Analiza: nieelastyczny Wenger, czyli Arsenal znów czwarty

Wkraczamy w fazę sezonu, która dla wielu drużyn Premier League bywa zbyt ciężka. Zaczynają się kryzysy, mecze co 3 dni, kontuzje zawodników, a forma często pikuje w dół. Po bardzo dobrym początku sezonu, Arsenal wrócił na „swoje” miejsce, po dwóch bramkowych remisach z Tottenhamem i Manchesterem United. Pozornie pojedynki finezyjnych i kreatywnych dzieciaków Wengera z robotami Pochettino i pragmatyzmem Mourinho. Postaram się przyjrzeć ile kreatywności było w poczynaniach Kanonierów i jak zaprezentowali się od strony taktycznej w spotkaniach z tymi rywalami.

Oczywiście forma nie będzie podobna do poprzedniej analizy – odpuścimy sobie chronologię zdarzeń i analizę sytuacji po sytuacji. Zaczniemy od statystyk (które nas nie okłamią – są faktami) i spróbujemy dociec genezy takiego stanu rzeczy. Na koniec porównamy oba występy Arsenalu i wskażemy różnice.

Na początek garść stwierdzeń ogólnych, statystyk i map z meczu z Tottenhamem. Arsenal zagrał bardzo wysoko w obronie, starając się wypchnąć Tottenham i zmusić do rozegrania piłki między trójką swoich środkowych obrońców. W każdej sytuacji gdy piłkę miał Wimmer (3) czy Vertonghen, był naciskany przez Sancheza, pokrywającego przestrzeń między środkowym obrońcą a Wanyamą i Dembele (którzy prócz odcięcia przez Sancheza, mieli na plecach czy to Ozila czy Xhakę). Szeroko i wysoko ustawionych Rose’a (1) i Walkera (2) odcinali odpowiednio Iwobi  i Coquelin. Walcott naciskał na drugiego z pary Wimmer-Vertonghen.

nastawienie-arsenalu

pressing-arsenal-odcinanie-od-pilki-rozegranie-spurs

Tottenham idąc filozofią Pochettino grał bezpiecznie, stąd aż 52 podania wymienione między trójką środkowych obrońców. Ponadto 125 (116 celnych) z 389 podań Koguty wykonały między swoją bramką, a 30 metrem. Trzeba przyznać, że to sporo.

podania-defensive-third-tottenham

Z jednej strony, możemy stwierdzić, że ten pressing był skuteczny (poniżej mapa podań Llorisa, do których zmusili Tottenham zawodnicy Arsenalu), z drugiej strony stworzyli oni tylko jedną szansę bramkową po odbiorze na połowie przeciwnika (sam na sam Iwobiego). Można się zastanowić – marnotrawstwo energii czy dobrze odrobiona praca domowa przeciwko rozegraniu piłki w 3-4-2-1?

podania-lloris

30 podań Llorisa, tylko 1 celne na połowę Arsenalu

Rozpatrzyliśmy już jak Kanonierzy grali w fazie odbioru piłki. Jak jednak starali się stworzyć sytuację, gdy futbolówkę odzyskiwali? Trzeba przyznać, że stworzenie szansy z gry to był dla nich orzech do zgryzienia. Starali się rozgrywać piłkę bocznymi sektorami, co nie może dziwić przy inklinacjach ofensywnych Monreala i Bellerina, których gra na obieg, w teorii, powinna dawać więcej miejsca Iwobiemu i Walcottowi. Jednakże, 3-4-2-1 Pochettino skutecznie zamrażało groźniejsze wejścia bocznych obrońców Arsenalu. Dlaczego? Gdy Tottenham trzymał swoją normalną formację, nie było możliwości powstania sytuacji przewagi liczebnej na skrzydle z racji trzech środkowych obrońców. Ich funkcjonalność w tej fazie przedstawi nam poglądowo poniższa grafika.

