I like Mondays: 17. kolejka okiem Angoli

Dobre mecze najlepszych drużyn, tylko Arsenal po raz kolejny zawiódł. Dwa spotkania, w których prowadził, zakończyły się porażkami i jeden z nas miał “jechane” przez cały poniedziałek. Każdy musiał wbić szpilę. “Open office” ma to do siebie, że każdy może podłączyć się do rozmowy.

Rob, kibic Liverpoolu: To był tak intensywny mecz, że miałem wrażenie, jakby nie było przerwy, a ja siedziałem przez te blisko dwie godziny na jednym oddechu. Jak już się skończył to byłem tak psychicznie wyczerpany, jakbym grał w tym meczu. Trzeba oddać rywalowi, że grali koncertowo pierwsze pół godziny. Pierwszy raz, a oglądałem derby jeszcze kiedy mieszkałem w RPA, widziałem Everton grający takim pressingiem. Nie mogliśmy złapać rytmu, a kilka ujęć pokazało, jak Klopp jest wściekły. Niemiec zniszczył Everton w zeszłym sezonie, ale to było dla niego nowe doświadczenie i chyba właśnie w poniedziałek zrozumiał, co to znaczy grać o prymat w Merseyside. Kumpel kibic Evertonu wysłał mi po meczu smsa – Kurwa nie zasłużyliście na to zwycięstwo. Ale gratuluję! Odpisałem – Pierwszy raz mi was szkoda. Trudno wyróżnić kogokolwiek po tym meczu. Tu zawsze najważniejszy jest wynik, a nie gra czy popisy indywidualne. Stu wszedł i wyglądało to jak zmiana biegu na wyższy. Tak naprawdę jemu i obronie zawdzięczamy trzy punkty. Mane musiał to wykorzystać. Wracając do tych pierwszych 30 min to było widać, jak bardzo brakuje Coutinho. On mimo postury potrafi przytrzymać piłkę, uspokoić grę, wymusić ruch partnerów. Brakuje go, ale czytałem, że w styczniu ma wrócić. Dzięki Bogu. Jeszcze słowo o Barkleyu. Wszyscy po nim jadą za ten faul. Skurwysyństwo straszne, ale młody Gerrard robił dokładnie to samo. Był tak nabuzowany, że czasami odcinało mu myślenie.

***
Graham, kibic Tottenhamu: Gramy strasznie nudną piłkę w ostatnich meczach, ale teksty w prasie, że jesteśmy słabi to totalna bzdura. Przecież my oddaliśmy ze 25 strzałów. Nie wpadało i takie mecze się zdarzają. Trzy punkty po słabym meczu są ważne i pokazują, że jesteśmy klasową drużyną. Martwi mnie co innego. My gramy zbyt jednostajnie. Brakuje nam szybkości. Nie chodzi jednak o przygotowanie, a o charakterystykę graczy. Oprócz Rose’a, Walkera i Lameli nie mamy zawodników, którzy mogą przyśpieszyć grę. Kane, Eriksen czy Alli to nie są zawodnicy pokroju De Bruyne, Aguero, Hazarda czy Sancheza. Nam właśnie w ofensywie brakuje kogoś, kto będzie mógł wyjść z kontrą. Oczywiście Poche mówi o dominacji, ale czasami nie da się zdobyć bramki posiadając piłkę przez 70% czasu gry. Czasami musisz wyjść z kontrą, jak Chelsea na Etihad i ustawić sobie mecz. To chyba główne zadanie dla Poche w zimowym okienku.

Dan, kibic Chelsea: Tak, tak cieszy mnie, że dla Was wszystkich jesteśmy wzorem. Nabijali się z Conte, że z Juve to nawet Warnock wygrałby tytuł. Że sobie nie poradzi, że gra „trójką z tyłu” polegnie w starciu z brytyjskim 4-4-2, a teraz Graham daje nas za przykład. Pięknie. Kolejne zwycięstwo powiększamy przewagę. Costa co prawda wypadł, ale teraz szansa dla Michy’egh na pokazanie na boisku, że powinien dostawać więcej szans. Ostatnio czytałem wywiad z jednym z analityków z włoskiej stacji Sky, który oczywiście był pytany o skuteczność Conte. Powiedział, że Włoch to facet, który nie narzuca zawodnikom ich zadań na boisku bezpośrednio. On najpierw tłumaczy, co każdy zawodnik musi zrobić na boisku, żeby wygrać mecz. Po kilku takich rozmowach zawodnik dokładnie wie, co zrobić i sam proponuje jakieś rozwiązania. Jose był stanowczy i wyglądało to mniej więcej tak: to jest lista zadań na ten mecz. Nie było dyskusji tylko nakaz bez specjalnego tłumaczenia po co i dlaczego. Nie zapominajmy, że jest tam sporo młodych zawodników, którzy w ostatnich latach mieli za menedżera Portugalczyka, Holendra, teraz Włocha.
Wracając do ligi to kryzys cały czas przed nami, a zapamiętajcie moje słowa – City teraz odpali i walka o mistrza będzie do ostatniej kolejki. Arsenalem bym się nie martwił. Historia nie kłamie i po raz kolejny wszystko się sprawdza.

