Dlaczego Iheanacho gra tak mało?

Po wczorajszych emocjach związanych z Boxing Day przyszedł czas na odrobinę wniosków i refleksji. Wszystkie zespoły z czołówki zgodnie zgarnęły komplet punktów, z mniejszymi lub większymi kłopotami. Jako fan Obywateli najbardziej czekałem oczywiście na mecz, który leciał najpóźniej. Na KC Stadium Tygrysy z Hull mierzyły się z Manchesterem City.

Biorąc pod uwagę, że to ostatni mecz nieobecności Sergio Aguero, czekałem na to jedno nazwisko w składzie – i po raz kolejny się zawiodłem. Zamiast Kelechiego Iheanacho w protokole meczowym ujrzałem Nolito. Mimo całej mojej sympatii do Hiszpana – nie jest to piłkarz, który jest w stanie odmienić losy spotkania. Owszem, jest w stanie strzelić gola czy zaliczyć asystę, ale jego gra jest raczej uzależniona od dyspozycji całego zespołu. Nigeryjczyk natomiast znów udowodnił, że zasługuje na miano jednego z największych młodych talentów na Wyspach.

Wczorajszy mecz pokazał, że Obywatelom ciężko gra się bez napastnika. Dobrze funkcjonowało kreowanie akcji w zespole Pepa Guardioli – Sterling, Silva i De Bruyne wymieniali między sobą dziesiątki podań, ale brakowało tego instynktu snajpera w polu karnym. Schodząc na przerwę, Guardiola miał nietęgą minę. Może wtedy wiedział już, że popełnił błąd nie wystawiając Iheanacho. 0:0 z Hull to bądź co bądź rozczarowanie, nawet grając na wyjeździe. Może dlatego wpuścił Nigeryjczyka „już” w 57 minucie, zmieniając bezbarwnego Nolito. Odtąd zaczęła lepiej funkcjonować gra z kontry, szczęście też dopisywało Obywatelom. Dwie świetne akcje Sterlinga dały im rzut karny i gol samobójczy Tygrysów, ale perełką tego meczu był drugi gol. Z kontrą ruszyli wtedy Silva, de Bruyne i Iheanacho. Rudowłosy Belg w biegu poinstruował młodego kolegę, gdzie ma się ustawić w polu karnym, nim ten podał w bok, do Davida Silvy. Dalej poszło jak po sznurku.

Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego Kelechi dostaje tak mało minut na boisku. Chłopak ma 20 lat i ten dar, który może mieć tylko bardzo dobry napastnik. Zawsze wie, gdzie się ustawić, umie współpracować ze starszymi kolegami i, co chyba najważniejsze, strzela ważne gole. Już choćby w zeszłym sezonie zapewnił komplet punktów w końcówce meczu z Crystal Palace, kiedy całej drużynie wybitnie nie szło. W tym sezonie świetnie wykorzystał niefrasobliwość Daleya Blinda w derbach Manchesteru i strzelił gola z bliskiej odległości. Wczoraj strzałem na 2:0 dał spokój drużynie, zapewniając jej zwycięstwo.

Kelechi często jest porównywany do Marcusa Rashforda. Obaj są świetni jak na swój wiek i zapewne wielkie kariery dopiero przed nimi, ale ich styl gry znacząco się różni. Rashford to szybkość, drybling, dynamika – Iheanacho natomiast to spryt, skuteczność i dobre ustawienie się w polu karnym. Niewątpliwie Kelechiemu pomaga to, że… nie jest Anglikiem. Wychodzę z założenia, że im mniejsza popularność w takim wieku, tym lepiej. Wyobrażacie sobie tę burzę, gdy Rashford nie spełni pokładanych w nim nadziei?

Moim zdaniem Pep Guardiola musi przemyśleć taktykę z dwoma napastnikami, lub wpuszczać Iheanacho na więcej niż 10 minut. Czy to zwykła nieufność wobec młodych graczy? Nie trzeba przecież koniecznie grać gwiazdami. Spodobał mi się fakt, że John Stones nie okazał się świętą krową i usiadł na ławce na kilka spotkań, bo po prostu na to zasłużył. Dlaczego więc gra taki Nolito czy Navas, a Iheanacho to „tylko” joker?

By | 2017-04-13T19:51:00+00:00 Grudzień 27th, 2016|BLUE MOON, Manchester City|0 komentarzy

About the Author:

Jedyny fan City w promieniu stu kilometrów. I to dłużej niż od roku!

Zostaw komentarz