Wreszcie będą polskie gole w Premier League!

Ostatniej nocy spełniło się wielkie marzenie Kamila Grosickiego. Reprezentant Polski podpisał kontrakt z Hull City i będzie mógł występować w Premier League. To świetna wiadomość również dla polskich fanów piłki na Wyspach, bo Polaka w ofensywie dawno tutaj nie mieliśmy.

Latem przeżył wielki dramat, kiedy to Rennes nie zdążyło porozumieć się z Burnley w ostatnich godzinach okienka transferowego. Teraz również było tego blisko, bo Grosicki jakby nie nauczony na własnym błędzie, swój transfer postanowił załatwiać ponownie na ostatni dzwonek. Polscy dziennikarze na Twitterze byli pewni dopięcia wszystkich formalności tuż przed północą, jednak wydarzenia sprzed pół roku kazały nam czekać na oficjalne potwierdzenie ze strony klubu. Tygrysy z Hull dostały od angielskiego związku dodatkowy czas na papierkową robotę i nareszcie o 01:30 na kontach społecznościowych drużyny pojawił się oficjalny komunikat, potwierdzający transfer.

Wszyscy bardzo się z tego powodu cieszymy, ale zaskakiwać może kierunek, jaki wybrał sobie Grosik. Hull po sprzedaniu Roberta Snodgrassa wydaje się drużyną z najmniejszą szansą na utrzymanie. Z drugiej strony, gdy miał przechodzić do Burnley, również pojawiały się takie opinie, a teraz zespół Seana Dyche’a jest na wysokiej 9. pozycji w tabeli ligowej. Klub Grosickiego zajmuje z kolei 20. miejsce z pięcioma punktami straty do 17. Swansea, a dzisiaj wybiera się na Old Trafford, co nie wróży zdobyczy punktowej. Portugalczyk Marcos Silva ma zaledwie 16 meczów, by potrząsnąć zespołem i zdobyć jakże cenne punkty.

Wszyscy martwimy się teraz o ewentualny spadek Tygrysów, bo przecież nie chcemy żeby Kamil grał od następnego sezonu w Championship. Bardzo ciekawe informacje na ten temat podaje na swoim Twitterze Mateusz Skwierawski – dziennikarz Wirtualnej Polski. Możemy tam wyczytać, że jeżeli Hull spadnie z ligi, Grosik dostanie wolną rękę na szukanie nowego klubu, bo tak miały dogadać się obie strony. To chyba jedna z najważniejszych informacji dotyczących tego transferu, miejmy nadzieję, że prawdziwa.

Dzisiejsze spotkanie z Manchesterem United Polak obejrzy z trybun, a jego debiut jest przewidziany na weekendowe starcie z Liverpoolem. To, że zobaczymy go od pierwszej minuty jest raczej pewne. Menedżer Tygrysów musi działać natychmiast, nie ma czasu do namysłu, a klub nie po to sprowadził w takim momencie sezonu skrzydłowego za 9 milionów funtów, żeby siedział na ławce. Pytanie tylko, czy Grosicki odnajdzie się w swojej nowej drużynie.

W reprezentacji jest jedną z czołowych postaci. Walczy o każdą piłkę, podejmuje dobre decyzje z piłką przy nodze i przede wszystkim wyróżnia się ponadprzeciętną szybkością. Udaje mu się często asystować i strzelać, ale zauważmy, że w kadrze gra obok Roberta Lewandowskiego. Jego statystyki w Rennes nie wyglądają tak kolorowo, przecież w znacznej części swojego pobytu we Francji był rezerwowym. W Hull nie ma ani jednego napastnika, który może pociągnąć zespół i strzelić około dziesięciu bramek na sezon. Nie wydaje nam się, żeby Grosik był w stanie sam pociągnąć drużynę i wejść w rolę Roberta Snodgrassa. To jednak nie ten typ zawodnika.

Jeżeli faktycznie strony dogadały się na odejście Polaka po ewentualnym spadku, Kamil powinien pokazać pełnię swoich możliwości i zabezpieczyć się na wypadek relegacji. Byłoby prawdziwym dramatem, gdyby nie udało mu się dobrze wejść do Premier League i przez następny sezon musiałby męczyć się na zapleczu. Wszyscy trzymamy za niego kciuki, a zachwycać swoją grą kibiców na Wyspach najlepiej zacząć jak najprędzej, już od spotkania z Liverpoolem.

By | 2017-02-01T15:28:08+00:00 Luty 1st, 2017|Hull City|0 komentarzy

About the Author:

Kibic Premier League oraz reprezentacji Polski. Lubię statystyki, tabelki oraz pobijanie wszelakich rekordów.

Zostaw komentarz