Michael Carrick, niespełniony regista

Już na wstępie jestem zmuszony prosić o wybaczenie was, czytelników Angielskiego Espresso. Jak sama nazwa wskazuje, charakterystyczne dla nas jest przywiązanie do wszystkiego co angielskie – również określeń stricte fachowych. Jednakże włoskie regista świetnie definiuje charakter roli, która podbiła serca sympatyków futbolu jakiś czas temu. Nieznajomość terminu i nieświadomość większości fanów piłki nie przeszkodziła ani trochę w zdobyciu uznania zawodnikom, którzy tę funkcję na boisku spełniali.

Aby zrozumieć, jak powiązany jest Michael Carrick ze sformułowaniem regista, należy przybliżyć, kim jest w ogóle dyrektor (bo tak mniej więcej należy tłumaczyć nasze enigmatyczne słówko pochodzące z włoskiego) i jaką rolę spełnia na boisku. O ile zwolennikiem przywoływania historii piłki nożnej w każdym tekście publicystycznym absolutnie nie jestem, o tyle w tym przypadku aż się prosi, aby przybliżyć korzenie i rozwój roli registy w futbolu. Jeśli nadal fanów angielskiego futbolu w oczy kłuje pisownia rodem z Półwyspu Apenińskiego, w myślach mogą podmieniać to sformułowanie na deep-lying playmaker. Angielski zwrot, z którym zapewne się już spotkaliście, a oznacza to samo.

Jako protoplastę tego rozwiązania taktycznego przyjmuje się – o dziwo – Anglika. Charlie Roberts, zawodnik Manchesteru United, z którym zdobył mistrzostwo Anglii w latach 1908 i 1911, występował właśnie jako regista, zapewne nie zdając sobie sprawy, że jego rola zostanie po latach jasno zdefiniowana i w ten sposób określona. Oczywiście ówczesny system taktyczny, jakim posługiwał się zespół Diabłów znacznie różni się od jakichkolwiek form używanych obecnie. Zmiany w przepisach, takie jak wprowadzenie spalonego, zakaz łapania futbolówki od swojego zawodnika, a także naturalna ewolucja futbolu, zarówno taktyczna jak i technologiczna, większa wydolność zawodników – to wszystko sprawiło, że ustawienie 2-3-5 jakim posługiwało się United z tamtych czasów, dziś nie miałoby miejsca. Jednakże, istnieją pewne podobieństwa między Robertsem, a dzisiejszymi sztandarowymi przykładami cofniętego rozgrywającego, takimi jak Andrea Pirlo czy Xavi.

Regista nie charakteryzuje się dobrymi warunkami fizycznymi, do jego zadań nie należą walka o piłkę czy odbiór. Szybkością również nigdy nie grzeszyli, dlatego w destrukcji opierali się na swojej inteligencji boiskowej. To właśnie ona sprawiała, że mówiono o nich dyrektorzy. Statystyki wiele nam nie powiedzą o roli, jaką odgrywali ci zawodnicy w swoich drużynach, dlatego wszelkie liczby bramek i asyst winniśmy odłożyć na bok przy rozważaniach na ich temat.

Zawodnik, którego określamy tym sformułowaniem operuje w środku pola, na pozycji, którą nie do końca uświadomiony obserwator mógłby określić mianem defensywnego pomocnika. Jest to karygodnym błędem, z racji zupełnie odmiennych zadań. Regista nie odbiera piłki, nie jest tytanem pracy i nie bije rekordów pokonywanych kilometrów w każdym spotkaniu. Twarde starcia o piłkę również są mu obce. Jest dyrektorem. Gra głębiej, najczęściej tuż przed środkowymi obrońcami, a w fazie rozegrania futbolówki czasem i między nimi, jednakże zdarzały się przypadki ustawiania go wyżej, między „ball winners” (pomocnikami walczącymi o piłkę) a napastnikami. Tym co go charakteryzuje jest wybitne podanie, co do centymetra, niezależnie od odległości jaka dzieli go od partnera. W parze z tym idzie niesamowita orientacja i inteligencja boiskowa, czyli krótko mówiąc – wizja.

regista
Przykładowe ustawienie zorientowane wokół registy. Ukierunkowanie ruchów zawodników – strzałki. Tendencja do kierunków podań registy – linie przerywane.

