Taktyczne trendy: Premier League 2016

Rok 2016 już za nami, co wiąże się z wszelkimi plebiscytami, podsumowaniami i wyróżnieniami zalewającymi sportowe media i facebookowe tablice. Najlepszy zawodnik, najgorszy transfer, najwięcej wykreowanych szans, największe rozczarowanie, wymieniać można bez końca. Dziś zaprezentujemy odrobinę odmienne zestawienie, przez które – mam nadzieję – przebrniecie mimo wciąż odczuwanych skutków po sylwestrowej zabawy. Tym razem będzie odrobinę mniej szczegółowo i analitycznie, a bardziej ogólnikowo. Które formacje, ustawienia, założenia taktyczne dominowały w Premier League przez ostatni rok, a które stały się ewenementem lub przestały się sprawdzać? Oto zestawienie, które podsumuje nam trendy taktyczne w angielskiej ekstraklasie.

4-2-3-1

Zacznijmy od najpopularniejszej (co wcale nie znaczy, że jej popularność przez ostatni rok w Anglii wzrosła), stosowanej przez wiele ekip formacji 4-2-3-1. Główną zaletą tej formacji jest zabezpieczenie i zagęszczenie środkowej strefy dwoma defensywnymi pomocnikami oraz zapewnienie odpowiedniej ilości zawodników przed linią piłki w fazie odbioru. Jest ona przede wszystkim formacją bezpieczną, więc stosują je drużyny zarówno z dołu, środka jak i topu tabeli.

Drużyny używające: Chelsea, Liverpool, Manchester United, Stoke, WBA, Crystal Palace, Everton, Swansea, Arsenal, Manchester City, Tottenham, Bournemouth

Część z tych drużyn wykorzystywała tę formację tylko przez jakiś czas, lecz uznałem, że warto to zaznaczyć. Oczywiście stosowane są różne wariacje tego ustawienia. Ekipy posiadające mniej jakości w zasobach ludzkich z reguły używają ustawienia z szeroko grającymi skrzydłowymi oraz ofensywnym pomocnikiem grającym trochę głębiej, a nie tuż za samotnym napastnikiem. Świetnym przykładem jest Crystal Palace czy West Brom. Ekipy (obecnie) Allardyce’a i Pulisa wykorzystują szeroko ustawionych skrzydłowych i rosłego napastnika. Tworzą okazje poprzez dośrodkowania z bocznych sektorów, najczęściej już z wysokości pola karnego. Rola bocznych obrońców w ofensywie jest wtedy znacznie zmarginalizowana, a defensywni pomocnicy (Jedinak i Cabaye czy Yacob i Fletcher) stanowią zabezpieczenie i odpowiadają jedynie za zbieranie piłek i dostarczanie ich na lewą lub prawą flankę.

4-2-3-1-west-bromy-i-palace

Innym wariantem tej formacji posługiwały się drużyny posiadające wysokiej jakości ofensywnych pomocników oraz ofensywnie usposobionych bocznych obrońców. Chelsea, Liverpool, Manchester United oraz ich rywale – City – stosowali 4-2-3-1 z dwoma „skrzydłowymi” operującymi bliżej środka, korzystającymi ze swoich walorów technicznych. Długo nie trzeba szukać przykładów: Hazard, Coutinho, Willian, Lallana, De Bruyne czy chociażby Mata. Z reguły w takim zestawieniu potrzebny jest tzw. holding midfielder, czyli pomocnik potrafiący powstrzymać akcję przeciwnika, kontrolować tempo gry. Silny fizycznie z dobrym podaniem, operujący między skrajnie ofensywną trójką a linią defensywy. W Chelsea był to Matić, w United Carrick i przez pewien czas pan 89 milionów Paul Pogba. W drużynie Obywateli tę rolę pełnił Fernandinho i Gundogan (gdy był zdrowy, czyli rzadko), natomiast w Liverpoolu pochwały za grę w tej roli zbiera Jordan Henderson.

