Następca Davida Villi w Evertonie?

Często pojawiają się głosy, że złote czasy La Masii minęły. Nie do końca jest to prawdą, nie można przecież nagle zatracić takiego kunsztu w szlifowaniu piłkarskich diamentów. Jedyne co się zmieniło to fakt, że w zdumiewający sposób zapomniano jak obsługiwać się z gotowymi produktami tej legendarnej szkółki. Zamiast dawać im szansę w pierwszym zespole lub ewentualnie wysyłać na wypożyczenie do mniejszych klubów, lekką ręką pozbywają się najzdolniejszych. Oczywiście, nie sposób rywalizować o miejsce w składzie z Messim, Suarezem, Neymarem, ale jednak pozbycie się za bezcen tak zdolnej młodzieży jak Balde Keita, Sanabria, Bellerin, Munir czy Sandro Ramirez woła o pomstę do nieba. Bohaterem tego artykułu będzie właśnie ostatni z wyżej wymienionych zawodników, Kanaryjczyk, który w błyskawicznym tempie podkreślił ogrom lekkomyślności działaczy Blaugrany. Zacznijmy jednak od początku, w tym celu opiszę drogę jaką musiał przebyć by stać się tym, kim jest dziś, faworytem do zastąpienia Romelu Lukaku na Goodison Park.

LAS PALMAS DE GRAN CANARIA

Sandro należy do tych zawodników, o których można powiedzieć, że pierwsze kroki stawiali na boisku. Już od czwartego roku życia należał do położonej w rodzinnym Las Palmas szkółki piłkarskiej Barrio Atlantico. Po trzech latach postawił kolejny krok w swojej karierze i trafił do lokalnego giganta, UD Las Palmas. W młodzieżowych drużynach Los Amarillos szybko dostrzeżono jak duży potencjał w nim drzemie i sukcesywnie rzucano go na coraz głębszą wodę. Ten zaś nie przestawał błyszczeć, co w końcu przykuło uwagę wysłanników największych firm na hiszpańskim podwórku. Do samego końca zaciętą walkę o sprowadzenie utalentowanego napastnika prowadziły Barca i Real, wybór jednak jak już wiecie padł na tych pierwszych i w 2009 roku dołączył do La Masii. Warto w tym miejscu zauważyć, że trafił na okres największej prosperity Dumy Katalonii, która pod wodzą Pepa Guardioli hurtowo zbierała wszelkie możliwe trofea. W Barcelonie trafił także na swojego wielkiego idola Davida Villę, któremu zdarzało się na własne oczy obserwować młodzieżowe drużyny. W ten sposób obaj panowie mieli okazję się poznać, mało tego, styl gry Sandro na tyle przypadł mu do gustu, że udzielił mu kilku istotnych wskazówek, co później miało niebagatelny wpływ na styl gry młodziana.

BARCELONA

W grającej wówczas na zapleczu La Liga FC Barcelonie B zadebiutował 17. sierpnia 2013 roku w meczu z Mirandes, natomiast pierwszą bramkę w jej barwach zanotował dwa miesiące później, 15. września 2013 roku, kiedy pokonał bramkarza Realu Madryt Castilla. Pierwszy sezon w profesjonalnej piłce zakończył z 7 trafieniami i 2 asystami w 31 występach, co zaowocowało tym, że Luis Enrique postanowił zabrać go z pierwszą drużyną na letni okres przygotowawczy. W wyniku problemów wynikających z zawieszenia Luisa Suareza od początku sezonu 2014/2015 znajdował się w gronie zawodników powoływanych na kolejne spotkania. 31. sierpnia 2014 roku to data przełomowa w jego karierze, nie dość, że zadebiutował w La Liga wchodząc na ostatnie 20 minut starcia z Villarreal to jeszcze zdobył bramkę na wagę zwycięstwa. Nieco ponad dwa tygodnie później po raz pierwszy wystąpił w elitarnej Lidze Mistrzów, pojawiając się w końcówce meczu z APOELem Nikozja. Niestety po wygaśnięciu banicji Suareza ponownie wylądował w rezerwach. Jednakże początek w pierwszej drużynie można śmiało można było uznać za obiecujący w jego wykonaniu, bowiem zanotował cztery trafienia, na które potrzebował zaledwie 261 minut, co daje niesamowitą statystykę zdobywanej bramki co 65 minut. Wydawało się, że od następnej kampanii będzie odgrywał jeszcze większą rolę w drużynie, niestety zupełnie się zablokował. W 20 występach zdobył zaledwie 3 bramki, z czego wszystkie w pucharowym pojedynku z Villanovense. Jednak nawet tak mierny wynik nie usprawiedliwia tego jak wkrótce potraktowali go działacze Barcelony. Bez większego żalu oddalono go z klubu, nie przedstawiając mu żadnej konkretnej propozycji przedłużenia kontraktu. Gdyby tego było mało, dyrektor sportowy Barcy, Robert Fernandez, ogłaszając tę decyzję dodał, że Sandro był w składzie tylko ze względu na transferowe embargo, którym klub był obarczony.