***

Aymen, kibic Arsenalu: Dopiero połowa sezonu, ale wychodzi nasz kurwa „typowy Arsenal”. Święta i styczeń, a później nie walka o tytuł, tylko o top 4. W zeszłym sezonie byliśmy drudzy, ale nie możemy wygrać tytułu i to jest frustrujące. Strasznie frustrujące. Na Etihad byliśmy, jak bezzębny tygrys. Prowadziliśmy, ale to City przez cały mecz dominowało. Byli szybsi, lepiej grali piłką. Zresztą o czym tu mówić, kiedy nawet Sanchez był niewidoczny. Nie ma kto rozegrać piłki, nie ma drugiego napastnika, błędy w obronie. Do wygrania czy nawet do remisu brakowało nam strasznie dużo. Przede wszystkim rozegrania. Nie ma kreatora, a Sanchez zamiast grać z przodu musi wracać po piłkę. Ta drużyna nie ma klasycznego lidera i tak naprawdę utrzymuje się to od wielu lat. Ja nie mówię o gościu, który strzela masę bramek, a o twardzielu, który krzyknie i zmobilizuje. Charakterologicznie ta drużyna jest budowana przez Wengera dramatycznie. Prasa spekuluje o wielkich nazwiskach, które kupimy w styczniu. Ten klub śpi na kasie. Ostatnio czytałem, że Arsenal ma 300 mln funtów na koncie. Jest więc kasa na nowych zawodników, ale znając Wengera to znowu trafi do nas jakiś Kallstrom. Jeszcze piszą, że Wenger ma podpisać nowy kontrakt. Brak słów. Jak tylko to się stanie to Sanchez i Oezil zakończa negocjacje i poproszą o zgodę na transfer.

James, kibic Manchesteru United: U nas z kolei pozytywnie. Kolejna wygrana, może nie po jakimś wielkim meczu, ale West Brom to cholernie mocna ekipa. Daliśmy im szkołę. Od dłuższego czasu przestałem patrzeć na mecze United, jak na pewne zwycięstwa. Drużyna odpaliła i przez kolejne dwa tygodnie mamy szanse na dołączenie do czołówki. Przy tej formie Arsenalu powinno to być w miarę łatwe. Jestem bardzo zbudowany postawą Rojo. Zdarzają mu się głupie faule, ale wydaje się, że nauczył się już grać w Premier League. Dla mnie najlepszy zawodnik w ostatnich meczach. Pogba też pokazuje klasę. Cały czas jest pod grą. Mówiłem wam chyba dwa tygodnie temu, że nie mam pojęcia jaka jest jego pozycja. Od tego czasu wygląda na gościa, który ma lub chce rozgrywać piłkę. Nie ma głupich strat, kreuje sytuacje, sam strzela. Pokazuje te atuty, które zostały wycenione na te 90 baniek. Z tego słynął w Juve i powoli zaczyna to robić u nas. Jedyne co mnie martwi to słaba postawa Rashforda. Jose nigdy nie był człowiekiem, który stawiał na młodych. Mówił, że u nas będzie inaczej. No nie jest i nie wiem, czy zamiast grywać u nas, nie lepiej byłoby go wypożyczyć. Teraz natężenie gier będzie spore plus Puchar Anglii, może to będzie szansa dla młodych.

By | 2017-02-14T15:58:00+00:00 Grudzień 21st, 2016|I LIKE MONDAYS|1 komentarz

O autorze:

Kawa i angielska piłka. Tak zaczynam każdy dzień na Wyspach.

1 komenarz

  1. GGMU 22 grudnia 2016 w 06:16- Odpowiedz

    Najlepsze angielskie espresso ⚽️

Dodaj komentarz