Koniec z powtórkami, czyli zmiany w FA Cup

W ten weekend rozpoczyna się kluczowy etap rozgrywek o Puchar Anglii. Zanim jednak zaczniemy emocjonować się piękną przygodą Lincoln oraz meczem Chelsea z Manchesterem, warto przypomnieć, że tegoroczna edycja turnieju przynosi nam w tej fazie spore zmiany. O czym mowa?

Zmiany zapowiedziano już długo przed startem bieżącego sezonu, ale wchodzą one w życie dopiero w tej części rozgrywek, którą jeszcze przed rokiem nazwalibyśmy Szóstą Rundą Pucharu Anglii. To nazewnictwo przestaje być już jednak akceptowalne, bowiem zbliżająca się runda otrzymała oficjalną nazwę ćwierćfinałowej. Czy już zmieniło to Wasze życie i światopogląd? Spokojnie, kolejne poprawki w przepisach będą już bardziej znaczące.

Przede wszystkim FA w końcu rozpatrzyła temat powtarzanych meczów w przypadku remisu, co od lat było argumentem w rękach menedżerów, walczących z systemem i brakiem przerwy w rozgrywkach, co przecież jest głównym i jedynym powodem słabej dyspozycji angielskich zespołów w europejskich pucharach! Wstaw uśmiechniętego Wengera.

Powtórki meczów w przypadku remisu są częścią historii FA Cup. Do 1991 roku mecze były powtarzane do skutku, zdarzało się nawet, że drużyny musiały zmierzyć się ze sobą cztery czy pięć razy, aby w końcu wyłonić zwycięzcę. W 1975 roku Fulham trzykrotnie mierzył się z Hull w trzeciej rundzie turnieju, czterokrotnie z Nottingham Forest z czwartej rundzie i dwukrotnie z Birmingham w półfinale. W sumie zawodnicy Aleca Stocka rozegrali aż 11 meczów w drodze do finału, co do dzisiaj pozostaje krajowym rekordem. Na Wembley niestety ulegli West Hamowi 0:2.

Od tamtego czasu zmieniło się wiele. Najpierw federacja wprowadziła dogrywkę, w przypadku gdy drugi mecz również kończył się remisem, następnie zrezygnowała z powtórek w finale, aż wreszcie ten sam los spotkał mecze półfinałowe. W tym roku czas na kolejny krok, bowiem kiedy poniedziałkowe starcie Manchesteru United z Chelsea zakończy się remisem, to zawodnicy nie udadzą się pod prysznic, a będą przygotowywać się do dogrywki i ewentualnych rzutów karnych.

To jeszcze nie koniec. Menedżerowie będą mogli skorzystać aż z czterech graczy rezerwowych, ale tylko w przypadku, kiedy dojdzie do dogrywki. To z pewnością ciekawa innowacja, bowiem nowe siły po upływie 90. minut powinny wpłynąć dobrze na jakość widowiska, a także ograniczyć ryzyko kontuzji. Zmiany to przecież głównie reakcja na napięty kalendarz w końcowej fazie sezonu, tak przynajmniej twierdzi szef FA, Martin Glenn i chyba musimy przyznać mu rację.

By | 2017-03-10T16:12:24+00:00 Marzec 10th, 2017|Bez kategorii|0 komentarzy

O autorze:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Dodaj komentarz