To już dziś! Rusza najlepsza liga świata!

To właśnie dziś jest ten dzień w roku, kiedy możecie wreszcie przestać udawać, że interesują Was La Ligi, Ekstraklasy czy inne Premier League. To właśnie dziś, możecie oddać się w całości królowej spośród lig. To właśnie dziś rusza angielska Championship!

Otwiera się przed Wami świat, w którym nic nie jest oczywiste, oprócz tego rzecz jasna, że Sheffield Wednesday odpadnie z walki o awans w Play-Offach. Świat w którym zwalnia się trenera walczącego o awans, żeby zastąpić go Gianfranco Zolą i bić się o utrzymanie. Wreszcie świat, w którym nawet pijany Sunderland, może włączyć się do walki o Premier League. Walki, którą z zapartym tchem będziemy śledzić przez kolejne dziesięć miesięcy. A, no i jeszcze połamane kości, nie zapomnijmy o nich.

W zeszłym roku przed startem sezonu, rzuciłem idiotyczne stwierdzenie, że trzech beniaminków Premier League w sezonie 17/18 już znamy. Miały to być Newcastle, Aston Villa i Norwich, które budżetem i możliwościami personalnymi biły na głowę każdego w stawce. Na szczęście potwierdziło się pierwsze zdanie z poprzedniego akapitu. W Championship niczego nie można być pewnym. No oczywiście oprócz Sheffield Wed…

Tym razem, nawet gdybym chciał wymienić trzy kluby, które nie powinny mieć problemów z promocją, nie byłbym w stanie. Zaplecze angielskiej ekstraklasy dawno nie wydawało się na tyle wyrównane, a spadkowicze z elity tak przeciętni. Co prawda Middlesbrough wydaje się całkiem solidnym kandydatem do awansu, po zmianie na ławce trenerskiej i kilku konkretnych wzmocnieniach, ale o Sunderlandzie i Hull City nie możemy powiedzieć tego samego.

Nie byłby jednak sobą, gdybym nie spróbował ocenić szans każdej z drużyn w nadchodzącym sezonie. Kto zatem będzie tworzył stawkę w rozgrywkach Championship w sezonie 17/18?

Aston Villa

Przybycie Steve’a Bruce’a do klubu zwiastowało, że Aston Villa może włączyć się o awans do Premier League jeszcze w zeszłym sezonie. Strata punktowa była do nadrobienia, ale braków w drużynie nie dało się przeskoczyć. Tym razem menedżer, który ma już przecież w swoim CV aż cztery wywalczone awansy do najwyższej klasy rozgrywkowej, miał dla siebie cały okres przygotowawczy i mógł poukładać drużynę jak chciał. Co prawda nie było wielkich milionów, ale klub wzmocnili tacy zawodnicy jak nowy kapitan, John Terry, Sam Johnstone z Manchesteru United, Ahmed Elmohamdy z Hull czy Glenn Whelan ze Stoke City. Doświadczenie było z pewnością potrzebne tej drużynie, a łącząc je z warsztatem Bruce’a The Villans wyrastają na faworytów do mistrzostwa. Muszą jednak pamiętać, że presja będzie towarzyszyła od pierwszej kolejki.

Barnsley

W poprzedniej kampanii podopieczni Paula Heckingbottoma rewelacyjnie wykorzystali moc beniaminka, która często pozwala na bardzo obiecujący start. 2016 rok kończyli na 9. miejscu w tabeli i wydawało się, że nic nie może odebrać im utrzymania. Zimą z drużyną pożegnali się jednak Conor Hourihane i Sam Winall, a Barnsley wygrał zaledwie jedno z ostatnich czternastu spotkań tamtego sezonu. W lidze co prawda się utrzymali i to bez większych problemów, ale kolejne straty w letnim okienku, w postaci Marca Robertsa czy Marleya Watkinsa, nie wróżą im szczególnie pomyślnie. Oczywiście nie można stwierdzić, że klub który nie raz stawiał na młodych zawodników, nie zastąpi tych kluczowych ogniw, ale w Championship bardzo ciężko grać dzieciakami.

