5 powodów, dla których warto oglądać 15. kolejkę Premier League

Ostatnia kolejka była spełnieniem najgorszych koszmarów fanów Liverpoolu. Ich drużyna, kolejny już raz, przegrała wygrany mecz. Tym razem pogromcą okazało się Bournemouth, bijące The Reds 4:3. Czy tym razem będzie równie emocjonująco?

Rozpoczniemy na Goodison Park, gdzie Everton będzie musiał walczyć z Szerszeniami Waltera Mazzarriego. Największym problemem tych ekip jest oczywiście ich forma. Koeman nie potrafi wygrać od czterech spotkań, zaś Watford nie zdobył ani jednego punktu od dwóch meczów naznaczonych porażkami z West Bromem oraz Stoke City. Dwoma zespołami, które uważane są za największych rzeźników w Premier League. Problem w tym, że obie zajmują wyższą pozycję niż podopieczni włoskiego szkoleniowca. Everton zaś pogrąża się w tym samym co rok, czy dwa lata temu – wielkiej przeciętności wystarczającej w najlepszym wypadku na kwalifikacje do Ligi Europy. Warto również zwrócić uwagę na Garetha Barry’ego, który jeśli wystąpi w tym meczu, to rozegra swoje 609. spotkanie. Zrówna się tym samym z Frankiem Lampardem.

Crystal Palace, które w ostatnim czasie dokonało rzeczy niemożliwej i wygrało mecz w Premier League (3:0 z Southampton!), teraz zadanie będzie miało nieporównywalnie łatwiejsze. Przecież ich dzisiejsi rywale – Hull City, nie dość że nie wygrali od meczu ze Świętymi w listopadzie, to zajmują przedostatnie miejsce w ligowej tabeli i najzwyczajniej wygląda na to, że zaczynają grać tak, jak każdy zakładał przed sezonem. Źle. Bardzo źle. Wysokie porażki z Bournemouth, Arsenalem, czy wreszcie West Bromem, powodują że Mike Phelan przestał być odbierany jako strażak, który zdąży do każdego pożaru. Niektórzy zaczęli uważać go za głównego piromana Tygrysów. Będzie to również wyjątkowy mecz dla Alana Pardew – zostanie on piątym angielskim trenerem, który poprowadzi zespół w 300. ligowych spotkaniach.

Małych cudów zaczął dokonywać również Sunderland, który w ostatnich pięciu meczach uzyskał aż dziewięć punktów, co stanowiło ponad…400% ich dotychczasowego dorobku punktowego. Jeśli do tego dodamy, że pokonali między innymi Mistrza Anglii z zeszłego roku oraz beniaminka z Hull, to możemy dojść do wniosku, że David Moyes naprawdę ma spory wpływ na Czarne Koty. Zaczęli grać w piłkę już teraz, a nie, jak to zwykle bywało, na pięć kolejek przed końcem sezonu. Efekt? Strefa spadkowa, ale o tyle komfortowa, że do czternastego Crystal Palace tracą zaledwie trzy oczka. Ich dzisiejsi rywale – Swansea tracą tych punktów zaledwie dwa więcej, ale ich humory wyglądają na zdecydowanie gorsze. Nie ma się czemu dziwić – od odejścia Monka, Łabędzie zapomniały jak się gra w piłkę. Udowodnili to zresztą w ostatnim meczu przegrywając 0:5 z Tottenhamem.

Bardzo ciekawie zapowiada się rzecz jasna starcie Manchesteru United ze Spurs, które powszechnie uważane jest za mecz kolejki. Nie ma się czemu dziwić. To dwie drużyny z angielskiego topu, a co więcej ich ostatnie mecze mają całkiem niezłą średnią 2.0 bramki. Problem jedynie w tym, że są to po prostu spotkania jednostronne. Albo wyraźnie wygrywają Czerwone Diabły, albo strzelaninę urządza Tottenham. Czy tak będzie w tym sezonie? Ciężko jednoznacznie osądzić, ale ostatnie mecze podopiecznych Jose Mourinho nie napawają optymizmem. Wygrali zaledwie jedno z nich, pozostałe cztery okazały się pasmem remisów. Ponadto Portugalczyk usłyszał wiele słów niewyrafinowanej krytyki, po tym jak po raz kolejny Fellaini zawalił im mecz, a trener zespołu nadal stawia na Belga, zamiast na pewnego utytułowanego Niemca.

Po ostatniej porażce Liverpool spadł na trzecie miejsce w tabeli i zamiast udowodnić swe mistrzowskie aspiracje, pokazał, że wciąż pozostaje tym samym Liverpoolem, któremu ciężko zaufać u bukmachera. No chyba, że gra z Manchesterem United, wtedy najpewniej padnie remis. Tym razem jednak to nie Czerwone Diabły staną na drodze The Reds. Podopieczni Kloppa zmierzą się ze West Hamem, który będzie miał okazję by pierwszy raz w swojej długiej historii pokonać ekipę z Anfield trzy razy pod rząd. Patrząc na obecną formę podopiecznych Bilicia, to zdecydowanie te trzy oczka im się przydadzą, jeden punkt nad strefą spadkową nie jest żadnym gwarantem bezpieczeństwa.

By | 2016-12-10T13:00:40+00:00 Grudzień 10th, 2016|Crystal Palace, Hull City, Sunderland, Swansea City|0 komentarzy

About the Author:

Mało znam się na piłce. Ale umiem naciskać klawisze żeby wyskakiwały zabawne wyrazy. Egzegeza na przykład.

Zostaw komentarz