Jesus, he knows me

Gdy Gabriel Jesus w starciu z Tottenhamem na White Hart Lane pakował piłkę do siatki, wszyscy popadli w hurraoptymizm. Wówczas jednak był spalony. Teraz, gdy ten sam chłopak strzela i asystuje przeciwko West Hamowi… wszystkim odwaliło.

Przypomnijcie sobie tylko jak debiutował Marcus Rashford. Co z obroną Liverpoolu wyczyniał Martial, którego nazwano już przyszłym Henrym. Kolejnym przykładem mógłby być Kelechi Iheanacho. Jasne, gra na miarę swoich możliwości, ale nie, nie jest lepszym piłkarzem niż Sergio Aguero, do którego tylko razy zdążył być już porównywany. A to przecież nie koniec wyliczanki. James Vaughan, najmłodszy strzelec w historii Evertonu i całej angielskiej ekstraklasy, obecnie gra w Bury. W League One. Miał być Shearerem.

Następny talent to Federico Macheda, zaliczany do największych talentów w historii Premier League, zaraz po tym jak mając 17 lat i 226 dni, strzelił zwycięską bramkę dla Manchesteru United w starciu z Aston Villą. To było osiem lat temu. Teraz Włoch występuje w Novarze Calcio, na drugim poziomie rozgrywkowym we Włoszech. A miał być drugim Rooneyem albo chociaż van Nistelrooyem. No nie wyszło.

Żaden z nich nie był jednak tak obciążony jak Gabriel Jesus. Z jednej strony dobrze, że nie skończył jak jego rodak – Gabriel Barbosa, jakże przewrotnie nazywany „Gabigolem”, który odbił się już od pierwszej europejskiej przygody, zanim ta wystartowała na dobre. Z drugiej zaś, szkoda mi tego Brazyliczyka. Wszedł do ligi z takim przytupem, że aż niesmaczne jest stawianie pytań czy zastąpi Cristiano Ronaldo i Leo Messiego. Dajcie mu grać w spokoju. Futbol napisał wiele naprawdę pięknych historii, ale jeszcze więcej zniszczył. Piłka nożna jest jak rewolucja. Lubi pożerać własne dzieci. A chyba nie chcemy żeby jednym z nich był Jezus.

By | 2017-02-02T20:59:47+00:00 Luty 2nd, 2017|BLOGI, JANKOCENTRYZM, Manchester City|1 komentarz

About the Author:

Mało znam się na piłce. Ale umiem naciskać klawisze żeby wyskakiwały zabawne wyrazy. Egzegeza na przykład.

1 komenarz

  1. Michal 3 lutego 2017 w 19:44 - Odpowiedz

    Mecz na którym Jesus pakował piłkę do bramki Tottenhamu nie był na White Hart Lane.
    Pozdrawiam

Zostaw komentarz