Gra w takiej formacji, z tego typu zawodnikami, opiera się w znacznej mierze na kreatywności ofensywnej trójki, czyli dwóch fałszywych skrzydłowych i ofensywnym pomocniku. Wymianami podań przed polem karnym i ruchami wertykalnymi starają się oni dostać w pole karne przeciwnika. Ważną rolę odgrywają boczni obrońcy, którzy miejsce mają właśnie dzięki zejściu skrzydłowych ku bardziej centralnej strefie.

Z tego powodu Chelsea nie radziła sobie w tej formacji – brak klasowego ofensywnego pomocnika i typowego lewego obrońcy, który potrafiłby wykorzystać przestrzeń stworzoną przez kolegów w ofensywie. Dlatego też Manchester United nie do końca potrafił wykorzystać jakość Pogby – pokrywał się rolami z Herrerą lub Carrickiem, mając przed sobą (kaleczącego pozycję ofensywnego pomocnika) Rooneya.

To ustawienie wszyscy znamy, niektórzy kochamy, a niektórzy nienawidzimy. Z pewnością kochali fani Chelsea, gdyż w fazie defensywnej 4-2-3-1 przeistacza się w 4-1-4-1, tudzież 4-5-1, co tworzy dwie skondensowane linie, które ustawione odpowiednio nisko zapewniają utrudniony dostęp do własnej bramki. Krócej: autobus.

4-2-3-1-chelsea-city-itp

Jest jeszcze jedna drużyna, która w teorii wykorzystywała 4-2-3-1 ale w na tyle specyficzny sposób, że postanowiłem się odnieść do niej z osobna. Piłkarze Tottenhamu są czasem określani „robotami Pochettino” w środowiskach skrajnie zorientowanych taktycznie. Argentyńczyk wykorzystuje w pełni potencjał swoich bocznych obrońców – Walkera i Rose’a, którzy (trudno się z tym nie zgodzić) są najbardziej ofensywnie ukierunkowaną parą „fullbacków” w Premier League. Wystarczy spojrzeć na ich bramki i asysty. Pochettino stosuje 4-2-3-1 właściwie bez skrzydłowych z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście można zaoponować „Ale jak to, Sissoko i Lamela to niby nie skrzydłowi?”. Może i nimi są, ale w drużynie Spurs gdy grają, to operują znacznie bliżej środka.

Jak na dłoni widać, że preferowanym ustawieniem jest gra z silnym defensywnym pomocnikiem (Wanyama, według mnie obok Kante i Gueye najlepszy defensywny pomocnik tej ligi), łącznikiem między obroną a atakiem (Dembele) oraz trzema ofensywnymi pomocnikami. Rolę tę spełniają Eriksen, Alli oraz Lamela, Son bądź Sissoko. Jest to świetne rozwiązanie – wykorzystuje potencjał wszystkich zawodników Tottenhamu w fazie ofensywnej. Dele Alli już teraz wykazuje tendencję do wejść w drugie tempo w pole karne, niczym Frank Lampard, Christian Eriksen najlepiej czuje się w znacznej odległości od bramki przeciwnika, skąd może posłać prostopadłą piłkę lub uderzyć z dystansu.

Tercet ofensywnych pomocników Tottenhamu operuje w centralnej strefie co naturalnie ściąga defensywę przeciwnika, a ich wymienność pozycji ułatwia znalezienie luki w szykach obronnych. Jak łatwo się domyślić, to tworzy mnóstwo przestrzeni dla obu bocznych obrońców, którzy funkcjonują jako skrzydłowi, skrajnie ofensywni. Heatmapy Walkera i Rose’a nie kłamią – to oni tworzą największe zagrożenie pod bramką przeciwnika a ich dośrodkowania mają sens, z racji wejść w pole karne Alliego, Kane’a i trzeciego z ofensywnych pomocników. Jest to według mnie najbardziej poukładana (wraz z Chelsea) taktycznie drużyna w angielskiej ekstraklasie. Brakuje im jedynie wartościowych zmienników dla ofensywnych pomocników oraz Harry’ego Kane’a.