Jego zadaniem jest wykorzystanie tych dwóch atrybutów do dyktowania tempa gry, kierunkowania rozegrania piłki przez drużynę, rozrzucaniu akcji do boków. Pierwotnie, rola deep-lying playmakera sprowadzała się do tego ostatniego, zawodnik posiadający najlepsze długie podanie (patrz Charlie Roberts) miał za zadanie krosowym podaniem uruchomić skrzydłowych, którzy zgrywali piłkę do środka. Mimo, iż regista stracił na znaczeniu w ostatnich sezonach, to w ubiegłej dekadzie i na początku obecnej, drużyny wykorzystujące takich zawodników w swoich planach taktycznych święciły tryumfy na arenie międzynarodowej. Włochy z Andreą Pirlo, Hiszpania (wielokrotnie) z Xavim Hernandezem, czy też Niemcy z Bastianem Schweinsteigerem, od którego pałeczkę z napisem „dyrygent” przejął Toni Kroos.

O walorach tego typu zawodników wspomniałem, jednak jak każdy medal ma dwie strony, tak regista ma jedną, kluczową „wadę”. W cudzysłowie, albowiem ciężko to określić jako prawdziwą skazę, coś negatywnego. Chodzi o to, że nasz dyrektor potrzebuje drużyny. Brzmi jak banał, lecz sednem jest zbudowanie drużyny w oparciu o niego. By taki zawodnik mógł pokazać swoją prawdziwą jakość (i dać ją ekipie), trener musi dobrać mu kolegów, którzy mu się podporządkują. Wyjątkowo istotne jest umieszczenie w jego bezpośrednim otoczeniu silnych i energicznych, skutecznych w odbiorze piłki, potrafiących „ochronić” go środkowych pomocników, tak jak miejsce to miało w Juventusie, gdy wokół Pirlo operowali Arturo Vidal, Stefano Sturaro bądź Claudio Marchisio. Gdy regista gra głębiej, szczególnie dobrze funkcjonują systemy z bardzo ofensywnie nastawionymi bocznymi obrońcami. Łatwo to sobie wyobrazić – cofnięty rozgrywający zajmuje miejsce pomiędzy dwoma stoperami, którzy grają jako półlewy i półprawy, zabezpieczając te strefy, jednocześnie umożliwiając bocznym obrońcom grę skrajnie ofensywną.

Część z was pewnie już zaczęła się niecierpliwić. Tytuł zawiera frazę „Michael Carrick”, a gość na razie snuje rozważania na temat roli taktycznej jaką spełniają zawodnicy kompletnie niezwiązani z angielskim futbolem. Nagroda za wytrwałość tuż, tuż.

Gdy w lipcu 2006 roku (znów historia, ech) angielski pomocnik przenosił się z Tottenhamu za – jak na tamte czasy – sporą kwotę 27 milionów funtów, pojawiały się głosy zwątpienia. Przez te wszystkie lata, które Carrick spędził w United, przeciętny zjadacz chleba mógłby przyznać tym głosom rację. Przyglądając się jednak bliżej piłkarskiemu profilowi Anglika, jestem skłonny stwierdzić, że trafił w złe miejsce, w złym czasie. I o ile nikt (taką przynajmniej mam nadzieję) nie powie, że Michael jest piłkarzem przeciętnym lub zwyczajnie słabym, o tyle jestem w stanie zgodzić się, iż niespełniony to przymiotnik określający jego piłkarską karierę.

Pięciokrotny mistrz Anglii, zdobywca Ligi Mistrzów oraz trzech pucharów krajowych niespełniony? Trofea nie są według mnie wyznacznikiem spełnienia piłkarza. Weźmy na przykład epizod Fernando Torresa w Chelsea – zdobył upragnioną Ligę Mistrzów, ale chyba nikt nie pokusi się o stwierdzenie, że w The Blues się spełnił jako piłkarz. Michael Carrick mimo zdobytych trofeów, raczej nie jest uznawany na Old Trafford jako legenda i piłkarz światowej klasy. A byłby w każdej innej lidze. Może nawet w innej angielskiej drużynie.

