5 powodów, dla których warto oglądać 27. kolejkę Premier League

Marzec. Jedenaście kolejek do końca. Tutaj już nie ma meczów, które można odpuścić. Wszystkie kluby zaczynają grać o pełną pulę.

Artur Boruc niedawno poinformował, że zakończył swoją karierę reprezentacyjną. Od tej pory skupi się tylko na Bournemouth, a naprawdę jest na czym. Wisienki mają najgorszy bilans w ostatnich pięciu meczach spośród całej stawki. Zaledwie jeden punkt wywalczony jeszcze w styczniu, gdy zdołali zremisować z Watfordem. Od tamtej pory trwa czarna seria. Zarówno ofensywy, jak i defensywy. Zaledwie cztery trafienia i aż dwanaście wpuszczonych bramek. Niektóre z nich obciążają konto Polaka, a poirytowani kibice Bournemouth domagają się zmiany na tej pozycji. Na to jednak się nie zanosi. W wyjazdowym spotkaniu na Old Trafford to właśnie Boruc będzie strzegł bramki i posady Eddiego Howe’a. Bo choć póki co nikt o zwolnieniu Anglika nie myśli, to piąta porażka z rzędu mocno nadszarpnie wizerunek młodego szkoleniowca. Nawet jeśli doznają jej ze strony świeżo upieczonego zdobywcy Pucharu Ligi – Manchesteru United, który w Premier League nie przegrał od szesnastu spotkań.

Kiedy Leicester grało w poprzedniej kolejce z Liverpoolem, w głębi ducha wiedziałem, że The Reds nie mają się z czego cieszyć. Lisy miały bowiem idealną sytuację, by okazać się niewiarygodnie niewygodnym rywalem. Przegrywali mecze, spadali w dół tabeli, a na dodatek wywalili Claudio Ranieriego. No i stało się. Mistrzowie Anglii zagrali po mistrzowsku, ośmieszając ekipę Jürgena Kloppa. Teraz czas na Hull City, powoli wydostające się z zimowego letargu. Oba kluby dzielą zaledwie trzy punkty, więc gra będzie toczyć się o naprawdę dużą stawkę. Z historycznego punktu widzenia Tygrysy mają dużo lepszą sytuację. Ostatnio z Leicester przegrali trzy lata temu.

Jeśli od pięciu spotkań nie przegrałeś meczu, jeśli plasujesz się w górnej części tabeli, jeśli trenuje cię Tony Pulis. To albo jesteś szczęściarzem, albo nadal nim jesteś i nazywasz się West Brom. The Baggies wyglądają naprawdę imponująco. Dzięki zwycięstwu nad Bournemouth zapewnili sobie utrzymanie w angielskiej ekstraklasie i mogą nadal robić swoje. Tym razem już na spokojnie. W innej sytuacji znajdują się ich dzisiejsi rywale – Crystal Palace. Orły co prawda wygrały swoje ostatnie spotkanie, ale nadal są w trójce najgorszych drużyn, a ich forma nie wygląda na rewelacyjną. W ostatnich pięciu meczach zdobyli sześć punktów. West Brom zrobił więcej w trzy kolejki.

Oni już nawet nie są jak Robin Hood. Liverpool jest trochę jak wytrawny smakosz różnorakich trunków. Nie położy go wykwintne wino, ale już denaturat rozłoży na łopatki. Mają na niego za słabą głowę, co boleśnie udowadnia ligowa tabela. Porażki z Bournemouth, Burnley, Leicester. Można tak wyliczać bez końca, bo taki właśnie jest Liverpool. To drużyna, która walczyłaby o utrzymanie jeśli liga składałaby się z ekip pokroju West Bromu i taka, która pewnie wygrałaby ją jeśli co tydzień mierzyliby się z Manchesterem City czy inną Chelsea. Właśnie podejście może uratować The Reds, bo patrząc na całą resztę, to zdecydowanie nie wygląda to dobrze. Co więcej, Arsenal będzie wzmocniony brakiem Özila. Naprawdę dużego pecha mają w tym Liverpoolu. My zaś mamy ogromne szczęście. W ostatnich pięciu odsłonach tego angielskiego klasyku padły aż dwadzieścia dwie bramki.

Nie mogło być dobrej kolejki bez dobrych derbów Londynu. No i mamy to, czego chcieliśmy. W ostatnim meczu kolejki na Chelsea będzie podejmowana przez West Ham, który wreszcie odzyskał rozum i godność. Slaven Bilic doprowadził do tego, że Młoty wreszcie nie przegrały od pięciu spotkań, a co więcej utrzymują się w górnej części tabeli kolejny tydzień z rzędu. Takiego wyniku jeszcze na Stadionie Olimpijskim nie widzieli. Rzecz jasna, nie można porównywać osiągnięć West Hamu do tego co dzieje się w Chelsea, ale bądźmy szczerzy, Carroll to nie Costa, Lanzini nie będzie Hazardem, a Randolph Courtois. Nawet chorwacki szkoleniowiec nie wskoczy na poziom Conte, nawet jeśli jest tak samo sympatyczny jak Włoch.

By | 2017-03-04T11:57:55+00:00 Marzec 4th, 2017|Bez kategorii|0 komentarzy

About the Author:

Mało znam się na piłce. Ale umiem naciskać klawisze żeby wyskakiwały zabawne wyrazy. Egzegeza na przykład.

Zostaw komentarz