Jak przywrócić magię Pucharu Anglii?

Często mówimy o tym, że FA Cup zatracił swoją dawną magię i coś co uczyniło go najważniejszym krajowym pucharem w Europie. Warto zadać takie pytanie fanom Sutton United i Lincoln City, którzy przeżywają jedne z najwspanialszych chwil w kibicowskim życiu.

Dla AFC Wimbledon mecz z Sutton United był powrotem do korzeni. To właśnie na Gander Green Lane w 2002 roku dopiero co utworzony klub rozegrał swoje pierwsze spotkanie towarzyskie. Nic więc dziwnego, ze mecz pomiędzy tymi ekipami w Pucharze Anglii został nazwany przyjacielskimi derbami. Gospodarze meczu nie okazali się jednak tak gościnni, jak kilkanaście lat temu, a pierwszy mecz na trudnej, sztucznej murawie zakończył się remisem.

Do rewanżu ponownie w roli faworyta przystępował Wimbledon, który chyba nie do końca odnalazł się w tej roli, bowiem ponownie mocno skomplikował sobie życie. Podopieczni Neala Ardleya co prawda prowadzili 1:0, ale 15 minut przed końcem meczu rywale zdołali wyrównać. To nie był koniec emocji, bowiem goście z Sutton dwukrotnie potrafili trafić do siatki w doliczonym czasie gry, tym samym dokonując rzeczy absolutnie historycznej.

801. fanów United, będących tego dnia na Kingsmeadow śpiewało po końcowym gwizdku, że kontynuują swoją drogę na Wembley. Oczywiście, marzenia tak piękne, jak i nierealne, ale kto zabroni im marzyć, kiedy 15. drużyna Nation League, piątej klasy rozgrywkowej w Anglii, pokonuje rywala, notowanego o 50 pozycji wyżej w futbolowej hierarchii i awansuje do czwartej rundy Pucharu Anglii? Absolutnie nikt.

Tam czeka już na nich Leeds United, a mecz oznacza nie tylko kolejnego zasłużonego rywala, który pojawi się na Gander Green Lane, ale także szansę na spore przychody finansowe, jeżeli tylko angielska telewizja zdecyduje się wyemitować to starcie na żywo, nie wspominając już o przychodach z podziału ze sprzedaży biletów na Elland Road, jeżeli pierwszy mecz zakończyłby się bez rozstrzygnięcia.

Premie finansowe dla klubów, za przejście poszczególnych etapów turnieju:

  • Pierwsza Runda: 18 tysięcy funtów
  • Druga Runda: 27 tysięcy funtów
  • Trzecia Runda: 67 tysięcy 500 funtów
  • Czwarta Runda: 90 tysięcy funtów
  • Piąta Runda: 180 tysięcy funtów
  • Szósta Runda: 360 tysięcy funtów
  • Przegrany w półfinale: 450 tysięcy funtów
  • Wygrany w półfinale: 900 tysięcy funtów
  • Przegrany finalista: 900 tysięcy funtów
  • Zwycięzca turnieju: 1 milion 800 tysięcy funtów

JS118091154_PA_arnold-large_trans_NvBQzQNjv4BqWNgdoYPkG1VmFqp8941_4KODTmbdKB_VzSJ1yuUXjIk

8 tysięcy rozśpiewanych fanów dopingowało z kolei lidera National League Lincoln City w ich starciu przeciwko Ipswich Town na Sincil Bank. Zespół sklasyfikowany w ligowym rankingu o 59 pozycji wyżej, nie był w stanie przeciwstawić się grającym z niezwykłym zaangażowaniem The Imps. Nie pomogła nawet rewelacyjna ostatnio forma Toma Lawrence’a.

Kiedy wszyscy już szykowali się do dogrywki, Adam Marriott posłał piłkę nie z tego świata do Nathana Arnolda, który minął bramkarza i umieścił piłkę w siatce Ipswich, wprowadzając tym samym cały stadion w stan absolutnej ekstazy. Co prawda głównym celem dla Lincoln City jest awans do Football League po pięciu latach zesłania, ale emocji takich jak te we wczorajszym meczu nie zastąpi prawdopodobnie nic, a podobnie jak w przypadku Sutton, wpływy finansowe mogą bardzo mocno pomóc po ewentualnym awansie. W czwartej rundzie czeka już na nich inny rywal z Championship – Brighton and Hove Albion.

Wygrana miała też wymiar mocno symboliczny, bowiem pozwoliła piłkarzom Lincoln na uczczenie pamięci słynnego Graham Taylora, który odszedł kilka dni temu. Tak się bowiem składa, że jest to dla nich pierwszy awans do czwartej rundy Pucharu Anglii od 1976 roku, kiedy do tej fazy turnieju wprowadził ich właśnie Taylor. Wszyscy zgodzą się chyba, że nie było lepszego sposoby, aby uhonorować tę personę.

To właśnie prawdziwa magia FA Cup.

By | 2017-01-18T01:26:51+00:00 Styczeń 18th, 2017|Niższe Ligi|0 komentarzy

About the Author:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Zostaw komentarz