Przegląd porannej prasy (22.01.2017)

Ufff. Działo się! Kilka ciekawych rozstrzygnięć, kilka występów na świetnym poziomie. Deser też był niczego sobie. No dobra był świetny, ale sporo mówi się o sędziowaniu, a powinno tylko o meczu. Ale po kolei.

Swansea raising? Może za szybko spisywaliśmy ich na straty? Teraz zapewne szybko „utrzymamy ich w lidze”. Sporo meczów do końca, ale punkty na Anfield mają wielką wagę dla the Swans. Chyba nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się jakiejkolwiek zdobyczy w Liverpoolu. Jurgen Klopp po meczu był szczery do bólu, jak to ma w zwyczaju – „Ten wynik jest trudny do zaakceptowania. Już w pierwszej połowie mieliśmy chyba pięć czystych pozycji, z których powinniśmy zdobyć bramki. W drugiej połowie zaczęliśmy beznadziejnie, później zaczęliśmy grać świetnie. Wybijamy piłkę na rzut rożny, którą musimy utrzymać w boisku. Sami kreujemy przeciwnikowi szansę. Później zostawiamy piłkarza gości bez krycia. Nie widzę w tym żadnego sensu. Najgorszym i najbardziej rozczarowującym momentem był trzeci gol. Mieliśmy wszystko w swoich rękach i znowu zawiedliśmy, a przeciwnik wygrał mecz. Defensywnie ten mecz był bardzo słaby w naszym wykonaniu”. Kolejne głupie punkty stracone przez Liverpool. Punkty, których będzie brakowało na koniec sezonu.

Czy Pep Guardiola wyczerpał już limit pecha? Dwa mecz, przeciwnik oddaje sześć celnych strzałów i traci sześć bramek. Ok – możemy znowu doczepić się do Bravo, ale przeciwnicy trafiają w punkt i nie wiem, czy City mogli uchronić się chociaż przed jednym z tych sześciu ciosów. Były sędzia Howard Webb powiedział po akcji, w której Walker popycha Sterlinga, że powinien być karny i czerwo dla zawodnika Spurs. Podobnie twierdzi większość komentatorów na Wyspach. Hiszpan znowu zaczął konferencję dosyć dziwnie, ale wpływ na to miało pierwsze pytanie, co do jego interpretacji niepodyktowania karnego na Sterlingu – „Pierwsze pytanie na temat pracy sędziego? Tak prestiżowa stacja, jak BBC pyta mnie o sędziego, a nie o mecz? Możecie to przecież sobie obejrzeć”. Później Pep mówił o pechu i o tym, że jest dumny z występu swojej drużyny, bo gra właśnie tak, jak tego oczekuje. Rzeczywiście, trudno było do czegoś się przyczepić.

Wazza pobił rekord. Jego bramka nie dała zwycięstwa, ale piękny gol w doliczonym gry uratował serię United bez porażki. Sir Bobby Charlton powiedział po meczu – „Skłamałbym, gdyby powiedział, że nie jest mi szkoda utraconego rekordu. Cieszę się jednak, że Wayne zapisał swoje nazwisko w historii naszego klubu”.

Istnieje życie bez Payeta, kiedy Andy Carroll is on fire. Nie jest i nie będzie królem dryblingu. Wolnych też zapewne nie będzie ładował w górny róg, ale świetnie gra głową i potrafi znaleźć się w polu karnym. I oto mamy West Ham w top 10.
Everton śrubuje negatywny rekord Big Sama, pod którego wodzą Crystal Palace ląduje w strefie spadkowej. Już zaczęły się porównania statystyczne do Alana Pardew, w których były selekcjoner wypada dramatycznie. Ten młody Davis z Goodison Park zagrał kapitalnie. W ogóle na Selhurst grali kapitalny mecz. Słupki, poprzeczki, sporo sytuacji.
West Brom co było do przewidzenia zatrzymał drużynę Moyesa, a Watford wywiózł remis z Bournemouth. Dzisiaj kolejne mecze i powinno wpaść co najmniej kilka bramek.

Do końca okienka kilka dni. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale we wtorek 31 stycznia, kiedy kończy się zimowe okienko transferowe gra Premier League. Będzie się działo. Zaczynamy przegląd niedzielnej prasy.

„Costa story” według gazet jeszcze się nie skończyła. Otóż Chelsea jest w stanie rozważyć ofertę z Chin, ale 130 mln i ani pensa mniej to kwota, która zadowoli decyzyjnych na Stamford Bridge. To chyba załatwi sprawę i temat Chin zostanie zamknięty raz na zawsze. (Sunday Times)

„Payet story” za to trwa w najlepsze. Ucichło zainteresowanie Marsylii. Teraz podobno pojawiają się kolejne opcje. Pierwszą z nich jest PSG, które w każdej chwili może wyłożyć pieniądze na stół. Problem jest taki, że Payet jak były gracz OM nie chce grać dla mistrzów Francji. Druga opcja to Nice. Co ciekawe, w grę wchodziłoby jedynie wypożyczenie. Mówić krótko – dla Payeta różowo to wszystko nie wygląda i chyba w ciągu kilku dni Francuz uderzy się w pierś, przeprosi i zacznie walkę o powrót na boiska Premier League. (Mirror/L’Equipe)

Robbie Keane i Joleon Lescott mają łącznie 70 lat, ale wciąż sporo piłkarskiej jakości. Moyes ma związane ręce, jeżeli chodzi o transfery, bo musi najpierw sprzedać zawodników, żeby móc sprowadzić nowych. Tylko kogo można chcieć z ostatniej drużyny ligi poza Defoe? Obaj gracze mają w poniedziałek podpisać krótkie kontrakty z the Black Cats. (Express)

Nie wiadomo, co z Moyesem, ponieważ coraz więcej gazet pisze, że Szkot może sam zrezygnować z pracy. Zastąpić go może Patrick Vieira z NY City. (TalkSport)

Fernando Llorente zostaje na Liberty Stadium. Paul Clement powiedział, że Hiszpan jest zbyt ważnym elementem w walce o utrzymanie, że pozwolić mu odejść. Skasować można kilka milionów, a utrzymanie to zapewne sporo powyżej 100 mln. (Wales Online)

Wayne Rooney otrzyma w przyszłym tygodniu ofertę z Chin, która zagwarantuje mu tygodniówkę na poziomie 1 mln funtów. Informację podają bajkopisarze z największego brukowca. (The Sun)

Patrice Evra i Ben Davies mają wzmocnić obronę Crystal Palace. (Eurosport)

Prawy obrońca Benfiki Nelson Semedo jest na celowniku Manchesteru United. Tak naprawdę obrona Mourinho wygląda pewnie, jedyne braki są na prawej stronie. (A Bola)

Jeżeli dobrze się Wam czytało to wiecie, gdzie kliknąć. Dobrego dnia i zaglądajcie do nas.

By | 2017-01-22T09:55:28+00:00 Styczeń 22nd, 2017|PORANNY PRZEGLĄD PRASY|0 komentarzy

About the Author:

Zostaw komentarz