ustawienie-spurs-w-obronie

Spójrzmy na Wimmera, który dzięki dodatkowemu obrońcy w postaci Walkera, może bezkarnie przesunąć się bliżej lewej strony, asekurując Rose’a. Dembele i Wanyama uniemożliwiają zagranie piłki przez środek do Sancheza, więc trójka Walker – Dier – Vertonghem ma do krycia tylko Walcotta w środku. Zagranie do Iwobiego (czerwony okrąg) w takich okolicznościach jest niemożliwe. Opcją dla Arsenalu byłoby wbiegnięcie w strefę zaznaczoną czerwoną strzałką Monreala i przerzut Bellerina lub Ozila do Hiszpana, ale tylko pozornie. W takiej sytuacji, do Iwobiego przesunąłby Dier, a do Monreala Walker, analogicznie jak to wygląda w tej sytuacji, gdy Kanonierzy szukają rozegrania prawą stroną. Aby zagęścić jeszcze bardziej środek pola, Eriksen cofał się do pomocy Wanyamie i Dembele, tworząc dla Tottenhamu dwie linie defensywne, grające stosunkowo blisko siebie – 5 obrońców i 3 pomocników przed polem karnym.

Logicznym jest, że Arsenal nie posiadając w składzie Giroud, szanse na wygranie pojedynków główkowych miał niewielkie z racji gry Spurs na trzech stoperów. Ich głęboko cofnięta linia defensywna zmuszała jednak Kanonierów do rozgrywania akcji skrzydłami i ciągłych prób rozciągnięcia. Oczywiście, często kończyło się to dośrodkowaniami (zupełnie bezcelowymi dodajmy, co zobaczymy niżej), ale także tworzyło Arsenalowi jedyne opcje do oddania strzału – zza pola karnego.

dosrodkowania-arsenalu

26 dośrodkowań Arsenalu, 1 celne (przeciągnięte), 3 zablokowane

chances-created-arsenal-open-play

Szanse Arsenalu z gry; podania z bocznych stref przed pole karne

strzal-coquelin

Wycinek odnoszący się do mapy powyżej

Rozgrywając piłkę bocznymi strefami Arsenal zmuszał defensywną piątkę Tottenhamu do cofnięcia się w pole karne, a tworząc przeładowanie na jednej ze stron, ściągał Wanyamę i Dembele. W ten sposób tworzyli okazję do strzału z dystansu. Tutaj przykładowo uderzenie Coquelina.

dosrodkowanie-ozil-oznaczenia

Sytuacja analogiczna do poprzedniej, tym razem Ozil decyduje się na wrzutkę

Jak wyżej, defensywni pomocnicy Tottenhamu trzymają małą odległość od linii obronnej, wbiegają w pole karne zostawiając miejsce na wbiegnięcie z głębi pola (tutaj Ramsey i Walcott).

Największe zagrożenie dla Arsenalu stanowiła trójka ofensywnych graczy Spurs grająca dość blisko siebie, ściągająca do środka Bellerina, aby wspomagał Mustafiego i Koscielnego, co tworzyło przestrzeń dla Danny’ego Rose’a. Xhaka grający tuż przed parą stoperów dobrze blokował jakiekolwiek opcje zagrania w pole karne z centralnej strefy. Lecz rozciągnięcie gry na lewe skrzydło do Anglika tworzyło możliwości do zagrania w pole karne, jako, że Bellerin ściągnięty do środka przez Eriksena/Janssena/Sona był spóźniony. Dodajmy do tego Ramseya, wprowadzonego w miejsce defensywnie usposobionego Coquelina, który w tym przypadku nie gra w linii z Xhaką, co daje przestrzeń Eriksenowi i zmusza stoperów do „wyskoczenia” do Duńczyka. To prowadzi do miejsca między nimi, a Petrem Cechem, w które można dośrodkować… I tak dalej, i tak dalej. Piłka nożna to gra ruchu bez piłki, a w każdej akcji uczestniczy 11 zawodników danej drużyny. Każdy ruch zawodnika jest zależny od ruchu drugiego i trzeciego.

miejsce-dla-rosea

To nam wyjaśnia aż 3 wykreowane przez Danny’ego Rose’a szanse z tego samego miejsca na lewej flance. Shame on you, obrono Arsenalu. Taka powtarzalność nie powinna być umożliwiona na poziomie Premier League.

chances-created-rose

3 dogrania Rose’a w pole karne zakończone strzałem, wszystkie z tego samego miejsca

Obie bramki drużyn – przyznajmy to sobie – były przypadkowe. Dośrodkowanie i błąd Wimmera, dobry rajd Dembele i rzut karny. Nie bramki były w tym meczu najważniejsze. Najlepszą postacią Arsenalu w mojej opinii był Granit Xhaka, który zdominował środek pola, nie będąc zbytnio widocznym. Z dobrej strony pokazał się również Nacho Monreal, który swoim ruchem i wymianami podań z Iwobim tworzył przeładowanie na lewej stronie i miejsce w centrum, przed polem karnym.