Birmingham City

Kiedy Birmingham City pożegnało się z Garym Rowettem, napisałem tekst w którym nie brakowało głośnych epitetów. Jego głównym przesłaniem było jednak stwierdzenie, że klub ten pożałuje bardzo szybko, a Rowett awansuje do Premier League szybciej niż oni. W tym sezonie te słowa mogą zostać zweryfikowane, bowiem zarówno nowy zespół Rowetta, jak i Birmingham City, już pod wodzą Harry’ego Redknappa, są traktowane jako kandydaci do awansu. Warsztatu Redknappa nikomu nie trzeba chyba przedstawiać. Harry doskonale wie jak poukładać swój skład, a transfery Davida Stockdale’a i Marca Robertsa mają być tylko początkiem wzmocnień. Pieniądze w Birmingham są, więc należy tylko czekać na kolejne wieści.

Bolton Wanderers

Zaledwie rok trwało zesłanie Kłusaków do trzeciej klasy rozgrywkowej. Phil Parkinson stworzył w zeszłym sezonie ekipę, która była w stanie awansować do Championship, ale może być to zbyt mało, aby utrzymać się na zapleczu. Zwłaszcza, że klub nie dokonał jeszcze żadnego gotówkowego wzmocnienia, a wszyscy zawodnicy którzy dołączyli do kadry to wypożyczenia albo wolne transfery. Co prawda są to ciekawe nazwiska, bowiem trzeba tak określić Adam Armstronga, Sammy’ego Ameobiego czy Andrew Taylora, jednak wciąż wypada to dosyć blado w porównaniu do reszty stawki. Czy Bolton jest skazany na pożarcie? Moim zdaniem nie, chociaż gryzie się to mocno z opiniami ekspertów na Wyspach, którzy jednogłośnie wysyłają ich z powrotem do League One.

Brentford

To taka drużyna, o której można by zapomnieć, że w ogóle występuje w lidze. Zapomnieli zresztą dziennikarze Sky Sports, którzy w swoim przewodniku przed sezonem, nie wspominają o zespole Deana Smitha ani jednym słowem! A to przecież zespół, który zaliczył jedne z najbardziej spektakularnych wyników ostatnich lat, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich niewielki budżet. Brentford plasował się kolejno na piątym, dziewiątym oraz dziesiątym miejscu i gdzieś w głowach wszystkich w klubie jest z pewnością chociaż odrobina szans na udział w Play Offach.

Bristol City

Ciężkie będzie życie Lee Johnsona bez Tammy’ego Abrahama. Co prawda młody Anglik zaciął się na sporą część ubiegłego sezonu, ale i tak miał udział przy 26. bramkach zdobytych przez zespół. Zastąpić ma go reprezentant Senegalu, Femara Diedhou, który przeszedł za 6 milionów funtów z francuskiego Angers. Piłkarz w zeszłym sezonie dziewięciokrotnie trafiał do siatki rywali w Ligue 1, ale wszyscy liczą na to, że poprawi swój dorobek w Championship. Lee Johnson jest jednym z najlepszych i najbardziej obiecujących menedżerów młodego pokolenia na Wyspach i przynajmniej ja oczekuję od niego poprawy rezultatu z ubiegłego sezonu. Finisz w pierwszej piętnastce jest z pewnością do osiagnięcia.

Burton Albion

Czekaj kto? W zeszłym sezonie z trudem obronili się przed relegacją i niczego więcej nie można oczekiwać w ich drugim sezonie na zapleczu. Wiele miał znaczyć transfer Liama Boyce’a, który był najlepszym strzelcem ligi szkockiej, ale niestety kontuzja kolana wyeliminowała go niemal na cały sezon, co z pewnością pokrzyżowało plany Nigela Clougha. Utrzymanie będzie więc jeszcze cięższym zadaniem.

