Jeśli przegracie, do końca życia będziecie przeklinać ten dzień

Finał Ligi Mistrzów z 1999 roku pamięta lub zna każdy fan Manchesteru. Było to jedno z najbardziej niezwykłych wydarzeń w historii futbolu. O tym, jak Ferguson motywował w przerwie swoich piłkarzy i co działo się wtedy na trybunie prasowej, opisuje w książce „Manchester United. Diabelska biografia” Jim White. Prezentujemy pierwszy fragment publikacji wydanej pod naszym patronatem, na której znalazły się nazwiska blisko 4000 fanów Czerwonych Diabłów z całej Polski. Premiera już 29 marca!

Na przerwę Niemcy schodzili na prowadzeniu, więc Ferguson musiał wspiąć się w szatni na szczyty swych umiejętności motywacyjnych, aby podnieść zespół na duchu i wyrwać go z tego marazmu, na co dzień całkowicie obcego Manchesterowi United. Tym razem zachował się inaczej niż wtedy, gdy na tym samym stadionie wrzeszczał na Nicky’ego Butta za jego straty („Kurwa, Butt! Właśnie kosztowałeś mnie Puchar Europy! Zadowolony jesteś?”). Tym razem był opanowany, spokojny i konkretny. Pamiętał słowa Steve’a Archibalda, swego byłego piłkarza z Aberdeen, który opowiadał mu o okropnym poczuciu pustki po porażce w finale Pucharu Europy z Barceloną.

„Jeśli przegracie, wyjdziecie na boisko odebrać medale dla przegranych. Staniecie dwa metry obok Pucharu Europy, ale nie będzie wam wolno go dotknąć – powiedział swoim piłkarzom, gdy przygotowywali się na drugą połowę. – Chciałbym, żebyście sobie uświadomili, jak niewiele dzieli was od tego trofeum. Dla wielu z was to niepowtarzalna okazja. Jeśli przegracie, do końca życia będziecie przeklinać ten dzień. Zadbajcie więc o to, żeby nie przegrać”.

Podobnie jak wielu innych reporterów wysłanych na ten mecz, po 85 minutach gry (Manchester United ciągle przegrywał), miałem już prawie gotowy tekst do pierwszego wydania „Guardiana”. Pisałem w nim, że potrójna korona od początku była niemożliwa do zdobycia, wspominałem o wyczerpaniu piłkarzy oraz winiłem za porażkę Fergusona, ponieważ źle dobrał skład. Ten tekst nigdy się nie ukazał. Inni dziennikarscy prorocy mieli mniej szczęścia. Podobno Ferguson ma swym gabinecie kilka pierwszych wydań gazet z negatywnym komentarzem tamtego meczu, także żeby zawsze pamiętać o tych, którzy go oczerniali. Jak się jednak okazuje, nie tylko reporterzy przedwcześnie uznali, że jest już po meczu. George Best nie chciał oglądać, jak jego klub przegrywa, dlatego opuścił stadion i udał się na poszukiwanie baru. Lennart Johansson, prezydent UEFA, zaczął schodzić w kierunku murawy, aby wręczyć trofeum piłkarzom Bayernu.

A przecież wszyscy powinniśmy być mądrzejsi! Powinniśmy pamiętać o tym, czego Sofokles uczył nas już 2,5 tysiąca lat temu. Kurtyna opada dopiero wtedy, gdy ostatni aktor zejdzie ze sceny. Rację miał Clive Tyldesley, komentator telewizji ITV: „United musi strzelić. Oni zawsze strzelają”.

Gdy Johansson wyszedł z tunelu, aby zająć swoje miejsce, było już 1:1. Teddy Sheringham, który wszedł za Yorke’a, wbił piłkę do siatki z najbliższej odległości. Johansson ruszył w kierunku trybun, aby stamtąd obejrzeć dogrywkę. Na ławce McClaren darł się na menedżera, aby ten na nowo ustawił zespół, przygotował go do dogrywki, ale Ferguson nie słuchał. Patrzył na Irwina wybijającego piłkę przed siebie. Futbolówka odbiła się od któregoś z zawodników Bayernu i poleciała na kolejny rzut rożny. Wykonał go Beckham. Sheringham podał ją dalej głową, a wtedy Solskjær, który zareagował szybciej niż kryjący go oniemiali i straumatyzowani obrońcy, wystawił prawą nogę i podbił piłkę. Ta poleciała prosto do bramki i uderzyła w górną siatkę. Tego gola Johansson też nie widział.

„Znamy już klub, którego nazwa znajdzie się na pucharze”, krzyczał Tyldesley.

„Who put the ball in the Germans’ net? Ole Gunnar Solskjær („Kto strzelił gola Niemcom? Ole Gunnar Solskjær”)”, krzyczeli ci kibice United, którzy byli w stanie trzeźwo myśleć. Solskjær sunął po trawie na kolanach w geście niewysłowionej radości. Właśnie wtedy uszkodził sobie więzadła i wydatnie przyspieszył zakończenie kariery sportowej.

Na boisku Sammy Kuffour, pochodzący z Ghany środkowy obrońca Bayernu, z rozpaczy i rozczarowania walił pięścią w trawę. Siedziałem na samym skraju przestrzeni prasowej i przygotowywałem się do napisania mojego tekstu na nowo, gdy ze znajdującej się nieopodal loży dla VIP-ów wyskoczył w moim kierunku jeden z kibiców, cisnął moim laptopem w ziemię i krzyknął: „I co teraz napiszesz, draniu?”.

Tak naprawdę nie bardzo było wiadomo, od czego zacząć.

 Premiera książki poświęconej historii Manchesteru United już 29 marca. Na labotiga.pl wciąż trwa przedsprzedaż.

Książkę można zamawiać także na empik.com. Od 29 marca szukaj jej w salonach Empik w całej Polsce.

Zachęcamy do wzięcia udziału w konkursie na stronie www.czerwonediably.com/#konkurs, w którym można wygrać atrakcyjne pakiety kibica Manchesteru United.

By | 2017-04-13T19:27:56+00:00 Marzec 26th, 2017|Bez kategorii, KSIĄŻKI, Manchester United|0 komentarzy

O autorze:

Dodaj komentarz