Analiza: Niech żyje król Tony

Fraza „Ale bym sobie obejrzał Stoke takie z West Bromem” przeszła już do legendy wśród sympatyków angielskiej piłki. Toporny futbol, twardzi faceci, deszczowa pogoda, angielski klimat.  To, że Tony’ego Pulisa szanować powinien każdy kto interesuje się Premier League jest oczywiste, z zespołami średniej jakości zawsze osiągał przyzwoite rezultaty. Słyszysz Pulis – myślisz pewne utrzymanie i solidność. Tymczasem Walijczyk w ostatnim miesiącu przeszedł samego siebie, a jego West Bromwich Albion zdobywa nie tylko punkty ale i uznanie postronnych widzów.

Wyniki mówią same za siebie, w ostatnim miesiącu 4 zwycięstwa, remis z Hull i porażka z obecnymi liderami – Chelsea – która absolutnie nic nie zmienia (o czym za chwilę). 4 bramki stracone, co szokiem nie jest, biorąc pod uwagę solidność ekip prowadzonych przez Pulisa, ale 13 strzelonych? Czy wciąż mówimy o West Bromie? Jak to się stało, jak są tak konsekwentni i skuteczni? Chcąc uniknąć ogólnikowych stwierdzeń typu „ich defensywa jest w dobrej formie” czy „są skuteczni pod bramką przeciwnika” tak powszechnych w mediach, postanowiłem delikatnie przeanalizować drużynę The Baggies.

  1. Fizyczność

Jestem naprawdę daleki od stwierdzenia, że Premier League jest brutalną ligą tylko dla twardzieli. Jednak mimo upływu czasu i modernizacji futbolu, nie można zanegować pewnych cech charakterystycznych dla angielskiej piłki. Nadal jest fizyczna, dużo bardziej niż reszta czołowych lig europejskich.

Mniej w niej schematów i szachów, więcej centymetrów, kilogramów i walki. Chociaż zwolennikiem podchodzenia w ten sposób do futbolu nie jestem – West Brom korzysta z tej cechy ligi angielskiej. Z ciekawości sprawdziłem wzrost zawodników, którzy byli desygnowani do gry przez Pulisa w listopadowych i grudniowych meczach. Średnia wzrostu pierwszej jedenastki wynosi 186 centymetrów, a jedynie James Morrison mierzy mniej niż magiczne 1,80 metra.

Jakie to ma znaczenie? Takie, że 6 z 13 zdobytych bramek padły po uderzeniach głową. Rondon zdobył drugiego w historii angielskiej ekstraklasy hat-tricka po bramkach strzelanych tylko głową. Ponadto, w każdym z tych 6 spotkań żołnierze Pulisa wygrali więcej pojedynków główkowych niż rywale:

Chelsea 18 – 19 WBA
WBA 31 – 19 Watford
Hull 17 – 23 WBA
WBA 28 – 26 Burnley
Leicester 23 – 36 WBA
WBA 17-16 Swansea

Pozwolę sobie na małą dygresję od The Baggies, pozostając jednak w temacie fizyczności ligi. Po sromotnej porażce z Leicester w poprzedniej kolejce, Pep Guardiola wypowiedział się o „second ballach”, czyli w wolnym tłumaczeniu na nasze – bezpańskich piłkach. Stwierdził on, że w Premier League znacznie większy nacisk jest położony na walkę o te drugie piłki i fizyczność. Do tego nawiązał do „tackles” czyli prób odbiorów piłki, stwierdzając, że również liga angielska jest przez swoją intensywność, nastawiona na dużą ilość odbiorów. Łatwiej jest odebrać piłkę, mając więcej centymetrów i kilogramów, a wyjątki tj. Makelele czy Kante tego nie zmieniają.

  1. Formacja, nastawienie i żelazny skład

Tony Pulis wystawił w 5 z 6 ostatnich spotkań dokładnie taką samą jedenastkę. Roszad dokonał z powodu zawieszenia Dawsona, dopiero po porażce z Chelsea, co przyniosło im pewne zwycięstwo ze Swansea. Na przykładzie drużyny chociażby Antonio Conte, który od początku zmiany formacji wystawia konsekwentnie tych samych zawodników, widać, że stabilizacja trzonu drużyny sprzyja wynikom. Walijski szkoleniowiec również to zauważył, stąd brak znacznych zmian. A to, czy wyczerpanie materiału z powodu braku rotacji nastąpi, czy też nie, zostawmy przyszłości.

Nie zmienia się również formacja, którą stosuje Pulis. Wyjściowo jest to 4-2-3-1, z trzema ofensywnymi pomocnikami nie grającymi wybitnie szeroko. Głównym założeniem West Bromu jest zagęszczenie środkowej strefy, dostarczenie piłki do bocznego sektora i dośrodkowanie – czy to wysoka piłka na Rondona, czy też płaska, do wbiegających z głębi w pole karne ofensywnych pomocników.

chances-created-vs-burnley chances-created-vs-swansea
wba-chances-created-vs-hull

Szanse wykreowane przez WBA w meczach z Burnley, Swansea i Hull. Widoczna tendencja o której wspominałem.

Kontrataki. Głównie nimi The Baggies starają się przedostawać pod bramkę przeciwnika. W każdym z tych spotkań zanotowali niższe posiadanie piłki niż przeciwnik. Nawet przeciwko Leicester, które przecież przy piłce wcale być nie lubi. Drużyna Pulisa stosuje średni pressing, starając się jedynie wypychać przeciwników z własnej połowy, jednak na takiej wysokości, aby nie dostać piłki za plecy defensorów. Tworzą wtedy formację 4-1-4-1, z Claudio Yacobem jako ryglem operującym w wolnej przestrzeni między liniami. Argentyńczyk znany z ostrego traktowania przeciwników świetnie nadaje się do tej roli, dzięki swojej agresji nie pozwala się rywalom obrócić z piłką w tej newralgicznej strefie.

praca-yacoba-w-strefie-miedzy-obrona-a-pomoca

Przykładowa praca Claudio Yacoba między strefami (mniej więcej od swojej szesnastki do 40. metra). 2 odbiory, 2 pojedynki główkowe wygrane, 2 faule podyktowane na nim. Tutaj mecz z Burnley.