Cardiff City

Neil Warnock będzie robił to, co Neil Warnock potrafi najlepiej, a żaden z trenerów czy piłkarzy nie powie, że wyprawa do Cardiff była dla niego przyjemna. Walijczyk ma swoje sprawdzone metody i swój sprawdzony styl gry, który ma pozwolić jego drużynie na powrót do Premier League. W zeszłej kampanii przejął zespół, któremu groziło widmo spadku, a zakończył ją w górnej połowie tabeli. Tym razem będzie mógł dokładnie wpoić piłkarzom swoją filozofię, o ile w ogóle można o takiej mówić, a transfery Lee Tomlina i Danny’ego Warda mają pozwolić zawalczyć o najwyższe cele. Naprawdę, eksperci w Anglii przewiduję, że Cardiff powalczy o awans, a ja kiedy spoglądam na zdenerwowaną twarz ich menedżera, jako nie potrafię się z tym nie zgodzić.

Derby County

To dla mnie największa zagadka przed sezonem. Jednocześnie klub objął najlepszy możliwy trener, do wykonania zadania awansu, a jednak to właśnie teraz miała miejsce pierwsza od lat wyprzedaż, po której z Derby pożegnali się Will Hughes, Tom Ince czy Cyrus Christie. W zamian pojawili się Tom Huddlestone, Curtis Davies czy Andre Wisdom. Ciężko oceniać tę wymianę na plus. Stało się jednak coś, co Rowett zapowiadał od samego początku. Musiał przewietrzyć skład, aby móc układać go po swojemu. Było to konieczne, bowiem pamiętamy jaka krytyka spotkała Nigela Pearsona, po tym jak odstawił Willa Hughesa, mimo że zawodnik faktycznie nie prezentował się najlepiej. Rowett chce ugruntować swoją pozycję, ale to może oznaczać kolejny rok oczekiwań, zanim awans okaże się być realistycznym celem. Derby chyba nigdzie się już nie spieszy.

Fulham

W zeszłym sezonie Slavisa Jokanović dokonał niemożliwego. Pożegnał z klubu dwie główne armaty, a jednocześnie zaliczył niewyobrażalny wręcz progres, kończąc sezon dopiero na rywalizacji w Play-Offach. Nic więc dziwnego, że tym razem The Cottagers są traktowani jako jeden z najpoważniejszych kandydatów do awansu. Mimo zakusów ze strony największych gigantów, w zespole pozostał Ryan Sessegnon, a Tom Cairney również nigdzie się nie wybiera. Oprócz tych „wzmocnień”, dodać należy wypożyczenie Olivera Norwooda z Brighton oraz transfer Ibrahimi Cissem ze Standardu Liege. Czy Fulham może wrócić do ekstraklasy? Zdecydowanie tak.

Hull City

Beznadziejny sezon w Premier League, wielka wyprzedaż oraz menedżer bez jakiegokolwiek doświadczenia w Anglii. To przepis Hull City na życie w Championship i chyba każdy musi przyznać, że to po prostu nie może się udać. Leonid Slutsky stracił Huddlestone’a, Daviesa, Elmohamady’ego, Robertsona, Maguire’a czy Jakupovicia i tylko biedny Kamil Grosicki będzie prawdopodobnie musiał zmierzyć się z ciężką rzeczywistością Championship. Transfery do Hull również nie napawają optymizmem i jestem przekonany, że bliżej będzie im do walki o utrzymanie, aniżeli jakiegokolwiek widma awansu na horyzoncie.

