Do The Invincibles dołącza kolejny zawodnik Arsenalu

Sukcesu nie da się kupić? Pieniądze w piłce nie grają? Gówno prawda. Arsenalowi wystarczyło 20 milionów funtów, by kupić sobie gwarancję na nieprzegrywanie meczów. Problem tylko w tym, że gwarancja ta nie leży za kuloodporną szybą z dziesiątkami czujników laserowych, w dodatku strzeżona 24 godziny na dobę przez najlepszych amerykańskich żołnierzy do zadań specjalnych. W sumie to biega ona po boisku i jest narażona na zwykłe kopanie po kostkach, dlatego trzeba na nią chuchać i dmuchać, a wszystko będzie cacy. 

Powoli zbliżamy się do początku lutego, od rozpoczęcia sezonu minęło prawie pół roku, a Shkodran Mustafi nadal nie wie jak to jest przegrać mecz. Londyn to fajne miejsce do życia, można sobie pokopać piłkę w całkiem dobrym klubie, wśród całkiem dobrych zawodników i to jeszcze płacą całkiem nieźle. No i zero stresu. Nie można narazić się szefowi, bo przecież zadaniem piłkarza jest nie przegrywać. A w tym Mustafi jest mistrzem świata. Zresztą jest też nim tak zupełnie poważnie, bo przecież był w kadrze Niemiec na brazylijskim mundialu.

Arsenal ma w tym sezonie 4 porażki, z tego trzy w Premier League i jedną w Pucharze Ligi. Jakimś dziwnym trafem, we wszystkich tych potyczkach Mustafiego nie było na boisku. Tak naprawdę oprócz tego, że Shkodran nie potrafi przegrać, to jeszcze Kanonierom bez niego ciężko przychodzi wygrywanie. Na trzy takie mecze w Premier League, wygrali tylko jeden. W całym sezonie Niemiec zagrał 21 razy, w 15 jego zespół wygrał. O co tu chodzi? Można się zastanawiać, czy porażki z City i Evertonem w trakcie jego kontuzji to czysty przypadek, czy też zespół Wengera miałby teraz na koncie więcej punktów, gdyby grał.

W jakim stopniu różni się gra obrony Arsenalu po kupnie zawodnika Valencii? W poprzednich sezonach w parze z Laurentem Koscielnym przeważnie grał Per Mertesacker. I była to para bardzo solidna, bo jej statystyki również robiły wrażenie. Latem Wenger postanowił jednak wymienić doświadczonego wieżowca na lepszy model. Też na „M”, też Niemiec, taka naturalna zmiana. W statystykach ciężko się doszukać jakichś różnic między oboma naszymi zachodnimi sąsiadami. Wystarczy jednak obejrzeć kilka meczów i wszystko mamy podane jak na talerzu.

Mustafi jest po prostu szybszy, zwrotniejszy i bardziej mobilny od swojego starszego kolegi. Kapitan Arsenalu jest wolny jak wóz z węglem i jego jedyny atut to tak naprawdę defensywa. Aż ciężko wyobrazić sobie Pera, który decyduje się na jakiś zwód i dłuższe podanie, przerzucenie piłki. Gdy już ma ją przy nodze, pozostają trzy wyjścia ustalone w chronologicznej kolejności w zależności od zagrożenia i niebezpieczeństwa:

  1. Opcja bezpieczna – wycofanie piłki do bramkarza – stosowana w 83% przypadków.
  2. Opcja ryzykowna – podanie w linii prostej do Koscielnego – stosowana w 16% przypadków.
  3. Opcja śmiertelnie niebezpieczna, powodująca szybsze bicie serca u fanów – podanie na 5 metrów do pokazującego się do gry 3 metry wyżej pomocnika – stosowana w 1% przypadków.

Mertesacker świetnie się ustawia, dobrze kryje, potrafi swoimi długimi nogami wyłuskać piłkę spod nóg dryblującego przeciwnika, ale gdy jednak zostanie minięty, jest po herbacie.

Podczas gdy Mustafi jest młody, silny i podejmuje odważne decyzje. Nie boi się podbiec wyżej, popatrzeć i zagrać piłkę do któregoś z kreatywnych pomocników. Zdarza się, że zapędzi się za akcją i widzimy go gdzieś pomiędzy Bellerinem a Ramseyem. Po rzutach rożnych często zostaje, potem nieudolnie próbuje dryblować i wrzuca piłkę na głowę Giroud. Wyobrażacie sobie w takiej sytuacji Mertesackera? Same statystyki obu graczy niewiele się różnią, ale młodszy z nich po prostu oferuje drużynie dużo więcej.

Sama gra Kanonierów w obronie również nie wygląda najgorzej. Co prawda ciężko jest im w tym sezonie utrzymać czyste konto i Petr Cech ma małe szanse na wygranie Złotej Rękawicy, ale mimo wszystko cała formacja współpracuje całkiem nieźle. Koscielny wciąż jest w ścisłym topie najlepszych stoperów w Premier League, a Mustafi świetnie się obok niego odnajduje. To właśnie ta dwójka zalicza najwięcej przechwytów spośród środkowych obrońców najlepszych klubów, mając ich prawie dwa razy więcej na mecz od całej reszty. Równać może im się pod tym względem tylko Nicolas Otamendi. Do tego nowy zawodnik The Gunners świetnie czuje się w powietrzu, co potwierdził, strzelając bramkę Burnley. W pojedynkach powietrznych lepsi od niego są tylko Jan Vertonghen i Dejan Lovren.

Zdarza się co prawda, że Niemiec popełni jakiś głupi błąd, straci piłkę, mając za sobą tylko Koscielnego, który potem musi harować, żeby nie skończyło się to bramką, ale mimo tego jest on Arsenalowi bardzo potrzebny. Poza tym musimy pamiętać, że mówimy o 24-latku, który z roku na rok powinien być coraz lepszy. Jak dużo w tej serii bez porażki przypadku, a jaka w tym faktyczna zasługa Mustafiego? Pozostawiamy sobie drugą część sezonu na odpowiedź na to pytanie.

By | 2017-01-23T23:41:06+00:00 Styczeń 23rd, 2017|Arsenal|1 komentarz

About the Author:

Kibic Premier League oraz reprezentacji Polski. Lubię statystyki, tabelki oraz pobijanie wszelakich rekordów.

1 komenarz

  1. Jakub 24 stycznia 2017 w 19:25- Odpowiedz

    Świetny artykuł
    Czekam na więcej

Zostaw komentarz