Liga jednej drużyny, czyli 17. kolejka Championship

Po przerwie na reprezentację do akcji wrócili także zawodnicy z zaplecza angielskiej ekstraklasy. Jedni konsekwentnie idą do przodu, inni zaliczają pierwsze kryzysy, a następni powoli wstają z kolan. Jakby tego nie ująć, dzieje się wiele.

Wielki powrót Hollowaya

Ian Holloway przez pięć lat był piłkarzem Queens Park Rangers. Teraz przyszedł czas, aby powrócił na Loftus Road już w roli menedżera i pomógł zespołowi wyrwać się z przeciętności i środka ligowej tabeli. Do tego rzecz jasna daleka droga, ale mecz z pogrążonym w kryzysie Norwich był doskonałą okazją na dobry debiut. Piłkarze QPR ruszyli od początku, po kuriozalnej sytuacji, w której piłkę na linii złapał Martin Olsson, arbiter podyktował jedenastkę i wyrzucił obrońcę Kanarków z boiska. Gospodarze nie byli jednak w stanie wykorzystać tej okazji. Chwilę później nie pomylił się już Connor Washington, który wyprowadził zespół na prowadzenie, a następnie Sebastian Polter, dzięki czemu do przerwy prowadzili już 2:0. Gości stać było tylko na jedno trafienie po przerwie i czwarta porażka z rzędu stała się faktem. W efekcie tego Norwich spadło na 7. miejsce w tabeli i do prowadzącego Newcastle traci już 13 punktów. Czy Alex Neil może obawiać się o posadę? Na razie w klubie zdają się tonować nastroje. Holloway tymczasem zapowiada walkę o awans i trzeba przyznać, że baraże są jak najbardziej w zasięgu.

Potrzebujesz bramek? Zadzwoń do Toma Ince’a

Derby County nie rozpoczęło sezonu jak należy. Odkąd Steve McClaren przejął stery w klubie, zaczęli jednak grać tak, jak oczekują tego fani. W poprzedniej kolejce pokonali Wolverhampton, a w ten weekend odprawili z kwitkiem czerwoną latarnię ligi Rotherham. W doskonałej formie jest Tom Ince, który w dwóch wspomnianych meczach strzelił aż cztery bramki. Wynik tym bardziej imponujący, że przeciwko The Millers dwukrotnie zmarnował rzut karny… Za pierwszym razem udało mu się dobić piłkę po interwencji Lee Campa, ale przy drugiej próbie golkiper gości był już całkowicie górą. A można było skompletować hat tricka. Sytuacja podopiecznych Kenny’ego Jacketta robi się wręcz dramatyczna. Zdobyli zaledwie 7 punktów w 17. meczach i próżno szukać światełka w tunelu.

Czas przełamań

Neil Warnock potknął się w meczu z Wigan, następnie nie zdołał powstrzymać Newcastle i w tabeli ponownie zrobiło się nieciekawie. W 17. kolejce nie miało być łatwiej, bowiem do Walii przyjechała rewelacja tego sezonu – Huddersfield Town. Podopieczni Davida Wagnera, mimo obniżki formy wciąż są bardzo groźni i byli uznawani za faworytów. City było jednak bezlitosne, zwłaszcza w pierwszej połowie, w której aż trzykrotnie trafiali do siatki. Na gole Morrisona, Hoiletta i Lamberta, odpowiedział jedynie Tom Smith i przed przerwą wszystko było w zasadzie jasne. Po przerwie Huddersfield złapało co prawda kontakt za sprawą cudownej bramki Philipa Bilinga, ale nie przyniosło to żadnej zdobyczy punktowej. Dla pocieszenia zawodnik Huddersfield może się cieszyć z nagrody bramki tygodnia, którą przyznajemy sobie tutaj po każdej kolejce.

11 meczów bez porażki. Krystalizuje się czołówka

22 spotkania bez przegranej to kapitalna seria Brighton z początku ubiegłego sezonu. Tym razem podopieczni Chrisa Hughtona znowu spisują się fantastycznie, a zremisowany mecz z Aston Villa był 11. kolejnym bez porażki. Co prawda to The Villans wyszli na prowadzenie, ale na bramkę Bakera odpowiedział niezawodny Glenn Murray. Obie drużyny nie były pewnie zadowolone z podziału punktów, bowiem The Seagulls próbują zbliżyć się do liderującego Newcastle, a AV chce nadgonić czołówkę po fatalnym starcie sezonu.

Sytuacja na szczycie tabeli powoli robi się jasna. Prowadzi Newcastle, które idzie jak burza i pokazuje, że z taką kadrą nie powinno mieć problemu z walką o awans. Drugie Brighton traci do nich już pięć punktów, ale ma też cztery oczka przewagi nad Reading, które po cichu, bez rozgłosu wdarło się do czołówki i pod okiem Jaapa Stama robi ogromne postępy. Tym razem wygrali 3:0 z Burton i mogą włączyć się do walki o promocję.

Zaledwie siedem miejsc, wielu kandydatów

Mecz Fulham z Sheffield Wednesday to starcie dwóch drużyn, które zapewne do samego końca będą pozostawały w gronie faworytów do gry w barażach. Przed bezpośrednim meczem byli sąsiadami w tabeli i zgromadzili tyle samo punktów. Nikogo specjalnie nie zdziwił więc podział punktów i wynik 1:1. Już w 10. minucie Fernando Forestieri otworzył wynik meczu po pięknej, składnej akcji Barry’ego Bannana i Gary’ego Hoopera. Co ciekawe EFL uznało właśnie tę bramkę za gola weekendu, pomijając trafienie Bilinga. Bramka ta nie dała jednak trzech punktów, bowiem Scott Malone uratował remis w 90. minucie meczu. Remis nie przekreśla planów zarówno jednych jak i drugich. Na grę obu zespołów patrzy się z taką przyjemnością, że mam nadzieję zobaczyć ich wspólnie w play offach.

Na koniec podsumowanie wszystkich spotkań i tabela w formie graficznej, przygotowane przez Michała Bonclera. Po więcej informacji na temat niższych lig zapraszamy na nasz fanpage Niższe Ligi w Anglii.

17kolchamp

By | 2016-11-22T18:57:16+00:00 Listopad 22nd, 2016|Niższe Ligi|0 komentarzy

O autorze:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Dodaj komentarz