Wiemy już jak wyglądała drużyna Wengera w derbach z Tottenhamem. Przejdźmy do meczu na Old Trafford, który tym razem nie miał szans zakończyć się niechlubnym rezultatem 8-2. Tym razem się tak nie skończyło, ale Arsenal od strzelenia dwóch bramek był naprawdę daleki.

Trzeba przyznać, że nasz miły Francuz w śmiesznej kurtce nie lubi zaskakiwać rywali, bądź po prostu uważa, że system w jakim gra jest najlepszy w stosunku do posiadanych zasobów ludzkich. Podobnie jak w meczu ze Spurs, 4-2-3-1, w miejsce Iwobiego wybiegł Ramsey, w miejsce Xhaki – Elneny. Trochę niezrozumiała decyzja. Bellerina zastąpił Jenkinson.

Zacznijmy od tego, że w ofensywie było jeszcze gorzej niż w meczu z Tottenhamem. Przyczyn jest wiele – organizacja defensywna United (którą za moment ukażemy), nieznajomość formacji przez zawodników Spurs, brak ruchu w ataku pozycyjnym Arsenalu. Zacznijmy od statystyk i ogólnych informacji.
Arsenal co prawda wymienił więcej podań i zanotował wyższe posiadanie piłki niż w poprzednim spotkaniu, ale za to zanotował mniej podań w ostatniej „trójce”, czyli przed i w polu karnym rywala (162 do 185). Warto  jednak zwrócić uwagę na ilość celnych podań w samą „szesnastkę” oraz ile podań zostało wykonanych DO PRZODU. Po analizie mapy poniżej możemy dojść do pewnych wniosków.

atak-arsenalu

4 celne podania w pole karne, w tym tylko 2 prostopadłe wykonane przez Kanonierów

Arsenal miał problem z wymienieniem podań do przodu w centralnej strefie. Zdecydowana tendencja do wymieniania podań w poprzek, niczym w hokejowym „zamku”. Ustawienie trójki Herrera – Carrick – Pogba przed Jonesem i Rojo strasznie zagęszczało środek, przez co wymiana podań przez tą strefę graniczyła z cudem. Dodajmy do tego kompletny brak ruchu bez piłki i zrywów piłkarzy Kanonierów i mamy impas. Trzeba też zauważyć nadzwyczajną pracowitość defensywną Maty i Martiala, którzy często grali niżej niż boczni obrońcy United. To pozwalało Valencii i Darmianowi na wysokie wychodzenie za Walcottem, Sanchezem czy Ramseyem i wypychanie ich spod własnego pola karnego.

dominacja-srodka-pola-pogba-carrick-herrera

atak-pozycyjny-znow-brak-ruchu-arsenal

 

W obliczu skondensowanej pomocy United w środku, Arsenal szukał innych rozwiązań. Znów, te dośrodkowania, gdy w polu karnym posiadali jednego, w porywach dwóch zawodników. Co prawda zanotowali ich dwukrotnie mniej niż w derbach Londynu (13 do 26), ale tylko jedno było celne – to po którym Giroud zdobył bramkę. Zresztą, Francuz ostatnio bramki zdobywa głównie głową i w takim spotkaniu powinien był wyjść w pierwszym składzie. Przyjrzyjmy się, dlaczego Herrera, Carrick i Pogba nie pozwalali Arsenalowi na skorzystanie z tych dośrodkowań.

