5 powodów, dla których warto oglądać 13. kolejkę Premier League

Po ostatniej kolejce angielskiej ekstraklasy doszło do zmiany lidera, której, bądźmy szczerzy, spodziewano się w każdym domu. Jednakże stało się też coś dużo bardziej szokującego. West Brom wbił swoim rywalom aż cztery bramki. Czy podobne emocje czekają nas w najbliższej kolejce?

Emocje rozpoczną się na stadionie beniaminka z Burnley – Turf Moor, gdzie podopieczni „rudego Mourinho” podejmą jedną z najlepszych ekip tego sezonu, czyli Manchester City. Obywatele, obok reszty drużyn z pierwszej piątki, są jedyną ekipą, która nie przegrała żadnego z ostatnich pięciu meczów. Burnley zaś gra w kratkę. Ostatnie spotkania to przechodzenie z jednych skrajnych emocji w drugie. Ale mam dla nich jedną dobrą wiadomość – po porażce zawsze przychodzi zwycięstwo.

Mimo, że Canal+Sport nie pokaże żadnego spotkania rozgrywanego o godzinie 16:00 to warto przyjrzeć się pojedynkowi Crystal Palace i Swansea City, czyli zespołów które prezentują się obecnie… najgorzej w lidze. Ich sumaryczny wynik w ostatnich pięciu meczach to całe dwa punkty, zdobyte w dodatku przez podopiecznych amerykańskiego szkoleniowca. Co więcej ekipa Pardew wygrała ostatnio we wrześniu, czyli ponad dwa miesiące temu. W czym szukać pocieszenia? Orły strzeliły już siedemnaście bramek. Więcej niż West Brom, Everton, tudzież Bournemouth.

Ostatnim meczem dzisiejszego dnia będą derby Londynu pomiędzy Tottenhamem, a Chelsea. Drużynami, które nie przegrały od kilku już spotkań, ale mimo tego znajdują się w zupełnie innej sytuacji. Wszak podopieczni Conte znajdują się na szczycie tabeli, a ekipa z White Hart Lane uplasowała się dopiero na piątej pozycji. Martwić może także ich postawa w europejskich pucharach. Zupełnym blamażem okazała się kampania Spurs w Lidze Mistrzów, gdzie w najlepszym wypadku zajmą dopiero trzecie miejsce. Przypomnę tylko, że podobny los może czekać Legię Warszawa. Chelsea natomiast ma zupełny spokój. Żadnych problemów z walką, z jakimś CSKA albo innym Monaco. Tylko liga, liga i liga. Od jednego zwycięstwa do drugiego. Pytanie tylko ile jeszcze, bo „nic nie może przecież wiecznie trwać”.

Manchester United jest taką specyficzną ekipą, że do lidera traci dziewięć punktów. Tyle samo przewagi ma nad Hull City, które jest pierwszą drużyną strefy spadkowej. Nieco mniej traci do nich ich jutrzejszy rywal – West Ham United, czyli najbardziej rozczarowujący klub tego sezonu angielskiej ekstraklasy. Slaven Bilic miał wprowadzić ich do Ligi Mistrzów na Stadionie Olimpijskim, póki co jedyną osobą, która prezentuje mistrzowską formę jest Antonio, czyli najlepszy strzelec Młotów. Nie ma się jednak z czego cieszyć, bo są jedyną drużyną w lidze, której napastnik nie strzelił ani jednego gola. Wydaje się więc, że powtórzenie historii z zeszłego sezonu jest w tej kolejce niemożliwe, ale nie zapominajmy, że to Premier League.

Ostatni powód nie jest bezpośrednio powiązany ze sportem. Po prostu spójrzcie na opaski kapitańskie w Derbach Londynu czy meczu Manchesteru United. Wyróbcie sobie swoją prywatną opinię, a później porozmawiamy.

About the Author:

Mało znam się na piłce. Ale umiem naciskać klawisze żeby wyskakiwały zabawne wyrazy. Egzegeza na przykład.

Zostaw komentarz