Jakie haki ma Iwobi na Wengera?

Pewnie każdy kibic lubi, gdy w jego ulubionej drużynie do pierwszego składu dostają się młodzi piłkarze ze szkółki i wchodzą do wielkiego świata piłki. Każdy gol takiego młodziaka, często wychowanka, jest pożądany dużo bardziej niż trafienie pierwszego napastnika. Zdarza się cieszyć nawet ze zwykłego udanego dryblingu takiego zawodnika. Ale czy spotkaliście się kiedyś z sytuacją, gdy macie przesyt jego gry?

Weźmy na ten przykład Marcusa Rashforda. Przyjmijmy, że jesteśmy kibicami Arsenalu, Chelsea czy Tottenhamu. Rashford strzela gola (może nie teraz, weźmy pod uwagę jego pierwsze mecze w Premier League), czym pozwala Manchesterowi United wyprzedzić waszą drużynę w tabeli. Jesteście wkurwieni, to normalne. Niech tym przykładem będzie gol Anglika w spotkaniu z Hull na wyjeździe w tym sezonie. 92. minuta przy wyniku 0:0. A teraz przypomnijmy sobie tę bramkę. Jeżeli nie mamy w sobie zbyt dużo nienawiści, to po takim czasie powinniśmy docenić tego gola, ze względu na jego strzelca, niech się młody rozwija. Tak samo Ikheanacho, Chalobah czy też ten nieszczęsny Iwobi.

Jakaż była radość kibiców Arsenalu, gdy Nigeryjczyk strzelał gola na Goodison Park w jednym ze swoich pierwszych występów w lidze. To był ten etap, gdy każdy jego drybling dodawał uśmiechu na twarzy. Tylko ten Iwobi nie jest żadnym Messim ani Ronaldo. Ot zwykły obiecujący zawodnik, który w przyszłości chciałby pewnie wspiąć się na poziom takiego Sancheza czy Hazarda. Ale mimo tego, na razie wciąż jest Iwobim. Fajnie, że gra, ale Panie Wenger, ile można?

Wiecie kiedy był ostatni mecz Arsenalu, w którym Nigeryjczyk wcale nie pojawił się na boisku? 27 listopada 2016 roku w spotkaniu z Bournemouth. Leczył wtedy krótką kontuzję. Wiecie kiedy ostatni raz nie wyszedł w podstawowym składzie? 13 grudnia 2016 roku na wyjeździe z Evertonem. I liczę tutaj wszystkie rozgrywki. Za chwilę będzie marzec, a chłopak gra w każdym, ale to każdym meczu. Nie wyróżnia się niczym, nie jest superstrzelcem jak Alexis, nie ma zmysłu Mesuta Özila, nie wykańcza głową jak Giroud, nie biega szybko jak Walcott, on po prostu prezentuje styl gry zwykłego, obiecującego 20-latka.

Nie ma żadnego znaczenia czy mówimy o Lidze Mistrzów, o Premier League czy o krajowych pucharach. Wenger nie kalkuluje. Kluczowe spotkanie z Bayernem na wyjeździe? Iwobi! Chelsea na Stamford Bridge? Iwobi! Wyjazd do półamatorskiego Sutton United w FA Cup? Iwobi! Derby Północnego Londynu? Iwobi! Mógłbym tak wymieniać bez końca, bo Iwobi gra po prostu zawsze, a statystykami wcale nie zachwyca. Bądź co bądź Arsenal to wielki klub z ambicjami, jak więc w jego składzie może co 3 dni grać 20-latek, który nie robi nic nadzwyczajnego? Ja nawet przestałem się jakoś wyjątkowo cieszyć z jego bramek, bo oglądam je zbyt rzadko, w porównaniu do jego minut na boisku.

Te z kolei w tym sezonie Premier League wyglądają tak: 59, 0, 0, 15, 77, 69, 71, 68, 67, 69, 70, 0, 0, 2, 21, 19, 65, 71, 77, 63, 90, 69, 90, 90, 82. A wszystkie te minuty zamieniły się na zaledwie trzy bramki i dwie asysty. Oczywiście widać na pierwszy rzut oka, że urodzony w nigeryjskim Lagos Iwobi zawsze jest pierwszym do zmiany. Nie zmienia to faktu, że jednak czasami role te powinny się zamienić i to on powinien zastępować kogoś na te 22 minuty. Oczywiście artykuł ten nie ma w żaden sposób atakować Iwobiego, a bardziej Wengera, który decyduje się ciągle go wystawiać.

Francuski menedżer często przyzwyczaił swoich fanów do niekonwencjonalnych decyzji i wystawiania zawodników bez formy. Jaki jest tego cel? Powrót zawodnika do optymalnej dyspozycji. I tu trzeba Wengerowi przyznać, że udało mu się to z Ramseyem i Walcottem. Tylko co z tego, skoro obydwaj w pewnym momencie swojej kariery zabierali plac lepszym zawodnikom? Tym samym Wenger, czekając na skok formy zawodnika, marnuje innych na ławce i bez przerwy nie wystawia najsilniejszego składu, wciąż na kogoś czeka.

Zobaczmy na ławkę Arsenalu przez ostatnie kilka meczów: Giroud, Welbeck, Perez. Pierwszy miał w trakcie wystawiania Iwobiego serię czterech meczów z golem w Premier League, drugi w pierwszym występie po długiej kontuzji władował dwa gole i zaliczył asystę w ciągu 65 minut na boisku, a trzeci strzela gola lub zalicza asystę w niemal każdym meczu, w którym dostaje szanse. Brak opcji z Giroud można tłumaczyć jego pozycją na boisku. Zajęcie przez niego miejsca na szpicy, skutkowałoby cofnięciem Sancheza na skrzydło. Chilijczyk świetnie spisuje się z przodu, a do tego Wenger walczy teraz o jego podpis na kontrakcie, więc musi iść na kompromis. Co jednak decyduje o zostawianiu na ławce Welbecka i Pereza?

Iwobi musi mieć na Wengera jakieś haki, bo nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia na jego grę w każdym meczu. Przez to wszystko do Nigeryjczyka można poczuć nawet niesmak, mimo, że powinien być przecież uwielbiany przez fanów klubu, jako jego wychowanek.

By | 2017-02-22T15:25:50+00:00 Luty 22nd, 2017|Arsenal|0 komentarzy

O autorze:

Kibic Premier League oraz reprezentacji Polski. Lubię statystyki, tabelki oraz pobijanie wszelakich rekordów.

Dodaj komentarz