Koniec serii i twierdza Elland Road, czyli 26. kolejka Championship

Tempo Championship zwyciężyło i przez kilka kolejek na naszej stronie nie lądowało cykliczne podsumowanie. Czas jednak powrócić do zmagań na zapleczu angielskiej ekstraklasy, bowiem w 26. kolejce działo się i to nie mało!

Każda seria kiedyś się kończy

To miał być 19. ligowy mecz Brighton bez porażki, inne plany miał jednak Simon Grayson i jego zawodnicy, którzy postanowili wykorzystać dziurę w murze defensywnym The Seagulls, spowodowaną nieobecnością Lewisa Dunka. Udało się i to dwukrotnie za sprawą bramek Huntingtona i Robinsona, na które ani razu nie potrafili odpowiedzieć Murray i spółka. Lider tabeli miał nawet jedenastkę do której podbiegł Tommer Hemed, ale nie był w stanie pokonać golkipera gospodarzy. Porażka nie jest oczywiście żadną katastrofą, ale Chris Hughton musi zrobić wszystko, aby nie dopuścić do powtórki scenariusza sprzed roku, kiedy w podobnym momencie jego piłkarze złapali sporą zadyszkę, co ostatecznie przełożyło się na przegrany wyścig o awans bezpośredni.

Potknięcie swoich największych rywali w tym sezonie wykorzystali gracze Newcastle, którzy co prawda szczęśliwie, ale pokonali Brentford 2:1 i wrócili na pozycję lidera z jednym punktem przewagi nad Mewami. Warto jednak pamiętać, że Albion rozegrali jedno spotkanie mniej. Warto odnotować, że swoją 20. bramkę w tym sezonie zdobył lider klasyfikacji strzelców Championship Dwight Gayle, a na boisku zabrakło tego dnia Scotta Hogana, który łączony jest z transferem do Premier League.

Twierdza Elland Road

Leeds United tworzy prawdziwą twierdzę i poważnie włącza się do walki o awans do Premier League. Co prawda kilka wpadek na Elland Road się przytrafiło, ale ostatnie pięć spotkań na własnym obiekcie to pięć kolejnych zwycięstw, każde do zera. Tym razem podopieczni Garry’ego Monka pokonali Derby County 1:0, po bramce niezawodnego Chrisa Wooda, dla którego było to 14. trafienie w tym sezonie. Lepsi są już tylko wspomniany Gayle oraz Murray i Abracham, którzy na swoim koncie mają po 15 trafień. Naprawdę z wielkim podziwem można spoglądać na to, co Monk zrobił w Leeds. Dzisiaj jego zawodnicy są już solidnym kandydatem do promocji, ale trzeba pamiętać, że to dopiero pierwszy rok jego pracy i jeżeli się nie uda, to nikt nie będzie go spisywał na straty. Ja jestem jednak pewien, że klub pod jego wodzą czeka powrót na należyte miejsce.

Czy Aston Villa i Norwich jeszcze o coś walczą?

Villa, Norwich, Newcastle. Prosta odpowiedź na faworytów do awansu przez sezonem. Newcastle sprawdza się bez wątpienia, ale Aston Villa i Norwich wciąż nie mogą wyrwać się z przeciętności, a w przypadku tych drugich jest to raczej ciągłe pikowanie w dół. Porażkę The Villans z Wolverhampton można jeszcze wytłumaczyć, ale jak może usprawiedliwiać się Alex Neil po klęsce ze słabiutkim i pogrążonym w marazmie Rotherham? Nie tłumaczy tego nawet skrajnie głupia czerwona kartka Nelsona Oliveiry, któremu na moment odcięło prąd. Zespół z takim potencjałem musi wygrywać tego typu mecze. Wciąż podkreślam jednak, że do końca sezonu zostało sporo czasu i nie zdziwię się, jeżeli oba te zespoły zobaczymy w strefie Play-Off. Awans bezpośredni uciekł już chyba bowiem bezpowrotnie.

Debiut marzeń

Zaledwie na dzień przed wyjazdowym meczem z Burton, Wigan Athletic sfinalizowało wypożyczenie Callum Connolly’ego. Klub wyrobił się jednak z uwzględnieniem go w protokole meczowym i 19-letni obrońca pojawił się na boisku. Warren Joyce oczekiwał od niego przede wszystkim solidnego wkładu w grę defensywną, ale niemoc strzelecka kolegów sprawiła, że to właśnie młody defensor stał się tego dnia bohaterem The Latics. Tuż przed przerwą wpisał się do siatki po raz pierwszy, a kilka minut po rozpoczęci drugiej części spotkania poprawił swój strzelecki dorobek. Bramki te pozwoliły na odniesienie piątego zwycięstwa w sezonie i zbliżenie się do Burton na dwa oczka.

To ten chłopak od Ryana Giggsa

Szczęśliwie dla Wigan przegrało też Blackburn, które miało ogromnego pecha, że trafili na tak doskonale dysponowanego Toma Lawrence’a. Wypożyczony do Ipswich z Leicester City pomocnik ma ostatnio świetną serię i niemal co kolejkę zgłasza kolejne bramki do konkursu na gola sezonu. Nie inaczej było w tym przypadku. Tom najpierw popisał się ładną bramką z rzutu wolnego, następnie po jego wrzutce z rzutu rożnego padło drugie trafienie dla Ipswich, a na koniec ponownie wpisał się na listę strzelców, ale to trafienie musicie zobaczyć sami na własne oczy. Przyznam szczerze, myślałem, że przepadnie po transferze do Leicester, ale na szczęście się myliłem. To może być sezon, który otworzy mu bramy do Premier League, a pamiętajmy, że Manchester United wciąż ma prawo do pierwokupu. Być może Lawrence skusi Mourinho, aby z niego skorzystał?

 

Na koniec zostawiam Was z graficznym podsumowaniem tego, co wydarzyło się w minionej serii gier. Autorem grafiki jest oczywiście niezawodny Michał Boncler.

26champ

By | 2017-01-16T16:42:36+00:00 Styczeń 16th, 2017|Niższe Ligi|0 komentarzy

O autorze:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Dodaj komentarz