Trzynaście lat chudych, trzynaście lat tłustych?

O możliwych wariantach przyszłości Wengera napisano już chyba wszystko. Jedni odsyłają go do diabła po tym sezonie, inni pytają co on tu jeszcze robi i dlaczego nie zwolniono go już kilka lat temu. Dla kibiców Kanonierów istotniejsza powinna być jednak ich przyszłość po odejściu Francuza.

Klub prowadzony przez wiele lat przez jedną osobę w jakimś stopniu uzależnia się od niej. Nie mam zamiaru straszyć apokaliptyczną wizją Arsenalu po odejściu Wengera, ale myślę, że co najmniej delikatny chaos jest nieunikniony. Po tylu latach po prostu nie da się szybko zmienić pewnych przyzwyczajeń.

Naturalnie nasuwającym się straszakiem dla kibiców Arsenalu jest Manchester United po odejściu Fergusona. Oczywiście sposób odejścia Szkota wydaje się nieosiągalny dla trenera The Gunners. Nie zanosi się bowiem na odejście w glorii i chwale, a bardziej na ulgę i nadzieję na lepszą przyszłość. Czy drużynie z The Emirates grozi perspektywa chudych lat, które trwają w Manchesterze od odejścia Fergusona?

Władze Kanonierów mają przed sobą dwie drogi. Jedną jest pozostawienie Wengera, co będzie wiązało się z powolną agonią ich drużyny. Do zirytowanego Sancheza z każdą kolejną porażką będą dołączać kolejni czołowi gracze i nie ma co ukrywać, że prędzej czy później poproszą o transfer. Van Persie, Nasri czy Adebayor odchodzili z klubu głównie ze względu na głód tytułów, a jak wiemy historia lubi się powtarzać. Wygranie FA Cup, istotnego dla angielskich fanów, nie jest jednak najbardziej prestiżowym z tryumfów. Pozostawienie trenerskiego betonu na ławce jest przyzwoleniem na upadek.

Zmiana na ławce jest więc ryzykowna, ale zarazem konieczna. Z jednej strony mamy Czerwone Diabły Moyesa, które zaliczyły ogromny zjazd i dopiero w tym sezonie klub zaczyna się podnosić z kolan pod wodzą Mourinho. Z drugiej strony Antonio Conte pokazał, że wcale nie trzeba kilku lat by zbudować silny zespół. Włoch wparował z buta w Premier League i choć Chelsea była rok temu w takim samym dołku jak United pod wodzą Szkota, to kryzys zażegnano szybko i bezboleśnie, a w dodatku bez potężnych transferów, które na Old Trafford wzięto sobie za sposób na odbudowę.

Problem Arsenalu polega na tym, że ciężko o kandydata na ławkę w stylu Włocha, bo najwięksi bossowie są obecnie zajęci. Klub może być skazany na rozglądanie się za mniej znanymi kandydatami na ławkę. Jest to kolejny element ryzyka, bo w tej drużynie konieczna jest rewolucja przez duże R, a do tego potrzeba faceta z jajami, których Wengerowi od paru lat brakuje. Sądzę, że każdy trener ze światowej czołówki już dawno podałby się do dymisji na miejscu Francuza, a mniej znane nazwiska nie miałyby tak wielkiego kredytu zaufania. On jednak uparcie trwa przy stołku, a władze Arsenalu od lat ciągną ten toksyczny związek i szkodzą drużynie pod względem sportowym.

Ostatnie wydarzenia na Wyspach pokazują nam, że czasem warto zaryzykować. Wymiana Pearsona w Leicester – który przecież spełnił oczekiwania klubu i utrzymał Lisy – na Ranieriego to chyba najlepszy dowód, że warto nie bać się ryzykownych roszad. Obecny sezon to wysiew nowych trenerów, którzy świetnie się spisują. Szczególnie dwóch z nich udowadnia, że nie trzeba wcale wielkiego budżetu i klubu, by wykonywać świetną robotę. Marco Silva i Paul Clement, bo o nich mowa, wyprowadzają swoje drużyny z dołka przy warunkach skrajnie odmiennych od tych na Emirates. Swansea zmienia trenerów jak rękawiczki, ale jak widać trafili w końcu na odpowiedniego człowieka, którym jest Clement. Poczynaniom Hull City pod wodzą Marco Silvy przyjrzał się bliżej Jacek Węglewski w swoim tekście.

Gdy tylko pojawi się informacja o odejściu Wengera rozpocznie się dla Arsenalu nowa era. Na razie nikt nie jest w stanie określić, czy będzie to czas realnej walki o tytuły, czy jednak nie skończy się to desperacką walką o odbudowę klubu i utrzymanie się w pierwszej czwórce.

By | 2017-02-21T16:35:12+00:00 Luty 21st, 2017|Arsenal|2 komentarze

About the Author:

Fan Manchesteru United, sportowych biografii i starych, dobrych, polskich komedii.

2 komentarze

  1. KellyCMI 22 lutego 2017 w 08:46- Odpowiedz

    Podobnie jak autor (jeśli dobrze zrozumiałem tekst) mam dość ambiwalentne uczucia co do pozostania/odejścia Arsene Wengera. Z jednej strony to On stworzył Arsenal, jaki dzisiaj znamy i może właśnie za to zasługuje na swoje stanowisko – podobnie jak Claudio Ranieri w Leicester pracuje za zeszłosezonowe zasługi (i według mnie jak najbardziej słusznie!). Z drugiej strony można odnieść wrażenie, że mają nad sobą nie szklany, a betonowy sufit, którego przebić nie potrafią. Wydawało mi się, że poprzedni sezon był najlepszym momentem na zdobycie mistrzostwa, biorąc pod uwagę mniejsze i większe rewolucje, które miały miejsce u głównych pretendentów do tytułu. Skoro wtedy się nie udało i w tym sezonie, kiedy znowu mamy do czynienia z licznymi roszadami, trudno sobie wyobrazić Arsenal bijący się na poważnie o mistrzostwo Anglii, może jednak czas na zmianę?
    Moim zdaniem Arsenalowi brakuje jednego może dwóch piłkarzy. Piłkarskiego „chamidła”. Gdyby udało się to przetłumaczyć francuzowi…no właśnie, zgadzacie się z taką diagnozą?

    • Filip Gorlicki 22 lutego 2017 w 18:46- Odpowiedz

      Bez wątpienia Arsenal wiele zawdzięcza Wengerowi, ale to już tylko historia. Ferguson w swojej biografii mówił, że w futbolu nie ma miejsca na sentymenty. Wenger z pewnością zapisze się w historii Kanonierów, ale z każdym rokiem psuje nie tylko swoją legendę, ale i sam klub. Najwyższa pora uwolnić się od Francuza i podjąć ryzyko. Poprzedni sezon jest kompromitacją Wengera i powinien być gwoździem do jego trumny, ale jak widać granica stabilności jego posady jest położona bardzo daleko. Co do chamideł to nie wiem co dokładnie masz na myśli, ale uważam, że Xhaka świetnie się spełnia w roli boiskowego chama, tylko szkoda, że znany jest w tym sezonie głównie z głupich kartek, a nie z gry.

Zostaw komentarz