tottenham-4-2-3-1

4-3-3

Drużyny używające: Sunderland, Swansea, Middlesbrough, Southampton, Everton

Jedna z ulubionych formacji angielskich klubów. Trójka środkowych pomocników (w tym jeden defensywny) w teorii zapewnia zagęszczenie centralnej strefy i dominację środka pola. Albo przynajmniej zabezpieczenie przed przedarciem się tą częścią placu gry. Dlatego tak chętnie korzystają z tego rozwiązania menadżerowie klubów o kadrze niższej jakości. Ponadto, schemat rozgrywania akcji jest banalnie prosty, opiera się na wykorzystaniu kontrataków i szeroko ustawionych skrzydłowych, bazuje na dośrodkowaniach do osamotnionego napastnika, który może wbiec pomiędzy bramkarza a linię obrony.

W takim ustawieniu rola bocznych obrońców może być dwojaka:
1. Mogą korzystać z ruchu skrzydłowych do środka boiska i próbować obiegów za ich plecami
2. Mogą korzystać z szerokiego ustawienia skrzydłowych i próbować rajdów z głębi pola ścinając do środka

Na tym korzystają tacy obrońcy jak Patrick van Aanholt czy Seamus Coleman, którzy ścinając do środka tworzą zagrożenie przewagą liczebną na którejś ze stron.

W fazie odbioru piłki 4-3-3 przeistacza się w 4-1-4-1, co tworzy dwie linie przed własną bramką, z defensywnym pomocnikiem pomiędzy nimi. Dobrze egzekwowane, to ustawienie zapewnia małe przestrzenie między liniami, a więc utrudniony dostęp do bramki.

4-3-3

3-4-3

Drużyny używające: Chelsea, Stoke, Manchester City, Tottenham, Everton, Watford, Bournemouth, Hull

Euro, Conte, Coleman. Dzięki imprezie we Francji oraz tym dwóm szkoleniowcom 3-4-3 (i jej różne warianty) jest formacją, która w Anglii zanotowała największy wzrost popularności w ubiegłym już roku. Oczywiście drużyną, która najbardziej korzysta z przekwalifikowania się na to ustawienie jest Chelsea, ale to zmotywowało również inne kluby do pójścia tą drogą. Kto by pomyślał, że Everton czy Stoke będą grały ustawieniem z trzema obrońcami?

Kilku szkoleniowców wykorzystało tę formację, aby spróbować zatrzymać ekipę Antonio Conte, dochodząc do wniosku, że odwzorowując ich ustawienie w stosunku 1 do 1 będą w stanie kontrolować choć trochę spotkanie. Oczywiście filozofię gry w tym systemie trzeba zrozumieć i wypracować pewne mechanizmy, więc nie zawsze to działało (patrz Stoke, Everton). Inne drużyny, jak Manchester City czy Tottenham starały się wykorzystać potencjał swoich zawodników, którzy mogą spełniać rolę wing backów (czyli na nasze – wahadłowych). Do tej roli w teorii świetnie nadają się na przykład Sane, Navas, Rose czy Walker. Jest też drużyna która od samego początku stosuje tą formację. Ustawienie z trójką środkowych obrońców jest bardzo popularne we Włoszech, skąd wywodzi się Walter Mazzarri, obecny szkoleniowiec Watfordu.

3-4-3 w założeniu jest ustawieniem bardzo bezpiecznym. W fazie odbioru piłki, niezależnie od nastawienia drużyny, tworzy się formacja 5-4-1, z czwórką pomocników operujących wąsko w środku, co zapewnia zagęszczenie tej strefy. Obrona bocznych sektorów jest łatwiejsza, gdyż fakt posiadania 3 środkowych obrońców pozwala wahadłowym na naciskanie wyżej przeciwnika. Dodając do tego presję ze strony jednego ze środkowych pomocników, a także pomoc od jednego z bocznych napastników, mamy obraz wypchnięcia przeciwnika z bocznej strefy boiska.

