Statystyczne ciekawostki na półmetku sezonu. Southampton może spaść?

Statystyki to w piłce ważna rzecz. Co prawda znane jest powiedzenie, że są one jak spódniczki mini – dużo pokazują, ale zasłaniają to, co najważniejsze. Porównanie to ma związek ze statystykami meczowymi, my jednak zajmiemy się dzisiaj tabelą. Nie ma również co ukrywać, że kluczowa jest data i godzina pojawienia się tego tekstu. Wczorajszym meczem Arsenalu z Crystal Palace zakończyliśmy pierwszą połowę obecnego sezonu i właśnie nią się teraz zajmiemy. 

Na początek jednak krótkie wprowadzenie i poradnik jak korzystać z zamieszczonych w tym tekście statystycznych ciekawostek. Po pierwsze, pod lupę braliśmy tylko i wyłącznie ostatnie dziesięć sezonów Premier League, zaczęliśmy więc analizę od roku 2006. Żadna liczba ani porównanie nie będzie więc sprzed sezonu 2006/2007. To bardzo ważne, ponieważ nawet jeżeli w tekście będzie słowo “najwięcej”, “najmniej” itd., to wciąż ma się ono tylko do wspomnianego już okresu ostatniej dekady. Drugą ważną uwagą są niezbyt profesjonalne dane z oficjalnej strony Premier League. Tabele, które są tam dostępne i z których korzystaliśmy, nie są w pełni poprawne i zdarza się, że gdy chce się zobaczyć tabelę po 19. kolejkach z sezonu 2009/10, ukazuje nam się zestawienie po dwudziestu meczach… Oczywiście można by się w to bawić ręcznie i wszystko dokładnie wyliczyć, ale zajęłoby to całą dobę, więc wybaczcie, mimo wszystko błędy ze strony Premier League nie powinny mieć wielkiego przełożenia na nasze ogólne wnioski.

Zacznijmy od drużyn na szczycie tabeli. Prowadzi Chelsea, która zgromadziła 49 oczek i jest to najsilniejszy lider po pierwszej części sezonu w ostatnich dziesięciu latach. 7 razy zdarzało się, że zespół, który w tym momencie był na prowadzeniu, zdobywał mistrzostwo Anglii. Fani The Blues mogą więc zacierać ręce, bo historia jasno pokazuje, że tytuł dla ekipy Conte jest bardzo prawdopodobny.

Co z najlepszą czwórką, która każdemu od razu kojarzy się z awansem do Ligi Mistrzów? Tylko siedem razy zdarzało się, że drużyna będąca po 19. kolejkach poza TOP4, kończyła w niej sezon. Rekordem jest wynik Arsenalu z sezonu 2012/13. Wówczas podopieczni Wengera w połowie sezonu byli dopiero na 7. miejscu, a mimo to udało im się wedrzeć do Ligi Mistrzów. Na uwagę zasługuje również wyczyn Chelsea z kampanii 2010/11 oraz Liverpoolu trzy lata później. Obie drużyny zdobywały wtedy wicemistrzostwo, mimo że były poza TOP4 po 19. meczach. Ciekawy jest również fakt, że kluby z trzech pierwszych miejsc w połowie sezonu, zawsze kończyły go w najlepszej czwórce. W każdym z siedmiu przypadków, wypadała więc czwarta drużyna. A zdarzało się, że były to niespodziewanie Aston Villa, Everton czy Southampton.

Jak to przekłada się na obecny sezon? Na tytuł największe szanse ma Chelsea, ale za to drugi Liverpool i trzeci Arsenal powinny czuć się pewnie w kontekście awansu do Champions League. Bezpieczny nie może czuć się za to Tottenham, a o TOP4 spokojnie mogą powalczyć obie drużyny z Manchesteru oraz jak pokazuje historia, nawet siódmy w tabeli Everton. The Toffees mają jednak znacznie mniej punktów w porównaniu do Kanonierów, którym cztery lata temu udał się skok o kilka pozycji.

Przejdźmy teraz w niższe rejony, bo tam to dopiero jest pole do popisu dla osób lubiących obliczać różne prawdopodobieństwa. W końcu prawdziwego fana angielskiej piłki tak samo jak walka o mistrzostwo fascynuje heroiczny bój o utrzymanie się w elicie. Zacznijmy od statystyki, że z 30 drużyn, które w ostatnich 10 latach zajmowały trzy ostatnie miejsca w połowie sezonu, aż 14 udało się ostatecznie uniknąć spadku. To z pewnością motywujące dla chociażby Łukasza Fabiańskiego, bo jak pokazują akurat te liczby, jego zespół ma prawie 50% szans na utrzymanie się.

Teraz trochę “naj”. W sezonie 2010/11 spadło Blackpool, które po połowie sezonu zajmowało 11. miejsce z 25 punktami na koncie. To najwyższa pozycja klubu, który potem musiał pogodzić się ze spadkiem. Ponadto dwa razy spadały drużyny z 12. pozycji  po 19. kolejkach. Wyobraźcie więc sobie, że w maju może okazać się, że z Premier League pożegna się obecnie 9. Southampton. Święci mają przecież punkt mniej niż rekordowe Blackpool. Niechlubny dorobek punktowy Mandarynek, to również największa liczba oczek, która nie dała utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jak to wygląda na drugim biegunie? Najmniej punktów w połowie sezonu, z drużyn które ostatecznie się utrzymały, miał Sunderland w poprzednim sezonie. Czarnym Kotom potrzebne było zaledwie 12 oczek po 19. spotkaniach. Drużynie ze Stadium of Light udawało się do tego dwukrotnie utrzymywać z 14 punktami na półmetku. Warto również zwrócić uwagę na wyczyn Leicester. Lisy w połowie sezonu 2013/14 miały 13 oczek, utrzymały się, a w tym samym momencie kolejnego sezonu były na drugim miejscu z dorobkiem 39 punktów!

Myślicie, że to koniec naszych wniosków? Skądże! Jedziemy dalej. Tylko raz w ostatniej dekadzie zdarzyło się, że do Championship spadły wszystkie trzy drużyny, które w połowie sezonu były w strefie spadkowej. Sytuacja dotyczy Wigan, Reading i QPR w kampanii 2011/12. 7 razy mistrz utrzymywał swoją pozycję, a 3 razy drużyna zamykająca tabelę na półmetku, kończyła sezon poza ostatnią trójką. Ciekawostką jest również fakt, że w ostatnich dwóch sezonach z Premier League żegnała się 15. drużyna pierwszej części kampanii. Obecnie to pechowe miejsce zajmuje… mistrz Anglii, Leicester!

Oczywiście to wszystko tylko liczby z historii i nie możemy brać ich za mocno do siebie, ale mimo wszystko można za ich pomocą wyliczyć pewne prawdopodobieństwo. No bo na przykład skoro pierwsze trzy drużyny na półmetku sezonu zawsze kończyły w TOP4, to czemu teraz miałoby być inaczej? Z drugiej strony wszyscy możemy być zaskoczeni, gdy tytuł zdobędzie drużyna zajmująca obecnie 8. miejsce, spadną te z 10., 16. i 17., a do Ligi Mistrzów awansuje Stoke. Wtedy okaże się, że cały ten artykuł jest kompletnie bez sensu.

 

By | 2017-01-02T05:18:33+00:00 Styczeń 2nd, 2017|Bez kategorii|0 komentarzy

About the Author:

Kibic Premier League oraz reprezentacji Polski. Lubię statystyki, tabelki oraz pobijanie wszelakich rekordów.

Zostaw komentarz