Ipswich Town

Dla Ipswich będzie to szesnasty sezon w drugiej klasie rozgrywkowej na Wyspach i nie można dziwić się kibicom, że są już tym wszystkim zmęczeni. Mick McCarthy i tak od lat robi tam wyniki ponad stan i niskim nakładem finansowym, nie musiał specjalnie martwić się o utrzymanie. Co prawda nigdy specjalnie nie ekscytował fanów stylem gry swojej drużyny, ale stabilizacja to coś czego brakuje wielu drużynom na tym poziomie. Niemniej jednak, bardzo ciężko będzie wykonać jakikolwiek krok do przodu, zwłaszcza nie zmieniając filozofii, która działa przecież jak należy. Dlatego właśnie ciężko przywidywać dla Ipswich czegokolwiek więcej niż środka tabeli.

Leeds United

Powoli docieramy do jednego z największych zaskoczeń ubiegłego sezonu, a mianowicie Leeds United, który wyłącznie na własne życzenie przegrał możliwość udziału w Play Offach. Po nieudanym finiszu Monk opuścił zespół, a nowym menedżerem mianowany został Thomas Christiansen, były szkoleniowiec APOEL Nicosia. Kadrę zespołu uzupełnili Mateusz, Klich, Pontius Jansson czy Hadi Sacko, a najlepszy strzelec ubiegłej kampanii Chriss Wood, zdecydował się pozostać na Elland Road na kolejny sezon. Czy Leeds ma jednak szansę nawiązać do wyników z ubiegłego sezonu? Moim zdaniem nie, a ten rajd po wodzą Monka był jednorazowym strzałem, który skończy się powrotem do przeciętności.

Middlesbrough

Daleko nie trzeba szukać nowego domu Garry’ego Monka. Anglik objął spadkowicza z Premier League i doskonale wykorzystał jego możliwości finansowe, już na początku wypracowując sobie teoretyczną przewagę nad resztą stawki. Do drużyny dołączyli Britt Assombalonga za 15 milionów funtów z Nottingham, Martin Braithwaite za ponad 11 milionów z Toulouse oraz Cyrus Christie za niespełna 3 miliony z Derby County. Klubowa kasa nie pozostała bez wpływów, zwłaszcza że udało się sprzedać Jordana Rhodesa za 11 milionów do Sheffield czy Viktora Fishera i Bernardo Espinozę za łączne 7,5 miliona funtów. Monk zdecydowanie skupił się na dołożeniu siły ognia do swojej nowej drużyny i może to sprawić, że bardzo szybko wrócą do Premier League. Ciężko szukać drugiego zespołu z tak silnie wyglądającą kadrą.

Millwall

Triumf w Play-Offach pozwolił im na powrót do Championship. Play-Offach które zapamiętamy głównie ze smrodu, jaki zostawili po sobie kibice. Tym razem skupimy się jednak na walorach sportowych, których niestety nie ma zbyt wiele. Neil Harris uzupełniał swój skład głównie bezgotówkowymi transferami, ściągając zawodników, którzy błyszczeli w League One jak Conor McLaughlin czy James Meredith. Istotny wkład w nadchodzący sezon będzie miał z pewnością triumf na Wembley, który mógł wpoić w zawodników wiarę, że wszystko jest możliwe. Millwall to na tyle niewygodny zespół, że pewnie jakimś cudem utrzyma się w lidze.

Nottingham Forest

Śmiałem się ze Sky, że zapomnieli o jednej z drużyn, a tymczasem zrobiłem to samo i dopiero z telefonu muszę dopisywać kilka zdań o Nottingham Forest. Trudne czasy dla tego klubu związane już nie tylko z echem finansowego fair play i niejasną przyszłością, jeżeli chodzi o właścicieli. Mark Warburton będzie musiał przede wszystkim zmierzyć się z trudną rzeczywistością po odejściu Assombalongi. Facet, który ciągnął zespół jest już w Middlesbrough, a nam może być tylko szkoda Nottingham, bo zapowiada się cholernie trudny sezon.