carrick-herrera-pogba-w-polu-karnym-przed-wypchnieciem

wypchnecie-arsenalu

Arsenal zdobył bramkę i chwała mu za to, przy tak małej liczbie okazji w polu karnym. To, że ofensywa była problemem już wiemy. Jak prezentował się zespół Wengera w defensywie? Z pewnością grali bliżej własnej bramki niż w spotkaniu z Tottenhamem, byli mniej intensywni w pressingu i odbiorze w środkowej strefie boiska, Ramsey i Ozil nie angażowali się w odbiór piłki prawie wcale. Stąd ta mapa, pokazująca nam nastawienie Kanonierów – większość wybić z własnego pola karnego, bardzo mało w centralnej strefie przed polem karnym – później powiemy sobie o słabościach dwójki Coquelin i Elneny – oraz dobrej pracy Walcotta w prawym sektorze. W przeciwieństwie do derbów północnego Londynu, Arsenal nie notował w ogóle przechwytów i odbiorów na połowie przeciwnika. Spadek mocy?

niska-obrona-arsenalu

Kanonierzy jednak dobrze skracali pole gry na własnej części boiska, stosując podwojenie czy nawet potrojenie w bocznych sektorach (szczególnie prawym, gdzie widzimy najwięcej odbiorów). Taka sytuacja jednak dawała bardzo dużo przestrzeni Valencii, który dzięki temu był bardzo aktywny w ofensywie (4 dośrodkowania, 3 z 4 dryblingów na połowie Kanonierów udanych). Jednak nawet to skracanie pola gry miało swoje mankamenty, którymi byli Elneny i Coquelin.

skracanie-pola-gry-beta-arsenal

Już w poprzedniej naszej wspólnej analizie (United – City w EFL Cup) wspominałem o ulubionym zagraniu Juana Maty – wbiegnięciu z głębi pola w szesnastkę, zupełnie jak kiedyś zwykł to robić chociażby Frank Lampard. Nie może nas dziwić więc, że i tym razem filigranowy Hiszpan tak zdobył bramkę, a głównymi winowajcami są Coquelin i Elneny. Akcja środkowych pomocników – Pogby i Herrery zakończona wejściem z głębi pola kolejnego „środkowego” (bardziej ofensywnego środkowego) pomocnika. Jak do tego doszło?

bramka-maty-sytuacja

Arsenal szczęśliwie to spotkanie zremisował. Dośrodkowanie na Giroud w końcu przyniosło skutek. Gdy obserwujemy taką statyczność i ułożenie defensywne pomocników oraz bocznych obrońców jak w przypadku Manchesteru United, obecność Oliviera w pierwszym składzie jest KONIECZNA. W przeciwieństwie do Alexisa Sancheza czy Aarona Ramseya, którzy są typami zawodników wracających się po piłkę, lubiących się z nią odwrócić w stronę bramki, Giroud absorbuje uwagę stoperów i tworzy przestrzeń.

W czym były podobne występy Arsenalu na Emirates i Old Trafford? Bezpłciowość w ofensywie, którą Mourinho ukazał odrobinę bardziej wystawiając trójkę środkowych pomocników. Kanonierom trudno było nawet oddać strzał z dystansu, co udawało się przeciwko Kogutom dzięki nieznajomości formacji przez Dembele i Wanyamę. Masa dośrodkowań, bezcelowych do momentu pojawienia się na boisku Giroud.

Różnice? Wysoki pressing i wypychanie Tottenhamu, niższe ustawienie czwórki obrońców przeciwko United. Dobra praca defensywnych pomocników przeciwko Spurs, niezła dyscyplina taktyczna zarówno Iwobiego, jak i Walcotta. Zostawianie sporo przestrzeni między liniami na Old Trafford, z czego korzystało United. Większa intensywność, zrywy, ruch bez piłki i rozciąganie gry w meczu z Tottenhamem, a brak ruchu i statyczność w meczu z drużyną Mourinho (którego ekipa imponowała intensywnością, tak swoją drogą).

Mam jedno pytanie Panie Wenger, na które odpowiedź mogła Panu przynieść 6 punktów, zamiast dwóch. Dlaczego nie Giroud i Xhaka, dlaczego Elneny i Ramsey? Zapraszamy na czwartą lokatę.

By | 2017-04-13T19:54:52+00:00 Listopad 26th, 2016|Arsenal, Bez kategorii|0 komentarzy

O autorze:

Lubię strzałki i wykresy. Student, amatorski kopacz, wierny kibic Chelsea. Marzy się praca analityka, druga twarz to romantyk futbolu.

Dodaj komentarz