Zawodnik ponadprzeciętny w swoich podaniach, zarówno długich czy krótkich, wizji pozazdrościć mógłby mu niejeden z wirtuozów. Coś nam to przypomina, prawda? Jakby wyjęte z opisu registy. Do tego nigdy nie był tym gościem od czarnej roboty, biegającym od bramki do bramki i odbierającym piłkę, walczącym w powietrzu i parterze jednocześnie, wyróżniającym się tężyzną i siłą fizyczną. Dalej pasuje.

Niestety cechy te zostały zatajone przed fanami futbolu na całym świecie przez Alexa Fergusona oraz Paula Scholesa. Absolutnie nie twierdzę, że to źle dla ogółu piłki nożnej czy Manchesteru United – wręcz przeciwnie, ilość trofeów w latach 2006-2013 jest wyznacznikiem jakości pracy Sir Alexa. Dla samego Carricka jednak było to „przekleństwem”, które nie pozwoliło mu wejść na ten światowej klasy poziom. Dlaczego?

MANCHESTER, ENGLAND - MAY 06: Paul Scholes (L) of Manchester United celebrates scoring their first goal with Michael Carrick during the Barclays Premier League match between Manchester United and Swansea City at Old Trafford on May 6, 2012 in Manchester, England. (Photo by John Peters/Man Utd via Getty Images)

Manchester United Fergusona grał w praktycznie każdym spotkaniu ustawieniem 4-4-2, które samo w sobie neguje istnienie registy. Operują w nim dwaj środkowi pomocnicy, których kreatywność i swoboda w ruchach ofensywnych jest znacznie ograniczona, a oni sami są najczęściej określani jako box-to-box. Spełniają wiele zadań, od odbioru piłki w strefie przed własnym polem karnym, przez walkę o nią w środku boiska, do rozegrania piłki i wchodzenia w strefę przed polem karnym przeciwnika. Wszystkie te ich cechy są niejako zaprzeczeniem idei deep-lying playmakera, któremu swobodę zapewnia wsparcie od (najczęściej) dwóch środkowych pomocników, nastawionych na walkę o futbolówkę i ochronę swojego generała.

Granie w 4-4-2 obok Scholesa czy Andersona, znacznie ograniczało możliwość Carricka do pokazania swoich najlepszych atrybutów. Nie wgłębię się również w schematy taktyczne używane przez Sir Alexa w tamtym czasie – zwyczajnie z powodu słabej dostępności danych oraz spotkań do pobrania z tamtego okresu – ale każdy się zgodzi, że ekipa Czerwonych Diabłów grała raczej szybki futbol, nie koncentrując się na rozsądnej i cierpliwej wymianie podań, ale raczej na kontratakach, bazując na szybkości zawodników i prostocie rozwiązań. To od razu eliminuje i deprecjonuje wszelkie walory używania registy w danym systemie. Posłużę się również banałem, który jednak sam w sobie jest prawdziwy, potwierdzony przez wszelkie dostępne mierniki statystyczne. Premier League to najbardziej intensywna, fizyczna i najszybsza z lig. Rzeczywiście liczba pojedynków fizycznych, zarówno w powietrzu jak i na ziemi jest większa niż w jakiejkolwiek innej czołowej lidze europejskiej. Mimo ewolucji, w Anglii trochę zostało z dawnego kick n’ rush. Przy zwiększonym tempie gry, zawodnik o charakterystyce Michaela Carricka ma utrudnione zadanie. Szczególnie w połączeniu z systemem 4-4-2 i brakiem „ochrony” od innych środkowych pomocników.

