Do you remember us?

Pamiętacie ostatni skład Newcastle United, który wywalczył możliwość awansu do Ligi Mistrzów? Zważywszy na fakt, że było to czternaście lat temu możecie mieć z tym pewne problemy, ale uwierzcie, naprawdę jest co wspominać, bo Bobby Robson dysponował wówczas jednym z ciekawszych składów w Premier League.

BRAMKARZ:

Shay Given (38/0*) – mówcie co chcecie, ale Irlandczyk to jedna z legend Premier League. Ponad 450 występów w angielskiej ekstraklasie, z czego aż 354 jako gracz Srok. Sezon 2002/03 był już szóstym dla Givena w barwach Newcastle United. Zdecydowanie jednym z najlepszych, bo dowodzona przez niego defensywa plasowała się w ścisłej czołówce.

*(występy/bramki)

OBROŃCY:

Andy O’Brien  (26/0) – kolejny z Irlandczyków w układance Robsona. Angielski szkoleniowiec docenił stopera już rok wcześniej kiedy to wyciągnął go z Bradford City za bagatela dwa miliony funtów. Była to naprawdę duża kwota jak na owe czasy, ale z pewnością dobrze zainwestowana. Do momentu odejścia z Newcastle do Portsmouth rozegrał na St. James Park ponad 170 meczów.

Andy Griffin (27/1) –  gdy był ściągany w lecie 1998 roku miał zaledwie dziewiętnaście lat. Nie przeszkadzało to jednak płacić za niego 1.5 miliona funtów. W sezonie 02/03 był już doświadczonym zawodnikiem, mimo nadal młodego wieku. Niestety, jego dynamicznie rozwijającą się karierę przerywały kontuzje ścięgien, co w ostateczności doprowadziło do przeciętniactwa angielskiego defensora.

Aaron Hughes (35/1) – wychowanek Newcastle United i przez wiele lat ostoja defensywy Srok. Tamten sezon był już piątym dla rosłego reprezentanta Irlandii Północnej, ale dopiero pierwszym w którym odgrywał on kluczową rolę dla całej układanki. Hughes pograł tam jeszcze trzy lata po czym odszedł do Aston Villi.

Titus Bramble (16/0) – jeden z najbardziej niezrozumiałych ruchów Robsona. Za gracza Ipswich Town zapłacił aż sześć milionów funtów, a jego debiutancki sezon raczej rozczarował. Zaledwie szesnaście występów w angielskiej ekstraklasie i jedna wielka elektryczność. Sytuacja pogorszyła się rok później, kiedy Anglik został wybrany najgorszym graczem Premier League. Nie przeszkodziło mu to jednak rozegrać ponad 100. spotkań dla Newcastle United.

Jonathan Woodgate (10/0) – w barwach Leeds United zdołał sobie wyrobić markę pozwalającą mu na zainteresowanie większych klubów. Na St. James Park trafił w styczniu 2003 roku za dziewięć milionów funtów i z miejsca stał się jednym z ulubieńców publiczności, nawet jeśli nie zagrzał tam długo miejsca, bo już rok później występował w wielkim Realu Madryt. Choć występował to może zbyt wzniosłe słowo.

Steven Caldwell (14/1) – kolejny z wychowanków klubowej akademii, ale w przeciwieństwie do Hughesa, nie robiący tak imponującej kariery. W Newcastle United głównie przebywał na wypożyczeniach aż wreszcie sprzedano go do Sunderlandu. Sezon 2002/03 był jednym z nielicznych, w których zaliczył ponad dziesięć występów.

Nikos Dabizas (16/0) – dynamiczny defensor rodem z Grecji był jednym z nielicznych graczy spoza Wysp. Jak się jednak okazało, ten sezon był ostatnim, który spędził na St. James Park. W związku z rosnącą konkurencją zdecydował się na przenosiny do Leicester City, wcześniej jednak przyczyniając się do sukcesu Newcastle.

Olivier Bernard (30/2) – przez dwa lata w Lyonie nie rozegrał ani jednego spotkania. Gdy trafił do Robsona w ciągu takiego samego okresu czasu wystąpił ponad pięćdziesięciokrotnie. Główną przyczyną tak dużego zaufania była rewelacyjna współpraca z innym Francuzem – skrzydłowym Laurentem Robertem. Z Newcastle odszedł nie na własne życzenie. Został wyproszony przez Graeme Sounessa. Przez ten czas zdołał się jednak zapisać w pamięci fanów na tyle dobrze, że regularnie wybierany jest do jedenastki wszech czasów. Karierę zakończył bardzo młodo – miał zaledwie dwadzieścia osiem lat.

POMOCNICY:

Hugo Viana (23/2) – pod skrzydła Robsona trafił jako cudowne, 19-letnie dziecko portugalskiej piłki. Boiskowego fachu uczył go zaś sam Gary Speed. Wychowanek Sportingu miał więc naprawdę dużo szczęścia, że właśnie w taki sposób rozpoczął swoją karierę. W Anglii zbyt wiele czasu nie spędził, ale dał się poznać jako facet, który ma talent do występowania przed własną publicznością. Wszystkie bramki dla Newcastle strzelił na St. James Park.

