Panie Romanie, musimy pogadać, potrzebuję 100 milionów

Po kilku transferach i kilkunastu plotkach transferowych związanych z Manchesterem City, na zakupy rusza co roku kojarzona z dużymi wydatkami Chelsea. Antonio Conte zaczął kręcić nosem na bierność działaczy i uzależnia swoją przyszłość na Stamford Bridge ze spełnieniem swoich celów transferowych. Musi mieć nadzieję, że Roman Abramowicz najpierw zajrzy do portfela, a dopiero potem na nazwiska, które chciałby włoski menedżer i wpisaną obok ich wartość. W odwrotnej kolejności, może nie być taki skłonny do płacenia. 

Na szczycie listy zachcianek Conte jest Alex Sandro. Brazylijczyk jest uznawany za jednego z najlepszych lewych obrońców na świecie. W karierze zdążył zaliczyć sześć występów w reprezentacji, co budzi spory szacunek, skoro musi się mierzyć z Filipe Luisem i Marcelo. Wahadłowy Juventusu idealnie pasuje do taktyki The Blues i dodatkowo zmotywowałby w treningach Marcosa Alonso, który w poprzednim sezonie praktycznie nie miał konkurencji.

W Turynie zdążyli już odrzucić jedną ofertę za swojego zawodnika. Teraz Abramowicz chce wysłać do Włoch aż 55 milionów funtów. Jak na obrońcę, w dodatku bocznego, kwota jest wręcz kosmiczna nawet jak na dzisiejsze standardy. Boczni defensorzy to chyba w dzisiejszych czasach najmniej warci zawodnicy, tacy trochę bagatelizowani w każdej jedenastce. Alex Sandro to jednak więcej niż zwykły obrońca. Solidny w defensywie, szybki, wybiegany, z dużym zapędem w ataku. Potrafi przedryblować, dośrodkować, strzelić. Wydaje się, że zmotywowany do pozyskania go zarząd Chelsea odpowiednio zadba o jego transfer.

Drugim celem, na który będzie trzeba wyłożyć sporo funtów jest Tiemoué Bakayoko. Francuz pokazał się na europejskiej scenie w minionej edycji Ligi Mistrzów. Podobnie do swoich kolegów z zespołu – Bernardo Silvy, Kyliana Mbappe czy Benjamina Mendy’ego – jest łączony z przenosinami do bardziej ustabilizowanych sportowo klubów niż Monaco. The Blues Francuz ma kosztować niewiele mniej niż Sandro, bo w angielskiej prasie już od jakiegoś czasu pisze się o 40 milionach funtów.

Taki transfer zdecydowanie obniżyłby notowania Nemanji Matica, który nie był pupilem kibiców Chelsea w mistrzowskiej kampanii. Fani woleli zamiast powolnego Serba oglądać dużo bardziej efektownego Cesca Fabregasa. Do tego niepodważalną pozycję w jedenastce ze Stamford Bridge ma najlepszy zawodnik Premier League w sezonie 2016/17 N’Golo Kante. Tym samym przy stosowanej przez Conte formacji 3-4-3 robi nam się na środku boiska tłok. Czy będzie to oznaczać również kilka odejść z klubu?

Niekoniecznie. Od sierpnia The Blues zaczną walkę na czterech frontach i znając aspiracje właściciela oraz piłkarzy, a także ambicje Antonio Conte, początkowym celem będzie zdobycie wszystkich czterech trofeów. Oczywiście szansa na to jest nikła, ale wątpliwe żeby z któregokolwiek tak po prostu zrezygnowali. Jednak do walki na wszystkich frontach przede wszystkim potrzebna jest szeroka kadra, co może oznaczać wiele transferów do klubu przy równoczesnym pozostaniu większości zawodników.

W tle tych wydarzeń wciąż ciągną się sagi Diego Costy i Romelu Lukaku. Włoski menedżer Chelsea podobno nie widzi w swoich planach hiszpańskiego napastnika, a nie od dziś mówi się o powrocie Lukaku na stare śmieci.

Póki co z klubu odszedł tylko Asmir Begovic, w którego miejsce będzie trzeba poszukać zastępstwa. Ochotnik musi liczyć się z siedzeniem na ławce rezerwowych, ze względu na niepodważalną pozycję między słupkami Thiabut Courtois. Podobno prowadzone są rozmowy z Willym Cabbalero, ale Argentyńczyk ma chyba dość siedzenia na ławce po całym sezonie w Manchestrze City.

By | 2017-06-19T13:28:59+00:00 Czerwiec 19th, 2017|Chelsea, Slider|0 komentarzy

About the Author:

Kibic Premier League oraz reprezentacji Polski. Lubię statystyki, tabelki oraz pobijanie wszelakich rekordów.

Zostaw komentarz