MALAGA

Nowego miejsca pracy nie musiał długo szukać, gdyż już 7. lipca ubiegłego roku związał się trzyletnią umową z Malagą i od początku wydawało się, że to dla niego najrozsądniejsze rozwiązanie. W nowych barwach po raz pierwszy wystąpił 19. sierpnia 2016 roku w zremisowanym spotkaniu ligowym przeciw Osasunie, zaś premierowe trafienie zdobył w meczu 5. kolejki przeciw Eibar. Z meczu na mecz widać było, że jego pewność i wiara we własne umiejętności sukcesywnie rośnie, ponadto w końcu zaczął się lepiej rozumieć z partnerami z drużyny. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Na przełomie października i listopada zaliczył serię trzech spotkań ze zdobyczą bramkową, kolejno przeciw Leganes, Atletico Madryt i Sporting Gijon. Niestety wkrótce później nabawił się poważnej kontuzji Achillesa, która wyłączyła go z gry na niemal dwa miesiące. Po powrocie długo nie mógł wrócić do swojej normalnej dyspozycji, wtedy jednak kluczowy okazał się waleczny charakter Kanaryjczyka. Na początku kwietnia zdobył pierwszą bramkę po niemal 4 miesiącach posuchy, a już tydzień później osobiście skarcił Barcelonę w wygranym 2:0 meczu, który okazał się później gwoździem do trumny katalońskich marzeń o tytule.  Satysfakcja po zemszczeniu się na dawnym klubie była tak spora, że do końca sezonu nie schodził już poniżej dobrego poziomu, w ostatnich 6 kolejkach zdobył aż 5 bramek i 3 asysty, co było zbawienne dla walczącej o utrzymanie Malagi.

CO DALEJ?

W zakończonej niedawno kampanii jego dorobek zatrzymał się na 16 bramkach i 5 asystach w 31 spotkaniach, co automatycznie wzbudziło zainteresowanie takich klubów jak Atletico Madryt, Sevilla, Borussia Dortmund, czy Everton. W pewnym momencie wydawało się już przesądzone, że lada moment oficjalnie potwierdzone zostaną jego przenosiny do Atletico, wtedy jednak pojawiła się informacja o odrzuceniu apelacji Rojiblancos w sprawie zakazu transferowego przez Trybunał CAS. Wówczas do gry na poważnie włączył się Everton, który w ekspresowym tempie ustalił warunki kontraktu, pojawiły się nawet głosy, że Sandro odbył już nawet testy medyczne, wciąż jednak czekamy na oficjalne potwierdzenie ze strony The Toffees.

STYL GRY

Na boisku Sandro Ramirez do złudzenia przypomina swojego idola. Poza podobieństwami fizycznymi (obaj mają po 1,75m wzrostu) styl gry Kanaryjczyka także przypomina ten prezentowany przez niegdysiejszego snajpera Valencii, Barcelony, czy Atletico. Sandro jest bardzo mobilny, nie jest typem napastnika, który czeka na dogrania od kolegów pod polem karnym przeciwnika. Zdecydowanie częściej spotkać można go przy linii bocznej, zamieniającego się pozycją ze skrzydłowymi. Równie dobrze czuje się wycofując się w głąb pola, gdzie dzięki kapitalnej wizji i umiejętności dokładnego dogrania stanowi równie śmiertelne zagrożenia jak pod przeciwną bramką. Kolejnymi znaczącymi walorami w jego grze jest świetnie rozwinięta umiejętność wykonywania rzutów wolnych oraz wysoce rozwinięta gra ciałem, co może okazać się bezcenne, jeśli trafi na angielskie boiska.

Na próżno szukać w jego grze większych mankamentów, jedyne jakie przychodzą na myśl to fakt, że kiedy jest w słabszej dyspozycji potrafi okresami „znikać” na boisku, ponadto wykończenie w sytuacjach 1-na-1 mogłoby być nieco lepsze. Te drobnostki jednak jest w stanie wyeliminować pod okiem takiego specjalisty jakim jest Ronald Koeman.

 

                                                                                              Autorem tekstu jest Maciej Sikorski, redaktor naczelny SoccerStars.pl

Portal SoccerStars U21

By | 2017-06-20T16:59:45+00:00 Czerwiec 20th, 2017|Slider|0 komentarzy

O autorze:

Jak Edgar Davids widzę pixele w photoshopie, a latam po nim jak Bergkamp po Europie.Zajmuję się techniczną i wizualną częścią AE. Czasem, w przypływie chwili, coś tam naskrobię.

Dodaj komentarz