Paul Scholes. Pomocnik wybitny, a ten, kto twierdzi inaczej, niech się nie nazywa fanem piłki nożnej. Sam Xavi Hernandez (czyli jeden z dwóch najwybitniejszych playmakerów naszych czasów) opisuje Anglika jako piłkarza kompletnego, będącego w stanie zrobić wszystko na piłkarskim boisku. Nic dziwnego więc, że to na nim opierał w znacznej mierze grę swojego zespołu Ferguson. Większość podań przechodziła przez Scholesa i to „Rudy” nadawał Czerwonym Diabłom tempo oraz dyktował kierunki akcji. Jak wiadomo, w przyrodzie musi występować równowaga, więc dzielenie się futbolówką często przypadało w proporcjach niekorzystnych dla Carricka.

Carrick vs Chelsea, 2010 rok

Mapa zagrań Carricka w meczu z Chelsea, 2011 rok. Zwróćcie uwagę na ilość i umiejscowienie kontaktów z piłką. Znacznie wyżej ustawiony, tendencja do bezpośrednich i wertykalnych podań.

Sytuacja Michaela zdecydowanie zmieniła się w tym sezonie. Zwłaszcza po przejściu z 4-2-3-1 na 4-3-3 przez Jose Mourinho, drużyna posiada zdecydowanie więcej balansu w środkowej strefie. Dzięki energiczności, wszechstronności i zaangażowaniu w wiele aspektów rozgrywki przez Andera Herrerę i Paula Pogbę, Michael Carrick w końcu ma szansę spełniać rolę, do której jest najbardziej predysponowany. W fazie odbioru piłki na własnej połówce, Anglik zajmuje miejsce w strefie między dwiema liniami – czwórką obrońców, a czwórką pomocników – gdzie dzięki swojej boiskowej inteligencji potrafi bez zbędnych fauli przeczytać intencje przeciwnika. Obecność żywiołowego Herrery, pokrywającego ogromną przestrzeń na boisku oraz nie stroniącego od starć fizycznych, odciąża Carricka w zadaniach defensywnych. Warunki fizyczne Pogby i jego częściowe zaangażowanie w odbiór piłki również sprawia, że 35-letni Anglik nie musi skupiać się na agresywnym odbiorze piłki czy pressingu między 16. a 40. metrem przed bramką.

To, co sprawia, że United jest tak zbalansowaną drużyną, gdy Michael Carrick znajduje się w składzie, jest zawarte w kilku pierwszych akapitach naszego tekstu. Na papierze 4-3-3, na boisku wygląda to trochę inaczej. W fazie rozegrania nasz regista operuje między środkowymi obrońcami, zapewniając płynny przepływ futbolówki między stoperami, bocznymi obrońcami a Anderem Herrerą. Naturalne zdolności Carricka do dokładnych co do centymetra podań, pozwalają Pogbie operować znacznie wyżej, za Zlatanem Ibrahimoviciem.

Trzeba zaznaczyć, że tak głęboko grający deep-lying playmaker ma za zadanie nie tyle znajdować prostopadłymi zagraniami za linię obrony swoich partnerów, a bardziej rozrzucać futbolówkę do flanek. Dyktowanie tempa przychodzi Michaelowi z łatwością, co zmniejsza ilość stresu i nerwów Jose Mourinho przy wyprowadzaniu piłki. Fakt posiadania naturalnego registy umiejscowionego tak nisko na boisku wyklucza ryzyko straty futbolówki, co jest częstym zjawiskiem przy wątpliwej wirtuozerii środkowych obrońców takich jak Phil Jones, Chris Smalling czy Marcos Rojo. Trzeba sobie uświadomić, że wyznacznikiem jakości pomocnika niekoniecznie jest procent podań do przodu, ilość wykreowanych sytuacji i kluczowych podań. Mapa zagrań Carricka z obecnego sezonu jest doskonałym przykładem roli registy we współczesnym futbolu. Jego precyzyjne i bezpieczne podania w boczne sektory umożliwiają odciążenie Paula Pogby i bocznych pomocników z rozegrania piłki w początkowej fazie. Ponadto, kreują możliwość do zagrań na obieg (ostatnio tak chwalonego za grę pod swoją, jak i przeciwnika bramką) Antonio Valencii lub lewemu obrońcy.