Norwich City

Słuchaj! Huddersfield ściągnęło trenera rezerw Borussii i od razu awansowali do Premier League, zróbmy tak samo! Nie mogę oddalić od siebie wrażenia, że właśnie tak wyglądało spotkanie zarządu Norwich, na którym decydowali o zatrudnieniu nowego menedżera. Całkiem poważnie, to właśnie najistotniejszy wpis w CV nowego menedżera Daniela Farke. Zaczął od tego, że ściągnął kilku zawodników z ligi niemieckiej takich jak Marcel Franke (, Mario Vrancic czy Christoph Zimmermann. Znowu cecha wspólna z Wagnerem i znowu nadzieja w sercach kibiców z Carrow Road. Norwich ma zawodników, którzy mogą zapewnić dobre wyniki i wydaje się, że stoją na lepszej pozycji wyjściowej niż Huddersfield. Finisz w pierwszej szóstce jest jak najbardziej realny.

Preston North End

Znów nie udajemy się daleko, bowiem Alex Neil, nowy menedżer Preston, w zeszłym sezonie długo walczył ze zwolnieniem ze strony Norwich, aż w końcu klubowe władze nie wytrzymały. Nowy menedżer musi wejść teraz w buty Simona Graysona, który od lat wykręcał w Preston niezłe wyniki, bardzo niskim nakładem finansowym. Neil ma spore doświadczenie, również na najwyższym poziomie, ale teraz znajdzie się w całkowicie nowej roli i niestety moim zdaniem może jej nie podołać.

Queens Park Rangers

QPR na dobre zbratało się z Championship i nic nie pozostało już z szumnych deklaracji o szybkim powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej. Wydaje się, że pomóc nie może nawet Ian Holloway, który swoją robotą zna jak nikt inny. To już nie czasy, kiedy zespół z Londynu mógł pozwolić sobie na wydanie fortuny, żeby najpierw utrzymać się, a następnie wrócić do Premier League. Do klubu na zasadzie wolnego transferu trafili tego lata Josh Scowen z Barnsley oraz Charlie Owens z Tottenhamu. Ciężko spodziewać się kolejnych, większych wzmocnień, a więc przed Hollowayem bardzo ciężkie 10 miesięcy.

Reading

Jaap Stam zadebiutował w najlepszy z możliwych sposobów. Fantastyczna forma, zwłaszcza na własnym boisku, dała jego drużynie trzecie miejsce w lidze, a o braku ich awansu do Premier League, zadecydowały dopiero przegrane rzuty karne w finale Play-Off z Huddersfield. Czy The Royals będą w stanie powtórzyć tamto osiągnięcie? Do drużyny dołączyli Vito Mannone, Jon Dadi Bodvarsson czy Pelle Clement, ale nawet wzmocniona ekipa Reading, nie będzie już w stanie zaskakiwać rywali jak przed rokiem. Tym razem wszystko musi być jeszcze bardziej poukładane, aby znowu otrzymać szansę awansu.

Sheffield United

Nie oglądałem zbyt wiele League One w zeszłym sezonie, ale kiedy patrzę na liczbę 30. bramek, który zanotował w tamtej kampanii Billy Sharp, to po prostu nie mogę doczekać się na to, co zaprezentuje poziom wyżej. Zawodnik ma już co prawda 31 lat, ale wcale nie przekreśla to jego szans na wykręcenie równie dobrego wyniku, jak na standardy Championship. Oczywiście zeszły sezon pokazał nam idealnie na przykładzie Willa Grigga, że dobry strzelec z League One, nie musi odnaleźć się na zapleczu. Chris Wilder z pewnością liczy na swojego najlepszego strzelca i wydaje się, że Sheffield to najmocniejszy z beniaminków, który jeżeli wszystko pójdzie po ich myśli, nie będzie musiał zaprzątać sobie głowy utrzymanie,

