Komedia w FA – Pawson, Vardy i zawieszenie

28 minuta spotkania na Britannia Stadium między Stoke a Leicester. Jamie Vardy w pościgu za straconą piłką wchodzi wślizgiem w nogi Mame Dioufa. Craig Pawson bez wahania wyciąga czerwoną kartkę. I postronny widz, nie znający szczegółów na tym mógłby zakończyć swoje przemyślenia. Jednak po przeanalizowaniu sprawy z szerszym spojrzeniem, można dojść do wniosku, że Football Association to jedna wielka komedia. Zwłaszcza gdy chodzi o sędziowanie.

Zacznijmy od tego, że sędzia tamtego spotkania, Craig Pawson, nie powinien być w ogóle na płycie boiska. Dlaczego? Fani Manchesteru United i Crystal Palace chyba znają odpowiedź, bo zawiera się ona w ich ostatnim starciu, które prowadził nie kto inny jak pan Pawson. Z pomocą i wyjaśnieniem zachowania arbitra przychodzi nasz dzisiejszy odpowiednik „Pana Sławka” z Canal Plus – były sędzia, a obecnie ekspert, Kenneth Hackett, do którego opinii będę się odnosił.

Błąd wyszedł z góry od organizacji zajmującej się nadzorem i przydzielaniem arbitrów do spotkań. Jak wspomniałem wcześniej, mecz na Selhurst Park nie należał, delikatnie mówiąc, do najlepszych w wykonaniu Pawsona. Przykładem niech będzie wjazd obiema nogami Marcosa Rojo w Wilfrieda Zahę, które angielski sędzia nagrodził żółtą kartką. Po tym spotkaniu spadła na niego ogromna fala krytyki, której na pewno był świadom – mamy XXI wiek, nie da się uciec od mediów i ich opinii. Oczywista czerwona kartka, której nie pokazał Argentyńczykowi odbijała się echem w jego głowie przez cały dzień. Dzień odpoczynku, który miał przed spotkaniem na Britannia Stadium.

Nie trzeba być ekspertem ligi angielskiej, żeby wiedzieć jak może wyglądać starcie Leicester ze Stoke. Dwa zespoły preferujące długą piłkę, chłopy na schwał i żadnego odstawiania nóg. Kto w PGMOL (Professional Game Match Officials Limited) miał czelność do takiego pojedynku oddelegować gościa, który pewnie jeszcze w głowie miał rozważania jak bardzo popsuł widowisko na Selhurst Park? Dodajmy do tego z pewnością lekkie zmęczenie, które nie ułatwia podejmowania decyzji… I mamy kolejne błędy.

Decyzja o wyrzuceniu Vardy’ego była błędna, oczywiście. Anglik nie oderwał obu nóg od ziemi, a jego wślizg trafił w nogi Mame Dioufa przez ingerencję Glena Johnsona. Obrońca Stoke popchnął napastnika Lisów w momencie gdy ten robił wślizg. Postawmy się jednak w sytuacji, w jakiej znalazł się Craig Pawson. „Przedwczoraj nie dałem czerwonej za podobny wślizg. To było na pograniczu czy Vardy przesadził?”. Potem karny przeciwko Leicester. Również dyskusyjne ułożenie ręki Danny’ego Simpsona. „Podyktować? Może w poprzednim nie podyktowałem, to teraz powinienem?”. Na jego decyzję na pewno wpłynęły błędy z poprzedniego meczu. Czy należy go za to obwiniać?

Wina leży po obu stronach – zarówno sędziego jak i FA. Działacze musieli zdawać sobie sprawę z błędów popełnionych w poprzednim spotkaniu,  wiedzieli jak to wpływa na pewność siebie i koncentrację arbitra podczas kolejnego meczu. A mimo to przydzielili mu starcie dwóch ostro grających drużyn. I żeby nie było niedomówień – FA może elastycznie zmieniać przydział sędziów do następnych spotkań.

To nie koniec rewelacji. Lisy oczywiście słusznie odwołały się od czerwonej kartki Jamiego. Angielska federacja po analizach wideo ma opcję uchylić się od banicji danego zawodnika, lub odrzucić apelację. Każdy ekspert, każdy były arbiter i chyba każdy kto widział to zajście natychmiast unieważniłby zawieszenie dla Anglika. Co robi FA? Odrzuca wniosek o odwołanie się i Vardy pauzuje 3 kolejne spotkania. Tyle się mówiło w poprzednich sezonach o kampanii przeciwko Chelsea, czy władze chcą zapisać nowe karty historii doprowadzając do spadku obecnego mistrza?

Tak na pokrzepienie serc: Craig Pawson już w sylwestra będzie prowadził starcie Liverpoolu z Manchesterem City. System kar i nagród chyba uległ przedawnieniu w angielskiej federacji, skoro arbiter popełniający tyle rażących błędów w przeciągu dwóch ostatnich spotkań jest oddelegowany do sędziowania spotkania na szczycie. Wszyscy kochamy Premier League, piękno piłki i emocje. Szkoda, że wysoko postawieni działacze i sędziowie tak często wypaczają swoimi decyzjami spotkania i odbierają to piękno. Emocje zostają, z reguły te negatywne.

By | 2016-12-22T09:59:32+00:00 Grudzień 21st, 2016|Leicester City|0 komentarzy

O autorze:

Lubię strzałki i wykresy. Student, amatorski kopacz, wierny kibic Chelsea. Marzy się praca analityka, druga twarz to romantyk futbolu.

Dodaj komentarz