Carrick vs West Ham, 2017

Mapa zagrań Carricka, mecz z West Hamem, 2017 rok. Znacznie więcej kontaktów z piłką w porównaniu z rokiem 2011, zajmowana pozycje zdecydowanie głębsza, bliżej własnej bramki. Ukierunkowanie podań horyzontalne, dyktujące tempo gry, typowe dla registy.

Michael Carrick, niespełniony regista. Zarówno w reprezentacji Anglii jak i w Manchesterze United nie było mu dane występować w roli, do której predestynowała go natura. Zbieg okoliczności w postaci wybitnego Paula Scholesa i popularności systemu 4-4-2 w ostatniej dekadzie na angielskich boiskach, to kolejne przyczyny, dlaczego gwiazda Anglika nie zaświeciła tak jasno, jak mogła. Dodając do tego tempo i fizyczność Premier League… Jestem skłonny stwierdzić, że gdyby Carrick obrał za młodu kierunek hiszpańskiej La Ligi bądź włoskiej Serie A, dziś stawialibyśmy go na równi z wcześniej wspomnianymi Andreą Pirlo i Xavim Hernandezem, jako jeden z najlepszych deep-lying playmakerów świata. A tak, w wieku 35 lat, Michael Carrick zostaje doceniany przez co bardziej uważnych fanów Manchesteru United i Premier League, a jego zdolność do dyrygowania drużyną prawdopodobnie zostanie zapomniana wraz z momentem zawieszenia butów na kołku. Nie dajmy umrzeć Carrickowi, jego wizji, elegancji, do której Anglia nie do końca dorosła i którą brytyjski futbol niejako zabił.

Artykuł pierwotnie ukazał się w naszym Skarbie Kibica Wiosna 2016/17. Możecie go przeczytać całkowicie za darmo, klikając TUTAJ.

By | 2017-02-05T13:14:24+00:00 Luty 5th, 2017|Manchester United, Slider|2 komentarze

About the Author:

Znany również jako Jacek Gmoch. Lubię strzałki i wykresy. Swansea&Chelsea.

2 komentarze

  1. The 6 lutego 2017 w 22:10- Odpowiedz

    Zacznijmy od tego że artykuł pierwszej wody. Czapki z głów.

    Sprytnie też autorze manipulujesz słowem wytrącajac broń z rąk antagonistów używając jakże zmyslnych argumentów pokroju „kto nie skacze ten z policji”.

    Pozwolę sobie jednak na polemikę. Zacznijmy od tego, że choć Carrick rzeczywiście posiada cechy registy, to jednak trudni go nim nazwać,a już zestawienie to z Pirlo czy Xavim, a nawet pisanie że Carrick jest piłkarzem niespełnionym to już pomyłka.

    Po pierwsze, że też użyję małej techniki manipulacji twierdzisz drogi autorze że przez tyle lat ani Fergie, ani żaden inny manager nie poznał się na Carricku i nie odkrył że mógłby on być generałem środka pola? I nie zasłaniajmy się tu system 4-4-2 bo od czasów Ronaldo MU raczej takim nie grało.

    Po drugie Carrick mimo wielu zalet, nigdy nie wszedł na poziom wirtuoza. I ok statystyki nie zawsze oddają znaczenie piłkarza Ale z drugiej strony ani Pirlo, ani Xavi nie osiągnęli swego statusu w oparciu i pozostawanie w cieniu. Pirlo grywał jednak mnóstwo wybitnych kluczowych podań, a do tego świetnie wykonywał stałe fragmenty gry. Xavi swą wielkość osiągnął dopiero u boku gwiazd które robiły wynik, a przy tym miał o wiele większy ciąg na bramkę niż nasz Michałek. Słowem nie nazwałbym Carricka niespełnionym. Ma wiele atutów ale prędzej nazwałbym go nowoczesnym defensywny pomocnikiem, który spełnił się w wykonywanej z inteligencją i gracją ale w czarnej robocie.

  2. FanTegoArtykułu 7 lutego 2017 w 14:58- Odpowiedz

    Znakomite opisanie Carrasa jako zawodnika i wtajemniczenie w inną pozycję niż znaną większości jako „DEFENSYWNY POMOCNIK”. Kawał dobrej roboty, brawo!

Zostaw komentarz