Belg nie popełnia już gaf jak kilka sezonów temu i chyba zakończyły się narzekania na odejście Petra Cecha. Jeden z najsolidniejszych punktów mistrzowskiej Chelsea jest już na lepszym poziomie niż jakikolwiek bramkarz Arsenalu. Obrona to wciąż domena zespołu Conte, nawet jeśli podczas tournee tracili sporo bramek. Na lepszy model wymieniłbym jednie Marcosa Alonso, który mimo swoich mocnych stron jest mniej przekonywujący niż chociażby Kolasinac. Z uwagi, że oba zespoły stosują ustawienie 3-4-3 lub jego pochodną, w środku pomocy miałbym nie lada problem. Skłoniłbym się ku ustawieniu z trójką środkowych pomocników i przeszedł na 3-5-2, ustawiając w centrum pomocy Xhakę, Fabregasa oraz Kante. Zapewniłoby to tak uwielbiany przez Conte balans, którego czasem brakowało, gdy w duecie grał tylko Hiszpan oraz Francuz. W ataku mamy kolejną zagwozdkę, ale biorąc pod uwagę przedsezonowe tournee i uzupełnianie się zawodników, postawiłbym czerwono-niebieski front. Lacazette i Batshuayi na papierze wygląda fenomenalnie, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę formę Belga z przedsezonowych zmagań. Morata swoje kosztował, ale głupotą Conte będzie pozostawienie Michy’ego na ławce w takiej formie.

Pytania zadawał Michał Boncler.

 

By | 2017-08-06T12:05:06+00:00 Sierpień 6th, 2017|Arsenal, Bez kategorii, Chelsea, Slider|0 komentarzy

About the Author:

Kibic Premier League oraz reprezentacji Polski. Lubię statystyki, tabelki oraz pobijanie wszelakich rekordów.

Zostaw komentarz