Laurent Robert (27/5) – jeden z ulubieńców Robsona i angielskiej publiczności. Na Wysypy trafił jako wschodząca gwiazda, która wbiła sześć bramek Rosenborgowi w Lidze Mistrzów. Nic więc dziwnego, że Newcastle zdecydowało się zapłacić za niego blisko dziesięć milionów funtów. I z pewnością tych pieniędzy nie żałowano. Robert był prawdziwym specjalistą od strzałów z dystansu i wykonywania kornerów, co udowadniał nie raz. Z klubu pożegnał się jednak w sposób rozczarowujący – został wyrzucony przez Southgate’a.

Gary Speed (24/2) – chociaż jest prawdziwą legendą Newcastle, to we wszystkich klubach jest wspominany jako jeden z najlepszych piłkarzy. Tragicznie zmarły w 2011 roku Walijczyk był prawdziwą gwiazdą wyspiarskiego futbolu. W ciągu dwudziestodwuletniej kariery rozegrał ponad 600 spotkań i zdobył w nich ponad sto bramek. Dla wielu piłkarzy był wzorem do naśladowania – to pod jego okiem dojrzewali Viana, Ramsey, Jenas oraz sam Gareth Bale.

Kieron Dyer (35/2) – modelowy przykład środkowego pomocnika z ciągiem na bramkę. Chociaż w układance Robsona Anglik miał sprawować głównie role defensywne, nie przeszkadzało mu to w częstym zapędzaniu się pod pole karne rywali. Jego niesamowita praca w sezonie 2002/03 została doceniona przez FA, a pomocnika wybrano do jedenastki ligi. Jego niesamowita gra zapisała się na tyle trwale, że nie wymaże jej nawet incydent z Lee Bowyerem.

Jermaine Jenas (32/6) – przez większość kariery uważany za wielki talent. Przez większość czasu niesłusznie, ale nie w sezonie 2002/03. Wówczas to angielski pomocnik rozgrywał zdecydowanie jeden z lepszych sezonów w karierze. Uhonorowano go nawet nagrodą dla najlepszego młodego zawodnika ligi, a Jenas w tej rywalizacji pokonał Rooneya, Defoe czy Scotta Parkera.

Nolberto Solano (31/7) – pochodzący z Peru zawodnik był jednym z prekursorów futbolu w swoim kraju. Jego wieloletnia przygoda na Wyspach przyczyniła się do spopularyzowania piłki w tej części Ameryki Południowej. Nie ma się czemu dziwić – Solano był nie tylko bramkostrzelnym zawodnikiem, ale też prawdziwym walczakiem i ulubieńcem trybun. Niezależnie od klubu w jakim występował.

NAPASTNICY:

Alan Shearer (35/17) – po prostu król. Sezon 2002/03, mimo że był jednym ze słabszych pod względem strzelonych bramek, pozwolił Anglikowi wejść do jedenastki sezonu, a jego trafienia doprowadziły do jednego z najlepszych wyników w historii Newcastle United. W Lidze Mistrzów pracował jeszcze lepiej, bo bramki które zdobył przeciwko Juventusowi, Dynamo Kijów i Feyenoordowi sprawiły, że Sroki awansowały z grupy, mimo że przegrały wcześniejsze trzy spotkania. W całym sezonie Shearer zdobył 25. trafień i ponownie był najlepszym strzelcem zespołu.

Craig Bellamy (29/7) – Bellamy to piłkarz, który strzelał bramki dla największej ilości klubów w Premier League. Spośród całej szóstki najlepiej sprawował się właśnie w Newcastle, gdzie w ciągu czterech sezonów zdobył blisko trzydzieści ligowych trafień. Jednak to sezon 02/03 był dla niego wyjątkowo dobry. Tylko trzykrotnie zdobył więcej bramek.

Lomana LuaLua (11/2) – starszy brat Kazengi, obecnego piłkarza Brighton, wyrobił sobie na St. James Park taką pozycję, że zagwarantował swojemu młodszemu naśladowcy miejsce w klubowej akademii. Co prawda piłkarz pochodzący z Demokratycznej Republiki Kongo nie strzelał wielu bramek, ale przez klubowych kolegów był uważany za jednego z lepiej współpracujących zawodników.

Shola Ameobi (28/5) – kolejny z graczy, który swoimi występami zagwarantował dobry start rodzinie. Wychowanek Newcastle nigdy wybitnym piłkarzem nie był, ale zdołał rozegrać dla tego klubu blisko 400 spotkań. Jak? Ciężko stwierdzić, bo Ameobi tylko raz wykręcił dwucyfrowy wynik bramkowy.

 

 

By | 2017-03-09T17:43:13+00:00 Marzec 9th, 2017|Bez kategorii|1 komentarz

About the Author:

Mało znam się na piłce. Ale umiem naciskać klawisze żeby wyskakiwały zabawne wyrazy. Egzegeza na przykład.

1 komenarz

  1. Sosna1982 13 marca 2017 w 18:07 - Odpowiedz

    Ja lubilem druzyne z Faustino Asprilla w skladzie.

Zostaw komentarz