Sheffield Wednesday

Oczywiście szykują nam się w tym sezonie wielkie derby, ale zanim nastąpią, warto przedstawić drugiego reprezentanta miasta Sheffield w Championship. Carlos Carvalhal wykonał kapitalną robotę, ale w ostatnich dwóch sezonach zakończył swoją przygodę na Play-Offach. Wiele mówi się, że jeżeli tym razem stanie się podobnie, klub nie będzie zważał na te dokonania i pożegna się z Portugalczykiem. Aby do tego nie dopuścić, zespół ściągnął Jordana Rhodesa za 11 milionów funtów, a dodatkowo z Burnley dołączył do nich George Boyd. Utrzymany trzon z poprzednich lat, uzupełniony o te nazwiska ma w końcu dać upragnioną Premier League na Hillsborough.

Sunderland

Pijany jak Darron Gibson, o czym mogliście przeczytać tutaj, Sunderland będzie miał bardzo ciężko odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Tym razem nie udało się cudem utrzymać w Premier League, zespół nie ma pieniędzy na transfery, a więc zwrócił się do człowieka, który potrafi zbudować coś z niczego. Simon Grayson pozyskał już Jamesa Vaughana i Aidena McGeady’ego, a na wypożyczenie trafili Tyias Browning oraz Brendan Galloway z Evertonu. Mówi się także wiele o wypożyczeniu Rossa McCormacka z Aston Villa i na papierze nie wyglądałoby to tragicznie. Ot, ciekawe wzmocnienia, zawodnicy doświadczeni na ligowym froncie i młodzież. Nic nie zmaże jednak przedsezonowej plamy i 0:5 z Celtikiem, po którym upust emocjom dał wspomniany już Gibson. Trudno się zresztą z zawodnikiem nie zgodzić. Sunderland musi ocknąć się z tego alkoholowego amoku, bowiem w przeciwnym razie szanse na awans są minimalne.

Wolverhampton Wanderers

Nuno Espirito Santo i wpływy Jorge’a Mendesa na Molineux mają zapewnić Wolverhampton powrót do Premier League. Transfery robią naprawdę spore wrażenie i obok Middlesbrough, jest to chyba ekipa która najlepiej spożytkowała miniony miesiąc. Kadrę Wolves wzmocnili Ruben Neves za rekordowe 15.8 miliona funtów, a także Roderick Miranda, Barry Douglas, John Ruddy czy Ryan Bennett. Jedyną wątpliwością może być to, czy będą w stanie stworzyć z tego drużynę, ale jeżeli to się powiedzie, awans będzie na wyciągnięcie ręki. Nie będzie to co prawda piękna historia jak ta z Brighton czy Huddersfield, ale po prostu doskonale zainwestowane pieniądze.

Chciałem pisać jeszcze o kluczowych zawodnikach, młodych talentach, Polakach i kilku innych aspektach, na które należy zwrócić uwagę w tym sezonie, ale spojrzałem na licznik słów i zorientowałem się, że raczej nikt nie dotrwa do tego momentu. O tym więc w kolejnych tekstach na przestrzeni najbliższego tygodnia. Zakończymy informacją, że Eleven Sports pokaże aż cztery spotkania z pierwszej kolejki już w ten weekend! Śledźcie Championship na naszej stronie oraz na fanpage’u Niższe Ligi w Anglii!

By | 2017-08-04T17:42:42+00:00 Sierpień 4th, 2017|Niższe Ligi|2 komentarze

About the Author:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

2 komentarze

  1. Radosław 5 sierpnia 2017 w 13:51 - Odpowiedz

    Raczej ktoś dotrwał do ostatniego akapitu i myślę, że z chęcią poczytałbym o „kluczowych zawodnikach, młodych talentach, Polakach i kilku innych aspektach, na które należy zwrócić uwagę w tym sezonie”.

    • Krzysiek Bielecki 6 sierpnia 2017 w 19:28 - Odpowiedz

      A więc na pewno będziesz miał okazję 🙂 Tekst o młodych talentach jest już na stronie.

Zostaw komentarz