W ataku wahadłowi współpracują z bocznymi napastnikami na zasadzie „sprzecznych” ruchów bez piłki. Znaczy to po prostu, że gdy boczny napastnik robi ruch do środka boiska, tworzy przestrzeń w bocznej strefie dla wahadłowego. Może również zejść do boku, ściągając obrońców w tamten sektor, co wing back wykorzystuje atakując bliżej środka. Dwójka środkowych pomocników ma za zadanie odbiór piłki i rozegranie jej do flanki, gdzie jeden ze środkowych obrońców, wahadłowi i boczni napastnicy tworzą przeładowanie, przewagę liczebną.

3-4-3

 4-4-2

Drużyny stosujące: Leicester, Burnley, Hull

Dziwny był to rok dla tej formacji. W maju zbierała laury dzięki mistrzostwu Leicester, a jej popularność w drugiej połowie 2016 można by przedstawić wykresem funkcji –x. Stopniowo kluby odchodziły od tego klasycznego ustawienia, bazującego na prostym schemacie. Szybcy skrzydłowi, silni napastnicy, długie piłki, kontrataki. Straciło to niejako byt w obecnym sezonie, głównie za sprawą utrudnionej dominacji środka pola i kontroli gry.

Posiadając jedynie dwóch środkowych pomocników drużyny nie są w stanie kontrolować centralnej strefy, przez co skazują się na kontrataki i potocznie mówiąc: murowanie. Dużo przy tym ustawieniu zależy od współpracy i postawy duetu napastników, co prowadzi do swoistego ryzyka: jeśli napastnicy są bez formy, ciężko stworzyć sytuację do zdobycia bramki. Linia pomocy jest bardzo rozciągnięta z racji tylko czterech zawodników w tej strefie boiska, przez co podania muszą być dłuższe, a jak wiadomo to się wiąże z ryzykiem niedokładnego zagrania.

W fazie defensywnej ważna jest defensywna praca wykonywana przez dwójkę napastników. Powinni być agresywni i cały czas wywierać presję na środkowych obrońcach/pomocnikach rywala podczas ich rozegrania. Ponadto istotna jest charakterystyka środkowych pomocników. Z racji tego, że w praktycznie każdym meczu przeciwnik ma przewagę liczebną w tej strefie, pomocnicy pokonują średnio kilka kilometrów więcej niż ich vis-à-vis w innych ustawieniach. Posiadanie zawodnika takiego jak Kante, Gueye czy Wanyama jest zaletą i jednocześnie wymogiem aby drużyna grająca w 4-4-2 posiadała odpowiedni balans. Dobry box-to-box jest obecnie towarem deficytowym, a media prześcigają się w typowaniu kandydatów do bycia nowym Kante (jak to brzmi w odniesieniu do 25-latka…).

442

4-1-2-1-2 (diament)

Drużyny używające: Southampton

Ustawienie, które mi osobiście kojarzy się z Carlo Ancelottim, jego Milanem i Chelsea. Ta formacja ma klasę, styl, jak stare dobre włoskie wino. W tym przypadku podmieńmy przymiotnik na francuskie. Bo jedynie Claude Puel w całej stawce Premier League decyduje się na wskrzeszenie tego ustawienia i wychodzi mu to całkiem nieźle.

Przede wszystkim dlatego, że ma w czym wybierać. Święci mają pod dostatkiem środkowych i defensywnych pomocników, z których ta formacja wyciąga to co najlepsze. Założeniem jest (jak w wielu ustawieniach zresztą) dominacja środkowej części boiska, w czym defensywny pomocnik, dwóch środkowych oraz ofensywny pomocnik mają drużynie zdecydowanie pomóc. I to funkcjonuje. W fazie defensywnej drużyna Puela tworzy formację 4-1-5, zatracając kształt diamentu. Defensywny pomocnik świetnie zajmuje wolną przestrzeń między liniami, duet napastników przyjmuje pozycję odpowiedni lewego i prawego pomocnika, mając za swego rywala bocznego obrońcę przeciwnika. Natomiast środkowi pomocnicy tworzą trójkąt w centralnym sektorze, co praktycznie uniemożliwia przedarcie się tym korytarzem boiska.

