Wyróżnienia i nagany 17. kolejki

To był ciekawy weekend, w końcu w niedzielę i poniedziałek oglądaliśmy dwa niezwykle interesujące spotkania, przynajmniej na papierze. I rzeczywiście, pierwszy hit kolejki nie rozczarował, dostarczając kilku odpowiedzi. Manchester City  pokazał, że z tej mąki, piekarz Guardiola może jeszcze stworzyć naprawdę niezły chleb. I chociaż słusznie Arsene Wenger ma prawo po tym spotkaniu narzekać na pracę sędziów, zespół jego rywala w niedzielę był jednak lepszy. Z drugiej strony Francuz powinien też zachować optymizm, raz jeszcze Kanonierzy pokazali, że w tym sezonie mogą powalczyć z najlepszymi bez kompleksów. Dopiero w ostatnich minutach emocje podkręciły też derby Liverpoolu, ostatecznie zwycięskie dla czerwonej części Merseyside. My jednak, szukając bohaterów i „złoczyńców” tej kolejki, postanowiliśmy poszukać kandydatów w sobotnich meczach. Co ciekawe, wcale nie mając na myśli spotkania z udziałem lidera rozgrywek.

Swoją drogą, jednego przełomu udało się już „The Citizens” dokonać. Po raz pierwszy od listopada 2012 zdołali oni odwrócić wynik meczu, w którym do przerwy przegrywali. 

Co ciekawe, pierwszy raz w karierze osiem meczów bez czystego konta zaliczył też Petr Cech.

Jeszcze coś o Alexisie, którego przyszłość w Londynie wciąż stoi pod znakiem zapytania.

Wyróżnienia

1) Zlatan Ibrahimović

Po ostatnim tygodniu chyba już nikt nie ma wątpliwości, jak duży wpływ 35-letni zawodnik wywiera na całą ofensywę Manchesteru United. Z byłym reprezentantem Szwecji, atak „Czerwonych Diabłów” jest dokładnie taki, jak charakterystyka snajpera – pewniejszy siebie, odważniejszy, a także bardziej bezczelny. Jak na standardy obowiązujące od kilku lat przy Old Trafford, to nowość.

Właśnie czegoś takiego brakowało w tym zespole. Przekonania o sile własnej ofensywy i drzemiącym w niej potencjale. Teraz, gdy ta maszynka wygląda na „odblokowaną” zadanie doścignięcia czołowej czwórki wydaje się już bardzo realnym celem. Tym bardziej, że to ostatnio Manchester jest jedną z równiej punktujących drużyn.

 

2) Adnan Januzaj

Już przestałem wierzyć, że „wonderkid” z Old Trafford zesłany do Sunderlandu zdoła kiedykolwiek zabłysnąć. Ostatecznie, takiej tragedii pomocnik dał radę uniknąć. W sobotę wymiernie doprowadził swój zespół do ważnego zwycięstwa z Watfordem, swoją aktywnością i odwagą odgrywając bardzo istotną rolę w ofensywie drużyny. I dostarczył kibicom sygnał, że temu klubowi jest w stanie jeszcze ofiarować sporo pociechy. Spokojnie, na razie o perspektywie w United nie wspomnimy ani słowem.

3) Alvaro Negredo

Jeden z największych plusów tego weekendu. Dwa gole, z czego jeden wyjątkowej urody oraz asysta drugiego stopnia okazały się kluczowe dla zwycięstwa Middlesbrough w istotnym pojedynku ze Swansea. Swoją postawą Hiszpan udowodnił kibicom oraz trenerowi Karance, że w bezpośredniej rywalizacji o utrzymanie może okazać się decydującym atutem. Gdyby tylko zdołał podobną skuteczność prezentować z większą regularnością, kwestia pozostania beniaminka w Premier League, nie podlegałaby dyskusji.

Abstrahując już od Negredo, mecz z „Łąbędziami” pokazał dobitnie, że na Riverside gra wystarczająco dużo utalentowanych piłkarzy. Nie tylko bowiem Negredo, ale również De Roon czy Ramirez to zawodnicy ponadprzeciętni. Rzućmy okiem na kadry zespołów z dolnej części tabeli. Boro na tle reszty naprawdę może się pochwalić efektownymi nazwiskami.

4) Goal line technology

Raz jeszcze nowoczesna technologia udowodniła swoją przydatność. Nikt przecież nie ma wątpliwości, że pierwszy gol dla Leicester, wyjątkowo trudny w ocenie, okazał się kluczowym punktem spotkania. Kontaktowa bramka dodała grze „Lisów” potrzebnego impulsu, dzięki któremu remis okazał się realny. Stoke może oczywiście pluć sobie w brodę, lecz nie powinno podważać sprawiedliwości systemu.

Nagany

1) Craig Pawson

Technologii podziękować może również sędzia tego spotkania, pan Craig Pawson, wystarczająco poturbowany w trakcie minionego tygodnia. Bardzo słabo poprowadził środowy mecz Crystal Palace z Manchesterem, w sobotę zaś niewiele lepiej poszło mu na Britania Stadium. Czerwony kartka dla Vardy’ego ostatecznie nie zaszkodziła całkowicie jego drużynie, „Lisy” w końcu wywiozły chociaż punkt. Nie zmienia to jednak faktu, że samemu arbitrowi przydałby się delikatny odpoczynek. Może wolne w święta?

A Vardy nie ma łatwego życia. W roku 2016 jako jedyny obok Wanyamy został wyrzucony z boiska dwa razy w Premier League.

2) West Ham, słupki Hull…

…i cała reszta. Oj, żal było oglądać ten sobotni pojedynek w Londynie. „Tygrysy” niemalże przez całe spotkanie próbowały pożreć podopiecznych Bilica, skończyły jednak na drobnym kąsaniu. A szkoda, bo taka klęska przydałaby się „Młotom”. Skończyło się zaś tylko na strachu i słupkach.

Jeśli gra zespołów prowadzonych przez Chorwata opiera się przede wszystkim na motywacji, coś w jej mechanizmie zaczęło szwankować. Podstawowa sprawa, piłkarze West Hamu nie biegają, ich pressing istnieje czysto teoretycznie. Ofensywa to głównie zwalnianie akcji i niedokładne zagrania. Przesadzam? Spójrzmy na analizę przygotowaną przez Jenasa w „MoTD”. Gołym okiem widać, że trzy punkty gospodarzom się nie należały.

3) Swansea

Niestety, z tym składem chyba już nic ciekawego nie uda się zrobić. Wyjazdowa dyspozycja „Łabędzi” szokuje. W grze nie widać większego progresu. Nie szukalibyśmy jednak winy w samym szkoleniowcu. Bradley po prostu otrzymał katastrofalny zespół. Jak to słusznie ujął Danny Murphy, tam ponad połowa zawodników jest do wymiany.

By | 2016-12-21T09:08:10+00:00 Grudzień 20th, 2016|Bez kategorii|0 komentarzy

About the Author:

Zostaw komentarz