Po odbiorze piłki West Brom wykazuje tendencję do rajdów indywidualnych Phillipsa, Brunta czy Chadliego, którzy ruchem w kierunku bramki zmuszają formację obronną gospodarzy do cofnięcia, przez co miejsce do dośrodkowania ma boczny obrońca – Nyom, Brunt czy Dawson.

Ponadto, trójka ofensywnych pomocników ma sporo swobody w ataku pozycyjnym, wymienność pozycji jest dla nich naturalna przez co tworzą sporo „zamieszania” tuż przed polem karnym przeciwników, co często kończy się strzałem z dystansu. Ustawienie Phillipsa na lewej stornie i Brunta na prawej sprzyja temu rozwiązaniu – idący na obieg boczny obrońca ściąga mu przeciwnika. Co oczywiście umożliwia zejście do środka i uderzenie ze swojej mocniejszej nogi.

Oczywiście nie brakuje długich piłek. Grzechem byłoby niekorzystanie z tego wariantu, gdy gra się z kontrataku i posiada tak rosły skład. Bezpośrednie zagrania wiążą się z ryzykiem straty piłki, ale gdy Rondonowi uda się dobrze zgrać futbolówkę, bądź któryś z obrońców się pomyli… Natychmiast tworzy się dogodna sytuacja.

dlugie-pilki-glownie-do-rondona-tutaj-mecz-z-leicester

Ilość długich piłek zagranych przez WBA w meczu z Leicester. Pominięcie drugiej linii wyklucza element ryzyka straty przy rozegraniu na własnej połowie. 

  1. Mecz z Chelsea

Odnoszę się do niego, ponieważ w mojej opinii to West Brom był najbliżej zatrzymania rozpędzonej machiny Antonio Conte. Mówimy oczywiście o przedziale czasowym „mecz z Arsenalem – dziś”. Drużyna Pulisa oczywiście oddała inicjatywę gospodarzom – z różnicą jakości zawodników nie sposób się kłócić. Tony nie wstydził się cofnąć zespołu w swoje pole karne, to dawało jego chłopakom sporą przewagę. Chelsea zmuszona była w takim przypadku do dośrodkowań, a różnica wzrostu dawała efekty.

Gdy czwórka obrońców grała wyjątkowo nisko, naturalnie niemożliwym jest zagranie dobrej piłki za ich plecy –
cała szybkość Hazarda, Pedro i Costy zostaje zniwelowana. Wahadłowi rozciągający obronę w systemie 3-4-3 tak naprawdę nie mogli spełniać swojego zadania poprzez defensywnie nastawionych Brunta i Phillipsa.

ilosc-odbiorow-i-wybic-w-bocznych-strefach-praca-phillipsa-i-brunta

Mapa zagrań defensywnych West Bromu. Zwróćmy uwagę na boczne strefy, ilość odbiorów i wybić w nich. Wsparcie Brunta i Phillipsa przyczyniło się do zamknięcia obu flanek dla Chelsea. 

Zarówno Chelsea jak i West Brom oddały tylko po 2 strzały z pola karnego. To pokazuje jak kompaktowa była defensywa The Baggies, którzy bramkę stracili po (jednym z niewielu w tej kampanii) indywidualnym błędzie Garetha McAuleya. Jeśli prawie powstrzymali lidera, to co stoi na przeszkodzie aby piąć się w górę tabeli?

chelseas-shots-vs-wba-tylko-2-z-pola-karnego

Jedynie 2 uderzenia celne Chelsea w całym meczu. Również tylko 2 strzały oddane z pola karnego WBA.

wba-chances-created-vs-chelsea

Szanse The Baggies w meczu z Chelsea. Dośrodkowania z prawej strony – wykorzystanie bierności Hazarda i przeciętności Alonso.

Nie jest zaskoczeniem, że Tony Pulis osiąga solidne rezultaty, natomiast styl w jakim ostatnio to robi jest godny podziwu. Pragmatyzm, minimalizacja ryzyka i dobra ocena możliwości drużyny – pojęcia kluczowe dla wyjaśnienia obecnej dyspozycji klubu z The Hawthorns. Premier League po raz kolejny pokazuje, że nadal liczą się centymetry i kilogramy, nadal w cenie jest kontratak, dośrodkowanie, czy uderzenie z dystansu. I trzymam kciuki za West Brom, aby ich omijały kontuzje, bo ta drużyna to zgrany kolektyw, bez wybitnych gwiazd. Wzbudzają sympatię i hołdują prostej myśli taktycznej, sprzeciwiają się procentom posiadania piłki i usilnego technicznego futbolu. Jest już pierwsza siódemka, czy King Tony da radę wynieść ich jeszcze wyżej?

By | 2016-12-15T23:51:37+00:00 Grudzień 15th, 2016|Bez kategorii, West Bromwich Albion|1 komentarz

O autorze:

Lubię strzałki i wykresy. Student, amatorski kopacz, wierny kibic Chelsea. Marzy się praca analityka, druga twarz to romantyk futbolu.

1 komenarz

  1. Krystian 23 grudnia 2016 w 12:30- Odpowiedz

    Czekałem aż ktoś zainteresuje się The Baggies. Dzięki.

Dodaj komentarz