Głównym pomysłem na ofensywę, jest ściąganie przeciwników do środka (w końcu jest tam aż 4 pomocników!) i tworzenie przestrzeni dla bocznych obrońców. Z reguły jeden z napastników gra trochę niżej, bądź wyciąga któregoś z obrońców rywala do boku. Ryglem, który zapewnia swobodę w rozegraniu przez środek jest defensywny pomocnik, zajmujący głębszą pozycję, co pozwala trójce środkowych pomocników na operowanie wyżej. Wyżej rozumiemy jako częste wejścia w pole karne, tworząc przewagę liczebną przy dośrodkowaniach bocznych obrońców. Wydaje się, że ta formacja pasuje idealnie do Świętych. Ofensywnie nastawieni boczni obrońcy – Bertrand i Cedric. Typowy snajper, czyli Charlie Austin, w duecie z lubiącym grać niżej szybkim Redmondem. Wielu środkowych pomocników, wystarczy wymienić Oriola Romeu, Ward-Prowse’a, Tadicia, Daviesa czy Højbjerga. Ciekawy pomysł francuskiego szkoleniowca nie umknął mojej uwadze, ale zamyka on to zestawienie, gdyż jest ewenementem w skali angielskiej ekstraklasy.

diament

Święta już za nami, ale postanowiłem do tego nawiązać i dorzucić do tego zestawienia w ramach ciekawostki. Choinka!

Ustawienie 4-3-2-1, które co prawda jest w ostatnich sezonach mniej popularne, pojawiło się niedawno na boiskach Premier League za sprawą Mauricio Pochettino i jego Tottenhamu. Nazywane potocznie choinką za sprawą kształtu formacji było próbowane już wcześniej w Anglii. Carlo Ancelotti starał się wprowadzić je w Chelsea, chcąc wykorzystać bardzo mocną trójkę środkowych pomocników, których wszechstronność zapewniała silną drugą linię i swobodę ofensywnego tercetu. Dodatkowo ich współpraca w linii stanowiła zabezpieczenie i umożliwiała podłączanie bocznych obrońców do akcji na połowie przeciwnika. W Chelsea trójkę pomocników tworzyli Ballack, Essien oraz Lampard, przed nimi operowali Anelka, Malouda i Drogba. Patrząc na nazwiska – to miało prawo wypalić. Pochettino wykorzystał siłę fizyczną i wszechstronność Victora Wanyamy, Dembele i młodego Winksa, aby w pełni uwolnić potencjał trójki Eriksen-Alli-Kane. Taką choinkę mógłby zażyczyć sobie każdy fan piłki nożnej pod… choinkę.

choinka

Co w tym roku? Przeczuwam dalszy rozwój wariantów i odmian 3-4-3, zwłaszcza, że sprawdza się to w niektórych drużynach i widać w tym ustawieniu potencjał. Zakładam, że wciąż popularne będzie 4-2-3-1 z racji zasobów kadrowych drużyn Premier League – każdy ma w swoim składzie skrzydłowych, silnego defensywnego pomocnika i typową „9” na szpicy. Popularniejsze może być również zestawienie 3-5-2, które na angielskich boiskach w tym roku pojawiło się zaledwie parokrotnie. Czekam z niecierpliwością jakie nowinki taktyczne przywieje nam kolejne 12 miesięcy do Premier League. Może być tylko ciekawiej.

By | 2017-01-02T11:31:33+00:00 Styczeń 2nd, 2017|Bez kategorii|2 komentarze

About the Author:

Znany również jako Jacek Gmoch. Lubię strzałki i wykresy. Swansea&Chelsea.

2 komentarze

  1. Patryk 3 stycznia 2017 w 11:18- Odpowiedz

    Więcej takich artykułów proszę 🙂

  2. Wojtek 4 stycznia 2017 w 12:32- Odpowiedz

    Niby najprostsze rzeczy typu zejście do środka, zrobienie miejsca dla full backa, stworzenie przewagi w środku pola, ale i tak świetnie się to czyta i ze zniecierpliwieniem będę czekal aż Puel zastosuje diamencik, bo ta gra w obronie wygląda ciekawie.
    No i oczywiście: http://m.sadistic.pl/galeria/21574/wyncyj-kurwa

Zostaw komentarz